czwartek, 15 września 2016

Czerwona i Wróblewskiego do reaktywacji, do budowy tramwaj do Matek Polskich i na Przybyszewskiego

Przebudowa istniejącego oraz budowa nowego odcinka trasy tramwajowej W-Z, to największa inwestycja
komunikacyjna od lat. Może się równać jedynie długoletnią przebudową linii ŁTR | fot.
Daniel Siwak
Pod koniec czerwca poznaliśmy harmonogram systemowych zmian pod hasłem "Łódź Łączy". Według zaprezentowanych informacji częścią działań miała być prezentacja listy inwestycji komunikacyjnych do 2020 roku. Nie poznaliśmy ich w lipcu, nie poznaliśmy ich w sierpniu. Nie zanosi się także żebyśmy poznali je we wrześniu.

Bez względu na to mam nadzieję, że Urząd Miasta Łodzi w niedalekiej przyszłości przedstawi swoje typy. Nie wiem skąd się bierze ta "skleroza", ale nie świadczy to dobrze o podejściu miasta do tematu inwestycji w łódzką komunikację. Szczególnie, że coraz więcej torowisk jest w fatalnym stanie. A jak wiadomo, po złych szynach nowoczesne tramwaje nie pojadą.

Patrząc na wszystko z perspektywy czasu, to wspomniane zmiany spod znaku "Łódź Łączy" nie mają jakoś szczęścia. Najpierw były przeciągające się konsultacje społeczne. Teraz nie wiadomo jakie wnioski wyciągnięto po przedstawieniu łodzianom nowego wyglądu rozkładów jazdy. Z kolei na propozycje nowej siatki połączeń autobusowych i tramwajowych czekamy od miesięcy.

Ulica Czerwona i Wróblewskiego długo służyły tramwajom. Od lat brak tego odcinka jest bardzo
odczuwalny dla pasażerów - najbardziej przy objazdach ul. Piotrkowskiej | fot.
Łukasz Stefańczyk
Propozycji dotyczących inwestycji komunikacyjnych w Łodzi było już wiele. Nie wiem, czy w ogóle wiecie, że trzy lata temu powstało zarządzenie prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej w sprawie projektów, które miałby zostać zrealizowane w nowej perspektywie unijnej 2014 - 2020. Dokument składał się z dwóch list - listy projektów strategicznych oraz listy rezerwowej projektów strategicznych. To właśnie ten dokument zawierał bardzo kontrowersyjny projekt uruchomienia pierwszej w mieście linii trolejbusowej. Z biegiem lat pozycje topniały niczym lód na lodowcach, a samo zarządzenie stało się fikcją. Najnowszą wersję zestawienia - choć nie wiadomo o jakim statusie - mieliśmy poznać w połowie lipca. Nie poznaliśmy ich w lipcu, nie poznaliśmy ich w połowie sierpnia. Połowa września właśnie za nami i nadal nic. Postanowiłem więc sam zaproponować kilka inwestycji, które moim zdaniem mogłyby być zrealizowane.

Zacznę może od typów tytułowych. Myślę, że dość ważną inwestycją komunikacyjną dla Łodzi powinna być reaktywacja odcinka torowego na ulicy Czerwonej, Wólczańskiej i Wróblewskiego. Gwoździem do trumny dla tego fragmentu łódzkiej sieci tramwajowej okazała się przebudowa w ramach Łódzkiego Tramwaju Regionalnego. Zlikwidowano wówczas relacje skrętne z ulicy Piotrkowskiej, a jakiś czas później także te z alei Politechniki. W trakcie przebudowy trasy W-Z, w miejscu dawnego torowiska na ul. Wróblewskiego wybudowano... parking dla samochodów. Historia zna już takie przypadki, bo podobnie postąpiono po likwidacji tramwajów na alei Unii i ul. Srebrzyńskiej. W przypadku opisywanego fragmentu już nie raz brakowało go do poprowadzenia tymczasowych i awaryjnych objazdów. Szczególnie w przypadku uroczystości pod Archikatedrą. Puszczanie tramwajów od strony ronda Lotników Lwowskich nie jest idealnym rozwiązaniem.

W dłuższej perspektywie można byłoby pomyśleć o drugim odcinku, który łączyłby Widzew z nowym odcinkiem prowadzącym na Olechów. Idealnie byłoby przeprowadzić nowe torowisko wzdłuż ulic Wujaka i Augustów, a potem ulicą Przybyszewskiego do alei Hetmańskiej - zgodnie z wariantem nr 3, który proponowany był przez Zarząd Dróg i Transportu w 2012 roku. Jednak taki wariant - choć najlepszy - mógłby nadal budzić kontrowersje pośród mieszkańców. Być może znów trudno byłby przekonać lokatorów i przedsiębiorców do plusów tego środka transportu pod blokami. Choć teraz pomocni mogliby być mieszkańcy ulicy Odnowiciela, gdzie tramwaj jeździ blisko zabudowań, a oni chyba nie narzekają. Stąd kompromisem mogłaby być budowa nowego torowiska na ulicy Przybyszewskiego - od ronda Sybiraków do alei Hetmańskiej wraz z budową wspólnej krańcówki autobusowo-tramwajowej przy ulicy Czajkowskiego.

Urzędnicy planują wydłużenie linii tramwajowej na ulicy Strykowskiej aż do skrzyżowania z Inflancką.
Chodzi o lepsze zintegrowanie komunikacji miejskiej z PKP Łódź Marysin | fot.
Daniel Siwak, arch.


Wiadomo, że wraz z przebudową ulicy Wojska Polskiego (od Franciszkańskiej do Strykowskiej), założono także budowę nowego torowiska - od obecnej krańcówki tramwajowej do planowej przy skrzyżowaniu ulic Strykowskiej i Inflanckiej. Urzędnikom chodzi o integrację z przystankiem kolejowym Łódź Marysin. Można było iść za ciosem i kontynuować rozbudowę infrastruktury tramwajowej w tym rejonie. Mam tutaj na myśli budowę nowego torowiska na ulicach Inflanckiej i Julianowskiej - od Strykowskiej do Zgierskiej wraz z przebudową krańcówki na rondzie Powstańców 1863 roku (na wspólną krańcówkę autobusowo-tramwajową). Wówczas obecne BUSpasy mogłyby zostać zaadaptowane jako wspólne pas autobusowo-tramwajowe. W Łodzi byłaby to swoista nowość, bo nie mamy nigdzie odcinka torowiska dedykowanego dla jednego kierunku ruchu.

Z perspektywy całej sieci tramwajowej przydałoby się również wybudować torowisko na alei Palki oraz ulicy Kopcińskiego - od Narutowicza do Wojska Polskiego. Dawniej mówiono o jednotorowej trasie z tzw. mijankami w rejonie przystanków. Jednak po likwidacji obecnie funkcjonujących BUSpasów można było przenieść je wraz z torowiskiem na środek jezdni, tworząc jednocześnie wspólne pasy autobusowo-tramwajowe. Byłaby to pewna alternatywa dla ulic Zachodniej czy Kilińskiego. Na pewno ułatwiłoby to dojazd tramwajem do Cmentarza Doły, Akademii Sztuk Pięknych, a dalej także do przystanku kolejowego Łódź Marysin, o którym wspomniałem wyżej. Poza tym wprowadzenie komunikacji tramwajowej to uwolnienie kilku linii autobusowych, które mogą pełnić rolę linii dowozowych z osiedla czy linii magistralnych.

Pośród różnych propozycji warto powrócić do koncepcji tramwaju do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Tamte tereny zamieszkuje sporo mieszkańców, jest tam też kilka firm. Należałoby wówczas zmodernizować w całości torowisko na ulicy Rzgowskiej - od Broniewskiego do Kurczaki (wraz z obecną krańcówką) oraz wybudować nowy dwutorowy fragment - od ulicy Kurczaki do obecnej krańcówki autobusowej Matki Polki. Według snutych założeń część tramwajowa obecnej krańcówki miała by funkcjonować w formie weksla torowego, ale miejski przewoźnik raczej nie będzie rozwijał parku taborowego o tramwaje dwukierunkowe. Stąd trzeba byłoby pochylić się również nad projektem klasycznej pętli. W planach była też budowa parkingu P&R, co nie jest głupim pomysłem. Wprowadzenie tramwaju na pewno pozwoliłoby rozwinąć sieć autobusową na osiedlu.

Budowa torowiska na ulicy Broniewskiego jest planowana w ramach projektu "Tramwaj dla Łodzi".
Dzięki niemu będzie można wybudować tu wspólny pas autobusowo-tramwajowy | fot.
Daniel Siwak


Nowe odcinki mają zostać zrealizowane także w ramach projektu "Tramwaj dla Łodzi". Pierwszy znajdować się będzie na terenie Nowego Centrum Łodzi. Tramwaje od skrzyżowania ulic Tramwajowej i Węglowej pojadą przez obecny teren MPK Łódź. Potem przy ulicy Wierzbowej (na wysokości budynku ZWiK) torowisko będzie odbijało w prawo, aby przy ulicy Nowowęglowej II w lewo - w kierunku wiaduktu na ulicy Kopcińskiego. Do tego dochodzi przebudowa wiaduktu tramwajowego i obniżenie torowiska do poziomu zero. Drugi, dwutorowy odcinek miałby pojawić się na ulicy Broniewskiego - pomiędzy Rzgowską, a Śmigłego Rydza i Niższą. Przy tej inwestycji zaplanowano podłączenie do istniejących już fragmentów torowiska. Chodzi o skrzyżowanie Rzgowska - Paderewskiego (wszystkie relacje), rondo Broniewskiego czy rondo Insurekcji Kościuszkowskiej (wszystkie relacje). Według planów mają powstać do 2020 roku.

W opracowaniach Urzędu Marszałkowskiego, jako przykład integracji kolej-komunikacja, wskazano także jedną inwestycję na Stokach. Chodzi o doprowadzenie torowiska tramwajowego po ulicy Pomorskiej w rejon przystanku kolejowego Łódź Stoki. Koncepcja ciekawa, ale chyba nie do szybkiej realizacji. Z kolei do pilnego remontu, który znacznie poprawiłby funkcjonowanie komunikacji miejskiej nadają się torowiska na ulicach: Legionów (od Zachodniej do Włókniarzy), Zielonej (do Zachodniej do Legionów), Konstantynowskiej (od Włókniarzy do granic miasta), Warszawskiej (od ronda Powstańców 1863 r. do Wycieczkowej), Aleksandrowskiej (od Bielicowej do Chochoła) czy Gdańskiej (od Kopernika do Legionów). Według informacji z magistratu, część inwestycji miałaby zostać zrealizowana w ramach rewitalizacji obszarowej Śródmieścia czy zawieszonego tymczasowo projektu Łódzkiego Tramwaju Metropolitarnego. Co z resztą? Najchętniej sięgnięto by po środku unijne, ale taka możliwość nie jest do końca gwarantowana.

Na sam koniec, w temacie inwestycji komunikacyjnych, poruszę jeszcze istotną kwestię - taboru. Nie jest żadną tajemnicą, że nasze miasto ma jeden z najnowocześniejszych autobusowych parków taborowych w Polsce. W ostatnim czasie pozyskaliśmy nowe Mercedesy Conecto (w wersji 12 i 18-metrowej) i Solarisy Urbino (w wersji 12 i 18-metrowej) z klimatyzacją, monitoringiem, biletomatami i dynamiczną informacją pasażerską. Jeśli chodzi o tramwaje, to nadal posiadamy najstarszy tramwajowy park taborowy w kraju. W związku z tym pozyskiwanie nowych tramwajów powinno być dokonywane dość regularnie. Wiadomo, że z racji ceny są to dość drogie zakupy. Jednak powinniśmy kupować przynajmniej 20, jak nie 30 nowych wagonów każdego roku. Gdyby przyjąć taką zasadę i się jej stanowczo trzymać, to w 2020 roku mielibyśmy od 80 do 120 pojazdów. Wydaje mi się też, że nasze miasto poniekąd jest skazane na sprowadzanie i modernizację taboru używanego. Trzeba o tym myśleć póki są jeszcze możliwości ich kupna od europejskich przewoźników.

1 komentarz:

  1. Piękne plany acz nie realne. Wydajemy miliony na wielkie rowy i trasy górne. A inwestycji tramwajowych w porównaniu do innych dużych, i nie zawsze bogatszych miast mamy jak na lekarstwo. Od choćby Bydgoszcz który zbudował tego roku 10 kilometrową trasę. Bogatszy Wrocław planuje 70 kilometrów tras tramwajowych. A my co? Niestety żyjemy w prymitywnym pod tym względem mieście...

    OdpowiedzUsuń