wtorek, 12 stycznia 2016

ŁKA awionetką do Chin? Nie, Flirtem3 do Warszawy. Pierwsze dalekobieżne połączenie od marca

Łódzka Kolej Aglomeracyjna nabiera prędkości będąc jeszcze w pierwszym etapie działalności. Z Łodzi
do Warszawy, w weekendy i święta, pojadą nowoczesne Flirty3 | fot.
Paweł Kazimierczak
Żelazna logika wskazywałaby, że po rezygnacji z kolejowego połączenia wewnętrznego w Zduńskiej Woli. Oraz po porażce na polu autobusowej komunikacji dowozowej w Sieradzu, Strykowie, a ostatnio także w Głownie. ŁKA wykaże się pewną zachowawczością w otwieraniu nowych tras. Jak widać takie niepowodzenia jednak nie zrażają.

Z perspektywy czasu, a mówiąc konkretnie młodego wieku spółki oraz jej przewidzianej działalności, mogło się wydawać, że połączenia do stolicy są niczym sen o Warszawie. Zresztą na pojawienie się pociągów w barwach "ełki" bardzo czekają teraz mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego, Radomska, Tomaszowa Mazowieckiego czy Opoczna. Czekają i jeszcze poczekają. 

Władze województwa łódzkiego były bardzo zdeterminowane. Ta determinacja była tak ogromna tylko z jednego powodu - marzeniem było bowiem, aby Łódzka Kolej Aglomeracyjna wykonywała kursy na popularnej trasie Łódź - Warszawa. Tak się stanie i to jeszcze w pierwszym etapie działalności spółki. Wystarczy poczekać do marcowej korekty rozkładu.

Już nie tylko Przewozy Regionalne pociągami interREGIO oraz Intercity pociągami TLK. Od marca,
wraz ze zmianą rozkładu nowym przewoźnikiem będzie Łódzka Kolej Aglomeracyjna | fot.
Daniel Siwak
Konkretne sygnały o tym, że kolejowy przewoźnik należący do samorządu województwa łódzkiego będzie uruchamiać dalekobieżną trasę, pojawiły się jesienią ubiegłego roku. - Zauważyliśmy, że w nowym rozkładzie jazdy ograniczona będzie oferta przewozowa na tej linii. Intercity wycofuje pociągi, szczególnie w weekendy, i pojawią się nawet czterogodzinne przerwy - mówił Witold Stępień, marszałek województwa łódzkiego. Jednak żeby uruchomić połączenie do Warszawy, Łódzka Kolej Aglomeracyjna potrzebowała zgody Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju na użycie taboru. Chodziło o to, że Flirty3 były zakupione dzięki unijnemu dofinansowaniu do obsługi konkretnych połączeń - do Sieradza, Zgierza, Kutna, Łowicza i Koluszek.

Pod koniec 2015 roku spółka otrzymała zgodę od MIR na przewozy pasażerskie do stolicy, ale... okazjonalne. Według ustawowej definicji, chodzi o jednorazowy przewóz w zakresie pasażerskiego transportu kolejowego mający na celu zaspokojenie potrzeb przewozowych nieprzewidzianych w realizowanych na danej linii przewozach w ramach umowy o świadczenie usług publicznych lub na podstawie decyzji o przyznaniu otwartego dostępu. Marszałkowi Województwa Łódzkiego nie do końca o to chodziło. Początek 2016 roku przyniósł kolejną zmianę w temacie. Tym razem ministerstwo wyraziło zgodę na regularne połączenia pasażerskie, jednak te mogą być realizowane w weekendy i dni wolne od pracy.

I tak od 13 marca Łodzi Kaliskiej do Warszawy Wschodniej (przez Łódź Chojny, Łódź Dąbrowę, Łódź Widzew, Koluszki, Skierniewice, Warszawę Zachodnią i Warszawę Centralną) pociągi odjeżdżać będą w soboty i niedziele o godz. 08.00 i 15.40. Z Warszawy Wschodniej do Łodzi Kaliskiej (przez Warszawę Centralną, Warszawę Zachodnią, Skierniewice, Koluszki, Łódź Widzew, Łódź Dąbrowę i Łódź Chojny) w soboty i niedziele odjedziemy o godz. 12.00 i 19.00. Łódzką Koleją Aglomeracyjną mamy dojechać w nie więcej niż 68 minut. Biorąc pod uwagę rozkład jazdy, to w jakiś sposób zostanie uzupełniona luka po niekursujących w weekend innych składach. Gdyby jednak ten ostatni kurs wyznaczono na okolicę godziny 23.00, wydaje mi się, że frekwencja byłaby naprawdę zadowalająca. Od lat mówi się o problematycznych powrotach z wydarzeń w stolicy.

Dwadzieścia pociągów Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej obsługuje na razie tylko część województwa
Łódzkiego. Kolejne pojazdy pozwolą na zwiększenie ilości połączeń w regionie | fot.
Daniel Siwak
Ile zapłacimy za podróż? Wymieniana jest kwota 23 złotych. To o 2 złote taniej niż w "warszawskich" pociągach TLK - uruchamianych przez PKP Intercity oraz o złotówkę taniej niżeli w pociągach interREGIO - uruchamianych przez łódzkie Przewozy Regionalne. Trzeba przyznać, że szału nie ma! Za zaoszczędzone 2 lub 4 złote będziemy mogli kupić jedynie bilet ZTM Warszawa w jedną stronę - za 3,40 zł (20-minutowy) lub gdy dopłacimy 0,40 zł bilet za 4,40 zł (75-minutowy). Tak czy inaczej podróż powrotna na dworzec to konieczność kupienia kolejnego biletu. Zapewne cena biletu mogła zostać jeszcze nieco obniżona, ale zachowano pewną ostrożność.

Pomijając aspekt akurat tej konkretniej trasy, to dobrze, że ŁKA stara w miarę optymalnie zagospodarować swój tabor poza dniami roboczymi. Nie jest przecież żadną tajemniczą, iż w soboty i niedzielę na szlaki kolejowe wysyłanych jest mniej Flirtów3. Zresztą pociągi, które stoją, ale nie są wyłączone technicznie, powinny być wykorzystywane w jak najlepszy sposób i oczywiście zarabiać na siebie. Nawet nie zdziwiłbym się gdyby w niedzielę zestawiane były ze sobą dwa pociagi. Nota bene nie dotyczy to jedynie pojazdów kolejowych, ale każdych pojazdów, które pracują na rzecz transportu zbiorowego. Nie bez powodu mówi się, że np. łódzkie tramwaje nie powinny "jeść" wraz z motorniczym.

Naturalnie pojawiają się pytania - co dalej? Skoro ŁKA uruchamia pierwsze połączenie o charakterze dalekobieżnym i międzywojewódzkim, to czy będą inne? Mam tutaj na myśli takie kierunki jak Poznań, Toruń, Bydgoszcz, Wrocław czy Katowice. Przecież teoretycznie też mogą uzupełniać istniejącą ofertę PKP Intercity lub Przewozów Regionalnych. Jak mówi przysłowie - apetyt rośnie w miarę jedzenia, także prędko niczego takiego bym się nie spodziewał, choć wszystko jest też możliwe. Przewoźnik już nie raz zaskakiwał swoimi decyzjami. Najbliższy - moim zdaniem - scenariusz jaki nas czeka, to wspólne obsługiwanie trasy Łódź - Warszawa przez składy Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej i Kolei Mazowieckich.

Drugi etap rozwoju Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej to obranie kursu na Piotrków Trybunalski,
Radomsko, Tomaszów Mazowiecki czy Opoczno. Potrzebny jest tylko tabor | fot.
Daniel Siwak, arch.
Na koniec zajrzyjmy nieco w przyszłość. Nie można powiedzieć, że plany Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej są jakieś imponujące czy też zaskakujące. One po prostu wynikają z założeń jakie przyjął Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego. Pociągi dedykowanej spółki w ramach obecnego etapu kursują z Łodzi do Sieradza, Zgierza, Łowicza, Kutna i Koluszek. Dodatkowym kierunkiem, który miał być obsługiwany dopiero później, są Skierniewice. Drugi etap przewiduje kolejne połączenia Łodzi oraz Piotrkowa Trybunalskiego, Radomska, Tomaszowa Mazowieckiego czy Opoczna.

Spółka będzie starała się także wydłużyć do trzech członów kilka swoich obecnych pociągów. Wstępnie mówi się nawet o dziesięciu Flirtach3, jednak wszystko zależy od wydolności finansowej ŁKA. Jeśli ten pomysł wprowadzono by w życie, to przebudowane pociągi wyjadą na najbardziej oblegane trasy oraz na tak zwane kursy szczytowe - poranne lub popołudniowe. Oczywiście trzeba też pamiętać, że w grę wchodzi zakup zupełnie nowych jednostek, z których kilka będzie składać już z czterech członów. Deklaracje władz samorządowego przewoźnika wskazują na 22, równie nowoczesne elektryczne zespoły trakcyjne.

Ostatnim elementem nowo otwarcia w Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej miałaby być budowa nowego zaplecza technicznego, które powstałoby w rejonie dworca Łódź Kaliska. Jeszcze za czasów budowy obecnego zaplecza technicznego na dworcu Łódź Widzew, prezes ŁKA Andrzej Wasilewski dostrzegał brak potencjału tego miejsca. Chodziło o niemożność jego rozbudowy pod kątem technicznym oraz biurowym. Budynek na Polesiu nie posiadałby aż tak specjalistycznych urządzeń serwisowych, które zarezerwowane są dla tego na Widzewie. Do nowego zaplecza przenieśliby się pracownicy do tej pory rozsiani w różnych lokalizacjach. Realnie docelowa siedziba Łódzkiej Kolej Aglomeracyjnej powstałaby na przełomie 2017 i 2018 roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz