wtorek, 17 marca 2015

Zarząd Dróg i Transportu do likwidacji. Powstanie Zarząd Inwestycji Miejskich. Kto organizatorem komunikacji w Łodzi?

Do końca roku ma potrwać likwidacja Zarządu Dróg i Transportu. Tak naprawdę nie wiadomo czy
całości instytucji, czy tylko jej poszczególnych komórek organizacyjnych | fot.
Daniel Siwak
Wielu łodzian, którzy są zagorzałymi przeciwnikami Zarządu Dróg i Transportu na pewno nie kryje teraz swojego zadowolenia. Prezydent Hanna Zdanowska zakomunikowała kilka dni temu - między innymi na swoim blogu - że kończy się działalność komunikacyjnego urzędu. Nota bene półtora tygodnia temu obchodziliśmy dwunastą rocznicę jego działalności.

Pod koniec bieżącego roku po Zarządzie Dróg i Transportu, który znamy do tej pory, nie powinno już być śladu. Łódź wzorując się na innych miastach w Polsce, a także innych miastach w Europie chce powołać nową mega instytucję. Zarząd Inwestycji Miejskich (ZIM) miałby przejąć prowadzenie i nadzór nad najważniejszymi inwestycjami w mieście czterech kultur.

Słysząc takie deklaracje można powiedzieć, że zapowiada się niezła rewolucja - nie tylko w strukturach urzędów, ale i w podejściu do inwestycji. Oczywiście można przyznać rację, że sprawne zarządzanie wieloma inwestycjami miejskimi jest bardzo ważne. Pod warunkiem, że inne obszary funkcjonowania miasta nie są osłabiane.

Nowy tabor, bez względu czy tramwajowy czy autobusowy, komunikacyjnej wiosny nie czyni.
To jeden z elementów przyjaznego transportu publicznego w każdym mieście | fot.
Daniel Siwak
O tym, jak w ciągu najbliższych miesięcy zmieni się inwestycyjno-komunikacyjna rzeczywistość wspominała na swoim blogu sama gospodyni miasta. - Realizacja, nadzór nad pracami oraz ich kontrola wymaga wprowadzenia strukturalnych zmian organizacyjnych. Dlatego też podjęłam decyzje o likwidacji Zakładu Dróg i Transportu w jego dotychczasowej formie. Doceniam zmiany, jakie zaszły w ostatnich trzech latach, ale ta formuła już się wyczerpała. Dalsze zmiany w istniejącej strukturze nie przyniosą już oczekiwanych rezultatów. Teraz jest najlepszy moment na przeprowadzenie gruntownej reformy sposobu prowadzenia inwestycji w naszym mieście - napisała Hanna Zdanowska. Swoją drogą rozczulające jest powtarzanie cały czas tego samego błędu - "zakład dróg" a nie "zarząd dróg". Jednak prostowanie takich gaf to zadanie odpowiednich komórek organizacyjnych UMŁ, a ja dzisiaj przecież nie o tym piszę.

W ostatnim czasie mam mocno mieszane odczucia co do działalności komunikacyjnego urzędu. Z jednej strony Zarząd Dróg i Transportu prowadzi pewne działania, które można podpiąć pod próbę poprawy bezpieczeństwa "niechronionych" na drodze. Ostatnio na ulicy Wólczańskiej pojawiły się tak zwane azyle dla pieszych. Zainstalowano ja przy skrzyżowaniu z ulicą Skorupki na wysokości parku im. Klepacza. Kilkanaście miesięcy wcześniej przed zebrami w tym rejonie zostały zainstalowane progi wyspowe, nazywane także poduszkami berlińskimi. Kilka tygodni temu na ulicy Jaracza - w pobliżu skrzyżowania ze Sterlinga - także zamontowano progi wyspowe oraz kilka metrów dalej dodatkowo jeszcze progi pinezkowe.

Z drugiej strony Zarząd Dróg i Transportu dokonuje działań, które ewidentnie są strzałem we własną urzędniczą stopę. Mam tutaj na myśli sprawę wycinki drzew na ulicy Piotrkowskiej - pomiędzy aleją Piłsudskiego a ulicą Żwirki. W ostatnich dniach doszła podobna afera, ale tym razem z ulicą Wierzbową w roli głównej. Przy przebudowie tej ulicy miałyby przeszkadzać nie tyle same drzewa, a ich rozbudowany system korzenny. W tym drugim przypadku głos zabrał sam architekt miasta Marek Janiak, który na wycinkę się nie zgadza. Nie będę już wypominał ulicy Inflanckiej, z której zrobiono mini autostradę tylko dlatego, że jest aktualnie drogą krajową. Dobrze, że chociaż powstał tam BUSpas dla kursujących tamtędy autobusów.

Ireneusz Jabłoński (z lewej) został nowym wiceprezydentem Łodzi. Hanna Zdanowska powierzyła mu
likwidację Zarządu Dróg i Transportu i stworzenie Zarządu Inwestycji Miejskich | fot.
Daniel Siwak
W tym całym procesie zmian bardzo mocny nacisk kładzie się na kwestie inwestycji w mieście. Słowo "inwestycja" zaczyna być odmieniane przez wszystkie możliwe przypadki, w liczbie pojedynczej i mnogiej. Nie mówię, że to błąd, ale przecież wkrótce ukończone zostaną dwie sztandarowe inwestycje transportowe - dworzec Łódź Fabryczna oraz trasa W-Z. Cały czas twierdzę, że nie mogą być marginalizowane pod katem komunikacji miejskiej. Jednak tak naprawdę nadal nie wiadomo, która jednostka będzie faktycznie odpowiedzialna za organizację Lokalnego Transportu Zbiorowego w Łodzi. Wyjaśnienie, że pozostałą działalnością, którą do te pory zajmował się Zarząd Dróg i Transportu będzie zajmować się dotychczasowa, przeorganizowana jednostka organizacyjna, w ogóle nie wyjaśnia niczego. Jeśli ZDiT ma zostać zlikwidowany, to jak może się tym nadal zajmować po przeorganizowaniu? Przecież nie będzie już istniał pod koniec roku.

Mając wiele wątpliwości musiałem zapytać Hannę Zdanowską o ten ważny dla mieszkańców obszar funkcjonowania Łodzi. - Wiadomo, że z Zarządu Dróg i Transportu przeniesiona zostanie ta część dotycząca inwestycji, będąca trzonem Zarządu Inwestycji Miejskich (...) Pozostała część, która dotyczyć będzie między innymi utrzymania dróg, nadzoru nad sygnalizacją, organizacji ruchu tudzież transportu miejskiego, zostanie dostosowana do potrzeb, jakie w tym względzie będziemy mieli - mówiła na konferencji prasowej prezydent miasta. Jest to wytłumaczenie na takim poziomie ogólników, że trudno wyłapać z tego konkretną informację dla łódzkich pasażerów. Choć wiadomo, że zapewnienie mieszkańcom komunikacji miejskiej należy do podstawowych obowiązków miasta, to trudno doszukać się wizji zarządzania transportem za kilka miesięcy.

Ponieważ kilkukrotnie gospodyni Łodzi przywoływała nazwisko nowego wiceprezydenta (w miejsce odwołanej Agnieszki Nowak). O kwestię osieroconej komunikacji zapytałem nowego współpracownika Hanny Zdanowskiej. - Musimy się upewnić czy koncepcja, która została wypracowana jakiś czas temu jest właściwa [chodzi najpewniej o plan transportowy i studium komunikacyjne - przyp. autora]. Nazwa komórki czy jej forma jest kwestią absolutnie wtórną. Ważne jest to, aby była to jedna kompetencja i żeby realizowali ją odpowiednio przygotowani i doświadczeni ludzie - tłumaczył mi Ireneusz Jabłoński, nowy wiceprezydent Łodzi, który odpowiedzialny jest za kluczowe inwestycje, drogi i transport publiczny. Tą wypowiedź także cechuje wysoki poziom ogólników, choć jej końcówka jest dosyć istotna w kontekście ewentualnego powołania nowego organizatora Lokalnego Transportu Zbiorowego w Łodzi.

Łódź powinna mieć organizatora Lokalnego Transportu Zbiorowego z prawdziwego zdarzenia. Czy
jest szansa, aby powołano kiedykolwiek Zarząd Transportu Miejskiego? | fot.
Daniel Siwak
Co ciekawe jest to już drugi - po Arkadiuszu Banaszku - wiceprezydent "z biznesu". Banaszek zapisał się na karatach komunikacyjnej historii swoimi niezbyt trafnymi decyzjami. Przede wszystkim chodziło latarnie uliczne. Były one wcześniej gaszone o poranku i później zapalne po zmroku. W konsekwencji egipskie ciemności panowały ponad pół godziny przed wschodem i zachodem słońca. Spowodował też, że kursujące co pół godziny w dni robocze autobusy nocne, zaczęły pojawiać się na przystankach co godzinę. To nie spodobało się pasażerom, którzy muszą czekać dłużej na autobus. Przy wymienianiu różnych decyzji trzeba wspomnieć o bardzo rozwleczonych negocjacjach ze Zgierzem, Ozorkowem, Konstantynowem Łódzkim i Lutomierskiem. Chodziło naturalnie o międzymiastowe połączenia tramwajowe. Oby Ireneusz Jabłoński nie zasłynął podobnie niepopularnymi decyzjami, jak jego poprzednik.

Od momentu przedstawienia, czyli od wtorku, 3 marca wiceprezydent Jabłoński nie udziela się bardzo intensywnie w mediach lokalnych. Ostatnio udzielił jedynie dłuższego wywiadu dla Dziennika Łódzkiego. Być może tak, jak zapowiadał spotyka się teraz z kierownikami i dyrektorami wydziałów i departamentów mu podległych. Biorąc pod uwagę, że jego najważniejszym zadaniem ma być zbudowanie od podstaw Zarządu Inwestycji Miejskich. Nie spodziewałbym się szybkich decyzji co do komórki organizacyjnej, która będzie odpowiedzialna - po likwidacji Zarządu Dróg i Transportu - za organizowanie komunikacji miejskiej w Łodzi. No i nadal do końca nie wiadomo co ma oznaczać, że działalnością, którą do te pory zajmował się ZDiT będzie zajmować się dotychczasowa, przeorganizowana jednostka organizacyjna.

Szczerze? Chyba zaczynam czuć się nieco zawiedziony. Nie tylko jako człowiek, który trochę żyje tym transportem publicznym, ale przede wszystkim jako łodzianin. Władze Łodzi deklarowały - pomimo widocznej przewagi projektów drogowych - że komunikacja miejska też jest dla nich bardzo ważna. By ją usprawnić buduje się węzeł multimodalny pod dworcem Łódź Fabryczna czy przebudowuje się trasę tramwajową W-Z. Stąd też liczyłem na odważne decyzje gospodyni naszego miasta, a chodzi oczywiście o powołanie organizatora transportu z prawdziwego zdarzenia - Zarządu Transportu Miejskiego. Dobrym do tego przyczynkiem miała być planowana reorganizacja siatki połączeń tramwajowych i autobusowych, która miała wejść na przełomie 2015 i 2016 roku. Propozycje wykonawcy opracowania tych zmian oraz planu transportowego poznaliśmy pod koniec stycznia. Wywołały one spore kontrowersje wśród mieszkańców, w międzyczasie Łódzka Inicjatywa na Rzecz Przyjaznego Transportu opracowała własny wariant społeczny. Mamy już połowę marca, konsultacje społeczne projektu zmian i planu transportowego nadal się nie odbyły. Natomiast likwidowany w jakiejkolwiek części i formie Zarząd Dróg i Transportu wycofuje się tylnymi drzwiami z zapowiadanych zmian. Generalnie póki co wszystko się tak jakoś dziwnie rozmywa.

4 komentarze:

  1. Nowy wiceprezydent był (czy jest nadal?) gospodarczym liberałem - https://www.youtube.com/watch?v=cqvl-nDWK9o
    Jeśli nie zmienił poglądów, to powinien dążyć do likwidacji transportu publicznego w obecnym systemie. Socjaldemokratyczne dopłacanie z podatków do tzw. komunikacji zbiorowej sprzyja wyprowadzaniu się na przedmieścia osób mniej zamożnych, których bez dopłaty nie byłoby stać na codzienne podróże na większe odległości i staraliby się mieszkać jak najbliżej centrum.
    Transport zbiorowy powinien być bezpośrednio finansowany przez klientów. Nie wolno przenosić finansowania tegoż transportu na osoby, które w ogóle z niego nie korzystają. Nie tyko dlatego, że jest to niemoralne, ale dlatego, że to bardzo sprzyja rozlewaniu się miasta.

    OdpowiedzUsuń
  2. To akurat proste. Komunikację zbiorową podporządkuje się wydziałowi zajmującemu się pomocą społeczną. Obecna polityka miasta spowodowała (np. linie tramwajowe kursujące przez centrum miasta co 20 min), że tramwaje i autobusy są atrakcyjne jedynie dla emerytów, rencistów i bezrobotnych. Reszta przesiadła się do samochodów i nawet uczniów do szkoły podwożą rodzice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłby dobry żart prymaprylisowy, choć dość ciężkiego kalibru.

      Usuń
  3. http://infotram.pl/text.php?id=69989
    Wiem, że nie na temat, ale mam pytanie.
    Czy jest Pan za zakupem wagonów NFD6Ds z Bochum?

    OdpowiedzUsuń