piątek, 20 marca 2015

Raport z dróg w Łodzi. Gdzie jest ten armagedon? Przez dwa tygodnie szukałem i jakoś go nie znalazłem

Tramwaj na trasie W-Z pojawi się ponownie pod koniec tego roku. Póki co, aby to się stało należało
zamknąć częściowo ruch samochodów i tramwajów na skrzyżowaniu "marszałków" | fot.
Daniel Siwak
Już od ponad trzech tygodni trwa kolejny etap przebudowy trasy tramwajowej W-Z. W tym roku ekipy remontowe działają już na wszystkich odcinkach - wschodnim (Widzew), zachodnim (Retkinia) i centralnym (Śródmieście). Wyznaczony i cały czas obowiązujący termin zakończenia inwestycji to koniec października tego roku.

Do tej pory robiłem raporty dzień lub dwa po wprowadzeniu zmian. Tym razem postanowiłem nieco poczekać, bo i same zmiany były wprowadzane nie od razu. Najpierw 1 marca zamknięto częściowo skrzyżowanie "marszałków", ale z ruchem tramwajów. Piętnaście dni później na tym samym skrzyżowaniu wstrzymano już ruch tramwajów.

Pamiętam, że łódzka Gazeta Wyborcza opublikowała na początku miesiąca tekst pod tytułem "Armagedon na łódzkich ulicach. Który to już raz?". To była wielka inspiracja, stąd też wyruszyłem w miasto w poszukiwaniu tytułowego armagedonu. W końcu to taki rodzaj utrudnień, w którym miasto miałoby chyba stanąć i się zatrzymać na dobre.

Aleja Piłsudskiego na odcinku od Kopcińskiego do Niskiej stała się ważnym węzłem przesiadkowym.
Krzyżują się tutaj linie z Widzewa z liniami, które jadą z południa na północ Łodzi | fot.
Daniel Siwak
Zacznijmy więc od zmian, które weszły z początkiem miesiąca. Wówczas podróżowanie ze wschodu na zachód miasta zostało mocno utrudnione, częściowo zamknięto skrzyżowanie alei Piłsudskiego z ulicą Kopcińskiego i aleją Śmigłego Rydza. Komunikacja miejska została podzielona remontowanym miejscem. Po zachodniej stronie skrzyżowania kursują linie: 98, 98A i Z10, które zawracają na tymczasowym przejeździe przez torowisko w rejonie szpitala im. Korczaka. Przystanek dla wsiadających i wysiadających wyznaczono po północnej stronie alei Piłsudskiego. W tym przypadku można byłoby rozdzielić wymianę pasażerów, bo niekiedy robi się straszny tłok, a tymczasowy przystanek nie jest do końca przygotowany na dużą liczbę podróżnych, sięgającą niekiedy dwóch pełnych autobusów przegubowych. Z obserwacji wynika też, że sporym utrudnieniem dla osób, które korzystają z komunikacji miejskiej jest przejście na drugą stronę skrzyżowania. Pokonanie wszystkich przejść dla pieszych może zająć od 5 do nawet 8 minut.

Po wschodniej stronie kursują linie: 85, 85A, Z8 i Z98, które zawracają na tymczasowym przejeździe przez torowisko w rejonie ulicy Wydawniczej. Przystanek dla wysiadających zlokalizowany jest w okolicy budynku Drukarni Prasowej, natomiast przystanek dla wsiadających wyznaczono po południowej stronie alei Piłsudskiego przy kamienicy. Dodatkowo na tych przystankach zatrzymują się również autobusy linii 70, 70A, 70B, 75, 82, 82A, 96 i N1, które jadą objazdem z południa na północ. Moim zdaniem Zarząd Dróg i Transportu powinien ustanowić przystanek w stronę Widzewa przystankiem podwójnym, aby maksymalnie ułatwić przesiadki pomiędzy poszczególnymi autobusami. Często dochodzi do sytuacji, iż wprost z przed nosa odjeżdża pożądany przed pasażera pojazd. Jeśli chodzi o nowe linie zastępcze to największą popularnością cieszy się linia Z8, która zastępuje na tym odcinku skróconą linię Z10. Natomiast linią Z98 w drodze na Widzew część pasażerów podjeżdża do Tesco przy Widzewskiej.

Naturalnie przy tych zmianach nie można zapominać o częściowym zamknięciu skrzyżowania alei Mickiewicza i alei Bandurskiego z aleją Włókniarzy i aleją Jana Pawła II. Linie 50, 52, 65, 65A i 93 w kierunku południowym (na Chojny) jadą objazdem. Z alei Włókniarzy skręcają w aleję Bandurskiego, potem ślimakiem na wiadukt przy alei Unii, ślimakiem z Maratońskiej, znów w aleję Bandurskiego i do alei Włókniarzy. Niewielkie zmiany tras mają linie 98, 98A i N2. Autobusy muszą z alei Mickiewicza skręcić w aleję Włókniarzy potem zawrócić przy Karolewskiej, znów pojechać aleją Włókniarzy i na właściwą trasę do alei Bandurskiego. Co prawda autobusy stoją chwilę na światłach, aby zawrócić. Jednak płynność ruchu ułatwia wytyczony dodatkowy pas do skrętu w lewo. W tym miejscu nie zauważyłem anomalii związanych z funkcjonowaniem komunikacji. Oczywiście przez pierwsze dwa, trzy dni zdarzali się pasażerowie, którzy nie wiedzieli o zmianach. Teraz sytuacja jest w normie. 

Linia Z4 zastąpiła na odcinku od Dąbrowskiego do Przybyszewskiego tramwaje. Na dalszym odcinku
alei Śmigłego Rydza uzupełnia komunikację, która stanowią linie autobusowe | fot.
Daniel Siwak
Kolejny etap utrudnień na tym skrzyżowaniu nastąpił w poniedziałek, 16 marca. Wówczas wyłączony został ruch tramwajów. Linię 4 skierowano z Helenówka na Koziny, linię 7 tymczasowo zawieszono, linie 9, 9A i 13 z Konstantynowa Łódzkiego, Zdrowia i Szczecińskiej kursują tylko do Radiostacji, a linię 14 z Dąbrowy wytrasowano przez Dąbrowskiego, plac Niepodległości, aleję Politechniki na dworzec Łódź Żabieniec. Po dłuższej nieobecności na ulice powróciła linia 1 na trasie ze Strykowskiej przez Kilińskiego, aleję Kościuszki, Piotrkowską, Przybyszewskiego na Niższą. Dla pasażerów oznacza to, że na ulicy Kopcińskiego i alei Śmigłego Rydza - od Narutowicza do Przybyszewskiego - nie kursują tramwaje. To aż sześć linii, które na tym odcinku przestały jeździły. Aby zrekompensować ich brak Zarząd Dróg i Transportu uruchomił autobusową linię zastępczą Z4. To od niej chciałbym zacząć.

Autobusy tej linii cieszą się największą popularnością tradycyjnie w godzinach szczytu. Przed południem pasażerowie jeżdżą z Dąbrowy na plac Dąbrowskiego, kończąc swoją podróż na przystanku Kopcińskiego - Narutowicza (głównie przesiadka na linie 9, 9A, 12, 13) po wschodniej stronie. Po południu natomiast jeżdżą z placu Dąbrowskiego na Dąbrowę, zaczynając swoją podróż na przystanku Kopcińskiego - Narutowicza (przesiadka z linii 9, 9A, 12, 13) po zachodniej stronie. Poza godzinami szczytu ilość pasażerów nie przekracza przeważnie połowy. Zarząd Dróg i Transportu nadał "zetce" dość dobrą częstotliwość. W dni robocze autobusy kursują co 5 minut w szczycie oraz co 7,5 minuty w międzyszczycie. Jednak od najbliższego poniedziałku, 23 marca te przedziały czasowe zostaną zmienione. Z4 będzie teraz przyjeżdżało na przystanki co 7,5 minuty w szczycie oraz co 10 minut w międzyszczycie. Być może ta decyzja została podjęta z uwagi na sporą nieregularność kursów. Myślę, że zmniejszenie częstotliwości nie powinno mocno utrudnić przejazdów.

Ewidentnie widać, że pasażerowie tramwajów w tym rejonie postanowili dość świadomie podejść do podróży komunikacją miejską. W zależności od celów podróży część z nich wybrała dojazdy linią 1, która w godzinach szczytu jest dość mocno oblegana przez pasażerów. Jej plusem jest to, że została wpuszczona na ulicę Piotrkowską i aleję Kościuszki, dając możliwość przesiadki na przystankach Kościuszki - Zielona i Narutowicza - Kilińskiego. Ogromny minus to częstotliwość - co 18 minut. Pozostałe podróże odbywają się wspomnianą przeze mnie wyżej autobusową linią zastępczą Z4. Nieco większym zainteresowanie pasażerów cieszą się autobusy 70, 70A, 70B, 75, 82, 82A i 96 na alei Śmigłego Rydza i Kopcińskiego na odcinku od Przybyszewskiego do Narutowicza. Z informacji terenowej wiem też, że część pasażerów rejonów ronda Broniewskiego wybrało komunikację autobusową w postaci "siedemdziesiątek". Podróż w rejonie pozbawionym częściowo i całościowo tramwajów trwa parę minut dłużej. Ale nie wymaga przesiadek. No chyba, że chcemy kontynuować dalej podróż na północ, ale w tym przypadku przesiadka w obrębie przystanku Przybyszewskiego - Śmigłego Rydza jest dość wygodna.

Kierowcy po raz kolejny musieli się przyzwyczaić do nowej organizacji ruchu. Ta najnowsza dotyczyła zmian
w poruszaniu się na osi wschód - zachód. Utrudnienia mają potrwać do listopada | fot.
Daniel Siwak
Wraz z funkcjonowaniem komunikacji miejskiej obserwowałem także sytuację na drogach. Jeśli chodzi o skrzyżowanie "marszałków" to nie zauważyłem większych korków. Mam tutaj na myśli takie, które nie byłyby związane ze zwężeniem jezdni w okolicach ulicy Zbiorczej (w kierunku północnym) i przed skrzyżowaniem z aleją Piłsudskiego (w kierunku południowym). Cykl świateł jest dość długi i pomimo zwężenia do jednego pasa w każdym kierunku, sporo aut jest w stanie pokonać to newralgiczne miejsce. Dodatkowo na skrzyżowaniu alei Piłsudskiego i Przędzalnianej urzędnicy Zarządu Dróg i Transportu przeprogramowali tak sygnalizację, aby czas trwania zielonego światła dla samochodów poruszających się ulicą Przędzalnianą był dłuższy. Na ulicy Sienkiewicza oraz na alei Politechniki dało się odczuć wzmożony ruch samochodów. Z informacji terenowej wiem, że niekiedy tłoczno było także na ulicy Piotrkowskiej i alei Kościuszki. W kolejnych dniach ruch rozłożył się już w miarę równomiernie.

Jakby większych anomalii nie było także na ulicy Tuwima, Struga czy Nawrot. Choć trzeba wziąć poprawkę, że przy wielu wyłączonych ulicach i tak łatwo nie jest poruszać się na czterech kołach. Niestety, jest też sporo przypadków naruszana tymczasowej organizacji ruchu. Zdarzają się kierowcy, którzy zawrotkę pod szpitalem im. Korczaka wykorzystują jako możliwość skrętu w prawo, w aleję Śmigłego Rydza. Stwarza to wiele niebezpiecznych sytuacji, szczególnie jeśli z tyłu manewr zawracania wykonuje autobus. Przy okazji chciałbym przypomnieć o zakazie wjazdów samochodów ciężarowych o ładowności powyżej 12 ton. Restrykcje obowiązują codziennie od godziny 6.00 do godziny 20.00. Samochody ciężarowe jadące tranzytem muszą korzystać z dróg objazdowych wokół Łodzi. Wyjątkiem jest jedynie dowóz do sklepów towarów łatwo psujących się czy dotarcie do dzielnic przemysłowych.

Także gdzie jest ten armagedon? Sprawdziłem między innymi ulicę Narutowicza, Kopcińskiego, aleję Śmigłego Rydza, aleję Piłsudskiego, aleję Bandurskiego, aleję Włókniarzy  Przez dwa tygodnie szukałem i jakoś tego armagedonu nie znalazłem. Wydaje mi się, że w pewien sposób zmotoryzowani łodzianie przyzwyczaili się do sytuacji remontowej i starają się omijać zakorkowane rejony. Być może niektórzy się przełamali i zamienili własne auto na komunikację miejską. A jeśli chodzi o komunikację miejską to jej pasażerowie - choć łatwo nie jest - też jakoś sobie dają radę. W końcu jeśli ktoś jest jej stałym klientem nie ma za bardzo wyjścia. Teraz jest trochę gorzej, ale za kilka miesięcy będzie już lepiej.

7 komentarzy:

  1. "W końcu to taki rodzaj utrudnień, w którym miasto miałoby chyba stanąć i się zatrzymać na dobre."
    Coś w tym rodzaju było kilka lat temu na początku zimy (https://www.youtube.com/watch?v=46ZwZK7cp9s - z poprawką do opisu, bo korek miał ok. 20 kilometrów - kończył się na Imielniku, a według opisu zaczynał na Rzgowskiej). Natomiast obecnie wszystko odbywa się w miarę płynnie, choć mogłoby być lepiej.

    Nieco irytujące jest np. kryterium linii 57 przez Kilińskiego spowodowane tym, że miasto szuka oszczędności w komunikacji zastępczej i uruchamiając linię Z4, jednocześnie zawiesiło Z5.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zima jest zimą, nie mieszajmy jej do tego marcowego "armagedonu", którego praktycznie nie było. Co do wspomnianej linii 57 to mogło być gorzej. Ale to skomunikowanie z Z1 jest okej. Zamiana Z5 w Z4 to podyktowana jest pewnie brakami taborowymi.

      Usuń
  2. Najgorsza jest przesiadka na marszałkach. Ten kawał do przejścia jest masakryczny, a po drugiej stronie autobusy nigdy nie czekają. Żeby się nie denerwować jeżdżę naokoło narutowicza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te 5 do 8 minut na przejście przez skrzyżowanie rzeczywiście może powodować irytację. Szczególnie jeśli warunki pogodowe nie są sprzyjające. Jeśli ktoś musi poruszać się na osi wschód-zachód po stronie Widzewa na pewno nie ma łatwo z tą przesiadką przy "marszałkach".

      Usuń
  3. Odnośnie jazdy w stronę Widzewa, to nie ma potrzeby iść kawał drogi z przystanku Piłsudskiego/Kopcińskiego na południową stronę Piłsudskiego przy Śmigłego-Rydza, gdzie czeka tłum ludzi. Autobusy jadące na Widzew i tak zakręcają przy drukarni, do której jest nieco bliżej, a poza tym cały autobus się opróżnia i można sobie spokojnie usiąść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie tak. Praktycznie jednak jakieś osiemdziesiąt procent pasażerów idzie na przystanek po południowej stronie alei Piłsudskiego przy kamienicy. Poza tym chyba sprawniej jest, gdy na jednym przystanku osoby wysiadają a na drugim wsiadają.

      Usuń
  4. Nie pomyślano zupełnie o mieszkańcach miejscowości podłódzkich. Busy jeżdżą objazdami. Spóźniają się , stoją w korkach albo w ogóle mają poskracane trasy. Mój powrót do domu wydłużył się o godzinę. Takie roboty powinny być wykonywane non-stop i skończone w najkrótszym możliwym terminie. Ale cóż wystarczy, że na Piotrkowskiej jest nowa kostka. Żal i pięć metrów mułu.

    OdpowiedzUsuń