piątek, 19 grudnia 2014

Plan transportowy dla Łodzi. To jeden z czterech filarów planowanej reformy komunikacji miejskiej

Komunikacja miejska ma być przysłowiowym oczkiem w głowie dla prezydent Hanny Zdanowskiej.
Stąd jej reforma została podzielona na cztery główne filary działania | fot.
Daniel Siwak
Tak naprawdę można powiedzieć, że wszystko zaczęło się od Studium Systemu Transportowego Miasta Łodzi, które powstało z ponad rocznym opóźnieniem. Odnoszę wrażenie, że im dłużej czekaliśmy na ten dokument, tym bardziej podkręcano jego znaczenie dla rozwoju transportu w mieście. Szczególnie jeśli chodzi o komunikację miejską.

Poza wyznaczeniem kierunków rozwoju sieci tramwajowej w naszym mieście, wiele osób spodziewało się czegoś więcej. Mam na myśli analizę obecnego układu linii tramwajowych i linii autobusowych. Kiedy wreszcie przedstawiono studium transportowe powstał ogromny niedosyt, bo autorzy dokumentu bardzo mocno skoncentrowali się na... ulicach i drogach rowerowych.

Spokojnie można to porównać do obiadu, gdzie podano zupę, ale już bez drugiego dania, a o deserze nie wspominając. Jednak prezydent Hanna Zdanowska, niczym rasowa gospodyni, ten niedosyt postanowiła zaspokoić. W czasie jednej z konferencji prasowych na dachu EC 1 dowiedziałem się, że Zarząd Dróg i Transportu ma zlecić opracowanie dokumentu o komunikacji.

W poprzednim roku zakupiono pierwszą partię kilkudziesięciu autobusów. W tym roku nowe pojazdy
zostały wyleasingowane na okres ośmiu lat. Wszystkie już jeżdżą po Łodzi | fot.
Daniel Siwak
O planie transportowym dla Łodzi pisałem już kilka dni temu. Dlatego pozwólcie, że dzisiejszy tekst odwrócę kolejnością i ponowne nawiązanie do tego zrobię dopiero na końcu. Niedawno odbyło się przekazanie do eksploatacji nowych autobusów Mercedes Conecto z Euro 6. Kolejny zastrzyk taborowy dla miejskiego przewoźnika na pewno się przyda, choć jeśli chodzi o autobusy to nie mamy się czego wstydzić. Przy okazji usłyszeliśmy, że komunikacja miejska będzie oczkiem w głowie na najbliższą kadencję władz miasta. W realizacji tego planu mają pomóc cztery główne filary. Filar pierwszy i drugi - nowe autobusy i tramwaje. - Wymiana taboru autobusowego to już sto pięćdziesiąt pojazdów i kolejne przed nami. Myślę, że w tym zakresie jesteśmy jednymi z najlepszych w Polsce i mamy najnowocześniejszy tabor. Drugi filar to niedawno podpisana umowa i zakup nowych tramwajów, a w nowej perspektywie pozyskanie kolejnych środków na zakup. Co bardzo istotne to także remonty już posiadanych wagonów - tłumaczyła prezydent Hanna Zdanowska.

Z opinią prezydent Zdanowskiej w sprawie autobusów muszę się zgodzić. We flocie MPK Łódź mamy między innymi 137 autobusów - Solaris Urbino (przegubowe i krótkie) i Mercedes Conecto (przegubowe i krótkie) - które trafiły do naszego miasta w przeciągu ostatnich trzech lat. Wszystkie posiadają już klimatyzację, elektroniczną informację pasażerską oraz automaty do sprzedaży biletów. Kolejnych 87 pojazdów - Solarisów Urbino (przegubowe) i Mercedesów Conecto (przegubowe i krótkie) - zostało zakupionych jeszcze wcześniej, bo w latach 2008-2010. To i tak dopiero nieco ponad połowa z 443 miejskich autobusów, jakie stacjonują w zajezdniach na Limanowskiego i Nowych Sadach. Jeśli chodzi o tegoroczną dostawę autobusów to nie są już one własnością przewoźnika. Zostały wyleasingowane na okres 8 lat od ich producenta. To nowość w stosunku do prowadzonej polityki taborowej w spółce. Do tej pory tramwaje i autobusy były kupowane na własność, chociaż stosunek zakupów tych pierwszych do tych drugich był nieporównywalnie mniejszy.

Zdecydowanie gorzej wypadamy z tramwajami w łódzkiej komunikacji. Na blisko 500 wagonów, którymi dysponuje przewoźnik, ponad 430 stanowią wysokopodłogowe wagony Konstal 805Na. Pomimo trwającego nieprzerwanie programu ich modernizacji to choć unowocześniane, nadal możliwości przejazdu nie mają w nich pasażerowie o ograniczonej sprawności ruchowej. Co prawda mamy 25 wagonów z całkowicie niską podłogą i 6 ze wstawką niskopodłogową. Jednak kilka tramwajów Pesa 122N, Cityrunner czy GT8N stoi w zajezdniach i czeka aż będzie mogło ponownie wyjechać na trasy. Potencjalna perspektywa nowych pojazdów nie jest też aż bardzo oczywista. Co prawda dostaliśmy dofinansowanie na zakup 22 sztuk niskopodłogowych tramwajów Pesa Swing. Jest to jednak kropla w morzu potrzeb MPK Łódź. Z nowej perspektywy unijnej chcielibyśmy kupić kolejnych 45 sztuk i sprawdzać wagony M8C, aby je zmodernizować ze wstawką niskopodłogową.

Żeby komunikacja miejska poruszała się sprawnie to trzeba prowadzić sprawne remonty infrastruktury.
Jednak to wcale nie jest takie proste. Prace obejmują wiele etapów i to kosztuje | fot.
Daniel Siwak
Filar trzeci - inwestycje w komunikacyjną infrastrukturę. - To to, co dzieje się w tej chwili to inwestycje infrastrukturalne, które wiążą się z wymianą torowisk i sieci. Ale nie tylko, bo to także polepszenie jakości dróg, po których jeździ nasza komunikacja miejska. Na tę chwilę jeszcze będzie trzeba poczekać, ale ten ogromny front robót skończy się pod koniec przyszłego roku - pocieszała gospodyni Łodzi. Z jednej strony można powiedzieć, że wiele się w tym temacie już zadziało. W końcu trwa przebudowa i remont tramwajowej Trasy W-Z, w przyszłym roku rozpocznie się budowa węzła przesiadkowego przy dworcu Łódź Fabryczna, no i przedłużana jest trasa tramwaju z Widzewa na Janów i Olechów.

I ten ostatni odcinek będzie tak naprawdę jedynym nowym fragmentem infrastruktury w naszym mieście. Nie wliczam oczywiście w to remontu ulicy Dąbrowskiego, Legionów czy Wojska Polskiego oraz budowy krótkiego łącznika na ulicy Broniewskiego - pomiędzy Kilińskiego a Rzgowską. Dlaczego nie będzie kolejnych nowych torowisk? Wszystko tak naprawdę z powodu wybranego przez Zarząd Dróg i Transportu wariantu "bezinwestycyjnego" Studium Systemu Transportowego Miasta Łodzi. W związku z tym są małe szanse, aby przedłużyć torowisko na ulicy Rzgowskiej - od krańcówki przy Matek Polskich do ulicy Kurczaki, wybudować nowe na ulicy Kopcińskiego i alei Palki - od ulicy Narutowicza do Wojska Polskiego czy przesunąć krańcówkę tramwajową bliżej przystanku kolejowego Łódź Marysin.

Także jeśli uda się pozyskać odpowiednią ilość złotówek z Unii Europejskiej to projekt Łódzkiego Tramwaju Metropolitalnego będzie mógł zostać zrealizowany w całości. O co w nim chodzi? Dzięki niemu wyremontowane zostałyby trzy trasy podmiejskie: Łódź - Konstantynów Łódzki (9) - Lutomiersk (43), Łódź - Ksawerów - Pabianice (41) oraz Łódź - Zgierz (16) - Ozorków (46). Na chwilę obecną każda z nich jest w fatalnym stanie, a w przeciągu najbliższych dekad, bez remontu, grozi im nawet zamknięcie. Kilkuset milionowa dotacja pozwoliłaby nie tylko wyremontować torowisko, trakcję czy podstację.  To także możliwość pozyskania dofinansowania na zakup taboru, którego według szacunków potrzeba około 25-30 sztuk. Nie wiem czy pod względem skali nie byłaby to jedna z największych inwestycji w regionie.

Wkrótce powinniśmy dowiedzieć się o szczegółach reformy komunikacji miejskiej w Łodzi. Ta ma
wejść w życie na przełomie 2015 i 2016 roku. Wówczas wszystko się ma zmienić | fot.
Daniel Siwak
Filar czwarty - reforma komunikacji miejskiej 2015/2016. - Ten ostatni, czwarty filar to stworzenie nowego systemu komunikacji wspólnie z mieszkańcami. Chcemy, aby opierała się na filarze, jakim są tramwaje a autobusy będą dowoziły mieszkańców do centrów przesiadkowych. Chcemy też skrócić czasy przejazdy, ale również usprawnić całą komunikację na terenie miasta. Mam nadzieję, że te cztery lata pokażą nowy obraz komunikacji miejskiej - deklarowała prezydent Łodzi. Miłośnicy i osoby interesujące się komunikacją miejską zapewne pamiętają rewolucję komunikacyjną z 2001 roku. Jej celem miało być zwiększenie oferty przewozów tramwajowych i poprawa warunków podróżowania. Ilość linii tramwajowych została zmniejszona mniej więcej o połowę, a system oparty o przesiadki. Siatka połączeń autobusowych nie została wówczas gruntownie przemodelowana, a tylko kosmetycznie zaktualizowana.

Następne lata pokazały jednak, że częstotliwość kursowania poszczególnych linii była zmniejszana z roku na rok. Powody miały być różne - braki taborowe, zmniejszony pobyt na komunikację czy poważne remonty w mieście. Kolejna reforma komunikacji miejskiej w Łodzi szykuje się na koniec największych inwestycji, czyli na przełom 2015 i 2016 roku. Tym razem będzie odwrotnością tej sprzed ponad 10 lat. Linie tramwajowe nadal mają stanowić trzon Lokalnego Transportu Zbiorowego w Łodzi. Numeracja ma zostać uporządkowana, a trasy poszczególnych linii odpowiednio skorygowane w związku z oddaniem. węzła przesiadkowego pod dworcem Łódź Fabryczna i przedłużeniem torowiska na Janów i Olechów. Autobusy - w nowym układzie - mają pełnić rolę dowozową tam, gdzie możliwa będzie przesiadka na tramwaje oraz uzupełniającą na obszarach oddalonych od Śródmieścia, pozbawionych tramwajów i peryferyjnych.

Jeśli chodzi o sam plan transportowy to mam nadzieję, że nadal aktualne są wrześniowe deklaracje prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej. Gospodyni naszego miasta wyjaśniała, że jeszcze przed końcem 2014 roku projekt zmian ma zostać poddany konsultacjom społecznym - z transportowymi organizacjami pozarządowymi i z łodzianami. Tymczasem wielkimi krokami zbliżają się Święta Bożego Narodzenia oraz Sylwester i Nowy Rok. Nie licząc 24 i 31 grudnia to zaledwie cztery dni do końca roku. Czy Zarząd Dróg i Transportu zdąży ogłosić te dwutorowe konsultacje? Zobaczymy. Pewne jest to, że komunikacyjni urzędnicy muszą przygotować na bardzo wiele uwag czy sugestii - zarówno ze strony społecznej, jak i ze strony samych mieszkańców Łodzi. W całej sytuacji cieszy fakt, że zmiany mają być skonsultowane nie na kilka dni czy tygodni przed ich wprowadzeniem, ale na kilka miesięcy przed.

7 komentarzy:

  1. "czy przesunąć krańcówkę tramwajową bliżej przystanku kolejowego Łódź Marysin."
    To jest straszna głupota. Stacja Łódź Marysin leży obecnie na pustyni komunikacyjnej i jak widać władze miasta nie są zainteresowane integracją z ŁKA.
    Reszta tekstu bardzo trafnie oddaje problemy komunikacji.

    Problemem będzie moim zdaniem nowy system rozkładów
    Tego obawiam się bardziej. cytat z http://www.transport-publiczny.pl/

    "Nowy system ma opierać się na czterech filarach. Najbardziej rewolucyjnym z nich będzie - według zapowiedzi magistratu - wprowadzenie interwałowych rozkładów jazdy. Zamiast dokładnej godziny odjazdu, na tabliczkach przystankowych znajdziemy więc informację o częstotliwości odjazdów danej linii w rodzaju "od godz. 6 do 9 i od 14 do 18 co 10 minut, w pozostałych godzinach od 4 do 23 - co 15". - Dokładną częstotliwość dla poszczególnych linii oraz ciągów ustalimy na podstawie, między innymi, konsultacji społecznych - zapowiada wiceprezydent. Gdy towarzyszącemu mu wicedyrektorowi Zarządu Dróg i Transportu wymknęły się podczas konferencji słowa o planowanej częstotliwości rzędu 3 minut na głównych arteriach, polityk przywołał podwładnego do porządku, twierdząc, że na podawanie dokładnych danych jest zbyt wcześnie."

    Moim zdaniem rozkład jazdy typu sowieckiego (tak go nazwałem bo jest popularny w krajach byłego ZSRR) czyli kursuje co XX minut nie ma sensu jak dana linia kursuje rzadziej niż co 10 minut. Dlatego powinno się zrobić rozkłady jak w Budapeszcie. Jeżeli w danych godzinach kursuje co 10 minut lub rzadziej to są podawane odstępy minutowe, jeżeli częściej to jest podawana orientacyjna częstotliwość.
    PRZYKŁAD:
    http://www.bkk.hu/apps/menetrend/pdf/3060/20141201/1.pdf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że red. Roman Czubiński mniej więcej wyjaśnił o co kaman z tymi rewolucyjnymi rozkładami. Nie wszyscy pasażerowie mogą wiedzieć czym jest interwałowy rozkład jazdy. A co do jego istotny to mam pewne obawy, ale zobaczymy co zaproponowane zostanie w konsultacjach.

      Przesunięcie krańcówki tramwajowej bliżej przystanku kolejowego Łódź Marysin było jedną z opcji studium transportowego. Szkopół w tym, że taki wariant nie został przyjęty, a to akurat uważam za dobry pomysł. Szczególnie, że tam nie jest daleko. To też potencjalna szansa na budowę w przyszłości łącznika szynowego po ulicy Infalnckiej - od Strykowskiej do Łagiewnickiej, a może nawet Julianowską do Zgierskiej i Trasy Karskiego.

      Usuń
  2. To jakaś granda. Jest kasa z UE do 2020 roku i miasto, zwłaszcza biedne jak Łódź powinno inwestować w infrastrukturę. Nie budujmy mitycznego odcinka jednotorowego na Palki bo i po co on? Ale odcinek Kurczaki - Matek Polskich jest potrzebny.
    Z mapki studium transportowego wynika że ma być budowane wydłużenie tramwajów na Włókniarzy i na Żeromskiego? Co z tymi Pomysłami?
    A kiedy remonty na Legionów, Wojska Polskiego, Dąbrowskiego (tam jest sens wydłużyć do Lodowej jedną linię), kiedy budowa odcinka na Broniewskiego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydłużenie tramwajów na Włókniarzy i na Żeromskiego - tylko gdzie? Remont torowisk na Legionów, Wojska Polskiego i Dąbrowskiego to kwestia 2,3 najbliższych lat. Jednak torowisko na tej ostatniej pomiędzy Gojawiczyńskiej a Lodową wydaje się być już mało opłacalne w obliczu ilości linii autobusowych, które tam kursują. Zupełnie inna sprawa to konieczność remontu wiaduktu w ulicy Dąbrowskiego nad torami PKP.

      W studium transportowym został przyjęty wariant prawie bezinwestycyjny. To znaczy zakłada jedynie budowę łącznika na ulicy Broniewskiego - od Rzgowskiej do Kilińskiego - termin do 2025. Odcinki na Palki i Kopcińskiego - od Wojska Polskiego do ronda Solidarności oraz na Rzgowskiej - od Kurczaki do Matek Polskich raczej nie będą w ogóle realizowane.

      Usuń
    2. Na początek byłoby dobrze gdyby już na starcie nowego budżetu UE (czyli za rok) był gotowy projekt dofinansowania remontu wszystkich torowisk w złym stanie (doprowadzenia do sytuacji, w której tramwaj niskopodłogowy będzie mógł pojechać wszędzie w mieście) i zakupu gdzieś tak z 60-80 tramwajów.

      Głównym błędem popelnionym przez Łódź w tym budżecie było to, że z funduszy UE zrealizowano tylko trzy projekty (ŁT"R", WZ i Fabryczny/NCŁ) z zakupem minimalnej liczby wagonów, przy czym kasę na WZ wywalczono w ostatniej chwili. Gdyby wszystkie wykonane poza tym remonty (a było tego naprawdę sporo) zawrzeć w jednym projekcie mielibyśmy za te same pieniądze albo kilkadziesiąt (ale bardziej 30 niż 90 - wciaż dwa razy więcej niż teraz) dodatkowych tramwajów albo wyremontowaną całość torowisk w mieście

      Usuń
  3. A co z tymi odcinkami wokół Dworca Fabrycznego na Nowo-targowej czy jak jej tam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Węzeł przesiadkowy pod dworcem oczywiście zostanie wybudowany wraz z tą inwestycją. Tak jak linia tramwajowa na ulicy NowoWęglowej - od P.O.W. do Tramwajowej. W kontekście nowych inwestycji użyłem skrótu myślowego, bo to akurat się dzieje. Co do dalszego odcinka, czyli od Tramwajowej do Kopcińskiego z przebudową części tramwajowej wiaduktu trzeba będzie poczekać.

      Usuń