niedziela, 9 listopada 2014

Wszystkich Świętych w Łodzi. ZDiT, MPK Łódź i łódzka Policja mają rok na przemyślenie swoich błędów

Niektóre linie nie tylko we Wszystkich Świętych kursują w pobliżu łódzkich cmentarzy. Tak dzieje się
w przypadku cmentarza na ulicy Szczecińskiej. Kursują tutaj kilka linii miejskich | fot.
Daniel Siwak
Minął rok i znów w kalendarzu wydzieraliśmy kartki z 1 i 2 listopada. To taki specyficzny okres, w którym powinniśmy się nieco wyciszyć. W końcu wspominamy naszych krewnych i znajomych, których już niestety nie ma wśród nas. Wsiadamy w auta lub do komunikacji miejskiej i jedziemy odwiedzać groby na największych nekropoliach.

W tym roku postanowiłem skoncentrować się na tym, jak w Łodzi funkcjonowała komunikacja miejska. Od razu mówię, że będzie to dość obszerny tekst, bo wiele wątków starałem się poruszyć. Naturalnie nie oznacza to, że o pracy policjantów w ogóle nie wspomnę. O tym będzie, ale na samym końcu, choć już raczej jako uzupełnienie całości.

Prawda jest taka, że jesteśmy zdani na to, co przygotują nam urzędnicy Zarządu Dróg i Transportu oraz policjanci Wydział Ruchu Drogowego KMP w Łodzi. Jedni i drudzy decydują o tym, gdzie i czym wjedziemy w okolicę cmentarzy. Ogólnie ulice są zamykane, puszczany jest ruch jednokierunkowy, a autobusy zmieniają trasę. Jazda na pamięć kompletnie się nie opłaca.

Tradycyjnie na ulice Łodzi wyjechały dodatkowe linie - trzy tramwajowe oraz jedna autobusowa. Kursowały
zdecydowanie krócej niżeli w poprzednich latach. Ciekawe czemu tak było? | fot.
Daniel Siwak
Jednym z trzonów funkcjonowania komunikacji miejskiej w tym okresie były linie dodatkowe z 15-minutową częstotliwością przyjazdu na przystanki. Zresztą nie po raz pierwszy. Na ulice miasta wyjechały trzy linie tramwajowe - D1 (Cmentarz Ogrodowa - Cmentarz Zarzew), D2 (Cmentarz Ogrodowa - Cmentarz Doły) i D3 (Cmentarz Doły - Cmentarz Zarzew) oraz jedna linia autobusowa D4 (plac Niepodległości - Dworzec Łódź Chojny). W teorii tramwaje miały jeździć od 08.30 do 18.00. W praktyce wyglądało to zupełnie inaczej. Wszystkie wyjeżdżały na swoje trasy dopiero przed godziną 09.00. Z zakończeniem kursowania też było nieciekawie. Po godzinie 17.05 nie było możliwości przejechania z jednego cmentarza na drugi, bo wszystkie pojazdy zjeżdżały już do zajezdni - na Telefoniczną lub na Chocianowice. Jednak były i takie przypadki, gdzie zjazdy odbywały się jeszcze wcześniej - np. linia D3 zjeżdżała już do zajezdni (ze Strykowskiej) o 16.35 a linia D1 (z Kozin) o 16.39. Z autobusami na D4 było zupełnie inaczej. Co prawda te pojawiały się na mieście dopiero także przed godziną 09.00, ale za to kursowały dłużej. Jeszcze kwadrans przed godziną 18.00 wykonywane były normalne kursy, a zjazdowe wyznaczono ponad pół godziny później.

Należy wspomnieć, że Zarząd Dróg i Transportu postanowił wzmocnić linie autobusowe 51A, 52, 53A, 54A, 55, 57, 60A, 62, 64, 68, 69A, 73, 74B, 76, 77, 78, 79, 81, 82, 82A, 83, 84A, 85A, 87, 89, 96, 98A i Z10. Wszystko, aby ułatwić dojazd na cmentarze. W praktyce wyglądało to tak, że rozkład świąteczny obowiązywał a obydwie zajezdnie wystawiały dodatkowe brygady. Wyjechały wszystkie sprawne autobusy z Limanowskiego oraz Nowych Sadów i nie była to ściema. Przejeżdżałem obok EA-1 i tak pustego placu postojowego dawno nie widziałem. Jednak w żadnych rozkładach te dodatkowe kursy nie były ujęte, co powodowało niedoinformowanie wśród pasażerów. Nie było również podanej informacji dotyczącej częstotliwości na wzmocnionych liniach. Pomimo tych niedociągnięć muszę przyznać, że rzeczywiście autobusy wspomnianych linii kursowały częściej niż w normalny dzień świąteczny. Tą koncentrację można było zauważyć między innymi w okolicy Cmentarza Doły przy liniach 57, 64, 81 i 87 czy Cmentarza Szczecińska przy liniach 76, 81, 83, 84A i 87. Teraz tak sobie myślę, że można byłoby zamienić te kilka dodatkowych brygad na kolejne cmentarne linie autobusowe. Jednak to jedynie w przypadku nadania priorytetu komunikacji zbiorowej w okresie Wszystkich Świętych.

Warto wspomnieć także o linii D4. Nawet zastanawiałem się czy będą z nią problemy i okazało się, że tak. Bowiem trasa została tak ułożona przez ZDiT, że ze strefy miejskiej (przystanek Gadka Stara - Cmentarz) autobusy wjeżdżały na dwa czy trzy przystanki do strefy aglomeracyjnej, aby ponownie wrócić do strefy miejskiej (przystanek Rzgowska - Zagłoby). W strefowym klinczu uaktywnili się kontrolerzy no i posypały się mandaty. Posiadacze "Migawek" 30-dniowych czy WBA 0 byli skazani na mandat. Ci, którzy korzystali z czasowych biletów nie mieli się czym martwić. Można powiedzieć, że to wina pasażerów, bo nie doczytali o tej "pułapce". Jednak czy można było zrobić coś więcej, aby uniknąć takiej nieprzyjemnej sytuacji? Oczywiście, że tak. Zarząd Dróg i Transportu mógł zastosować taryfę miejską na całej trasie linii D4. Z kolei MPK mogło nakleić dodatkowe czerwone informacje na rozkładzie lub umieścić stosowną informację w komunikacie o świątecznych zmianach. W końcu była to linia dodatkowa, która została uruchomiona na dwa dni. Obowiązek pełnej informacji spoczywa w tym przypadku na przewoźniku, który nota bene nie ma nic sobie do zarzucenia.

BUSpasy w dniach 1 i 2 listopada nie funkcjonowały. Trudno zachęcać kierowców do komunikacji miejskiej
kiedy elementy infrastruktury dedykowanej są wyłączane z użytkowania | fot.
Daniel Siwak


Odkąd pamiętam ulica Kurczaki, po której kursuje linia 52 zawsze zamykana jest dla aut i komunikacji miejskiej. To jedna z tych dróg, którą można dostać się na pobliski Cmentarz Kurczaki. No właśnie, ulica jest zamykana, pobliskie wylotówki na przecięciu także, a komunikacja miejska kierowana jest jedyną drogą dojazdową, czyli ulicą św. Wojciecha. Ta korkuje się już od Rzgowskiej do Szternfelda. Minus tego rozwiązania jest też inny. Mieszkańcy okolic ulic Strażniczej, Lotnej, Chłodnikowej i Ideowej tracą jedyny autobus, który dojeżdża do komunikacyjnej "cywilizacji", czyli w okolice krańcówki tramwajowej na Kurczakach (linie 6, 15, 16). Trzeba też mieć na uwadze, że linia 52 dowozi do zespołu przystanków w rejonie dworca PKP i PKS Łódź Kaliska. Taka organizacja komunikacji w tej części Łodzi wymusza kilkusetmetrowy spacer. Trzeba iść pieszo od krańcówki do ulicy Łokietka, gdzie wyznaczono tymczasowy przystanek. Nie rozumiem czemu autobus nie może jechać ulicą Kurczaki, skoro i tak ta jest zamknięta. Nie rozumiem także czemu nie można skierować tam dodatkowej linii cmentarnej lub innej linii normalnej, jako wzmocnienie tego rejonu.

Kontynuując temat autobusów. Wielką zagwozdką była dla mnie linia 78A. Ta w czasie świątecznego weekendu miała kursować w obydwu kierunkach z ulicami Karskiego i Ogrodową. Akurat tak się złożyło, że w niedzielę kwadrans przed godziną 17.00 wylądowałem na przystanku Zachodnia - Legionów. Chwilę później nadjechał ów autobus, ale wcale nie skręcił z Ogrodowej, tylko jechał prosto ulicą Zachodnią. Na placu Wolności zamienił się w linię 78, więc później pozostała mi obserwacja na miejscu. Na tymczasowe przystanki Ogrodowa - Karskiego nie podjechał żaden z sześciu rozkładowych kursów! Na żadnym ze słupków nie było kasety z rozkładem, więc po kilku minutach oczekiwania pasażerowie odchodzili z kwitkiem. Wszystkie jechały przez ulicę Drewnowską co było widać z oddali. Pytanie tylko dlaczego? Centrala Ruchu MPK podjęła taką decyzję? Dlaczego nie było nigdzie informacji o tym? Przecież autobusy nie przestały tamtędy jeździć tylko dlatego, że ja się tam pojawiłem.

Jednak to wszystko pójdzie na marne, jeśli komunikacja miejska będzie w tym okresie marginalizowana. Dlatego trudno racjonalnie wytłumaczyć decyzję o zawieszeniu funkcjonowania BUSpasów na alei Palki (od Wojska Polskiego do ronda Solidarności). Powstały na nich tymczasowe parkingi dla aut. Przecież autobusy kursujące ze zwiększoną częstotliwością powinny mieć dedykowany pas ruchu. Z kolei brak takiego tymczasowego rozwiązania doskwierał na ulicy Przybyszewskiego (od Niciaranianej do Lodowej przynajmniej lub do ronda Sybiraków). Autobusy często tutaj utykały wraz z autami osobowymi w korku. Sytuację rozwiązałoby przedłużenie wspólnego pasa autobusowo-tramwajowego, ale to może nastąpić dopiero w 2016 roku, kiedy przebudowywany będzie wiadukt nad przyszłym przystankiem kolejowym Łódź Zarzew. Dlatego w przyszłym roku BUSpas na ulicy Przybyszewskiego byłby wskazany. Na pewno warto też pomyśleć o współpracy z centrami handlowymi. Można byłoby urządzić tam tymczasowe parkingi "park&ride, z których na najbliższy cmentarz kursowałyby dodatkowe "szybkie" linie autobusowe. Szybkie oznaczałoby w tym przypadku trasę bez przystanków pośrednich lub z minimalną ich ilością i częstotliwość nie mniejszą niż 7,5 minuty.

Wrocław prócz dodatkowych tramwajów kursujących co 10 minut uruchomił także dodatkowe linie
autobusowe. Te kursowały co 15 minut | fot. Łukasz Wolniewicz,
wroclawskakomunikacja.pl
Taki model mógłby z powodzeniem funkcjonować przy Carrefourze na ulicy Przybyszewskiego, Kolumny czy Szparagowej, a także przy centrum handlowym M1 i halach Makro w Łodzi i Rzgowie. Ważny jest też odpowiednia koordynacja. Poza służbami Nadzoru Ruchu MPK, których i tak było za mało nie widziałem ani jednego pojazdu Zarządu Dróg i Transportu. W obliczu tak elastycznego rozkładu jazdy kierowanie komunikacją jedynie z poziomu Centrali Ruchu jest mało efektywne. Na pewno ZDiT musi skupić się również na zdecydowanie lepszej jakości informacji. Te chałupniczo robione mapki wyglądają po prostu badziewnie! Kierowcy aut i pasażerowie komunikacji miejskiej muszą dokładnie wiedzieć, gdzie wjadą lub nie wjadą, w którym miejscu można zaparkować swój pojazd oraz jakimi liniami dostaną się pod cmentarze. Wiadomo, że ciężko będzie zmotoryzowanych zachęcić do porzucenia auta, ale nie jest to niemożliwe.

Przy okazji postanowiłem sprawdzić jak to wyglądało w innych dużych miastach? Na początek Wrocław, który czasowo ograniczał ruch aut w rejonie Cmentarza Osobowickiego, Grabiszyńskiego i Ducha Świętego. Nie były to całkowite zamknięcia, ale tak łatwo pod bramę samochodem nie dało się dojechać. Miasto uruchomiło dodatkowe linie tramwajowe E1, E2, E3, E4, E5, E6, E7, E8 i E9. Wszystkie zatrzymywały się m.in. na placu Staszica lub na placu Legionów, to dawało możliwość dogodnych przesiadek na inne linie tramwajowe i autobusowe. Tramwaje cmentarne kursowały z częstotliwością co 10 minut od 08.00 do 18.00, natomiast od godziny 18.00 do 20.00 co 20 minut. Prócz tego uruchomiono dodatkowe linie autobusowe 301, 322, 329, 334 i 335 kursujące co 15 minut od 08.00 do 18.00 oraz co 30 minut od godziny 18.00 do 20.00. Ich trasy zostały poprowadzone przez ważniejsze rejony miasta. 

Kraków bardzo świadomie podchodzi do organizacji ruchu w tym okresie. Bezpośrednie ulice w rejonie najważniejszych nekropolii - Cmentarza Rakowickiego, Cmentarza Batowickiego i Cmentarza Grębałowskiego zostały zamknięte dla aut (poza mieszkańcami i pojazdami z przepustką Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu), a otwarte dla komunikacji miejskiej. Na ulice wyjechały dodatkowe linie tramwajowe 81, 82, 83, 84, 85, 86 i 87. Wszystkie kursowały od 09.00 do 17.00 z częstotliwością 10 min, poza tymi godzinami co 20 minut. Praktycznie wszystkie dojeżdżały do Cmentarza Rakowickiego, trzy do Wzgórz Krzesławickich. Wyznaczono także dodatkowe linie autobusowe 811, 838, 842, 851, 854, 872, 874, 884, które podjeżdżały na przystanki w interwale od 20 do 60 minut. Warto zwrócić uwagę na konsekwentne oznakowanie - 8X to linie tramwajowe, 8XX to linie autobusowe.

Święto Wszystkich Świętych zawsze wygląda podobnie. Chodniki i drogi rowerowe opanowują auta,
które na co dzień nie mają tutaj prawa wjazdu. To nie przestrzeń dla nich | fot.
Daniel Siwak
Na deser Warszawa. Chyba nie skłamię jeśli powiem, że organizacja komunikacji miejskiej, w tym tej cmentarnej należy do jednych z najlepszych w kraju. Stolica w świątecznym czasie postawiła na autobusy. Na nekropolie jeździły linie autobusowe C07, C09, C11, C12, C13, C14, C17, C20, C22, C25, C27, C37, C40, C42, C50, C51, C56, C63, C69, C70, C76, C80, C81, C84, C88 i C90 oraz linie tramwajowe C1, C4, C6. W sobotę można było nimi jechać od 07.00 do 19.00. W niedzielę zaś jeździły od 08.00 do 18.00. Jak podsumował stołeczny Zarząd Transportu Miejskiego wyjechało w sumie 49 tramwajów i 528 autobusów. Chyba najważniejszym plusem jest to, że główniejsze ulice tuż przy cmentarzach były zamykane i dostępne jedynie dla komunikacji miejskiej i pieszych. Jeśli chodzi o rozkłady to ich praktycznie nie było. Znaczy się one były, ale nie sztywne tylko orientacyjne. Inna częstotliwość (zwiększona) była między 10.00 a 16.00, a inna (zmniejszona) do 10.00 i po 16.00. Rekordzistką była linia C09, która kursowała co 45 sekund. Dla mnie kompletnym zaskoczeniem były przenośne punkty biletowo-informacyjne. Specjalne kontenery stanęły m.in. na rondzie Wiatraczna, placu Narutowicza czy przy Królewieckiej. No i ta zwiększona ilość mobilnych informatorów i służb nadzoru ruchu ZTM.

Na koniec chciałbym kilka słów napisać o zaobserwowanej pracy łódzkiej drogówki. Niestety, ale w tym "szczególnym dniu" po raz kolejny trzeba jasno powiedzieć. Funkcjonariusze ze szczególną troską dbali najbardziej o komfort poruszania się kierowców. W kontekście istoty pracy policjanta i jego obowiązku dbania o bezpieczeństwo, wręcz patologiczne przykłady można było zaobserwować w pobliżu łódzkich cmentarzy. Na Dołach funkcjonariusze pozwalali blokować samochodom drogę rowerową po zachodniej stronie, uniemożliwiając w ten sposób bezpieczne poruszanie się tej grupie użytkowników. Większego zainteresowania stróżów prawa nie budziły także lawirujące między pieszymi auta na chodniku! Z kolei na Zarzewie parkujące na pasie z torowiskiem auta to już chyba standard. Jednak "kierowanie" przez policjanta WRD ruchem na "parkingu", który na co dzień jest trawnikiem to już naprawdę lekka przesada. To taki klasyczny przykład strzału we własne kolano. No, bo jak nakłonić obywateli do przestrzegania przepisów prawa przez 363 dni w roku, kiedy przez te "szczególne" dwa dni to sami stróże prawa pozwalają je beztrosko łamać?

Jednak to nie jest tak, że krytycznie patrzę na pracę mundurowych. Na pewno wielką pracę wykonali ci policjanci, którzy kontrolowali drogi poza cmentarzami. Dane w tym temacie są akurat całkiem konkretne. W okresie od 31 października do 3 listopada policjanci w regionie odnotowali 29 wypadków drogowych, w których śmierć poniosły trzy osoby a 28 zostało rannych. Zatrzymano także 97 kierowców kierujących swoje auta na podwójnym gazie. To na pewno pozwoliło w jakimś stopniu zmniejszyć ilość potencjalnych wypadków drogowych. Praca funkcjonariuszy polegała także na regulowaniu ruchu pierwszych na przejściach, co powodowało sprawniejsze poruszanie się. W końcu ilość pieszych zdecydowanie zwiększyła się wszędzie. Teraz czas refleksji. Zarząd Dróg i Transportu, MPK Łódź i łódzka Policja mają rok na przemyślenie swoich błędów. Chyba najwięcej powinno dotyczyć organizacji ruchu wokół łódzkich cmentarzy.

5 komentarzy:

  1. Mam też taką jedną sprawę do pana. Chodzi mi o roboty na torowisku przy ul. Puszkina pomiędzy ul. Rokicińską a ul. Chmielowskiego. Czy wie pan co tam się dzieje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie wiem, bo nie byłem w tamtych rejonach od dłuższego czasu. A mógłbym poznać jakiej bliższe szczegóły?

      Usuń
  2. Jest tam po jednej części kilka górek piasku albo żwiru, dokładnie tego nie wiem, natomiast przedwczoraj widziałem tam ekipy budowlane, które zajmowały się usypaniem tych górek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pociągając temat, to napisał pan, że będzie romont wiaduktu na ul. Przybyszewskiego.
    Kiedy ma się zacząc jego przebudowa? Bo wiem, że pan ma sporo informacji o tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory mowa była o 2015 roku. Jednak ze względu na budowę trasy WZ nie sądzę, aby przebudowa wiaduktu nastąpiła wcześniej niż w połowie 2016 roku. Po zakończeniu tej inwestycji będziemy mieli nie tylko nowy przystanek kolejowy Łódź Zarzew, ale także wydłużony pas autobusowo-tramwajowy za skrzyżowanie z ulicą Lodową.

      Usuń