niedziela, 30 listopada 2014

Plan transportowy dla Łodzi. Tramwaje trzonem komunikacji, autobusy z trzycyfrową numeracją

Linie tramwajowe mają stać się trzonem komunikacji miejskiej w Łodzi. Linie autobusowe mają pełnić
funkcję dowozową do linii tramwajowych. Znikną też warianty, które dezinformują | fot.
Daniel Siwak
We wrześniu ogłoszono tworzenie nowego planu transportowego dla Łodzi. Ten dokument był już zapowiadany przez prezydent Łodzi Hannę Zdanowską o wiele wcześniej. Kiedy na ukończeniu było Studium Systemu Transportowego Miasta Łodzi, mówiła ona, że Zarząd Dróg i Transportu zleci przygotowanie dokumentu dotyczącego linii komunikacyjnych miasta.

Wydaje mi się, że jest to coś, co łódzkiej komunikacji się wreszcie należy. Być może nie wszyscy pamiętają, że trzynaście lat temu największe zmiany zaszły w siatce połączeń tramwajowych. Między innymi pojawiły się linie, które na początku lat 90. zniknęły, a cały transport szynowy oparto na systemie przesiadkowym oraz równym takcie w rozkładach jazdy.

Teraz wiadomo, że prace nad tym dokumentem dobiegają końca. Krakowski oddział Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji, który jest wykonawcą opracowania dokonuje ostatnich poprawek. Jeszcze przed końcem roku projekt zmian ma zostać poddany konsultacjom społecznym - z transportowymi organizacjami pozarządowymi i z łodzianami.

Punkt przesiadkowy w okolicy starego Centralu powstaje, aby ułatwić przesiadki pomiędzy kilkoma
liniami. Te kursują z północy na południe i ze wschodu na zachód | fot.
Zarząd Dróg i Transportu
Tak sobie myślę, do czego można byłoby porównać zmiany, które zakomunikowały władze Łodzi i Zarządu Dróg i Transportu. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że trzeba będzie porównać je do rewolucji komunikacyjnej z 1 stycznia 2001 roku. Wówczas ze wszystkich kursujących linii tramwajowych została mniej więcej połowa. Linie autobusowe zostały wówczas jedynie kosmetycznie skorygowane. Dzisiaj, po prawie dwóch dekadach trzeba ponownie dokonać zmian. Jednak teraz odwrotnych do tych sprzed lat. Główną rolę mają pełnić pojazdy szynowe, uzupełniane przez autobusy. W tej całej nowej rewolucji komunikacyjnej martwię się o jedno, o finanse. Jak wiadomo corocznie przeznacza się niewystarczające kwoty na transport publiczny w Łodzi. Dlatego słowa dyrektora ZDiT Grzegorza Nity, że siatka połączeń ma być racjonalna pod każdym względem, także ekonomicznym. Traktuję z lekkim niepokojem.

Linie tramwajowe mają zachować obecny charakter podziału na linie miejskie i linie podmiejskie. Oczywiście w przypadku transportu szynowego nie obędzie się bez korekt tras, które związane będą przede wszystkim z oddaniem nowych inwestycji - węzła przesiadkowego pod dworcem Łódź Fabryczna, trasy W-Z z węzłami przesiadkowymi czy wydłużeniem linii tramwajowej na Olechów Przemysłowy. Jeśli chodzi o numerację prawdopodobnie będą zaproponowane dwa schematy oznaczeń. Pierwszy zakładałby przemianowanie obecnych linii 9 i 16, spełniających funkcję linii podmiejskich. Linia 9 (Konstantynów Łódzki - Dąbrowa) stałaby się linią 40, a 9A (Zdrowie - Dąbrowa) linią 9. Natomiast linia 16 (Zgierz - Kurczaki) zamieniłaby się w linię 42, a linia 16A (Helenówek - Kurczaki) w linię 16. Oczywiście numer 42 starszym pasażerom może kojarzyć się z zamkniętą w 1993 roku linią tramwajową do Rzgowa. Jednak w tym przypadku powrót pojazdów szynowych do tego miasta wydaje się być mało prawdopodobny.

Drugi ze sposobów pozostawiłby obecną numerację linii, zastępując jednocześnie kolejnymi numerami warianty z literą A. Według tego linia 9A (Zdrowie - Dąbrowa) zostałaby przemianowana na linię 17, linia 15A (Telefoniczna - Chocianowice IKEA) na linię 18, a linia 16A (Helenówek - Kurczaki) w linię 19. To w sumie też numeracja o wydźwięku historycznym, kojarzona z trasami na Nowe Złotno, Augustów czy Dąbrowę. Generalnie dla linii tramwajowych miejskich zarezerwowany miałby być przedział numerowy od 1 do 29, dla linii tramwajowych specjalnych od 30 do 39, natomiast dla linii tramwajowych podmiejskich od 40 do 49. Nie ma wzmianki o szynowej komunikacji nocnej, która sukcesywnie znikała z ulic Łodzi od 1970 roku, przez 1985, aż do 2001 roku. Bez względu na wybrany wariant nadawania numerów czy wybrane trasy trzeba zwrócić uwagę na jedno. Jeśli na nowych liniach tramwajowych, które wyruszą na przełomie 2015 i 2016 roku pozostaną dotychczasowe częstotliwości, to idea stworzenia planu transportowego nie będzie miała większego sensu. Zresztą to w sumie też dotyczy także linii autobusowych, o których zaraz będę wspominał. Komunikacja miejska będzie atrakcyjna, kiedy pojazd będzie kursował stosunkowo często, na potrzebnej trasie, do jej obsługi wykorzystywany będzie nowoczesny tabor, ten tabor będzie czysty czy taryfa biletowa będzie odpowiadała potrzebom pasażerów.

Jedna z propozycji, która zapewne będzie przedstawiona to zmiana numeracji. Trzycyfrowa, stosowana
niegdyś tylko an liniach nocnych,
zastąpiłaby numerację dwucyfrową | fot. Daniel Siwak
Spore zmiany zajdą również w układzie linii autobusowych. Tutaj - tak jak w przypadku linii tramwajowych - także zostanie opracowany nowy system numeracji. Podstawowym celem jest stworzenie przejrzystych numerów poszczególnych linii, zrozumiałych dla mieszkańców i odwiedzających nas turystów. Odkąd zaczęto wariantować trasy albo tworzyć warianty wariantów (58A, czy 71A) zrobił się po prostu bałagan. W pewnym momencie nawet sam zacząłem się w tym gubić. Poza tym trzeba pamiętać, że niektóre z linii autobusowych pamiętają jeszcze czasy poprzedniego ustroju i przystanki z charakterystyczną czerwoną literą A. Dlatego tym bardziej przewietrzenie im się na pewno przyda. Autobusy - w nowym układzie - mają pełnić rolę dowozową tam, gdzie możliwa będzie przesiadka na tramwaje oraz uzupełniającą na obszarach oddalonych od Śródmieścia, pozbawionych tramwajów i peryferyjnych. Moim zdaniem jest to też dobry moment na ponowne przemyślenie kwestii uruchomienia TeleBusa. Jednak w gąszczu innych potrzeb pewnie jeszcze długo o nim nie usłyszymy.

Nieoficjalnie mówi się, że wśród propozycji zmian pojawiły się trzy wersje nowego systemu numeracji linii autobusowych. Pierwsza z nich, i chyba najmniej inwazyjna dla pasażerów, to dodawanie z przodu do obecnych numerów cyfr 1, 2 lub 3. Przynajmniej informowanie byłoby dość proste. Cyfra 1 oznaczałaby wariant podstawowy trasy, a cyfry 2 i 3 jej inne warianty, które oznaczane są teraz literami A i B. Nie przewidziano tutaj podziału znanego choćby ze stolicy - na linie miejskie, podmiejskie, ekspresowe czy przyspieszone. Wyglądałoby to mniej więcej tak. Obecna linia 78 (Aleksandrów Łódzki - plac Wolności) zamieniłaby się w linię 178, natomiast jej skrócony wariant, czyli 78A (Rojna - plac Wolności) w linię 278. Podobnie byłoby w przypadku linii 69 (Dworzec Łódź Widzew - Konstantynów Łódzki), która stałaby się linią 169, linia 69A (Dworzec Łódź Widzew - Kusocińskiego z pominięciem ul. Nowe Sady i ul. Wedmanowej) po nowemu byłaby linią 269, a linia 69B (Dworzec Łódź Widzew - Kusocińskiego przez ul. Nowe Sady i z pominięciem ul. Wedmanowej) linią 369.

Druga propozycja także dotyczy numeracji trzycyfrowej. Jednak w tym przypadku numeracja zaczynałaby się od 100 i nadawana byłaby każdej linii z obecnym dwucyfrowym numerem po kolei. Dla przykładu. Linia 50 (Dworzec Łódź Kaliska - Rzgów) zmieniłaby się w linię 100, jej skrócony wariant, czyli linia 50A (plac Niepodległości - Gadka Stara) byłaby linią 101. Obecna linia 74 (Wydawnicza - Aleksandrów Łódzki) po zamianach zostałaby linią 139, linia 74A (Wydawnicza - Niesięcin) linią 140, a linia 74B (Wydawnicza - Huta Jagodnica) linią 141. To bardziej skomplikowany sposób, bo mieszkańcy Łodzi musieliby nauczyć się numerów linii na nowo. Tutaj też potrzebna byłaby bardzo dobra kampania informacyjna z jasnym i czytelnym przekazem zmian. Ostatnia propozycja to również linie trzycyfrowe, jednak tutaj nastąpiłby podział na klasyczne linie miejskie, podmiejskie i szczytowe. Pierwszy rodzaj oznaczany byłby numeracją od 100 do 299, drugi od 300 do 399 a trzeci od 400 do 499. Opcjonalnie brane były pod uwagę także linie pospieszne w przedziale od 500 do 599 oraz specjalne od 600 do 699. We wszystkich wersjach pojawi się także oznaczenie linii nocnych. Jednak to się nie zmieni, zarezerwowano dla nich przedział od N1 do N10. Tutaj mówi się raczej o kosmetycznych zmianach, które dotyczyć będą aktualnych tras. Linie N8, N9 i N10 to numeracja pod potencjalny rozwój komunikacji nocą.

Łódzka Kolej Aglomeracyjna ma być uzupełnieniem systemu transportowego miasta. Ponieważ kolej
to zadanie marszałka nie będzie szerzej rozwijana w przygotowywanym dokumencie | fot.
Daniel Siwak
Naturalnie krakowski oddział Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Komunikacji nie miał skupić się tylko na Lokalnym Transporcie Zbiorowym w Łodzi. W dokumencie ma także znaleźć się analiza polityki parkingowej oraz proponowane lokalizację parkingów Park&Ride i parkingów Bike&Ride. Według informacji ze Studium Systemu Transportowego Miasta Łodzi, lokalizacje parkingów P&R wyznaczono przy przystankach kolejowych Łódź Radogoszcz Zachód, Łódź Lublinek, nieczynnym Łódź Janów oraz przy dworcu Łódź Widzew. Parkingów B&R jest zdecydowanie więcej. Miałyby powstać przy przystankach kolejowych Łódź Radogoszcz Zachód, Łódź Pabianicka, nieczynnym Łódź Janów, planowanym Łódź Retkinia oraz przy dworcach Łódź Widzew, Łódź Chojny, Łódź Żabieniec i Łódź Kaliska. Jeśli mowa o kolei to jako uzupełnienie transportu na terenie miasta i aglomeracji ma być Łódzka Kolej Aglomeracyjna. Spółkę czeka uruchomienie połączeń na trasie Łódź Widzew - Koluszki, Łódź Kaliska - Łowicz oraz Łódź Kaliska - Kutno. W planach na przyszłość są połączenia do Skierniewic, Tomaszowa Mazowieckiego, Bełchatowa czy Piotrkowa Trybunalskiego. Do tego jeszcze Łódzki Rower Publiczny, który w pierwszym etapie nie wyjdzie daleko poza Centrum i Śródmieście.

Mogę kolokwialnie powiedzieć, że zapowiadana reforma komunikacji to okazja do upieczenia kilku pieczeni na jednym ogniu. Jedną z nich mogłoby być powołanie dedykowanej instytucji do organizowania komunikacji publicznej w Łodzi - Zarządu Transportu Miejskiego. Wiem, że to wymaga sporych nakładów finansowych na sprawy organizacyjno-administracyjne. Jednak wydaje mi się, że warto podjąć to wyzwanie. Kolejna "pieczeń" to ujednolicenie informacji pasażerskiej wraz z informacją przystankową. Zresztą przy zmianie numeracji linii nieunikniona będzie wymiana tablic przystankowych oraz rozkładowych. Poza tym trzeba więcej staranności dołożyć do informowania w czasie remontów. Trasy się zmieniają, linie na tablicach przystankowych nie zawsze. Kiedy to już będzie się działo warto pomyśleć o stworzeniu mapy sieci komunikacji miejskiej, ale takiej z prawdziwego zdarzenia. W obliczu tak dużych zmian, takie opracowanie byłoby szczególnie pomocne podróżnym - tym miejscowym i przyjezdnym. Obecna mapa połączeń jest w bardzo ubogiej wersji i nie daje możliwości zobaczenia całej siatki połączeń na planie miasta.

Nie znamy jeszcze konkretnego terminu, ale do rozważenia są co najmniej trzy. Wiadomo, że koniec przebudowy i modernizacji trasy tramwajowej W-Z planowany jest na 31 października 2015 roku. Dlatego zmiany w komunikacji miejskiej można byłoby wprowadzić od 2 listopada przyszłego roku, tak żeby nie komplikować dojazdów w Święto Zmarłych. Kolejny termin wiąże się z coroczną zmianą rozkładu jazdy na kolei. To też dobra okazja, aby porządnie synchronizować połączenia w okolicy nowych przystanków kolejowych - Łódź Radogoszcz Zachód, Łódź Marysin czy Łódź Stoki. W tym przypadku nową rewolucje komunikacyjną można byłoby wprowadzić od 14 grudnia przyszłego roku. Ostatnim terminem, który zapewne wchodziłby w grę jest kolejny nowy rok. Łodzianie budząc się 1 stycznia 2016 roku mieliby już do dyspozycji nową siatkę połączeń Lokalnego Transportu Zbiorowego. Oczywiście wszystko z zapewnieniem odpowiedniej prostej i przejrzystej kampanii informacyjnej, która zacznie się przynajmniej dwa miesiące wcześniej. Na pewno etap konsultacji społecznych, o których wspomniałem na samym poczatku, będzie burzliwy. Pozostaje teraz tylko czekać na opublikowanie projektu wariantów numeracji i tras.

18 komentarzy:

  1. A dlaczego nie można po prostu zachować liter przy numerach? Nikt mnie nie przekona, że oznaczanie alternatywnego wariantu danej linii zupełnie innym numerem, ewentualnie ze zmienioną jedną cyfrą, jest bardziej intuicyjne niż oznaczanie go literą.

    W tej chwili cyfry oznaczają konkretną linię, litery - wariant. Skrócony bądź wydłużony, ewentualnie wydłużony na różne sposoby. Są od tej reguły wyjątki, np. linia 74 - i to je należało by uporządkować. Natomiast w likwidacji liter przy numerach zupełnie nie widzę sensu. Teraz wiadomo co jest czym. Linia 85 i 85A to dla zdecydowanej większości pasażerów dokładnie to samo. A jeśli ktoś potrzebuje dojechać do Della, wie, że musi wsiąść w pełne 85, a nie 85A. Podobnie jest np. z 99 i 99A. Wprowadzając zamiast tego 185 i 285, lub, co gorsza, jakieś 213 i 214, wprowadzamy chaos.

    Kolejna kwestia. Linie tramwajowe podmiejskie. W tej chwili podział jest również całkiem sensowny. Linie 4x to linie typowo podmiejskie, w Łodzi obsługujące jedynie drugorzędne relacje. Pozostałe linie wyjeżdżające poza miasto (oraz wiele z wyjeżdżających poza Łódź autobusów) to linie miejsko-podmiejskie. Zasadniczo obsługują daną relację miejską (np. 9 - z Widzewa do północnej części centrum), a dodatkowo - określoną trasę podmiejską. Jakoś nie widzę tego, by linia stanowiąca podstawowe połączenie centrum dużego miasta z ogromną dzielnicą mieszkaniową miała nosić numer podmiejski. To tak jakby 11 kursującej w swoim czasie do Zgierza i Pabianic nadać numer 45 albo 41.

    Naprawdę, o ile w innych miastach jest wiele dobrych rozwiązań, które powinniśmy kopiować, to nie powinniśmy robić tego zupełnie bezkrytycznie ze wszystkim.

    Tak poza tym - to, że trzycyfrową numerację stosowano w Łodzi w przeszłości jedyne na liniach nocnych jest całkowitą bzdurą - taką numerację nosiły też autobusowe linie podmiejskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim dochodzi już do takich sytuacji, że robi się wariant wariantu. Tak dzieje się w przypadku linii 58A i 71A i myślę, że mogłyby to byś nie odosobnione przypadki w przyszłości.

      Numeracja trzycyfrowa (autobusowa) jest dobra - porządkuje linie oraz daje możliwość tworzenia nowych linii w przyszłości. Ja cały czas hmmm marzę, że ZDiT kiedyś ogłaszać będzie przetargi na komunikację miejską. Konotacje z liniami nocnymi na pewno będą, ale wszystko zależy od komunikowania zmian.

      Usuń
    2. Ale to nie jest żadne wytłumaczenie. Jeśli rzeczywiście robi się wariant wariantu - to powinien to być po prostu kolejny wariant. Na przykładzie 58:
      58 w relacji pl. Dąbrowskiego - Janów
      58A w relacji pl. Dąbrowskiego - Stoki
      58B w relacji pl. Dąbrowskiego - CKD
      Ewentualnie w kolejności odwrotnej - pojawiają się głosy, że oznakowanie samym numerem wariantu najkrótszego sprawi, że czytelniejsze staną się rozkłady jazdy. Literki przy minutach odjazdu będą nie przy większości kursów, a tylko przy niektórych z nich.

      Usuń
  2. Co do zakresów - zastąpienie liter numerami z dziwnej sytuacji stworzy patologię (weźmy takie 69 -> 169, 269, 369 - trasa w 90% taka sama, a na przystankach potrzebne byłyby trzy rozkłady, przy czym rozkład 169 miałby kilka odjazdów przez cały dzień).
    Na pewno warto rozważyć podział na zakresy wg typu linii (w tym jeden bardzo ważny typ, który pominąłeś - dowozówki), ale to raczej przez rozszerzenie obecnego systemu (żeby można było stosować litery przy dwucyfrowych liniach) niż przez jakieś wielkie zmiany.
    Problem jest taki, że dzisiejszy układ linii, w którym od kilkunastu lat wybrane kursy miejskie są wydłużane za miasto nie pozwala na wprowadzenie czystego podziału. Dlatego razem z uruchomieniem trasy WZ należałoby przeprowadzić pełną reformę autobusów (nie tylko skasowanie 98 i połączenie 85 z czymś innym) i może wreszcie wprowadzić na nich stałe takty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście zgadzam się, że same zmiany tras czy numeracji linii. To raczej zmiana o charakterze początkującym. Choć oczywiście wszystko musi mieć odpowiednią warstwę informacyjną odpowiedni wcześniej.

      Jak już pisałem. Komunikacja miejska będzie atrakcyjna, kiedy pojazd będzie kursował stosunkowo często, na potrzebnej trasie, do jej obsługi wykorzystywany będzie nowoczesny tabor, ten tabor będzie czysty czy taryfa biletowa będzie odpowiadała potrzebom pasażerów. To się zadzieje, jak znajdą się odpowiednie średni finansowe.

      Usuń
    2. Moim zdaniem zasada powinna odwoływać się do sprawdzonych wzorów w aglomeracji warszawskiej czy krakowskiej a także do historii numeracji linii w aglomeracji łódzkiej. Linie podmiejskie tramwajowe muszą mieć odrębne zakresy numerowe, dzięki którym wiadomo będzie, że linie te przekraczają granice Łodzi. Linie tramwajowe historycznie w przedziale 40-49 przy czym linia do pl.Kilińskiego w Zgierzu powinna mieć numer 45 a nie 42. Linia 42 mogłaby być np, nową linią z Pabianic do Dworca Łódź Fabryczna. Linie autobusowe podmiejskie wzorem aglomeracji warszawskiej z którą mamy już zunifikowany SIM zgodnie z ideą duopolis powinny mieć zakres od 700 do 899. Taka zmiana też nie wprowadziła by zbyt dużego zamieszania i byłaby czytelna. Obecne 50 to 750, 51 to 751, 51B to 851, 53 to 753, 60 to 760 a 60B to 860 bo linie podmiejskie też mają po kilka wariantów. Linie autobusowe miejskie zamienić najprościej przez dodanie cyfry 1 z przodu czyli 50A to 150, 51A to 151. I wreszcie kwestia wariantów, które po zmianie systemu nie muszą przecież pozostawać dokładnie w takim samym kształcie. Mogą zostać skrócone lub przebiegać w większym zakresie inną trasą przez co nie będą już tak bardzo kojarzone z obecnymi liniami podstawowymi i wariantami a staną się bardziej na wzór warszawski liniami szczytowymi bądź dowozowymi do tramwaju. Z uwagi na korki długie linie autobusowe ( można je nazwać podstawowymi lub magistralnymi) są narażone na zakłócenia rozkładowe i dlatego powinny być uzupełnione wariantami krótszymi, dla których ten problem nie byłby już tak dotkliwy. Np. zamiast wariantu 69 na Nowy Józefów czy do Konstantynowa z Dworca Widzew po dwa krótsze warianty z Konstantynowa do pętli Karpacka i z Karpackiej do Dworca Widzew albo dalej do Janowa jako uzupełnienie podstawowej wersji linii z Dworca Widzew na pętli Wyszyńskiego (bo tam chyba po przebudowie trasy WZ ta linia będzie kończyła). Pamiętajmy, że zmieniamy nie tylko numerację ale i przebieg linii.

      Usuń
  3. 9 => 44 względnie 47, 16 => 45. Po co kombinować z 40 i 42?
    Co do oznaczeń autobusów 1xx - trasa podstawowa, 2xx, 3xx - kolejne warianty. W przypadku 69 proponowałby, za wariant podstawowy przyjąć 69A => 169, 69B => 269 jako najczęściej jeżdżące, a 69 => 369 jako linia o kilku kursach w ciągu dnia. Podobnie z 54, 60, 70 i innymi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy od sposobu podejścia autorów planu transportowego. Z jednej stronie logiczne byłoby wykorzystanie linii od początku, a nie nadawanie im innych numerów ze środka czy z końca.

      Co do autobusów to też wyzwanie. Z jednej strony reforma ma za zadanie porządkowanie linii, z drugiej powinna też odpowiadać potrzebom pasażerów i być przemyślana. Myślę, że do połowy miesiąca poznamy propozycje do konsultacji.

      Usuń
  4. Uważam, że lepiej było by jak by były zlikwidowane linie autobusowe A i B np. 85A na Janów niech już będzie tylko 85 Dela. Tak 85 przejeżdża przez Janów. To samo 78 i 69.
    Jeśli chodzi o tramwaje to już niech będzie ta pierwsza opcja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale skąd wtedy pasażer będzie wiedział, że dany autobus dojeżdża tylko na Janów? Lepiej gdy te literki są.

      Usuń
    2. A no wiedziałby, bo wszystkie kursy jeździłyby do Della. Rozumiem, że to drogie bo paliwo kosztuje, a nikt by nie jeździł. Lecz jeśli chcemy mieć porządną komunikację, to powinno się dać dojechać wszędzie i o każdej porze, a nie 4 razy w ciągu dnia. Poza tym, w Łodzi raczej się do tej pory nie zdarzyło, że jakiś autobus jechał bez ani jednego pasażera.

      Usuń
  5. A dlaczego w ogóle zajmujemy się tematyką numeracji linii a nie czestotliwością punktualnością, czystoscia, bezpieczeństwem, integracją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałem już o tym w tekście i w komentarzu wyżej. Taka reforma nie będzie miała większego sensu, jeśli nie wykonawca planu i ZDiT nie pochylą się nad kwestiami finansowymi. To ma wpływ na częstotliwość czy integrację. Choć tak naprawdę wszystko jest w rękach rady miejskiej.

      Usuń
  6. Konia z rzędem temu, kto przekonująco wykaże, że oznaczenie innego wariantu danej linii poprzez zmianę pierwszej cyfry numeru linii jest czytelniejsze niż dodanie - tak ma to miejsce dotychczas - litery po numerze. Myślę, że nie takich zmian oczekują pasażerowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto mówi że warianty mają pozostać. W innych miastach brak takich rozwiązań.

      Usuń
  7. Zupełny nonsens.
    Kto sobię będzie zapamiętywał 3-cyfrowe linie?
    Tak, jak jest dotychczas, jest najlepiej. Pare korektów na niektórych liniach, i szafa gra.
    Takie "bawienie się" cyframi ponosi ogromne koszty ze sobą.
    Wymiana WSZYSTKICH rozkładów jazdy, WSZYSTKIE masty przystankowe muszą być wymienione. Po prostu jeden wielki bajzel.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie też nikt nie przekona, że ozaczenia 1xx, 2xx i 3xx są lepsze od dodawania dodawania literek na końcu. Kiedyś spojrzałem na rozkład warszawski i zobaczyłem zbyt dużo liczb, że nie byłbym w stanie się połapać, która linia dowozi dokąd i która kiedy jeździ. Ekspresowa od pospiesznej różnić się będzie czym? Wprowadźmy jeszcze linie wieczorne, mniej pospieszne i przyspieszone. Skąd przyjezdny ma wiedzieć, że 178 i 278 ma trasę różniącą się 1 przystankiem? Obecnie pod tabelką z godzinami, jest napisane, że A jedzie przez x, a B przez y.
    Inna sprawa: załóżmy, że na danym przystanku zatrzymują się obecnie 3 linie, z czego każda ma wariant A i B. Gdy zmienimy oznaczenia, nagle z 3 rozkładów robi się 9. I już nie będzie napisane, czym się różnią - tylko pasażer musi się wczytać i zanalizować, która linia mu nie pasuje.
    Zgadzam się, że trzeba zrobić porządek z wariantami np 71A, które ma coraz mniej wspólnego z 71 i zrobić z tego dwie linie.
    Z linii 69 wystarczy zrobić 69A, a z 69A - 69 i wtedy kurs wariantowy stanie się podstawowym, bo jeździ najczęściej. Nie będzie problemu z tym, że jest za dużo "A".
    Poza tym takie trzycyfrowe oznaczenia znacznie dłużej się wymawia. Obecnie zapytasz czy jechały już "siódemki" lub "pięć dwa", po zmianie powiedzenie "pięć dwa cztery" nie będzie wygodne.
    Według mnie wariant drugi jest najlepszy z tych 3 podanych w poście, ale dlaczego wszyscy mają manię, by liczenie zaczynało się od "100". Nie może zostać od "50"? Co jest nie tak w tej liczbie?

    I z innej beczki - na szczęście nikt nie porusza tematu przystanków na żądanie. Bardzo się cieszę z tego, że w Łodzi żadnego nie ma. Nie muszę się martwić, że kierowca nie zauważy mnie wieczorem i po prostu ominie przystanek. Teraz musi przystanąć i upewnić się. To samo w środku - nie muszę podchodzić do drzwi na poprzednim przystanku, by kierowca zauważył, że chcę wysiąść.

    OdpowiedzUsuń
  9. W przypadku linii KORO kwestia może dotyczyć problemu, że umowa miasta z tą firmą dotyczy tylko i wyłącznie owych dwóch linii (58 i 58 A) i nie ma możliwości prawnej stworzenia aneksu na inaczej nazwane linie, stąd 58 A jest 'dwuwariantowe'.
    Gdyby ktoś dobrze skalkulował, to tym sposobem mógłby więcej linii przekazać temu porządnemu prywaciarzowi, o którego utrzymanie (w obawie przed o dwa razy droższym MPK) walczyli mieszkańcy!

    OdpowiedzUsuń