poniedziałek, 20 października 2014

Stadler w Łodzi. Jesteśmy najbardziej idealną lokalizacją nowego zaplecza PKP IC

Kolejowy przewoźnik za serwisowanie i wyprodukowanie zapłaci ponad 1,6 mld złotych. Część pociągów
będzie przejeżdżała przez Łódź. Pojedziemy nimi do Szczecina, Katowic czy Gdyni | fot.
PKP Intercity
Wracam do tematu, który zainicjowałem jakiś czas temu na "ZbiorKomie". Jeśli pamiętacie to siedlecki Stadler wraz z nowosądeckim Newagiem wygrali kontrakt o wartości ponad 1,6 mld złotych. Chodzi o dostarczenie dla PKP Intercity 20 nowoczesnych pociągów Flirt3 do obsługi tras, które będą przebiegały między innymi przez Łódź.

Siedlecki producent, który będzie serwisował pociągi dość ciepło wypowiadał się swego czasu o naszym mieście. Mogliśmy usłyszeć, że Łódź jest w centrum Polski. Przechodzi tutaj wiele przebiegów tras układanych przez PKP Intercity, oraz jest tutaj przyjazny klimat dla inwestycji. Trudno wyrokować ile w tym kurtuazji, a ile rzeczywistego zainteresowania.

Gdyby Stadler zainwestował w naszym mieście byłby to niebywały sukces. Nie tylko wizerunkowy - szczególnie w roku wyborczym - choć oczywiście też. Bardziej mam na myśli zupełnie coś innego. W obliczu już jednego "romansu" z Łódzką Koleją Aglomeracyjną, ten drugi byłby mocnym sygnałem dla całego środowiska lokalnego.

W zapleczu technicznym dla nowych pociągów PKP Intercity znajdzie się wiele urządzeń służących
bieżącemu utrzymaniu. Jednym z nich będzie na pewno obrabiarka podtorowa | fot.
Marek Bajszczak
Być może nie każdy śledził u mnie tę tematykę to pozwólcie, że przypomnę o co tak naprawdę chodzi. Zaczęło się w momencie, kiedy przy ulicy Lawinowej 71 wmurowano kamień węgielny pod budowę zaplecza technicznego dla Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. To właśnie w nim przez najbliższe 15 lat będzie siedlecka firma będzie na bieżąco obsługiwać 20 pociągów Flirt3 dla łódzkiego przewoźnika. Za to dostanie przez ten czas ponad 128 mln złotych. W ramach umowy musi zapewnić części zamienne oraz odpowiednią ilość wykwalifikowanego personelu technicznego. To bardzo wygodna zależność, zarówno dla przewoźnika, jak i dla producenta taboru. Podobnych układów nie trzeba szukać daleko. Otóż w ten sposób serwisowane są autobusy Solarisa z dostawy 2008. Bieżącymi naprawami zajmuje się podwarszawska firma BTS, która jest autoryzowaną stacją obsługi dla bolechowskich pojazdów.

Jednak wróćmy na tory kolejowe i do momentu, kiedy rozpoczęła się budowa zaplecza dla ŁKA. Przy tej okazji - z tak zwanego kronikarskiego obowiązku - nie sposób było nie podpytać także o nowy kontrakt Stadlera. - Łódź jest w centrum Polski. Przechodzi tutaj wiele przebiegów tras układanych przez PKP Intercity, tutaj jest przyjazny klimat dla inwestycji. W końcu tutaj można powiedzieć, że na piętnaście lat zapuszczamy korzenie, wobec tego jesteśmy żywotnie zainteresowani, aby tę współpracę dalej rozwijać - tłumaczył wówczas dyrektor handlowy w grupie Stadler Rail i członek zarządu Stadler Polska Stanisław Skalski. To wtedy trochę żartobliwie napisałem, że Stadler puszcza oczko do Łodzi, zadając jednocześnie pytanie, czy to będzie tylko flirt czy długotrwały związek? Wiedziałem, że nie mogę tego tematu odpuścić, bo dwa razy taka okazja się nie zdarza. Inwestor tego pokroju na pewno

Pierwszy raz postanowiłem wrócić do tematu niecałe dwa miesiące później, czyli na początku grudnia 2013 roku. Na szczęście przysłowiowe koty za płoty w relacji Stadler - Urząd Miasta Łodzi się zadziały. - Jesteśmy po wstępnych rozmowach, ale jeszcze nie możemy mówić o konkretnych decyzjach. Dajcie nam się jeszcze chwilę - mówił tajemniczo wiceprezydent Marek Cieślak. Kiedy w grę wchodzą inwestorzy, którzy gotowi są zainwestować sporo złotówek to i rozmowy nie są łatwe, ale i też nie są krótkie. Stąd postanowiłem dać szansę urzędnikom, aby w razie czego sami pochwalili się takim inwestorem. Trwało to trochę, nawet znajomi mnie popędzali, bo w temacie była cisza. Nie będę ukrywał, że komunikowanie się przez agencję public relations, która obsługuje Stadlera nie jest najszczęśliwszą formą kontaktu. Informacje w ten sposób uzyskane nie są zbyt wyczerpujące, a ja nie chce nic pisać jeśli nie mam informacji wnoszącej czegoś do sprawy.

Christian Spichiger, prezes Stadler Polska (drugi z prawej) nadal deklaruje, że w wyścigu o nowe zaplecze
techniczne dla PKP Intercity Łódź ma szanse. Decyzja powinna zapaść do końca roku | fot.
Daniel Siwak
Dlatego musiałem znaleźć inny sposób, aby dowiedzieć się czegoś więcej. W czasie śniadania prasowego na zapleczu technicznym ŁKA postanowiłem skorzystać z obecności przedstawiciela siedleckiej firmy. Pytałem oczywiście o dalsze rozmowy. - Taką najbardziej idealną lokalizacją dla nas byłaby oczywiście Łódź. Na razie decyzja jeszcze nie zapadła. Jednak pięknie byłoby wybudować zaplecze tutaj - powiedział w rozmowie ze mną Christian Spichiger, prezes zarządu Stadler Polska. Jak widać, pomimo rocznej tzw. ciszy w eterze nasze miasto nadal jest w gronie potencjalnych kandydatów. Walczy o tę inwestycję z Warszawą. Widać, że coś jest na rzeczy. Na pewno mamy pewien plus w postaci centralnego skomunikowania autostradami, dostępności wykwalifikowanych pracowników czy większej elastyczności logistycznej ze względu na obecność na zapleczu ŁKA.

Korzystając z okazji na jednym ze spotkań z mieszkańcami zapytałem gospodynię Łodzi, prezydent Hannę Zdanowską, jak zamierza powalczyć o przyciągnięcie do miasta tak prestiżowego przedsiębiorstwa. Stety lub niestety, ale wiele się nie dowiedziałem. Znaczy dowiedziałem się tyle, że sprawę Stadlera przekazała pierwszemu wiceprezydentowi Markowi Cieślakowi. Niestety, ale póki co nie udało mi się z nim skontaktować, aby zapytać chociażby czy Łódź nadal rozmawia z kolejowym producentem. Może po prostu ta cisza wynika z tego żeby nie zapeszyć? W końcu podwójna obecność Stadlera w Łodzi jest lepsza niż pojedyncza. Aż 465 mln złotych otrzyma firma za serwisowanie pociągów. A gdyby zainwestowała u nas to cześć podatków pozostanie w mieście.

Przyznam szczerze, że poczułem pewien niedosyt informacyjny. Przy okazji postanowiłem zapytać u kolejowego przewoźnika, czy ma jakieś preferencję co do potencjalnej lokalizacji. - Jeśli chodzi o zaplecze techniczne, to obie lokalizacje są dobre. Przez Łódź i Warszawę będą przejeżdżały pociągi - napisała w mailu Marta Ziemska z Biura Komunikacji i PR PKP Intercity. Zgodnie z umową konsorcjum Stadler i Newag przekaże pojazdy w październiku przyszłego roku. Do tego czasu budynek powinien być już gotowy, aby można było na bieżąco konserwować pociągi. Wiemy już, że Flirty3 zostaną skierowane przez PKP Intercity do obsługi pasażerów na liniach: Gdynia - Katowice (przez Gdańsk, Bydgoszcz, Toruń, Łódź, Kutno i Częstochowę) o długości 655 kilometrów oraz Szczecin - Kraków (przez Poznań, Konin, Opoczno, Łódź i Kutno) o długości 734 kilometrów.

Stadler przez piętnaście lat zostaje w Łodzi. Będzie użytkował zaplecze techniczne dla nowych pociagów
Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Czy podobny obiekt stanie również w Łodzi? | fot.
Daniel Siwak
Jak widzicie nie jest łatwo uzyskać jakieś konkretne informacje. Mnie się udało dotrzeć do kilku lokalizacji w Łodzi, które zostały prawdopodobnie zaproponowane Stadlerowi. Jedną z nich jest już wymieniany przeze mnie we wcześniejszych tekstach teren lokomotywowni przy alei Włókniarzy (od kładki nad torami do wiaduktu nad ul. Konstantynowską) oraz rejon torów postojowych (od wiaduktu nad ul. Konstantynowską w stronę dworca Łódź Kaliska). Kolejny to teren po spalonych magazynach vis a vis dworca Łódź Chojny. Choć w tym przypadku nie wiem czy ten teren był tylko dzierżawiony od kolei czy został sprzedany przez kolej. Pojawiły się również lokalizacje w rejonie linii kolejowej na Olechowie Przemysłowym. Niektórzy widzieli by w potencjalnych typach teren po dawnej jednostce wojskowej przy ulicy Pryncypalnej. Ma on pewien plus, bo znajduje się tam infrastruktura kolejowa, którą można wyremontować. Jednak wśród minusów zauważalny jest zbyt duży teren jak na potrzeby takiego zaplecza oraz konieczność elektryfikacji bocznicy od dworca Łódź Chojny. Nie bez znaczenia jest też cena, bo cały obiekt można kupić za 29 mln złotych.

Jeśli chodzi o same pociągi. Pudła i wózki kołowe dostarczy Stadler, następnie Newag zajmie się ich zabudową i wyposażeniem. Stadler, w zakładzie w Siedlcach, będzie montował skrajne człony pociągów, a całe pojazdy zostaną zespolone w fabryce Newag w Nowym Sączu. Tam pojazd będzie także testowany i uruchamiany. Flirt3 dla PKP IC ma po 360 miejsc siedzących (60 w klasie 1 i 300 w klasie 2) w układzie otwartym, czyli bez przedziałów. Do tego klimatyzację, wydzielone miejsce na bagaże oraz gniazdka elektryczne. Pasażerom służyć będzie także elektroniczny system informacji wizualnej oraz wewnętrzne nagłośnienie. Nad bezpieczeństwem wszystkich - maszynisty i podróżnych - czuwać będzie system monitoringu. Toaleta z zamkniętym obiegiem będzie dostosowana do podróżujących z małymi dziećmi, zamontowany będzie tam także przewijak. W ośmioczłonowym pociągu znajdzie się również przedział barowy.

W ogóle myślę, że warto przypomnieć o co walczy Łódź. Chodzi o zaplecze techniczne, w którym będą serwisowane nowe pociągi PKP Intercity. Jak już pisałem, będzie to 20 nowoczesnych pociągów Flirt3. Te będą tam myte, sprzątane, opróżniane z nieczystości, nawadniane, a zimą odladzane przed wyjazdem w trasę. Poza tym w tym budynku będzie uzupełniana w produkty spożywcze sekcja gastronomiczna, w którą te elektryczne zespoły trakcyjne będą wyposażone. Koszt inwestycji według firmy ma wynieść od 20 do 25 milionów złotych. To praktycznie o połowę mniej niż budynek, który został wybudowany dla Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Jednak zdaje się na szacunki władz Stadlera, bo to one będą musiały zmierzyć się z inwestycją. Gdzie ostatecznie firma zdecyduje się ulokować? Tego dowiemy się na pewno do końca bieżącego roku, choć nie wykluczone, że ta decyzja może zostać ogłoszona za mniej więcej miesiąc. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz