wtorek, 2 września 2014

Łódzka Kolej Aglomeracyjna na trasie Łódź Widzew - Zgierz. Pociągi już jeżdżą, przystanki nadal w budowie

Jeden z porannych odjazdów ze Zgierza do Łodzi. Na mieszkańców czekał punkt informacyjny, gdzie
rozdawano między innymi rozkłady jazdy. Każdego dnia jest tu 12 pociągów ŁKA | fot.
Daniel Siwak
Łódzka Kolej Aglomeracyjna znów debiutowała. Tym razem samorządowy przewoźnik miał okazje do wykazania się wykonując przewozy na fragmencie linii kolejowej nr 16. Wraz z początkiem roku szkolnego ruszyły połączenia na trasie Łódź Widzew - Zgierz - Łódź Widzew. Teraz każdego dnia Flirty3 będą wykonywały po dwanaście kursów w każdym kierunku.

Powiedzmy, że to pewne wyzwanie dla przewoźnika, bo stan taborowy wcale się nie zwiększył. Nadal spółka dysponuje sześcioma pociągami, a kolejne przyjadą do naszego miasta dopiero późną jesienią. Oznacza to, że trzeba obsłużyć dwie trasy i posiadać jakąś rezerwę w razie awarii któregoś z jeżdżących pociągów. A to na pewno wcale nie ułatwia.

Obiecałem sobie, że muszę przekonać się na własne oczy, jak wygląda pierwszy dzień na przywróconej dla ruchu pasażerskiego linii kolejowej. To było pewne wyzwanie, bo chcąc przejechać się pociągiem nr 11659 o godzinie 4.34, musiałem stawić się o 3.10 na przystanku. Podróż z Teofilowa na dworzec Łódź Widzew trwała nieco ponad 40 minut, ale o mało co bym nie przegapił przystanku.

Przystanek kolejowy Łódź Stoki powstawał w ekspresowym tempie. Choć zatrzymują się tutaj pociągi
Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej to nadal nie jest skomunikowany z autobusami MPK | fot.
Daniel Siwak
Czwarta rano to na widzewskim dworcu to przede wszystkim pasażerowie czekający na pociąg do Warszawy. Ten, który w tym dniu odjeżdżał o 4.19 z toru drugiego przy peronie 3 zestawiony było z co najmniej dziesięciu wagonów i zabrał ze sobą sporo osób. Kiedy remont trasy z Łodzi do Warszawy nadal jest prowadzony, a sama podróż trwa ponad dwie godziny, każdy nie chce spóźnić się do pracy. Jednak tym razem nie ten pociąg mnie interesował. Na torze czwartym przy peronie 3 stał sobie Flirt3, który cały dzień jeździł na nowej trasie Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Idąc wzdłuż przebudowywanych peronów nie było widać tłumów, które czekałyby na odjazd pierwszego pociągu w kierunku Zgierza. Pierwszym kursem - prócz obsługi - jechały trzy osoby, w tym ja. Półgodziny później w przeciwnym kierunku cztery osoby, o 5.35 do Zgierza jedna osoba, o 6.05 do Łodzi dziesięć osób, a o 7.09 do Zgierza już piętnaście.

Na testowanie przeznaczyłem sobie w sumie ponad sześć godzin. Zauważyłem, że mieszkańcy sprawdzali to połączenie, a każdorazowe pojawienie się pociągu na przystanku Łódź Arturówek było traktowane prawie jak lokalna atrakcja. W godzinach popołudniowych liczba pasażerów była już zdecydowanie większa. Tak przynajmniej doniósł mój wywiad terenowy. Nie była to nie wiadomo jaka ilość, ale nie było tak, że Flirt3 świecił pustkami. Jak informowała Łódzka Kolej Aglomeracyjna rekordową frekwencję osiągnął pociąg o godzinie 18.21, który odjechał ze stacji Zgierz do Łodzi Widzewa. W wagonie było wówczas 192 pasażerów na 254 możliwych. Ogólnie w pierwszym dniu kursowania na nowej linii miało przejechać nieco ponad 1,6 tys. pasażerów. Oczywiście znów prawdziwym sprawdzianem okaże się normalna i biletowana jazda. Jednak słyszałem, że dla wielu Zgierzan dojeżdżając do pracy na Widzewie będzie to atrakcyjne połączenie.

Z pozostałych obserwacji. Nie wgrana była nazwa przystanku Łódź Marysin i nie działało Wi-Fi. Działały natomiast gniazdka elektryczne. Nowością od 1 września w "ełce" jest możliwość bezpłatnego przewożenia rowerów, wcześniej kosztowało to 5 złotych. Na pewno jest to ciekawa propozycja dla tych, którzy chcą wybrać się na wycieczkę kolejowo-rowerową w kierunkach obsługiwanych przez samorządowego przewoźnika. Warto też wspomnieć, że 102 km/h to była największa prędkość, którą rozwinął tego dnia Flirt3. Niestety wielkim minusem - tak jak w przypadku Łodzi Radogoszcza Zachodu - jest brak integracji z komunikacją miejską. Deklaracje Zarządu Dróg i Transportu w tym zakresie znów okazały się tylko słowami bez pokrycia. To dotyczy głównie przystanku Łódź Stoki i Łódź Marysin. Komunikacja miejska funkcjonuje w kompletnym oderwaniu od kursów ŁKA.

Nowa kasa Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej została otwarta na dworcu Łódź Widzew. Kolejna znajdzie
swoje miejsce w podziemnym nowo budowanym dworcu Łódź Fabryczna | fot.
Daniel Siwak
Wraz ze startem połączenia Łódź Widzew - Zgierz - Łódź Widzew kolejowy przewoźnik otworzył nową kasę. Oczywiście znajduje się ona tak, jak pozostałe - Przewozów Regionalnych i PKP InterCity - w holu głównym na wspomnianym widzewskim dworcu. W porównaniu z tą na dworcu Łódź Kaliska, która otwarta jest od 6.20 do 23.00. Ta, nowa otwarta jest w dość małomiasteczkowych godzinach - od 7.00 do 17.00. Dla przykładu, jej sąsiadka z tego samego budynku - kasa PR - czynna jest od 6.00 do 17.30. Być może od poniedziałku godziny pracy kasy Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej zmienią się na lepsze. Bez względu na godziny pracy warto wspomnieć o tym co tam można kupić. Oczywiście dostępna jest pełna oferta biletów przewoźnika, możliwość wyrobienia sobie i zakodowania elektronicznego biletu ŁKA czy zakupu biletu okresowego Lokalnego Transportu Zbiorowego, który kodowany jest na elektronicznej "Migawce".

Łódzka Kolej Aglomeracyjna ma nadal ogromny problem z biletomatami, które zamontowane są we wszystkich obecnie kursujących Flirtach3. Urządzenia dostarczone przez PKP Informatykę nadal nie funkcjonują tak, jak powinny. Przeważnie automaty w ogóle nie działają, a jak już działają to nie można wybrać konkretnej trasy, bo wyskakuje błąd systemu. Ostatnio znajomy mi opowiadał, że jadąc do Pabianic biletomat pozwolił mu wybrać trasę, poprosił o zapłatę, przyjął monety, ale biletu już nie wydał. Można było odzyskać "połknięte" złotówki, ale... dopiero pomiędzy Zduńską Wolną a Sieradzem, bo obsługa nie miała specjalnego klucza. Na tym, który umieszczony był w inauguracyjnym pociągu można było przeczytać taki oto komunikat: "Biletomat w fazie testów. Sprzedaż biletów na przejazd u kierownika pociągu".

Sytuacja nader śmieszna, bo jeśli kierownik pociągu może sprzedawać bilety, to po co inwestować w tak drogie urządzenia? Jednak ja się tutaj śmieję, ale przecież pamiętam informacje ze startu pierwszego połączenia Łódź Kaliska - Sieradz - Łódź Kaliska. Była wówczas mowa, że problemy techniczne wynikają z testów. Tylko czy ponad kwartał to nie za długi czas na testy? Pasażerowie wcale nie muszą być wyrozumiali ponieważ przy tak zaawansowanej technologii biletomaty nie muszą "jeździć", aby przetestować i wyeliminować najważniejsze błędy. Nie chciałbym wykrakać, ale boję się takiej samej sytuacji, jak w MPK Łódź. Jeśli pamiętacie biletomaty Elgeby nadal nie funkcjonują tak, jak powinny, ale przewoźnikowi już się skończyły sankcje na wykonawcę.

Przystanek kolejowy Łódź Marysin wygląda nadal jak plac budowy. Zamontowane są tymczasowe barierki,
 nie działa także winda. Osoby niepełnosprawne nie dostaną się na razie na peron | fot.
Daniel Siwak
Niestety, w tym całym radosnym czasie wiążącym się ze startem Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, pojawia się pewien negatywny aspekt. To przystanki kolejowe Łódź Stoki oraz Łódź Marysin, których nie udało się skończyć na czas. Choć gdyby porównać obydwa to okaże się, że najwięcej roboty jest na przystanku na Bałutach. Także zacznijmy może od p.o. Łódź Marysin, który nadal jest "w budowie" i bez działającej windy. To jeden z tych przystanków, które powstały praktycznie od nowa. Jego ogromnym minusem jest wyjście, które zamiast zostać zlokalizowane tuż przy wiadukcie nad ulicą Strykowską, zostało wybudowane kilkaset metrów dalej na ulicy Inflanckiej. O przystanek Łódź Stoki martwiłem się szczególnie. Będąc tam na niecałe dwa tygodnie przed rozpoczęciem przewozów, nie było położonej kostki, jedna czwarta peronu w ogóle nie była wybudowana. Jednak jakoś udało się budowę podgonić, pojawiło się wyjście z peronu, ale bez zamontowanych barierek.

O przystanku Łódź Arturówek nie ma co mówić, bo ten na szczęście udało się ukończyć na czas, choć przydałby się tutaj chodnik prowadzący do ulicy Łagiewnickiej. No i mam wrażenie, że po zmianie położenia z zachodniej na wschodnią jego dostępność stała się jakby mniejsza. Przyznam szczerze, że jestem bardzo rozczarowany żółwim tempem prac prowadzonych przez PKP Polskie Linie Kolejowe. O ile jestem w stanie zrozumieć, że budowę przystanku Łódź Stoki sparaliżowały protesty mieszkańców, o których mówił mi Jerzy Szklarek, kierownik kontraktu w PKP PLK. Nomen omen ciekaw jestem, których mieszkańców? Skoro ci domagają się teraz wejścia na perony od strony ulicy Lawinowej, a w czasie inauguracyjnych kursów "wisieli" w oknach ze smartfonami, focąc nowe pociągi. Jednak Łódź Marysin jest już w zdecydowanie większej rozsypce. Odnoszę nieodparte wrażenie, że najzwyczajniej ociągano się z rozpoczęciem prac albo ich zakres był zmieniany, co utrudniało wydanie stosownych decyzji administracyjnych przez służby budowlane.

Ale jeszcze w temacie miejsc do zatrzymywania się pociągów. Ewidentnie było także widać, że na trasie brakuje dodatkowych przystanków kolejowych dla mieszkańców. Na linii nr 16 powinny powstać w ciągu najbliższej dekady przystanki: Łódź Warszawska (przy ulicy Warszawskiej) i Łódź Radogoszcz Wschód (w okolicy ulicy Świtezianki). Warto też zastanowić się nad budową nowego przystanku w Zgierzu, na myśli mam dwie propozycje. Pierwsza to Zgierz Chełmy (w okolicy ulicy Chełmskiej), gdzie mamy także krańcówkę zgierskiego autobusu linii 3. Druga lokalizacja to Zgierz Adelmówek (w rejonie ulicy Grottgera, gdzie mamy niedaleko przystanek tramwajów linii 16 i 46). Po rozmowie w Urzędzie Marszałkowskim wiem, że najszybciej, bo przed końcem 2020 roku, mogą powstać te na terenie Łodzi. Ale marszałek Witold Stępień nie wyklucza, że pod uwagę zostanie wzięty i nowy przystanek poza naszym miastem. Jednak o tym na "ZbiorKomie" jeszcze będzie w ramach tematyki czysto kolejowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz