piątek, 1 sierpnia 2014

Wybuchające opony, dachowanie, brak hamulców. To nowoczesny symulator w Instytucie Medycyny Pracy

Kabina od prawdziwego autobusu, mnóstwo elektroniki i panoramiczny ekran. Tak wygląda symulator
działający w Instytucie Medycyny Pracy w Łodzi. Badanie tutaj jest kompleksowe | fot.
Daniel Siwak
Motorniczy pod wpływem alkoholu nie zatrzymuje się na ulicy Piotrkowskiej i zabija na przejściu dla pieszych trzy osoby. Kilka tygodni później motorniczy na ulicy Dąbrowskiego śmiertelnie przejeżdża biegającego po torowisku psa. Kilkanaście tygodni temu motorniczy nie wyhamowuje składu w odpowiednim momencie na ul. Limanowskiego i wjeżdża w inny, stojący na światłach.

Jakiś czas temu zastanawiałem się czy istnieją nowoczesne metody badania prowadzących czy doskonalenia ich technik nauki jazdy. Niby są te wszystkie akademie, ale wbrew pozorom są one dość ograniczone. Elektronika ma o tyle przewagę, że można wywoływać dzięki niej różne nieprzewidziane i ekstremalne sytuacje, z którymi prowadzący może się spotkać.