czwartek, 10 lipca 2014

Łódzki Tramwaj Regionalny odjeżdża, Łódzki Tramwaj Metropolitalny przyjeżdża. Łódź "cichym" liderem

Granica Konstantynowa Łódzkiego i Łodzi. Różnica w torowisku jest praktycznie żadna. Jednak jeśli
nie zostaną podjęte większe inwestycje, to może wkrótce dojść do zamknięcia linii | fot.
Daniel Siwak
Chciałem napisać, że pamiętam kiedy byłem mały i przebudowywali trasę z północy na południe, tworząc tym samym Łódzki Tramwaj Regionalny. Wszystko się zgadza poza tym, że wówczas już nie byłem wcale taki mały. Ale pamiętam, jak siedem lat temu rejon Muzeum Miasta Łodzi nazywaliśmy krajobrazem księżycowym.

W naszym mieście zawsze dążono do budowy tras szybkich tramwajów. Trasa W-Z łącząca Retkinię, a w dawnych planach także Smulsko z intensywnie rozbudowującym się Janowem i Olechowem nadawała się jakby z natury. Trasa z północy na południe miała inne walory, wyjazdy do kolejnych miast w aglomeracji łódzkiej, co na pewno było dodatkowym plusem dla stworzenia ŁTR-u.

Teraz, po prawie dekadzie Łódzki Tramwaj Regionalny odjeżdża na zawsze. Na przedniej tablicy mógłby mieć napis "Etap I", bo tylko ten - na obszarze miasta - udało się ostatecznie zrealizować. Jednak wraz z nową perspektywą unijną ma szansę wjechać do naszego miasta Łódzki Tramwaj Metropolitalny, który miałby połączyć to, czego przez lata połączyć się nie udało.

Łódzki Tramwaj Regionalny nie okazał się takim sukcesem, jaki początkowo zakładano. Wyremontowano
torowisko i przystanki, ale tramwaje wcale nie jadą szybciej niż przed remontem | fot.
Daniel Siwak
Łódzki Tramwaj Regionalny dzięki środkom unijnym miał wprowadzić łódzką komunikację miejską w nową erę funkcjonowania. - Łodzianie, jako pierwsi w Polsce skorzystają ze zrealizowanej w całości linii szybkiego tramwaju. Już za półtora roku Łódź dołączy do takich miast jak Helsinki, Wiedeń, Berlin, czy Amsterdam, gdzie w nowoczesnym transporcie szynowym znaleziono lekarstwo na problemy komunikacyjne - czytamy na stronie projektu ŁTR. Nowoczesne niskopodłogowe tramwaje miały kursować po nowych torowiskach, pasażerowie mieli wsiadać po przebudowanych peronach przystankowych, na których rozkład sprawdzą z pomocą elektronicznych tablic. To się praktycznie udało.

Na jesieni 2006 roku MPK Łódź podpisało umowę PESĄ Bydgoszcz na dostawę 10 nowych, niskopodłogowych tramwajów PESA Tramicus (122N). W styczniu 2008 roku odbyła się oficjalna prezentacja wagonu w Zakładzie Techniki przy ulicy Tramwajowej. Musiało minąć ponad pół roku, aby nowe tramwaje mogły wyjechać na "jedenastkę". Po Cityrunnerach (obsługiwały linię 10) były to kolejne pojazdy z niską podłogą oraz pierwsze pojazdy z klimatyzacją w przedziale pasażerskim. Dzięki inwestycjom w infrastrukturę torową, pojazdy i system sterowania czas przejazdu dla linii 11 miał się skrócić o 12 minut. Niestety, nic z tego. Tramwaje jadą dłużej i regularnie stopuje je... wydzielone torowisko. Dzieje się to szczególnie w miejscach, gdzie przystanek zlokalizowano za skrzyżowaniem. O zielonej fali dla tramwajów na całym odcinku ŁTR-u można tylko pomarzyć. 

Wyszło, jak wyszło, czyli po łódzku. Łódzki Tramwaj Regionalny jest tak naprawdę tylko miejski, bo na trasy tramwajowe w aglomeracji nigdy nie wyjechał. Oczywiście piszę to w takim kontekście, w jakim ten projekt miał być realizowany. Etap II etap III i etap IV. Zgierz próbował pozyskać środki, ale ostatecznie się nie udało. Poza tym tamtejsze władze spółdzielni niechętne były do przekazania terenu pod budowę nowej linii tramwajowej na osiedle 650-lecia z krańcówką w miejscu obecnej autobusowej. Gorzej było z Pabianicami czy Ksawerowem, bo obydwu miast praktycznie w ogóle nie było stać na tak gigantyczną budżetowo inwestycję. Co do rozwoju, to tam z kolei planowano wydłużenie torowiska na osiedle Bugaj. Jednak chyba ten projekt władze miasta trzech koron ostatecznie już porzuciły.

Choć pasażerowie chwalą wagony niemieckie to w ramach projektu gmin i miast miałyby zostać
zakupione nowe wagony. Wyliczono, że na wszystkie kierunki ma być ich 30 | fot.
Daniel Siwak, arch.
Dla tych, którzy może nie pamiętają, przypomnę. Na początku poprzedniego miesiąca a dokładnie 2 czerwca odbyło się spotkanie. Dotyczyło one działań związanych z ewentualną przebudową istniejących tramwajowych odcinków podmiejskich. Tam burmistrz Konstantynowa Łódzkiego Henryk Brzyszcz, wójt gminy Lutomiersk Tadeusz Borkowski, wójt gminy Ksawerów Adam Topolski, prezydent Pabianic Zbigniew Dychto, burmistrz Ozorkowa Jacek Socha, wójt gminy Ozorków Władysław Sobolewski, prezydent Zgierza Iwona Wieczorek oraz wójt gminy Zgierz Zdzisław Rembisz podpisali list intencyjny na rzecz modernizacji podmiejskiej sieci tramwajowej. Czytamy w nim, że sygnatariusze podejmą współpracę m.in. w opracowania wspólnej koncepcji modernizacji i warunków eksploatacyjnych po zakończeniu remontu, we wspólnych działaniach zmierzających do znalezienia środków zewnętrznych.

Pomimo tego, że Łódź powinna być bardzo żywotnio zainteresowana tym tematem, to nikt z przedstawicieli naszego miasta wtedy się nie pojawił. W tym tygodniu, a dokładnie 8 lipca odbyło się jedno z pierwszych spotkań roboczych samorządowców z miast i gmin, przez które przebiegają podmiejskie linie 9, 16, 41, 43 i 46. Tym razem już "na bogato", bo z udziałem prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej i wiceprezydenta Marka Cieślaka. Zresztą Łódź została liderem tej inicjatywy, jednak gdyby nie komunikacyjny serwis samorządowy KomunikacjaPabianice.pl to byśmy się w ogóle o tym prawdopodobnie nie dowiedzieli. Także Łódź została "cichym" liderem, choć jak już wspomniałem wyżej to jej też powinno zależeć na rozwoju tysiąc milimetrowej, szynowej komunikacji podmiejskiej. No, ale nie ma co bardziej narzekać. Być może ktoś po prostu "zaspał", ale liczy się to, że w temacie tramwajów podmiejskich coś się jednak ruszyło.

Każda z gmin przeznaczyła po 30 tys. złotych na przygotowanie studium wykonalności, programu funkcjonalno-użytkowego oraz na uzyskanie decyzji środowiskowej. Ma się tym zająć Zarząd Dróg i Transportu. Dokumenty powstaną odpowiednio do kursowania linii podmiejskich: Łódź - Ksawerów - Pabianice, Łódź - Zgierz - Ozorków i Łódź - Konstantynów Łódzki - Lutomiersk. Generalnie od przejęcia w kwietniu 2012 roku linii podmiejskich przez MPK zadziało się wiele napraw. Wymieniono niektóre zwrotnice, na bieżąco są wymieniane fragmenty najbardziej zużytych torowisk, a drobne remonty przeszły mosty tramwajowe w Ozorkowie i Kazimierzu. Prace konserwacyjne odbywały się także w podstacjach zasilających odcinek konstantynowsko-lutomierski i zgiersko-ozorkowski. Jednak to nadal są bardzo doraźne działania, a wszystkim trzem liniom potrzebna jest gruntowna modernizacja i podążanie z duchem techniki tramwajowej. Generalnie nowy, cichy i ekologiczny transport szynowy podnosi atrakcyjność terenów, przez które przejeżdża. Tak było niedawno we Wrocławiu czy Poznaniu, ale także w czeskiej Pradze.

Stare torowisko, wysłużona infrastruktura i niedziałająca sygnalizacja świetlna wjazdu na dany odcinek
jednotorowy. Do modernizacji kwalifikuje się praktycznie wszystko na tych trasach | fot.
Daniel Siwak
Jak mogłaby wyglądać sieć tramwajów podmiejskich do 2020 roku? Najważniejsza kwestia to wymiana bardzo zużytego torowiska, które nie pozwala na rozwijanie większych prędkości czy skierowanie nowoczesnych wagonów niskopodłogowych. Pasażerowie wsiadaliby na zmodernizowanych peronach, dostosowanych do potrzeb osób niepełnosprawnych i rodziców z wózkami dziecięcymi. Na wybranych przystankach pojawiłby się wiaty dla podróżnych oraz elektroniczne tablice systemu informacji pasażerskiej. Zamiast komunikowania się przez telefony komórkowe, jak to jest dotychczas pojawiłby się nowy system sterowania. Nowy choć w zasadzie stary i dobrze znany z linii podmiejskich. Mam tutaj na myśli sygnalizację świetlną, która sterowałaby ruchem na odcinkach jednotorowych. Jednak już wszystko bardziej skomputeryzowane.

Jeśli chodzi o tabor, to do obsługi wszystkich trzech kierunków przydałoby się 25-30 najlepiej dwukierunkowych tramwajów (wraz z rezerwami liniowymi), które mogłyby w razie zatrzymania "zawracać" na najbliższej mijance na trasie. Aby usprawnić cały projekt Łódzkiego Tramwaju Metropolitalnego należałoby stworzyć specjalne punkty przesiadkowe (Helenówek, Towarowa) autobusowo-tramwajowe. Przy okazji można byłoby pomyśleć o ujednoliceniu numerów np. zamiast linii 9 linię 49, a zamiast linii 16 linię 45. Wstępnie wyliczono, że modernizacja torowisk na trasach Łódź - Konstantynów - Lutomiersk, Łódź - Zgierz - Ozorków i Łódź - Ksawerów - Pabianice będzie kosztowała od 600 do 700 milionów złotych. Ta kwota pozwoli przede wszystkim wymienić torowisko wraz z potrzebną infrastrukturą na wszystkich odcinkach oraz zakupić potrzebne do obsługi wagony. Być może potrzebne będzie też zaplecze techniczne do ich serwisowania. Myślę, że prace najwcześniej mogłyby zacząć się w 2016, a skończyć w 2018 roku.

Finansowo kwota ogromna, szczególnie jak na dość ograniczone budżety miast i gmin, przez które miałby jeździć Łódzki Tramwaj Metropolitalny. Dlatego władze naszego miasta podejmą próbę znalezienia mniej konwencjonalnego finansowania tramwajowej inwestycji. - Myślę, że sam tramwaj jest oczywisty żeby dalej funkcjonować. Bank Gospodarstwa Krajowego i Polskie Inwestycje Rozwojowe deklarowały, że wchodzą także w projekty komunikacyjne powyżej pięćdziesięciu milionów złotych - sugerował w Radiu Łódź wiceprezydent Łodzi Marek Cieślak. Jednak zanim będzie wiadomo, gdzie szukać złotówek trzeba podjąć szereg innych działań. Do końca lipca Zarząd Dróg i Transportu przygotuje projekt porozumienia międzygminnego w sprawie prowadzenia dalszych prac nad ŁTM. Następne robocze spotkanie zostanie zorganizowane w przeciągu najbliższych tygodni.