środa, 18 czerwca 2014

Wspólny Bilet Aglomeracyjny. Dlaczego w ŁKA kosztuje drożej, a w MPK Łódź taniej?

Ideą Wspólnego Biletu Aglomeracyjnego jest to, że pasażer w ramach jednej oferty korzysta z różnych
rodzajów transportu - kolei i komunikacji miejskiej na terenie stref | fot. Urząd Marszałkowski w Łodzi
Na początku czerwca na dworcu PKP w Pabianicach marszałek województwa łódzkiego, prezydenci Łodzi, Pabianic i Zgierza oraz przedstawiciele Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej i Przewozów Regionalnych podpisali szczególne porozumienie. Dotyczyło one nowej odsłony Wspólnego Biletu Aglomeracyjnego, ale w wersji elektronicznej.

Nowy-stary rodzaj biletu jest do kupienia od niedzieli, 15 czerwca. Można go zakodować na elektronicznej "Migawce" MPK Łódź, a w przyszłości także na elektronicznej karcie Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Jednak już w pierwszym dniu kursowania nowej spółki kilka osób zwróciło mi uwagę na niestandardowy zasięg WBA.

Jeśli sięgniemy trochę do historii to pierwsze rozmowy o kolejowo-komunikacyjnej taryfie prowadzone były już co najmniej trzy lata temu. Wówczas prócz MPK Łódź w rozmowach brały udział Przewozy Regionalne oraz PKP Intercity. Trwało to długo, nie było wcale prosto, ale ostatecznie nic z tego konkretnego nie wynikło.

Wspólny Bilet Aglomeracyjny daje możliwość podróżowania pociągami ŁKA, PR oraz komunikacją
miejską na terenie Łodzi, Pabianic i Zgierza. Wkrótce także m.in. Sieradza | fot.
Daniel Siwak
Zapewne wiecie, że obiecałem bacznie przeglądać się wprowadzeniu Wspólnego Biletu Aglomeracyjnego, który miał wnieść nowość do biletowych ofert oraz działalności Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej będącej nową spółką województwa łódzkiego. Akurat tak się składa, że o WBA po nowemu miałem właśnie pisać na dniach. W porównaniu z pierwotną wersją, która została zaprezentowana we wrześniu ubiegłego roku, zmieniło się bardzo dużo. Prawda jest taka, że Przewozy Regionalne mówiąc kolokwialnie "nie ogarnęły" jego pierwszej wersji. Zamiast konkretnych działań skończyło się na wiecznych obietnicach ze strony kolejarzy, i to przez ponad pół roku. W ostatnich dniach okazało się, że będę musiał połączyć WBA z ŁKA i to niestety w zupełnie innym kontekście niż planowałem.

Nie bez powodu można tak plastycznie połączyć nowy Wspólny Bilet Aglomeracyjny wraz z czerwcowym startem Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. - Serdecznie zapraszam do Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Tego narzędzia, która ma służyć mieszkańcom, przewozić ich po regionie, ułatwić pozyskiwanie pracy, umożliwić mieszkanie w tym miejscu, które sobie wymarzyliśmy czy korzystanie z uczelni, służby zdrowia oraz kultury - mówił w czasie inauguracji ŁKA marszałek województwa Witold Stępień. W końcu od dawna mówiło się o potrzebie stworzenia takiej taryfy, która pozwoli na w miarę sprawne przemieszczanie się po regionie. - Hasło "Łódzkie nabiera prędkości" to nie slogan a fakt. To projekt, który połączy miasta naszego regionu. To projekt, który potwierdza, że kolej ma przyszłość i ma służyć temu, aby ludzie komunikowali się - twierdził wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk.

Zasada działania Wspólnego Biletu Aglomeracyjnego w zamyśle jest dość prosta. Określony fragment regionu łódzkiego został podzielony na cztery strefy taryfowe - strefę A, strefę B, strefę C i strefę D. Od tego zależy także cena biletu - 180 zł, 210 zł, 240 zł i 280 zł. Każdy pasażer, który kupi taki rodzaj biletu ma możliwość poruszania się komunikacją miejską w Łodzi, Pabianicach i Zgierzu oraz pociągami Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej i Przewozów Regionalnych. Wkrótce w ramach WBA będzie można także podróżować komunikacją miejską w Sieradzu, Zduńskiej Woli i Łasku. Oczywiście wszystko zależy od wybranej strefy. Jeśli chodzi o zmiany to przede wszystkim zniknął podział w strefie A na samą Łódź, a doszły do tego Pabianice i Zgierz. Tym sposobem możemy podróżować tramwajami i autobusami MPK Łódź po mieście i po aglomeracji. Do tego dochodzą autobusy Markabu w Zgierzu, MZK w Pabianicach oraz pociągi ŁKA i PR. Korekcie uległy także pozostałe strefy taryfowe.

Jeszcze w niedzielę pasażerowie mogli dowiedzieć się, że WBA nie obowiązuje w określonej strefie
tylko na wybranych odcinkach kolejowych | fot.
Daniel Siwak, screen z lka.lodzkie.pl

Wchodząc w niedzielę wieczorem na stronę internetową ŁKA znalazłem zaskakującą informację dotyczącą Wspólnego Biletu Aglomeracyjnego. Potem jeszcze kilku znajomych też mi zwróciło na to uwagę. Przeczytać tam można było, że na podstawie WBA kodowanego na "Migawce" można korzystać z pociągów Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej i Przewozów Regionalnych na liniach Łódź - Sieradz, Łódź - Łowicz, Łódź - Koluszki, Łódź - Kutno. W tabelach mieliśmy rozpisane dla strefy A, B, C i D poszczególne ceny ofert WBA Koluszki (bez strefy D), WBA Kutno, WBA Łowicz i WBA Sieradz. Dla pasażera oznaczać to mogło jedno. Chcąc udać się w podróż z Sieradza do Łowicza trzeba byłoby wydać aż 560 złotych! Dlaczego? Bo jakimś dziwnym cudem podzielono ten bilet na odcinki. Tak więc odcinek Sieradz - Łódź kosztowałby 280 złotych i odcinek Łódź - Łowicz kolejne 280 złotych. Jak łatwo policzyć podróż po całej strefie D kosztowałaby 840 złotych!

Kolejną zagadką - przynajmniej dla mnie - są materiały informacyjne w postaci ulotek, które są zamieszczone na stronie internetowej nowego przewoźnika. Wynika z nich to samo co z tabel czyli, że WBA jest podzielony na odcinki, których końcem lub początkiem jest Łódź. W ogóle po raz pierwszy spotkałem się z takimi grafikami. Nigdzie wcześniej nie były oficjalnie prezentowane. Z ciekawości zajrzałem do "konkurencji", ale na stronie Przewozów Regionalnych nic o podziale odcinkowym nie ma. Była tylko ogólna mapka stref. Jednak wchodząc dalej, na przykład do działu "regionalne oferty przewozowe i taryfowe" możemy poczytać o "starym" WBA tylko na Łódź. Przyznam szczerze, że dość tajemnicze jest wprowadzenie przez kolejowych przewoźników takiego podziału. Jakby tego było mało to w bliżej nieokreślonych okolicznościach wspomniane przeze mnie tabelki zniknęły w poniedziałkowe popołudnie ze strony ŁKA.

Głodny informacji postanowiłem skorzystać z ogólnodostępnych źródeł informacji. Zadzwoniłem na podaną na stronie ŁKA infolinię. Powiedziałem, że chciałbym udać się w podróż w strefie D na trasie Sieradz - Łódź - Łowicz. Ile w związku z tym mam zakodować biletów WBA na "Migawce" - jeden czy od dwa? Konsultant odpowiedział, że ponieważ ŁKA jeździ tylko na jednej trasie to muszę kupić dwa bilety po 280 złotych. Chwilę później to samo pytanie zadałem dzwoniąc na infolinię MPK Łódź. Tam z kolei usłyszałem, że podana przeze mnie trasa zamyka się w obszarze strefy D, nie muszę w tym przypadku kupować dwóch biletów WBA. Na "Migawce" zostanie zakodowany jeden, bo mogę przecież podróżować Łódzką Koleją Aglomeracyjną i Przewozami Regionalnymi.

Porozumienie dotyczące Wspólnego Biletu Aglomeracyjnego podpisał między innymi marszałek 
województwa Witold Stępień oraz prezes ŁKA Andrzej Wasilewski | fot. Daniel Siwak
Nieco zdezorientowany i jednocześnie mocno zdziwiony wysłałem jeszcze wcześniej, bo w poniedziałek rano e-maila z prośbą o wyjaśnienie zasad funkcjonowania nowego WBA. Wiadomość trafiła do przedstawicieli Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej i Przewozów Regionalnych, czyli przewoźników kolejowych, których bilet obejmuje oraz do Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi, który jest jego dystrybutorem. Przecież potencjalny pasażer widząc takie konstrukcje ofertowe może się zniechęcić do korzystania z oferty. Choć prosiłem o odpowiedź do końca poniedziałkowego dnia to niestety do tej pory nie uzyskałem żadnej odpowiedzi na moje wątpliwości. Wielka szkoda, choć nadal liczę, że moje maile doczekają się użycia funkcji "odpowiedź". Udało mi się jedynie nieoficjalnie ustalić, że nie było żadnych zmian co do pierwotnej wersji Wspólnego Biletu Aglomeracyjnego.

W umowie dotyczącej wprowadzenia Wspólnego Biletu Aglomeracyjnego, którą podpisali: prezydent Łodzi Hanna Zdanowska, prezes Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej Andrzej Wasilewski, dyrektor oddziału Przewozów Regionalnych w Łodzi Elżbieta Nowak oraz zastępca dyrektora oddziału Przewozów Regionalnych w Łodzi Krzysztof Urbaniak jest wiele zapisów. Między innymi o podziale wpływów czy o sposobie rozliczenia się pomiędzy podmiotami. Jest też tabela dotycząca zasięgu poszczególnych stref, jednak nie ma żadnej wzmianki o podziale stref na odcinki kolejowe. Tym bardziej zachodzę w głowę "co ŁKA miała na myśli" przez te informacje. No bo chyba nie chciała się wyłamać?

Nie wiem o co chodzi tym razem, ale Wspólny Bilet Aglomeracyjny jakoś nie ma szczęścia. Przypomnę, że taka oferta funkcjonowała już od 1 września 2013 roku do 14 czerwca 2014 roku, jednak na nieco innych zasadach. Wówczas dystrybutorem były Przedwozy Regionalne, a sam bilet obowiązywał na przejazdy pociągami tego przewoźnika i MPK Łódź w granicach miasta. Papierowy bilet bez możliwości kodowania na elektronicznej "Migawce" nie cieszył się niestety zbytnią popularnością. Przez pięć miesięcy (do końca stycznia 2014 roku) sprzedano zaledwie 521 "starych" Wspólnych Biletów Aglomeracyjnych. To prawie tyle, ile może pomieścić cały jeden elektryczny zespół trakcyjny EN-57.

{aktualizacja} Marta Markowska, rzeczniczka ŁKA przesłała w czwartek 19 czerwca treść odpowiedzi na mojego maila. Pierwotnie został wysłany w poniedziałek przed godziną 17.00, ale niestety do mnie nie dotarł w tym czasie. Oto treść wiadomości. - (...) pragnę poinformować, iż Wspólny Bilet Aglomeracyjny jest biletem strefowym, podzielonym na cztery strefy - A,B,C oraz D. Bilet obowiązuje w pociągach Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej oraz Przewozów Regionalnych, a także komunikacji miejskiej Łodzi, Pabianic oraz Zgierza. Szczegółowe informacje znajdują się na stronie www.migawka.lodz.pl.  No cóż, dziękuję bardzo za odpowiedź. Tylko nadal nie wyjaśniło się dlaczego spółka przekazuje nieco inne informacje pasażerom?

4 komentarze:

  1. Nie ma szczęścia bo niespecjalnie się opłaca (chyba że na dalekich dystansach - przy bilecie do Sieradza łódzka komunikacja jest gratis), przy obecnej ofercie większość osób w aglomeracji wybierze raczej bilet łączony Łódź+Pabianice bez kolei, kilkadziesiąt złotych tańszy, zwłaszcza przy zakupie na 3 miesiące. Szkoda, że nie udało się wynegocjować wzajemnego honorowania biletów na liniach przekraczających granice miast

    Wypadnięcie strefy "tylko Łódź" z tej dziwnej oferty może oznaczać dwie rzeczy - albo kompletny brak zainteresowania wykorzystaniem kolei w komunikacji wewnątrzmiejskiej albo trwające rozmowy nad normalną integracją kolei na miejskim bilecie (skoro cała infrastruktura jest gotowa, to tylko kwestia odpowiednich ustaleń i dobrej woli z obu stron). Gdyby kasowniki ŁKA obsługiwały zwykłe bilety papierowe (po co one właściwie tam są?), można by od razu zintegrować całą taryfę w przypadku tego przewoźnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że elektroniczna karta Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej będzie jednocześnie elektroniczną portmonetką na ich bilety jednorazowe. No chyba, że w kasowniku będzie się aktywowało bilet miesięczny?

      Co do oferty na samą Łódź mogła zostać kolejowo-komunikacyjna strefa miejska za te 99 złotych. No chyba, że wraz z uruchamianiem kolejnych połączeń coś będzie się zmieniać.

      Usuń
  2. Też to zauważyłem. Ponieważ obecnie operatorem biletu WBA jest MPK, wszystko wskazuje na to, że żadnego podziału na odcinki na szczęście jednak nie ma - a kolejarski beton nie był w stanie w to uwierzyć. Być może było tak w przypadku WBA którego operatorem były Przewozy Regionalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mówiąc precyzyjnie dystrybutorem WBA obecnie jest Zarząd Dróg i Transportu w Łodzi, a kodowane są na "Migawkach", które obsługuje na zlecenie ZDiT nasze MPK. Ale to na marginesie.

      W całej sytuacji nie rozumiem tego, że już na wstępnie sama ŁKA zniechęca pasażerów do tej oferty i nawet nie chce się ustosunkować do tej sprawy. Zresztą milczą wszyscy, ale ŁKA jest najbardziej zainteresowana w sprawie.

      Usuń