czwartek, 22 maja 2014

MPK Łódź w markecie taborowym. Nowe autobusy z leasingu, nowe tramwaje jedynie z pomocą unijną

Tramwaje PESA to w tej chwili najmłodsze niskopodłogowe wagony w Łodzi. Jednak jest ich zaledwie
10 sztuk. Reszta to przede wszystkim wysłużone wagony Konstal 805Na | fot.
Daniel Siwak, arch.
Przebudowa centralnego odcinka trasy tramwaju W-Z z dnia na dzień sukcesywnie posuwa się do przodu. W miejscu, gdzie znajdować się będzie punkt przesiadkowy Mickiewicza - Piotrkowska powstają kolejne elementy tunelu. To nad nim zostanie wybudowany ogromny przystanek-witraż, w którym będą zatrzymywać się linie 2, 3, 6, 8, 10, 11, 14, 16 i 16A.

Jednak to przecież tylko jeden z trzech kluczowych dla tej trasy odcinków. Do modernizacji jest jeszcze zachodni (od alei Włókniarzy do krańcówki Wyszyńskiego) oraz wschodni (od ulicy Kilińskiego do krańcówki Augustów wraz przedłużeniem na Janów i Olechów). To się dzieje teraz, ale przecież coś musi po tej nowej trasie jeździć i czymś trzeba zapewnić komunikację zastępczą.

Ostatnio okazało się, że Zarząd Dróg i Transportu w Łodzi nie był do końca zadowolony z testów składu #2900+2901. To był ten skład, w którym pasażerowie zastanawiali się czy jedzie tyłem do przodu czy przodem do tyłu. To było do przewidzenia, bo w czasie jazdy dostępny był tylko jeden wagon. To nie jest rozwiązanie na długie trasy międzydzielnicowe.

ZKM Gdańsk sukcesywnie wymienia swój tabor tramwajowy. Prócz wagonów PESA Swing kupowane są
także wagony N8C, które potem poddawane są gruntownej modernizacji | fot.
Daniel Siwak
Pierwsze stwierdzenie, jakie ciśnie mi się na usta to lepiej późno niż wcale. Oczywiście, że zacznę dzisiejszy tekst od kwestii tramwajów. Tych Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Łodzi posiada niecałe pół tysiąca. Swoją drogą - jako ciekawostkę - podam, że miesiąc wcześniej było ich równo 500 sztuk. Niestety, wśród największych miast w Polsce jesteśmy praktycznie na szarym końcu jeśli chodzi o pojazdy szynowe. Większość łódzkiego taboru to wysokopodłogowe wagony Konstal 805Na - część z nich jest po modernizacji, ale ta nie obejmuje wstawania członu niskopodłogowego. Pierwsze takie pojazdy zobaczymy najwcześniej w połowie przyszłego roku.

O wagonach na zmodernizowaną trasę W-Z można byłoby napisać osobny tekst. Cityrunnery, które obsługiwały zawieszoną linię 10, choć jakoś się trzymają to nie nadają się już do jej obsługi. Jest ich za mało, a część z nich jest długotrwale wyłączona z ruchu. W chwili, kiedy startowały wszelkie przetargi na roboty budowlane nikt nie pomyślał, że do jej obsługi przydałyby się nowe wagony. Znaczy coś tam przebąkiwano, ale ostatecznie nie było wiążących decyzji. Teraz, kiedy front robót na alei Mickiewicza i alei Piłsudskiego postępuje to coś ma się zmienić. - W związku z tym, że nasz tabor tramwajowy lekko się postarzał i jest bardzo wiekowy, podjęliśmy decyzję o zwiększeniu ilości taboru. Dwadzieścia dwa nowe tramwaje do końca przyszłego roku to jest to, co już się dzieje - zadeklarowała prezydent Łodzi Hanna Zdanowska.

No tak. Jest chęć Łodzi na nowe tramwaje, wniosek został złożony na 59 proc. dofinansowania. Nie ma jednak już stuprocentowej gwarancji, że środki na te 22 wagony trafią do naszego miasta. Przetarg został ogłoszony, ale dopiero pod koniec czerwca okaże się czy Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju przekaże dodatkowe złotówki. Bezapelacyjnie nowe tramwaje są bardzo potrzebne, nie tylko na nową linię 10, ale wiadomo jak z tymi chęciami jest. Przedstawiciele miejskiego przewoźnika mówią wprost, że jeśli nie uda się pozyskać środków z MiR-u to nowych pojazdów szynowych w 2015 po prostu nie będzie. Spółki najzwyczajniej na to nie stać. Wówczas czekać będzie trzeba na pozytywne rozpatrzenie wniosku na zakup 45 sztuk nowych wagonów wraz z modernizacją zajezdni na terenie miasta.

Po Łodzi jeżdżą m.in. Mercedesy Conecto z dostawy w 2013 roku oraz Solarisy Urbino z dostawy w 2011
roku. Te pojazdy spółka kupiła na własność. Teraz będzie autobusy wynajmować | fot.
Daniel Siwak
Jeśli chodzi o autobusy to tutaj nie ma aż tak wielkiego powodu do zmartwień. Ten rodzaj taboru jest sukcesywnie wymieniany przez przewoźnika. Najświeższe zakupy w ostatnich latach to 2008 rok, kiedy trafiło do Łodzi nieco ponad 60 Solarisów Urbino 18. Trzy lata później, czyli w 2011 roku zakupiono 30 solowych Solarisów Urbino 12 i 15 przegubowych Urbino 18. Ubiegły rok także przyniósł potężny zastrzyk taborowy, przewoźnik zyskał 30 solowych i 20 przegubowych Mercedesów Conecto LF i Conecto G. Przez ten czas całkowicie zniknęły z ulic nieśmiertelne wręcz przegubowe Ikarusy. To znaczy można je spotkać, ale już na tak zwanych "meczobusach". Ostały się jeszcze niektóre pojazdy marki Volvo B10L, ale ich dni są praktycznie policzone. Podobny los czeka w niedługiej perspektywie niektóre Volva 7000. Można powiedzieć, że coś się kończy i coś się zaczyna. W przypadku łódzkiego MPK kończy się czas kupowania autobusów na własność. Jak zwykle chodzi o pieniądze.

No właśnie, w końcu diabeł tkwi w szczegółach. - Chcemy cały czas dbać o odnawianie taboru autobusowe, który jest zdecydowanie w lepszym stanie. Jednak nie chcemy robić przerw w dostawach, dlatego chcielibyśmy co roku realizować pozyskanie co najmniej 40 nowych pojazdów - tłumaczył Zbigniew Papierski, prezes MPK Łódź. Chodzi o to, że teraz będziemy chcieli dzierżawić autobusy. Ostatnio na takie rozwiązanie zdecydowało się MPK Wrocław. Konsorcjum firm Solaris i Milenium Leasing wygrało przetarg na dostarczenie nowych, niskopodłogowych pojazdów dla miejskiego przewoźnika. Wkrótce po Wrocławiu kursować będzie 57 autobusów Solaris Urbino 12 oraz Urbino 18. Łódź taką metodą, czyli leasingiem będzie chciała pozyskiwać nawet do 40 autobusów rocznie. Jeśli chodzi o bieżący przetarg to obejmuje on pozyskanie 25 przegubowych i 15 krótkich pojazdów. Te miałby pojawić się jeszcze w listopadzie tego roku.

Jak więc będą wyglądać nowe autobusy dla Łodzi? Nowością są wymagania dotyczące emisji spalin, co oznacza najwyższą obowiązującą normę - Euro 6. Jeśli chodzi o malowanie to ono się nie zmieni, pozostają żółto-czerwone kolory lakieru na karoserii. Dojdzie nowa naklejka informacyjna, ale o niej na razie nie będę mówił. Szczegóły poznacie wkrótce, więc proszę jeszcze o chwilę cierpliwości. Niezmienione pozostaje także wyposażenie wnętrza. Kabina kierowcy ma być zabudowana i wyposażona w klimatyzację, lodówkę elektryczną, uchwyt na napoje oraz podświetlany uchwyt do mocowania rozkładu jazdy. Do tego zamykana kasetka na bilety i pieniądze oraz elektroniczna "brygadówka", którą sterować będzie komputer pokładowy.

Nie wiadomo jeszcze jakiej marki będą autobusy, które MPK Łódź chce wypożyczyć. Wiadomo jednak, że
ich wyposażenie nie będzie się różniło od tych, które już jeżdżą po mieście | fot.
Daniel Siwak


W przestrzeni pasażerskiej także zmieni się niewiele. Nad bezpieczeństwem pasażerów będzie czuwało w sumie 8 kamer - 5 we wnętrzu i 3 na zewnątrz autobusu. Trasa oraz bieżące przystanki wyświetlane będą za pomocą tzw. "choinki" na elektronicznej tablicy bocznej we wnętrzu. Obowiązkowo mają pojawić się śmietniczki oraz pewna nowość - 22 calowy, podsufitowy, dwustronny monitor LCD. Na nim prócz reklam pojawiać się ma numeracja linii, nazwa przystanków końcowego i pośrednich oraz blok napisów informacyjnych i komunikatów specjalnych (zmiana trasy, data, godzina itp.). Nowe autobusy mają być wyposażone w biletomaty, które muszą być kompatybilne z system obsługującym urządzenia dostarczane przez Mera Serwis. Będzie klimatyzacja, która zaczyna być wyposażaniem standardowym autobusów miejskich, nie tylko w Łodzi.

Potrzeba posiadania kolejnych sztuk taboru autobusowego wiąże się z prowadzonymi inwestycjami w Łodzi. Tak mówią przedstawiciele MPK Łódź. Głównie chodzi o remontowaną i przebudowywaną trasę tramwaju W-Z. Za kilka miesięcy, w związku z pracami budowlanymi nie pojedzie tam żaden tramwaj. Ani od strony Retkini, ani od strony Widzewa. Obsługę komunikacyjną tej trasy przejmą autobusy. Widać, że po doświadczeniach z remontu trasy ŁTR nie bardzo jest chęć do zlecania podwykonawstwa dla komunikacji zastępczej. Na koniec warto wspomnieć o przyszłości tych autobusów. Po okresie ośmiu lat miejski przewoźnik będzie chciał je oddać i zapewne wydzierżawić lub kupić nowe pojazdy. Ale wcześniej, bo w 2016 roku wydzierżawione pojazdy mogą posłużyć do obsługi nowych tras autobusowych, oczywiście o ile Zarząd Dróg i Transportu zdecyduje się na reformę linii autobusowych lub chociaż na ich aktualizację. Odpowiedzi na te pytania powinniśmy poznać w Studium Transportowym miasta Łodzi, którego część komunikacyjna nadal jest nieskończona.

Mam wrażenie, że miasto wraz ze swoim przewoźnikiem zostało już tak jakby postawione pod ścianą. Nie od dziś wiadomo, że w Łodzi sytuacja z taborem tramwajowym nie jest rewelacyjna, a wręcz zaczyna być katastrofalna. O ile doceniam obecne próby ratowania tej sytuacji to jeszcze długo będę wypominał kompletnie nieudany przetarg na zakup używanych wagonów M8C. Jeśli pamiętacie miało ich być aż 40. Ostatecznie w Łodzi mamy tylko 14 sztuk! Chyba się nie pomylę pisząc, że zakładana liczba byłaby niezłym zastrzykiem taborowym. Tylko rzeczywistość jest nader inna. Jedyna obawa jaką mam co do łódzkiej komunikacji tramwajowej, de facto nie jest związana z cięciem rozkładów. Choć jest ona poniekąd z tym powiązana. Raczej obawiam się tego, że cięte będą stare i nienadające się już do jazdy wagony. Tylko w ich miejsce nie będzie miało co jeździć. Dlatego starajmy się o nowe pojazdy szynowe, ale równocześnie szukajmy hurtowych rynków dla pozyskania M8C. I proszę, już bez żadnych pośredników tylko face to face, bo znów to się źle skończy dla łódzkich pasażerów!

2 komentarze:

  1. Z 14 M8C jeździ ich aż lub tylko 10. Z tego co słyszałem od znajomego motorniczego to te 10 sztuk M8C starczy na styk żeby z Pl.Niepodległości do Żwirki tramwaj jeździł co 6 minut.

    OdpowiedzUsuń
  2. Żeby z PlN do Żwirki tramwaj jeździł co 6 minut potrzeba 3 tramwajów. 15 minut to przelot w obie strony, ok. 2 są potrzebne na zmianę kierunku, 1-2 na przekazanie wagonu innemu motorniczemu. Czas przelotu można lekko skrócić. Razem mamy ok. 17-18 minut na kółko, czyli potrzeba 3 tramwajów (plus rezerwa, którą może być ten dwukierunkowy turbokonstal żeby nie marnować dobrego taboru). Z drugiej strony dobrze byłoby gdyby częstotliwość była jednak wyższa.

    OdpowiedzUsuń