poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Podróże komunikacyjne. Zajezdnia "Dąbie" we Wrocławiu, najmłodsza zajezdnia tramwajowa już na emeryturze

Wizytówką zajezdni Dąbie jest ceglany budynek administracyjny. Co ciekawe obiekt znajduje się na
skrzyżowaniu ulic Wróblewskiego i Tramwajowej. Jet tu też przystanek tramwajowy | fot.
Daniel Siwak
Ze szczecińskiego Muzeum Techniki i Komunikacji na Niemierzynie, które odwiedzałem poprzednim razem, przenosimy się w zupełnie inny rejon Polski. Tym razem "podróże komunikacyjne" postanowiły zawitać kilkaset kilometrów dalej, do stolicy Dolnego Śląska i jednocześnie miasta czerwonych dachówek. Chodzi oczywiście o Wrocław.

Choć Szczecin i Wrocław dzielą wspomniane kilometry to obiekt, który chciałbym Wam przedstawić w tym odcinku jest ten sam. Chodzi oczywiście o zajezdnię tramwajową, która w funkcjonowaniu komunikacji odgrywa dość ważną rolę. Jest to miejsce, gdzie nie tylko garażują wagony, tutaj też są naprawiane i przeglądane po zjeździe z trasy.

Jak pokazuje życie zajezdnia zajezdni nierówna. Przeważnie są to jakieś wielkie blaszane lub betonowe hale, które były adaptowane lub budowane od początku. Są też takie, które swoją wielkością, wiekiem czy wartością architektoniczną tworzą niesamowity klimat. Tak też było w tym przypadku.

Jedna z hal techniczno-postojowych oraz znajdujący się na placu przed nią żuraw techniczny. Mamy
do czynienia tutaj nie tylko z plątaniną sieci, ale także z rozbudowanym torowiskiem | fot.
Daniel Siwak
Źródła podają, że początkowo właścicielem obiektu był BSEG (Breslauer Strassen-Eisenbahn Gesellschaft - Wrocławskie Towarzystwo Kolei Ulicznej). To pierwszy z przewoźników w tym mieście, który w lipcu 1877 uruchomił linię tramwaju konnego - od skrzyżowania ulicy Krasińskiego i Traugutta do ZOO. I właśnie tu znajdowała się też zajezdnia pierwszej wrocławskiej trakcji tramwajów konnych. W 1911 roku została przejęta przez ESB (Elektrische Strassenbahn Breslau - Tramwaje Elektryczne Wrocław). Od tego czasu rozpoczęła się jej wielka rozbudowa, którą zaplanowano na lata 1912-1913.

Obiekt przy Grüneichener Weg Strasse, potem Gustav-Stresemann Strasse oraz do 1945 roku Horst-Wessel Strasse, tworzyły wówczas dwie siedmiotorowe hale. Żelbetowe konstrukcje, które uzupełniała czerwona cegła charakterystyczna dla zabudowy Wrocławia, połączone były wraz z budynkiem warsztatowym. Na terenie wybudowano też kotłownię, kuźnię oraz umywalnię dla pracowników. Powstał także ceglany budynek administracyjny i mieszkalny w południowej części placu. W czasie II wojny światowej cały kompleks oszczędzono dlatego po zakończeniu działań militarnych można było prowadzić normalną obsługę wagonów.

Zakład Tramwajowy nr 6 przy ulicy Wróblewskiego we Wrocławiu, potocznie i powszechniej nazywany był także zajezdnią tramwajową na Dąbiu. Dąbie to osiedle, które położone jest we wschodniej części miasta, w pobliżu Wielkiej Wyspy. Jej sąsiadem jest pobliski ogród zoologiczny, Hala Stulecia, dawna Wytwórnia Filmów Fabularnych oraz park Szczytnicki. Klimatu dodaje fakt, że jeden z murów zajezdni graniczy z ulicą... Tramwajową. Kawałek dalej w kwadracie ulic 9 maja, Dembowskiego, Monte Casino i Mickiewicza znajduje się dość klimatyczne osiedle domów z czerwonymi dachami.

Wnętrze jednej z hal zajezdni Dąbie. To tutaj codziennie dokonywano przeglądów oraz naprawiano
uszkodzone wagony. Zbudowano tutaj siedem torów wraz z kanałami | fot.
Daniel Siwak

Może trochę głupio się przyznać, ale od bardzo dawna chciałem zobaczyć Zakład Tramwajowy nr 6 wrocławskiego MPK. Okazja do tego nadarzyła się jakiś czas temu. Być może dlatego, że swoją historią przypominał mi trochę zajezdnię Dąbrowskiego, natomiast klimatem zajezdnię Brus. Wchodząc na teren od razu - poza szpetną kanciapą ochrony - rzucał się w oczy stary przystanek, a potem ceglany budynek administracyjny. To tam znajdowały się szatnie motorniczych, dyspozytornia czy biura kierownictwa obiektu. Na dalszym planie można było zauważyć plac przed halami wyłożony bazaltową kostką.

Komunikacyjny obiekt obsługiwał codziennie po kilka brygad na liniach 1, 2, 4, 9, 10, 17 i 23. W sumie stacjonowało tutaj około 60 składów i pracowało jeśli dobrze pamiętam ponad 100 prowadzących. Była to baza dla wagonów Konstal 105Na i zmodernizowanych 105NaWr. Do tego garażowały tutaj zabytkowe wagony - Jaś i Małgosia, Baba Jaga czy Juliusz. Prócz dwóch hal techniczno-postojowych znajdowało się też tutaj osiem torów postojowych, ale na świeżym powietrzu. Tak jak sama hala tory nie były też przelotowe. Dlatego składy ustawiane były już w kierunku wyjazdu. Co ciekawe motorniczy pełnił tutaj rolę jedynie prowadzącego pojazd. Po zjeździe do zajezdni zostawiał wagon i szedł zdać kartę wozu.

Dalej za tramwaj odpowiadał już ktoś inny. - W zależności czy tramwaj miał przejść codzienny przegląd czy też dłuższą naprawę, trafiał na odpowiedni kanał. Później był odstawiany na wyznaczony dla niego tor, bo każdy odpowiadał konkretniej linii. W naszym zakładzie to pracownik zaplecza odpowiadał za manewrowanie składem w odpowiednie miejsce, a nie motorniczy - tłumaczyła mi kierowniczka Zakładu Tramwajowego nr 6 Grażyna Rymarczyk. To samo działo się rano. Motorniczy miał już w pełni przygotowany do trasy tramwaj.

Tramwaje ostatni raz wyjechały stąd w nocy z 4 na 5 kwietnia tego roku. Od tego czasu obiekt został
wyłączony z użytkowania liniowego | fot.
Patrycja Urbaniak, wroclawskakomunikacja.pl
Niestety, nie każda zajezdnia ma szansę służyć pojazdom szynowym w nieskończoność. Tak też było w przypadku Zakładu Tramwajowego nr 6 MPK Wrocław. Z początkiem kwietnia tego roku obiekt został definitywnie zamknięty i wyłączony z użytkowania. Ostatni przyjechał tutaj symbolicznie tramwaj linii 10. Potem wszystkie pozostałe składy rozjechały się do innych zajezdni w mieście. Akurat nie mogłem pojawić się na pożegnaniu tego komunikacyjnego obiektu stolicy Dolnego Śląska. Tym bardziej cieszę się, że udało mi się odwiedzić to klimatyczne miejsce jeszcze w czasie, kiedy odbywała się tutaj normalna obsługa liniowa.

We Wrocławiu być nie mogłem, ale z pomocą przyszła mi ekipa jednego z tamtejszych portali komunikacyjnych. - W nocy z 4 na 5 kwietnia miało miejsce wyjątkowe wydarzenie dla środowiska wrocławskich miłośników komunikacji miejskiej. Odbyło się pożegnanie zajezdni numer sześć na Biskupinie. Na teren zakładu przyszło wiele osób, aby móc zobaczyć ostatni zjazdowy tramwaj. Dwadzieścia jeden minut po północy "dziesiątka", ustawiła się pod halą, razem z trzema wozami zabytkowymi. Stały tak około 30 min. W tym czasie wszyscy robili pamiątkowe zdjęcia. Potem pojazdy się rozjechały, a bramę zajezdni zamknięto - opowiada Łukasz Wolniewicz z Wrocławskiejkomunikacji.pl. No właśnie, bramę zajezdni zamknięto i co dalej? Obiekt przy Wróblewskiego 38 ma zyskać w najbliższym czasie nową funkcję. Jaką konkretnie?

Początkowo mówiło się, że ma powstać tam jakiś supermarket, bo tego w okolicy brakuje. Jednak nie wszyscy widzą takie przeznaczenie historycznego obiektu. Nawet był przeciwko temu protest. Mówiono także, że można byłoby tutaj utworzyć muzeum komunikacji, którego miastu brakuje. Magistraccy urzędnicy - jak donosi Gazeta Wrocławska - widzieliby tam centrum studenckie, centrum wystawiennicze czy też inny obiekt rozrywkowo-kulturalny.  Jednak o ostatecznym przeznaczeniu Urząd Miasta we Wrocławiu nie informuje. Mam tylko nadzieję, że dawny ZT nr 6 nie skończy jak łódzki ZET-2, czyli dawna zajezdnia Dąbrowskiego. Jak pamiętamy została sprzedana prywatnemu właścicielowi. Ten rozebrał infrastrukturę. Potem strawił ją pożar, a następnie budynek hali został

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz