piątek, 11 kwietnia 2014

Kiedyś TP i MKT, teraz MPK. Linie podmiejskie dwa lata po przejęciu: ŁOM uratuje połączenia od likwidacji?

Jednym ze stałych elementów linii podmiejskich jest Tramwajowa Linia Turystyczna. Historyczne wagony
można spotkać od końca czerwca do połowy września na trasie linii 43 | fot.
Daniel Siwak, arch.
Za nami 1 kwietnia. Ta data zapisała się dużymi literami na kartach historii łódzkiej komunikacji miejskiej. Zapewne nie każdy wie, więc przypomnę o co chodzi. Otóż po prawie dwóch dekadach funkcjonowania Tramwajów Podmiejskich i Międzygminnej Komunikacji Tramwajowej, 1 kwietnia 2012 roku przewozy pasażerskie na liniach podmiejskich przejęło MPK Łódź.

Jak mówi znane przysłowie - początki są zawsze trudne. Tak też przy samym starcie było, ale też dawno równie trudnej operacji nie przeprowadzano. Bo jeśli zagłębimy się w szczegóły to część wagonów z Helenówka i Brusa przewieziono wcześniej, a część trafiła tuż po zakończeniu służby liniowej 31 marca. Dzień później tramwaje wyjechały z innych zajezdni i pod innym przewoźnikiem.

Linie podmiejskie dwa lata po przejęciu przez MPK Łódź. Postanowiłem odnotować ten fakt, tylko zastanawiam się czy aż tyle zmieniło się przez te 730 dni. Poszperałem, pomyślałem i coś napisałem, choć mam wrażenie, że dopiero z początkiem działalności stowarzyszenia Łódzki Obszar Metropolitalny będzie się działo.

Na początku motorniczym trójkąt manewrowy w Konstantynowie Łódzkim sprawiał pewne problemy.
Dawni motorniczowie TP mieli ten manewr przećwiczony niemal perfekcyjne | fot.
Daniel Siwak, arch.
Na pewno warto przypomnieć zmiany dotyczące samych biletów i ich dystrybucji. Z chwilą startu pasażerowie mieli do dyspozycji nową taryfę. Od połowy lipca ubiegłego roku czasy przejazdy zostały wydłużone. Tym sposobem mieszkańcy Łodzi i turyści (m.in. na Tramwajowej Linii Turystycznej) na biletach za 1,30 zł (ulgowy) i 2,60 zł (normalny) mogą podróżować aż 40 minut. Z kolei na biletach za 1,70 zł (ulgowy) i 3,40 zł (normalny) można udać się aż w godzinną podróż. Dzięki współpracy z BZ WBK mieszkańcy Zgierza czy Pabianic zyskali nowe punkty zakupu i kodowania "Migawki". Jeszcze w tym roku 200 tramwajów i autobusów będzie miało zamontowane nowoczesne automaty do sprzedaży biletów.

Co do samego taboru. Nadal do Ozorkowa (linia 46) i Lutomierska (linia 43) kursują tramwaje niemieckie - Düwag GT6, Düwag GT8N, Düwag GT8ZR oraz Düwag M6S. Te dwa ostatnie typy goszczą także na tramwajowej linii zastępczej Z2. Na trasach do Zgierza (linia 16) i Konstantynowa Łódzkiego (linia 9) spotkać można zupełnie inny tabor, codziennie kursują tam wagony typu Konstal 805Na - wersji normalnej i zmodernizowanej. Jednak to, że na wybranych liniach podmiejskich kursują "helmuty" nie oznacza, że tylko one. Coraz częściej można zobaczyć na nich "bulwy". Pasażerowie nie do końca je lubią, szczególnie zimą, bo ogrzewanie nie jest tak wydajne, jak w starych wagonach z zachodu. Z kolei niekiedy "osiemset piątki" są lepsze latem, bo mają szersze przesuwane okna. Po miesiącach spekulacji miejski przewoźnik zdecydował się w ubiegłym roku przemalować większość wagonów w swoje żółto-czerwone barwy.

Cały czas trwają doraźne prace techniczne. Wymieniane są fragmenty torowiska, zwrotnice, remontowane podstacje czy naprawiane konstrukcje mostowe. 1 września ubiegłego roku Przewozy Regionalne wraz Zarządem Dróg i Transportu wprowadziły także nową ofertę umożliwiająca podróż koleją oraz tramwajami i autobusami MPK Łódź. Jednak Wspólny Bilet Aglomeracyjny, o którym mowa nie jest jakoś rozchwytywany. Od września do końca stycznia z tej oferty skorzystało zaledwie nieco ponad pół tysiąca pasażerów. Nie ma się co dziwić niskim zainteresowaniem, bo WBA nadal nie jest kodowane na "Migawce". No i nadal skorzystać z tego rozwiązania mogą mieszkańcy Pabianic czy Zgierza, ale mieszkańcy Ozorkowa muszą poczekać do startu Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej, czyli do 15 czerwca. Z tego co udało mi się ustalić to owa integracja oraz zmiany w cenach stref, wcześniej niż w czerwcu, mogą się nie zadziać.

MPK Łódź po kilkudziesięciu miesiącach zdecydowało się przemalować większość tramwajów
z Niemiec w barwy firmowe. Wagony M6S i M8C nadal jeżdżą w starych kolorach | fot.
Daniel Siwak
Oczywiście najbardziej zainteresowane w sprawie linii podmiejskich są miejscowości, które leżą na ich trasie. W końcu to one łożą środki na bieżące utrzymywanie infrastruktury na swoim terenie, a tym samym zapewniają komunikację tramwajową. W końcu ani w interesie MPK Łódź, ani w interesie Zgierza, Ozorkowa, Konstantynowa i Lutomierska nie jest zawieszenie kursowania pojazdów szynowych. Zastąpienie ich autobusami pokazałoby jedynie słabość włodarzy tych miast. Pod koniec ubiegłego miesiąca wysłałem pytania skierowane bezpośrednio do włodarzy zainteresowanych miejscowości - wójta Lutomierska Tadeusza Borkowskiego, burmistrza Konstantynowa Łódzkiego Henryka Brzyszcza, prezydenta Zgierza Iwony Wieczorek oraz burmistrza Ozorkowa Jacka Sochy. Dotyczyły one oceny funkcjonowania linii podmiejskich dwa lata po przejęciu przez Łódź oraz wizji na przyszłość dla linii tramwajowych. Niestety, w tym momencie muszę przyznać, że się zawiodłem.

Na na cztery e-maile z prośbą o komentarz, w związku z tworzeniem tego tekstu, dostałem jedynie jedną odpowiedź. - Zmiana przewoźnika na linii 46 odbyła się w burzliwej atmosferze. Łódź de facto postawiła pod ścianą wszystkie lokalne samorządy, na terenie których funkcjonuje tramwaj. Niepokój budziły pojawiające się co jakiś czas informacje o nieuniknionej likwidacji tej linii. Na szczęście tak się nie stało. Obecnie prowadzone są niezbędne prace remontowe, które służą utrzymanie torowiska we właściwym stanie technicznym. Z zadowoleniem należy przyjąć fakt, ze na terenie Ozorkowa wymieniane są zwrotnice. Oczywiście to są prace doraźne. Docelowo cała linia tramwajowa musi być zmodernizowana. Nie uda się tego zrobić bez dofinansowania z funduszy europejskich. Jest szansa, że linia tramwajowa zostanie zmodernizowana i służyć będzie mieszkańcom Łódzkiego Obszaru Metropolitalnego.- tłumaczy burmistrz Ozorkowa Jacek Socha. Cóż, wydawało mi się, że temat linii podmiejskich jest drażliwy, ale nie aż tak bardzo. Widać myliłem się o czym może świadczyć chęć do wypowiadania się w tym temacie.

Jednak tramwajowe linie podmiejskie to nie tylko północna i zachodnia część aglomeracji łódzkiej obsługiwana liniami 9, 16, 43 i 46. To także jej południowo-zachodnia część, gdzie docierają także tramwaje linii 41. Dlatego przygotowując ten tekst swoje pytania wysłałem także do wójta Ksawerowa Adama Topolskiego oraz prezydenta Pabianic Zbigniewa Dychto. W tym przypadku odpowiedź dostałem jedynie od miasta "trzech koron". - Plan zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla Gminy Miejskiej Pabianice na lata 2013 - 2020 nie zakłada likwidacji w Pabianicach komunikacji tramwajowej, wręcz przeciwnie - zakłada konieczność jej kompleksowej modernizacji. Zgłosiliśmy do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego wstępny zamiar realizacji pabianicko-ksawerowskiego odcinka Łódzkiego Tramwaju Regionalnego. W latach 2017 - 2020 mogłyby zostać wyremontowane torowiska, podstacje trakcyjne i kupione nowe wagony. Szacowany koszt realizacji projektu to 138 mln złotych. Nowoczesne niskopodłogowe i ciche wozy tramwajowe, poruszające się po cichym i zmodernizowanym torowisku niemal bez drgań i kołysań, do tego kursujące z wyższą częstotliwością, byłyby atrakcyjnym sposobem realizacji podróży - komentuje wiceprezydent Pabianic Grzegorz Mackiewicz. Pabianice chciałyby wówczas być obsługiwane wybranymi kursami linii 11, zamiast linią 41, która dojeżdża obecnie do placu Niepodległości.

Tak zwane "bulwy" tudzież "plastiki" dość często goszczą na liniach do Ozorkowa i Lutomierska.
Niegdyś były nie do pomyślenia, teraz to już praktycznie normalna sytuacja | fot.
Robert Trela
Warto też chyba wspomnieć o zajezdniach, które pozostały po Tramwajach Podmiejskich i Międzygminnej Komunikacji Tramwajowej. W tej pierwszej - zajezdni Brus przy ul. Konstantynowskiej - reaktywowana jest idea utworzenia Muzeum Komunikacji Miejskiej. Terenem opiekują się społecznicy m.in. z Klub Miłośników Starych Tramwajów, który sukcesywnie uruchamia także kolejne wagony. Już nie raz obywały się tam Drzwi Otwarte, natomiast z okazji pierwszych urodzin "ZbiorKoma" odbył się też tam plener fotograficzny dla 120 uczestników. Zajezdnia Helenówek przy ul. Zgierskiej w tej chwili stoi pusta. Czasem szlaban uchyla się kiedy awaryjnie musi zawrócić tam jakiś liniowy tramwaj. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie to po koniecznej modernizacji znajdzie się tam siedziba Zakładu Techniki MPK Łódź. Przewoźnik i tak będzie musiał wyprowadzić się w najbliższych latach z Tramwajowej.

Tyle w temacie podróży w przeszłość i teraźniejszość. A jak rysuje się na dzień dzisiejszy przyszłość linii podmiejskich? Można powiedzieć, że na razie jest mglista. Oczywiście nie mam tutaj na myśli chęci ze strony gmin, bo ta jest. Raczej chodzi tutaj o złotówki, które trzeba pozyskać na kompleksową przebudowę tras do Konstantynowa i Lutomierska, do Zgierza i Ozorkowa oraz do Ksawerowa i Pabianic. - Możemy aplikować o środki bezpośrednio do Brukseli bądź do programów, które funkcjonują poza Regionalnym Programem Operacyjnym Województwa Łódzkiego. W sytuacji, kiedy o środki aplikujemy wspólnie jest szansa na pozyskanie funduszów na wkład własny - tłumaczył wiceprezydent Łodzi Marek Cieślak. Czekam aż wreszcie wyklaruje się sprawa ile środków będą mogły pozyskać gminy z Łódzkiego Obszaru Metropolitalnego. W sumie do zagospodarowania jest kwota 217 mln euro.W przyszłym tygodniu odbywa się nawet zebranie założycielskie stowarzyszenia jakim ma być ŁOM.

Ostatnio pojawiła się kwota 550 milionów złotych, która mogłaby pozwolić na wyremontowanie wszystkich trzech linii podmiejskich. Nie będę się wypowiadał czy jest to mało czy jest to dużo. Wszystko zależy od zastosowanych materiałów oraz technologii. Na pewno miasta, do których docierają podmiejskie tramwaje, powinny zastanowić się nad rozwojem komunikacji szynowej u siebie. W Pabianicach mam na myśli przedłużenie linii na osiedle Bugaj, w Zgierzu na osiedle 650-lecia, a w Ozorkowie do dworca kolejowego. Kompleksowy remont to także szybsze podróżowanie, możliwość stworzenia systemu zarządzania i informacji pasażerskiej czy większy komfort dla pasażerów. Już nie mówię o modernizacji torowiska, sieci czy leciwych podstacji. Projekt powinien także zakładać koniecznie zakup od 24 do 30 nowych wagonów tramwajowych. Biorąc pod uwagę, że nowy tramwaj kosztuje od 4 do 9 mln złotych, można by obniżyć znaczenie te koszty sprowadzając i remontując 30 (lub więcej) wagonów M8C. Oczywiście powinny kursować na tych trasach wagony dwukierunkowe.

2 komentarze:

  1. Za 4 miliony tramwaju (z co najmniej 70% niskiej podłogi, zwłaszcza dwukierunkowego) kupić się nie da, rozsądne minimum to 6,5 mln.
    Ale przy dofinansowaniu 85% (a przy niższym gminy mogą nie dać sobie rady z finansowaniem) z 8 milionów robi się nieco ponad jeden, czyli tyle ile zdaniem MPK kosztuje remont M8C (w Gdańsku jakoś udało się to zrobić za 600 tys) i w takim przypadku wybór wydaje się oczywisty.
    Z kolei 30 tramwajów to trochę mało. 41 ma koło 7 brygad, 46 ma 13, 43 ma trzy, 9 też ma kilka/naście. A dobrze byłoby kupić też z 15 do obsługi 11/16.

    30 dodatkowych M8 to za to dobry plan na teraz. Można je będzie tanio zmodenizować z pieniędzy unijnych i posłużą z 20 lat zapewniając niską podłogę na liniach z gorszym torowiskiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zależy. Póki co pojawił się problem natury ogólnej. Ze środków Łódzkiego Obszaru Metropolitalnego nie ma szans na aplikowanie z projektami tramwajowymi.

      Usuń