czwartek, 13 marca 2014

Podróże komunikacyjne. Na szczecińskim Niemierzynie technika przeplata się z komunikacją

Ponad 3 tysiące eksponatów znajduje się w magazynach Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie.
To co widać to oczywiście tylko część ekspozycji. Ta nawiązuje do transportowej historii | fot. Daniel Siwak
Po nieco wydłużonej przerwie wracam z "podróżami komunikacyjnymi". Trzeci odcinek postanowiłem poświęcić szeroko pojętej tematyce muzealnictwa w komunikacji miejskiej. Ostatnio jest to temat bardzo na czasie, jeśli chodzi o lokalne podwórko. W Łodzi jest przecież pomysł utworzenia Muzeum Komunikacji Miejskiej w dawnej zajezdni tramwajowej na Brusie.

Zresztą jedna z dużych firm doradczych przygotowała koncepcję placówki o nazwie "LaboT" - laboratorium transportu. Jest ona tak śmiała, że dopuszcza pokrycie zabytkowej hali naprawczo-postojowej platformą, na której miałyby stanąć przetransportowane na Brus samoloty. No dobra, ale to taka mała dygresja. Wracajmy do tematu.

Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie, a właściwie Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki w Szczecinie, było pierwszym, które bardzo chciałem odwiedzić w ramach "podróży komunikacyjnych". Nieprzypadkowo wybrałem to miejsce, ponieważ można powiedzieć, że jest to jedna z najmłodszych tego typu placówek w kraju. Nie licząc powstającego w Warszawie Muzeum Komunikacji.

Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie powstało w dawnej zajezdni tramwajowej Niemierzyn.
Po remoncie muzealny obiekt został otwarty ponownie w 2010 roku. | fot. Daniel Siwak
Tradycyjnie zacznijmy od krótkiej historii tego miejsca. Mieszkańcom północno-zachodniej części Szczecina, adres Niemierzyńska 18a kojarzyć się będzie od zawsze z tramwajami. To tutaj w 1907 roku została wybudowana zajezdnia tramwajowa Niemierzyn, będąca jedynym tramwajowym obiektem czynnym tuż po zakończeniu II wojny światowej. Pośród secesyjnych i modernistycznych kamienic oraz zielonych skwerów zajezdnia przetrwała ponad sto lat.

Ostatni liniowy tramwaj wyjechał z zajezdni 1 października 2004 roku. Obsługiwał wówczas linię 11. Potem obiekt został wyłączony z użytkowania. Powód zamknięcia? Banalnie prosty, budynek nadawał się do kapitalnego remontu, ale władze miasta nie miały na to złotówek. W tym czasie ważyły się jego losy. 1 stycznia 2006 roku oficjalnie powołano Muzeum Techniki i Komunikacji - Zajezdnia Sztuki. Trzy lata później rozpoczęła się gruntowna modernizacja. Między innymi zachowano tory, kanały przykryto szklaną podłogą, która może wytrzymać kilkaset kilogramów. Dodatkowo w dachu powstały duże świetliki. W październiku 2010 roku nastąpiło oficjalne otwarcie.

Trzeba przyznać, że budynek dawnej zajezdni Niemierzyn robi ogromne wrażenie. Na froncie mamy główną halę postojową, a w niej dziewięć par w pełni przeszkolonych wrót, do których prowadzi tyle samo torów tramwajowych. Zarówno w dzień przy słońcu, jak i wieczorem kiedy zapalone jest wewnętrzne oświetlenie, pojazdy znajdujące się w budynku prezentują się bardzo dobrze. Po lewej stronie od głównej hali, znajduje się mniejsza z dwoma torami. Jest to miejsce, gdzie przeprowadzane są remonty. Z prawej strony mamy piętrową halę, do której prowadzą ślepe tory, a podłodze we wnętrzu jest wyznaczony ich zarys.

Wagony tramwajowe mogą wyjechać z hali po torach, jednak nie o własnych siłach. Sieć w hali nie jest
podłączona do prądu. Trzeba je przepchnąć przed halę, gdzie sieć działa normalnie | fot.
Daniel Siwak
Tym sposobem powoli zawędrowaliśmy do wnętrza, gdzie na parterze mamy toalety, sklepik z pamiątkami oraz kasę biletową. Po zakupie wejściówki można powiedzieć, że jesteśmy w królestwie techniki i komunikacji. Po szczecińskiej placówce oprowadza mnie Paweł Pieńkowski z Działu Techniki MTiK. Eksponaty dotyczące tej ostatniej dziedziny zlokalizowano w zachodniej, północnej i wschodniej części hali. Gdyby popatrzeć na ten obszar z góry to przypominał mocno poszerzoną literę "u". Pozostała część, czyli południowa, środkowa i część wschodniej poświęcona jest tej pierwszej dziedzinie. Dzięki temu - przynajmniej w moim odczuciu - cała ekspozycja nie sprawiała wrażenia przypadkowej. W końcu o to chodzi. Kiedy wejdziemy się na główną halę, od razu rzuca się w oczy stojący tam Jelcz 043, nazywany popularnie "ogórkiem". Pojazd został jakiś czas temu poddany remontowi, prezentuje się całkiem okazale.

Praktycznie tuż za nim stoi szczecińska "parówka", czyli Konstal 102Na oraz Düwag GT6 z 1958 roku nazywany także "helmutem". Dość oryginalny pomysł znaleziono dla wagonu doczepnego typu B4, stał się mini salą kinową ze sprzętem projekcyjnym. W oczy rzuciła się także czerwona konstalowska "eNka", ale nie ze względu na to, że tam stała. Wagon 4N posiada całkowicie zabudowaną kabinę motorniczego. W części tramwajowej spotkać możemy także wagony typu "Bremen" - pasażerski oraz techniczne, które zostały przerobione na pługi. Jeśli chodzi o duże eksponaty związane ze komunikacją miejską to nie koniec. Na drugim końcu hali spotkać możemy poczciwego Jelcza PR110 z początku lat 90. Takich autobusów przez dwie dekady w Szczecinie było dwieście. Tuż obok podziwiać można historycznego Sana H-100. Obydwa pojazdy przeszły remont.

Będąc w szczecińskim muzeum muszę wspomnieć także o symulatorze tramwaju, który jest stałą częścią ekspozycji muzealnej. Realizmu dodaje mu na pewno kabina oryginalnego tramwaju typu Konstal 105N, który jeździł po mieście jeszcze w latach 70. dwudziestego wieku. Odwiedzający, który wciela się w rolę motorniczego tramwaju musi wykonać prawie takie same czynności, jak prawdziwy kierujący. Na szybie po prawej stronie można znaleźć instrukcję obsługi w pigułce. Pulpit sterowniczy i pedały zostały połączone są z komputerem, który pozwala odbyć wirtualną jazdę. Trasę widać na przedniej szybie dzięki naklejonemu ekranowi i rzutnikowi multimedialnemu. Ten kto związany jest z tramwajami na pewno dostrzeże kilka niedoróbek. Na pewno brakuje lepszego dźwięku, dynamika jest nie do końca odwzorowana, a hamowanie po puszczeniu czuwaka (pedał awaryjny z lewej strony) nawet przy małej prędkości trwa nienaturalnie długo. W samym programie brakuje ruchu na ulicach, pasażerów i większej ilości tramwajów na mieście. Ale jak mówią przedstawiciele muzeum, symulator jest stale udoskonalany. Pewne jest to, że pomimo jakichś tam minusów wirtualny tramwaj wciąga.

Pojazdy służb mundurowych stanowią jedną z części ekspozycji szczecińskiego muzeum. Mamy tutaj
milicyjną Warszawę oraz dwa strażackie wozy - Żuka i Stara | fot.
Daniel Siwak
Resztę przestrzeni sukcesywnie wypełniają zabytki motoryzacji. Wypełniają jest chyba dobrym słowem, bo część motocyklowych eksponatów jest podwieszona i wisi nad głowami zwiedzających. A jeśli o tym mówimy to wśród nich znajdziemy między innymi Albę, czyli najstarszy szczeciński motocykl. W mieście produkowany był od 1904 roku. Wielbicieli "komarów" na pewno zainteresuje jego konkurent, którym był Romet 750 z 1975 roku. Uwagę zwraca także kultowa "eMZetka" będąca obiektem pożądania mieszkańców krajów bloku wschodniego. Prezentowany w MTiK model pochodzi z 1956 roku. Wielbiciele Junaków czy Sokołów też coś znajdą. W sumie znajduje się tutaj kilkanaście jednośladów.

Spacerując po tej części motoryzacyjnej nie sposób jest się nie zainteresować autami z naszego dzieciństwa. Nysa T522 z 1990 roku służyła jako pojazd zaopatrzeniowy w warsztatach tramwajowych Klonowica, ale podobne modele stawały się karetkami pogotowia czy mikrobusami. Studenci szczecińskiej Wyższej Szkoły Techniczno-Ekonomicznej zrobili z niej model przekrojowy. Oczywiście nie mogło zabraknąć kultowego Poloneza, Fiatów 125p i 126p czy Syrenki Bosto. Ciekawym uzupełnieniem zabytków motoryzacji są pojazdy służb mundurowych.Wśród nich mamy milicyjną Warszawę 201z 1961, strażackiego Żuka A15M z 1968 roku oraz strażackiego Stara 25 z 1973 roku.

W czasie mojego pobytu prezentowana była czasowa wystawa modeli wagonów tramwajowych, aut pocztowych oraz pojazdów budowlanych. Kilkaset modeli wystawionych było w szklanych gablotach na terenie hali. Powierzchnia całej przestrzeni wystawienniczej wynosi blisko 2,8 tys. metrów kwadratowych. Składa się na to hala główna, trzy sale boczne oraz piwnica, która pełni rolę galerii. Co ciekawe, dojście do niej jest w pełni dostosowane do poruszania się osób niepełnosprawnych. Na antresoli hali znajduje się część biurowo-administracyjna z osobną klatką schodową oraz balkonem z widokiem na całą ekspozycję. Do zagospodarowania przystosowane są także kanały, które widać dzięki szklanym szybom.

W muzeum znajdziemy auta osobowe, auta dostawcze, motocykle, autobusy oraz wagony tramwajowe.
Powierzchnia wystawiennicza to blisko 2,8 tys. metrów kwadratowych | fot.
Daniel Siwak
Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie ma wypracowany pewien schemat działania, który bardzo mi się podoba. Chodzi o świadomość, że aktualna ekspozycja to jedno, a pozostałe zbiory poza nią to drugie. W samym magazynie na Niemierzynie potencjalnych eksponatów było kilkaset. Pośród nich jest dość bogata kolekcja odbiorników radiowych i telewizyjnych, stare komputery, maszyny do pisania, aparaty telefoniczne, części do tramwajów, mundury, tablice, a nawet saturator na kółkach. A przecież w posiadaniu placówki jest  w sumie ponad 3 tys. eksponatów. Dla przykładu w koncepcji laboratorium transportu "LaboT", które miałoby powstać w dawnej zajezdni na Brusie w Łodzi, kompletnie brakuje rozwiązań dla powiększającej się liczby eksponatów - nie tylko tych dużogabarytowych jak wagony tramwajowe czy autobusy, ale przede wszystkim tych mniejszych, lecz równie ważnych.

Oczywiście warto wspomnieć również o kosztach. Pieniądze na remont historycznego obiektu udało się pozyskać ze środków zagranicznych, a dokładnie z Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Trwający od maja 2009 roku remont kosztował ponad 13 milionów złotych. W październiku 2010 roku nastąpiło oficjalne otwarcie nowej szczecińskiej placówki muzealnej. - W naszym mieście jest spora ilość sympatyków techniki i komunikacji miejskiej. Muzeum jest odpowiedzią na te inicjatywy środowiskowe. Poza tym jest to ważny element edukacji (...) Takie muzeum na pewno oddziałuje na wyobraźnię młodych ludzi - mówił Radiu Szczecin prezydent Piotr Krzystek. Trzeba też wspomnieć, że zakup części eksponatów motoryzacyjnych kosztował 1,2 mln złotych, a działający symulator tramwaju ponad 100 tysięcy. Ten ostatni sfinansowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Muzeum Techniki i Komunikacji otwarte jest dla odwiedzających w każdą środę, czwartek i niedzielę od 10.00 do 16.00, natomiast w piątek i sobotę od 10.00 do 18.00. W poniedziałek i święta jest nieczynne, a we wtorek od 10.00 do 15.00 można wejść za darmo. Bilet normalny kosztuje 10 zł, ulgowy 5 zł, rodzinny 24 zł (do 5 osób - 1 lub 2 dorosłych i dzieci). Dojechać tam można tramwajami linii 3 i 10 (przystanek: Muzeum Techniki). Fotografowanie jest dozwolone pod warunkiem, iż wykonane zdjęcia będą służyć celom pamiątkowym, a nie działalności komercyjnej. Po zwiedzaniu można odpocząć chwile w nowej kawiarni - Cafe Niebko. Ta została otwarta na początku marca. Jak mówią o niej właściciele, to strefa wolnej komunikacji i twórczej przestrzeni dla dużych i małych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz