wtorek, 4 marca 2014

Łódzki Rower Publiczny. Fanaberia, konkurencja, uzupełnienie, dopełnienie i brak przeciwwskazań

Kontrowersje dotyczące lokalizacji nie będą zapewne jednymi w czasie wprowadzania Łódzkiego Roweru
Publicznego. Bardziej martwi brak odpowiedniej infrastruktury do jazdy | fot.
Daniel Siwak
Za nami spotkanie informacyjno-konsultacyjne w sprawie lokalizacji stacji Łódzkiego Roweru Publicznego. Tak jak się spodziewałem frekwencja nie była imponująca, a wręcz można powiedzieć, że dość mizerna. Słyszałem głosy, iż wszystkiemu winna jest niestety godzina. Część osób nie zdążyłaby dojechać, więc nawet nie próbowała kierować się w stronę Piotrkowskiej 104.

Ale może i dobrze, że nie przyszło więcej osób. Kolejka do wypowiedzi byłaby pewnie większa, a i lawina uwag lałaby się szerszym strumieniem. Tak słowem wyjaśnienia. Dzisiejszy tytuł tekstu nie jest wcale prowokacyjny. To taka esencja określeń, które padły w czasie tego ponad dwugodzinnego spotkania. Konteksty w jakim się pojawiły były dość istotne.

Generalnie cała sytuacja pokazuje, że wprowadzenie Łódzkiego Roweru Publicznego będzie sprawą niełatwą, a mieszkańcy są czujni. Poniedziałkowe spotkanie rozpoczęło się wraz z upływem przysłowiowego kwadransa akademickiego. Jednak to wcale nie spowodowało, że ilość osób diametralnie się zwiększyła. Także dyskusja toczyła się z dość nie reprezentatywnym gronie.

Na ulicach Łodzi stanie 100 stacji oraz 1000 rowerów do wypożyczenia. Urzędnicy liczą, że do systemu
włączą się firmy prywatne, co miałoby spowodować jego rozbudowę | fot.
Daniel Siwak, arch.
Na poczatku dowiedzieliśmy się między innymi, że ponad 60 proc. użytkowników takiego systemu będą stanowiły osoby w wieku 15 - 35 lat. Natomiast osoby w wieku 36 - 54 lat to będzie nieco ponad 30 procent. Wbrew wcześniejszym informacjom TVN24.pl, za darmo będzie można przejechać w czasie do 20 minut. Potem będzie trzeba wnieść konkretną opłatę. O nią pytał radny Bartosz Domaszewicz, który jako jeden z pierwszych zabrał głos. - Mam wrażenie, że zmarnowali Państwo potencjał konsultacji społecznych (...) Chciałem zapytać ile kosztować będzie pierwsza czy druga godzina. Na większość pytań odpowiadał pełnomocnik ds. zrównoważonego transportu Bartosz Zimny Wyjaśnił on, że innych miastach ten koszt waha się od 2 do 4 złotych. Dla porównania najdroższy bilet jednorazowy (miejski) w taryfie czasowej kosztuje w Łodzi 1,70 zł (ulgowy) 3,40 zł (normalny).

Przewodniczący komisji ds. transportu Jarosław Berger też miał swoje uwagi. - Nie wiadomo ile będzie kosztować faktyczne utrzymanie pojedynczego roweru. Nie ma żadnych analiz finansowych działalności - komentował radny. Kolejne tematy w sumie były do przewidzenia. Chyba największe kontrowersje budziły lokalizacje poszczególnych stacji. Chodziło m.in. o stację 51# (11 Listopada - krańcówka autobusowa) czy 52# (Zgierska - Świtezianki), które zostały nieco oderwane od reszty. O stacje #34 (Piotrkowska - aleja Mickiewicza) i #35 (aleja Mickiewicza - Kościuszki) pytano w kontekście prowadzonej przebudowy trasy W-Z. Okazuje się, że te stacje powstaną jeżeli warunki terenowe na to pozwolą. Zauważono, że stacja 82# (aleja Wyszyńskiego - Popiełuszki) oraz pozostałe wzdłuż alei dublują się z tramwajami i nie są w tym momencie żadnym uzupełnieniem dla komunikacji miejskiej. Lokalizacja #49 (Konstytucyjna - Małachowskiego) według sugestii mieszkańców powinna zostać zmieniona ze względu na pobliski park. Zdublowanie się stacji #01 (Akademia Sztuk Pięknych) i 59# (Wojska Polskiego - Sporna) też ma zniknąć. Padały również dość konkretne pytania dotyczące informatycznej strony projektu.

Pojawiając się w Dużej Sali Obrad podzieliłem się także swoimi uwagami. Wątpliwości natury ogólnej dotyczyły głównie zbyt gęstego rozmieszczenia niektórych stacji dokujących w Centrum. Te szczegółowe dotyczyły np. braku stacji na początku Teofilowa, czyli przy skrzyżowaniu ulicy Aleksandrowskiej oraz Wareckiej i Bielicowej. Pierwsza stacja na tym dużym osiedlu zlokalizowana została dopiero przy Traktorowej. Zwróciłem uwagę też na wielką dziurę na ulicy Przybyszewskiego. Jedyna stacja #94 ma powstać na skrzyżowaniu ze Śmigłego Rydza. Pomimo lokalizacji rozbudowującego się osiedla przy ul. Nurta Kaszyńskiego i pobliskiego hipermarketu, dla urzędników to nie jest perspektywiczny rejon. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że nowy wiadukt nad torami kolejowymi nie powstanie wcześniej niż w 2016 roku. Co więcej, dopiero za dwa lata swoją stację rowerową zyskałby dworzec Łódź Fabryczna. ZDiT nie zaplanował jej w najbliższym czasie, a nawet chyba nie myślał, że do projektu można wciągnąć PKP PLK. Na pozostałych dworcach kolejowych stacje mają być.

Zielone światło dla tego projektu nadali mieszkańcy Łodzi, wybierając go do Budżetu obywatelskiego
Teraz swoje pięć minut mają miejscy urzędnicy. Czasu nie jest dużo | fot.
Daniel Siwak, arch.
Jedną z kluczowych informacji jest to, że Łódzki Rower Publiczny ma nie być konkurencją dla transportu publicznego, tylko jego uzupełnieniem i dopełnieniem. Z jednej strony to bardzo cieszy, z drugiej strony niektóre lokalizacje mogą takiemu stwierdzeniu stanowczo przeczyć. Tak mamy między innymi na Retkini czy na Widzewie Wschodzie. Oczywiście Centrum też, choć to akurat trzon systemu. Tam jednoślady albo się dublują albo ich lokalizacja jest dość niefortunna. Martwi mnie mniejsza chęć do łączenia funkcjonalności systemu wypożyczalni z elektronicznym biletem "Migawką". Swoją drogą kiedyś były takie poważne plany żeby to właśnie MPK Łódź pilotowało system miejskich rowerów. Skończyło się na spotkaniu z przedstawicielami Next Bike, ale na ówczesny czas zaproponowane ceny były zbyt wysokie.

Muszę się Wam przyznać, że strasznie mnie gniecie jedno zdanie, które pojawiało się mega często - nie widzę przeciwwskazań. W założeniu miało chyba być uniwersalną odpowiedzią pełnomocnika Zimnego na wszelakie pytania łodzian. Jednak odniosłem wrażenie, że wyszła z tego taka uniwersalna odpowiedź na odczepne. W sumie do końca nie wiadomo czy to oznacza "tak" czy "nie" dla poszczególnych propozycji. Bez względu na to urzędnicy muszą posłuchać głosu mieszkańców. Interesująca sytuacja wyszła przy stacjach #10 (Rewolucji 1905 roku - Kilińskiego) #11 (Polskiej Organizacji Wojskowej - Rewolucji 1905 roku). - Dziesiątka to stacja dla mieszkańców a jedenastka to stacja dla studentów - wyjaśniła Małgorzata Zdziebłowska. Niestety autorka nie pokusiła się o identyfikację ze względu na wspomnianych użytkowników pozostałych stacji z pierwszego i drugiego etapu. Dość dziwnie brzmiały też słowa "zrównoważonego" pełnomocnika o fanaberii jaką miałby być Łódzki Rower Publiczny. Mocne słowa w ustach osoby odpowiedzialnej za tej projekt, ale traktuję to póki co, jako objaw jakieś niedyspozycji czy chwilowego zmęczenia.

Okazuje się, że ZDiT tak zawierza kierowcom, iż z powodu pojawienia się tysiąca rowerzystów nie będzie organizował kampanii informacyjnej. Tylko tu nie chodzi o tysiąc, a nawet o kilka tysięcy nowych rowerzystów. To jednośladów będzie tysiąc! Z takich ciekawostek znamy już podstawową kolorystykę. Wiadomo, że sama stacja prócz różnych naklejek informacyjnych będzie miała kolor ciemno grafitowy. To ten sam kolor, który obowiązuje w stosunku do ławek, latarni, koszów na śmieci czy stojaków rowerowych w strefie wielkomiejskiej. A co z samymi dwukołowymi pojazdami? - Zrobiliśmy mały przegląd w innych miastach i te rowery są brzydkie kolorystycznie - stwierdził Bartosz Zimny. Dlatego w Łodzi jednoślady mają być czarne z połyskiem wraz z zachowanymi metalowymi elementami. Z przodu zamontowany ma być koszyk. Oczywiście do tego dochodzą elementy identyfikacji wizualnej systemu, ale póki co na razie nic o nim nie wiemy.

Przy każdej ze stacji Łódzkiego Roweru Publicznego będzie można wypożyczyć jeden z dziesięciu
jednośladów. Cały czas nie wiemy ile to będzie ostatecznie kosztować
| fot.
Daniel Siwak, arch.


Dość sporą ekipę na spotkaniu stanowili urzędnicy - zjawił się m.in. naczelnik Wydziału Komunikacji Społecznej ZDiT Jacek Sarzało, dyrektor Biura ds. Partycypacji Społecznej Grzegorz Justyński, członkini zespołu zajmującego się w ZDiT estetyką miasta Edyta Westrych-Maćkowiak czy były oficer rowerowy Adam Ochmański. Po 18.00 na Dużą Salę Obrad dotarł wiceprezydent Łodzi Radosław Stępień oraz wicedyrektor ZDiT Katarzyna Mikołajec. Ten pierwszy dość uważnie przysłuchiwał się gorącej dyskusji na temat systemu. Jednak po wtorkowych doniesieniach medialnych można powiedzieć spokojnie, że to nie jest już jego problem. Stępień ma zostać niedługo mianowany wiceprezesem Banku Gospodarstwa Krajowego.

Poniedziałkowe spotkanie pokazało jedno. Wprowadzenie Łódzkiego Roweru Publicznego będzie sprawą niełatwą, dyskusyjną a być może w jakimś stopniu nawet kontrowersyjną. Na pewno przekonał się już chyba o tym pełnomocnik ds. zrównoważonego transportu Bartosz Zimny. Być może - tylko dywaguję - okaże się, że ta sprawa go w pewnym momencie może przerosnąć. Szczególnie, że do tej pory, czyli przed mianowaniem na dodatkową funkcję, zajmował się w ZDiT się kwestią estetyzacji ulic. Odniosłem też wrażenie, że autorka projektu do BO Małgorzata Zdziebłowska, w pewnym momencie nie radziła sobie z zakresem pytań nie kończącym się na wersji "podstawowej". Choć jej praca będzie pracą społeczną. Jednak występując publicznie wszędzie tam, gdzie mowa będzie o Łódzkim Rowerze Publicznym musi naszykować się, że traktowana i wystawiona będzie na krytykę tak, jak każdy urzędnik magistratu. Niestety.

Spotkanie spotkaniem, ale nadal można wyrazić swoje zdanie w ankiecie internetowej. Nie jest to wymarzona, a tym bardziej idealna forma konsultowania z mieszkańcami. Jednak na coś więcej chyba nie mamy co liczyć. Dobrze, że chociaż nie powtórzono błędów z poprzedniej ankiety. Teraz w ten sam sposób można wypowiedzieć się już o poszczególnych rejonach, gdzie ulokowano stacje rowerowe. Czas na to mieszkańcy mają do godziny 23.59 w piątek 7 marca. Przy okazji można już powiedzieć o wynikach ankiety dotyczącej pierwszego etapu. Wypełniło ją niespełna 255 osób z czego 6 lokalizacji dostało ocenę dobrą z plusem a 4 lokalizacje tróję z plusem. Według komunikacyjnych urzędników średnia ocen wszystkich lokalizacji stacji Łódzkiego Roweru Publicznego wyniosła 4,06. Mam takie wrażenie, że ilekroć ZDiT robi coś po swojemu to potem wychodzą różne tzw. kwiatki. 19 marca Rada Miejska w Łodzi ma ustalić taryfę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz