poniedziałek, 24 marca 2014

Na objeździe ulicy Jaracza auta, autobusy i tramwaje stoją w korku. Wiceprezydent Cieślak zapowiada zmiany

Czerwonym kolorem zaznaczony jest obszar, który korkuje się najbardziej. Jadąc tędy codziennie trzeba
poświęcić kilkanaście dodatkowych minut na blokujący się tutaj ruch | fot. Zarząd Dróg i Transportu
Remont ulicy Piotrkowskiej trwa. Odcinek pomiędzy placem Wolności a ulicą Zieloną i Narutowicza zyskał już nowy wygląd. Niedawno przebudowano także niezbyt estetyczny plac przed "Magdą", nadając mu taki sam nowy image. Do zmiany pozostało tutaj jedynie skrzyżowanie z ulicami Jaracza i Więckowskiego. Na całym ciągu to ostatnie, które trzeba przebudować.

W ramach modernizacji przecznic Pietryny pod młoty pneumatyczne poszła kolejna ulica. Na Jaracza, Piotrkowskiej i Więckowskiego stanęły barierki i znaki zakazu wjazdu. Z kolei autobusy trzech linii 86, 96 i Z5 pojechały objazdem - przez Kilińskiego, Narutowicza i Zieloną. Kierowcy musieli zmienić trasy i wybrać objazdy.

Generalnie odradzam zmotoryzowanym i skomunikowanym łodzianom podróż w ten rejon. Lepiej omijać go szerokim łukiem, bo podróż do pracy, na zakupy czy do domu może się wydłużyć. Chyba, że ktoś ma wolne minuty do spożytkowania w korku, wówczas jak najbardziej może tam jechać. A czemu tak się dzieje?

Autobusy komunikacji miejskiej łapią nawet po 20 minut opóźnienia. Dla porównania: tyle trwa przejazd od ulicy Wareckiej do ulicy Próchnika linią autobusową "96" | fot. Daniel Siwak
Przedstawiciele Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi deklarowali w poprzednią środę, że remontowany odcinek ulicy Jaracza będzie zamknięty po 10.00, czyli po porannym szczycie komunikacyjnym. Dzień później, kiedy rozpoczęły się faktyczne prace, na facebooku można było spotkać informacje mieszkańców, że barierki stanęły już około godziny 7.00. Tak czy inaczej spowodowało to od razu, że poruszanie się po Śródmieściu zostało utrudnione.

Zamknięty rejon można było objechać na dwa sposoby. Pierwszy: z Jaracza należało skręcić w lewo w Kilińskiego, potem Narutowicza, Zieloną do ulicy Zachodniej. Drugi: z Jaracza należało skręcić w prawo w Kilińskiego, potem Pomorską, placem Wolności, Legionów do ulicy Zachodniej. Można było spróbować także opcji trzeciej. Z Jaracza skręcić w prawo w Sterlinga, potem w Północną, Ogrodową i do ulicy Zachodniej. Objazdy objazdami, ale życie pokazało swoje.

Większość wybrała pierwszą możliwość, bo na pozostałe opcje brakowało odpowiedniego oznakowania. Spowodowało to, że ulica Narutowicza momentalnie się zakorkowała. Wspólnie utknęli kierowcy aut osobowych oraz pasażerowie łódzkich tramwajów i autobusów. W ogóle jeśli ktoś by pomyślał, że utrudnienia zamykają się na odcinku pomiędzy Zachodnią a Kilińskiego, jest w błędzie. Korek zaczyna się już przy placu Dąbrowskiego. Po drodze do poknania są aż trzy sygnalizacje - przy P.O.W., Kilińskiego i przy Sienkiewicza.

Korki tworzą się m.in. z powodu aut, które chcą wjechać na lewoskręt w ulicę Sienkiewicza.
Problem w tym, że ulica Narutowicza przed nim jest jednopasmowa | fot.
Daniel Siwak
Trudne chwile mieli także pasażerowie łódzkich tramwajów i autobusów. Po ulicy Narutowicza i Zielonej jeździ pięć linii tramwajowych - 9, 9A, 12, 13 i 14. W godzinach porannego i popołudniowego szczytu tramwaje kursują tutaj średnio co 5 minut. W międzyszczycie wcale luźniej w tym rejonie nie jest. Do tego trzeba dodać cztery linie autobusowe, jedną stałą i trzy na objeździe. Są to linie 57 i Z5 od Kilińskiego do Sienkiewicza oraz linie 86 i 96 od Kilińskiego do Zachodniej.

Sprawdziłem jak jeździ się komunikacją miejską. Wsiadłem sobie w "96" na przystanku przy ulicy Wierzbowej. Na Jaracza (od Wierzbowej do Kilińskiego) jechało się całkiem płynnie. Podobnie było na Kilińskiego (od Jaracza do Narutowicza). I na tym sprawna jazda się zakończyła. Po wjechaniu w Narutowicza aż do Zachodniej przejazd odbywał się w iście ślimaczym tempie. Najpierw przyblokowały mnie auta chcące skręcić w lewo w Sienkiewicza, potem sygnalizacja przy tej ulicy, a na końcu sznur aut, których przejazd regulowały światła przy Zachodniej. Wynik - 20,5 min opóźnienia. To tyle ile trwa podróż linią 96 pomiędzy wiaduktem na Żabieńcu a ulicą Piotrkowską.

Z tego miejsca szczerzę współczuję kierowcom, którzy dostają brygady na wspomnianej linii. Mogę jedynie przypuszczać, że nie cieszy się w ostatnich tygodniach szczególną sympatią. Nie chodzi mi tutaj o czas przejazdu, bo większość MPK-owców lubi dłuższe trasy, bo czas zmiany szybciej mija. Mam na myśli pewne punkty miasta, gdzie autobusy łapią dodatkowe minuty opóźnienia. Od poprzedniego czwartku wspomniane 20 minut można odstać w Śródmieściu, a po 8 minut na skrzyżowaniu Aleksandrowskiej z Traktorową i Aleksandrowskiej ze Szczecińską. Mając po około 40 minut opóźnienia już nie tylko traci się postój na krańcówce przy Rojnej. Trudno potem sterować opóźnionymi pojazdami.

Ulica Jaracza będzie wyremontowana na odcinku od Piotrkowskiej do Wschodniej. Wkrótce ulica zyska
taki sam wygląd, jak niedawno wyremontowana ulica Roosevelta z cegłą klinkierową | fot.
Daniel Siwak
Oczywiście żadną tajemnicą nie był fakt, że jeśli wpuścimy "objazdowe" auta i autobusy, tramwaje oraz "nieobjazdowe" auta to może skończyć się jednym. Paraliżem tej części Śródmieścia, co zresztą ma miejsce od kilku dni. Urzędnicy podjęli decyzję mając pełną świadomość konsekwencji, jakie mogą wyniknąć. A jeśli mieli świadomość to czy można się spodziewać reakcji z ich strony? - Będziemy oczywiście obserwować i w razie potrzeby na bieżąco reagować. Tak, jak przy trasie W-Z dajemy sobie tydzień - tłumaczyła zastępca dyrektora ZDiT ds. inwestycji i remontów Katarzyna Mikołajec. Oznaczałoby to, że wspomniane obserwacje potrwałyby do końca tego tygodnia.

Czy coś się może faktycznie zmienić? Wszystko wskazuje, że tak. - W najbliższych dniach możliwe zmiany w związku z remontem ulicy Jaracza. ZDiT, MPK i Policja cały czas monitorują ruch na okolicznych ulicach - napisał w piątek na Twitterze wiceprezydent Łodzi Marek Cieślak. Być może pierwsze korekty w organizacji ruchu mogą zostać wprowadzone już w tym tygodniu. Tymczasem remont ulicy Jaracza oraz na skrzyżowania ulic Piotrkowskiej i Jaracza/Więckowskiego ma potrwać do końca czerwca tego roku. Od lipca ma z kolei rozpocząć się remont ulicy Narutowicza - od Sienkiewicza do Piotrkowskiej.

Nie daje mi spokoju jeszcze jedna sprawa. Objazd remontowanego odcinka wymusił czasowe zawieszenie dotychczasowej organizacji ruchu. Mam tutaj na myśli zakaz wjazdu na ulicy Narutowicza (od Wschodniej do Zachodniej) oraz na ulicy Legionów (od placu Wolności do Zachodniej). Do tej pory były one mniej lub bardziej przestrzegane, ale były. O ile na tej pierwszej rozpocznie się wspomniany remont i będzie obowiązywać znów zmieniona organizacja ruchu - mam nadzieję, że wszystkie auta będą wówczas poprowadzone zostaną objazdem. To przyzwyczajenie do wjazdu w tą drugą ulicę może okazać się zbyt silne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz