sobota, 8 marca 2014

Blisko 50 mln wyrzucono w... olej! Ulica Piotrkowska ma być wizytówką miasta, nie parkingiem dla aut

Trwa remont ulicy Piotrkowskiej. Formalnie nie ma teraz żadnych postojów dla taksówek, ale taksówkarze
tworzą je sami. W tych miejscach znaleźć można plamy po płynach eksploatacyjnych | fot.
Daniel Siwak
W jednym z ostatnich tekstów już wspominałem, że łagodna zima rozpieszcza drogowców i budowlańców. Pogodowa passa nie opuszcza także tej prestiżowej inwestycji w Śródmieściu. Remont ulicy Piotrkowskiej przebiega nad wyraz sprawnie o czym wspominali nawet sami przedstawiciele Strabagu. Jak tak dalej pójdzie to wykonawca uwinie się z robotą przed wyznaczonym czasem.

Oprócz nowej granitowej nawierzchni na ulicy, chodniki - także granitowe - stały się szersze, pojawiło się nowe oświetlenie, meble miejskie i dość mizerne drzewa. Zmieniła się i jednocześnie ujednoliciła szerokość ulicy. Na całym odcinku od placu Wolności do alei Mickiewicza i alei Piłsudskiego ma mieć teraz tylko 6 metrów.

Jeśli pamiętamy starą ulicę Piotrkowska to była ona nie tylko niezłym skrótem dla niektórych kierowców, szczególnie karetek pogotowia, policji czy firm ochroniarskich. Ale także od 18.00 do 06.00 rano największym postojem taksówek w mieście. Dla przykładu, postój przy Piotrkowskiej 102 potrafił ciągnąć się prawie pod Hortex. Do tego trzeba by dodać kierowców, którzy zatrzymywali się "na chwilę".

Na nowym granicie ulicy Piotrkowskiej możemy znaleźć takie właśnie plamy. Wygląda to fatalnie
i zniechęcają do dłuższych spacerów po reprezentacyjnej ulicy miasta Łodzi | fot.
Daniel Siwak
Powiem Wam, że strasznie podoba mi się nowa ulica Piotrkowska. Szerokie chodniki wręcz prowokują do spacerów, ławki zachęcają do chwilowego odpoczynku, a kolor posadzki sprawia, że wszystko wygląda zdecydowanie czyściej niż przed remontem. Niedługo rozpocznie się tak zwany sezon ogródkowy, przy elewacjach i od strony jezdni staną stoliki różnych restauracji i knajp, gdzie będzie można zjeść czy wypić piwo na świeżym powietrzu. Zresztą także przyjemniej spacerować też wieczorami, bo całość wygląda bardzo przyjemnie. Wreszcie też reprezentacyjną ulicę Łodzi będzie można pokazać gościom i turytom bez wstydu. No właśnie, czy aby na pewno?

Długo wzbraniałem się przed poruszeniem tego tematu. Nie tylko ze względu na tak zwane obserwacje terenowe, ale także ze względu na obdarzenie odpowiednich służb pewnym kredytem zaufania. Niestety kredyt pozostaje niewykorzystany, a sytuacja staje się bardzo niepokojąca. Chodzi oczywiście o pojawiające się w ostatnim czasie plamy po płynach eksploatacyjnych samochodów. Samochodów, które swobodnie sobie parkują nie mając identyfikatorów lub korzystają z identyfikatorów w sposób niezgodny z faktycznym przeznaczeniem. Do tego mamy taksówkarzy, którzy poza obsługą klienta do 10 minut urządzili sobie wielki postój na wyremontowanych fragmentach. I tak naprawdę to chyba oni najbardziej brudzą. A trzeba pamiętać, że na chwilę obecną nie ma już żadnego postoju dla taksówek, który funkcjonuje od 18.00 do 06.00 rano. Tak więc postoje taksówek powyżej 10 minut to łamanie znaku B-36 oraz zarządzenia Prezydenta Miasta Łodzi z sierpnia 2011 roku. Przeszedłem się po Pietrynie i jest niestety tragicznie.

Pierwszy zalany odcinek liczy sobie około 200 metrów i ciągnie się od alei ZHP do alei Józewskiego. Tam spotkałem korporacyjną taksówkę, która stała dłużej niż 10 minut oraz samochód firmy kurierskiej, który zapewne realizował zlecenie. Drugim takim miejscem jest skrzyżowanie z ulicami Zieloną i Narutowicza. Tam odcinek liczy sobie około 150 metrów ciągnie się od numeru 41 do numeru 58. W momencie, kiedy tam przechodziłem po jednej i po drugiej stronie skrzyżowania stały po cztery taksówki. Dodatkowo stał tam samochód jednej z firm ochroniarskich. Pewnie to była jakaś uzasadniona interwencja. Trzeci taki bardzo brudny odcinek znajduje się pomiędzy numerami 21 a 25. Można jedynie przypuszczać, że plamy pochodzą m.in. od samochodów z towarem dla pobliskiego sklepu spożywczego. Najgorsze jest to, że większość napotkanych plam było plamami świeżymi, które mogły powstać w ciągu kilku godzin. Kierowcy muszą pamiętać, że jeśli z samochodu wyciekają płyny eksploatacyjne to takie auto uważa się za niesprawne i policja może odebrać dowód rejestracyjny.

Plamy olejowe z samochodów to nie jedyny problem z czystością na nowej ulicy Piotrkowskiej. Są też
takie przy koszach na śmieci i nowych ławkach. Wstyd spacerować po takiej ulicy | fot.
Daniel Siwak
Pozostałe odcinki są w miarę wolne od plam z olejów, ale nie oznacza to, że wolne są od brudu. Niestety problem ze sprzątaniem reprezentacyjnej ulicy Łodzi jest ogromny. Takimi newralgicznymi miejscami, gdzie praktycznie za każdym razem jest brudno są: przestrzenie wokół nowych ławek oraz przestrzenie wokół nowych koszy na śmieci. O ile za to co się dzieje wokół miejsc do siedzenia odpowiadamy my sami, to do koszów nie zawsze wkładane są worki. To powoduje, że wszelkich wyrzuconych opakowań wylewają się różne płyny. A potem oglądamy to co oglądamy. Trochę wstyd pokazywać to turystom.

Ulica Piotrkowska za pomocą specjalnych podciśnieniowych urządzeń jest czyszczona jedynie dwa razy w miesiącu. Takie czyszczenie trwa jednorazowo 10 dni. W TVP Łódź mówił o tym niedawno rzecznik magistratu Marcin Masłowski. Wydaje się, że jest to zdecydowanie za mało. Przynajmniej Pietryna powinna być czyszczona raz w tygodniu, czyli około cztery razy w miesiącu. Poza tym powinniśmy wrócić do obowiązku czyszczenia chodników przy posesjach przez administratorów kamienic. W czasach kiedy taki obowiązek był wydaje mi się, że było naprawdę czysto. Zapewne tych największych plam nie udałoby się skutecznie usunąć, ale przynajmniej utrzymywany byłby względy porządek do tego jednego z czterech gruntownych czyszczeń w miesiącu. Inna sprawa, że po remoncie ulica nie została pokryta specjalnym impregnującym preparatem.

W czerwcu ubiegłego roku gospodyni Łodzi, prezydent Hanna Zdanowska, odbyła symboliczny spacer po pierwszym z oddanych odcinków ulicy Piotrkowskiej (od placu Wolności do Rewolucji 1905 roki i Próchnika). Podczas niego dowiedzieliśmy się, że nie będziemy się jej wstydzić, bo będzie naszą wizytówką. Przyznam szczerze, że nie umiem sobie wyobrazić, jak niespełna rok później pani prezydent może spokojnie chodzić po tak zatłuczonej i brudnej ulicy Piotrkowskiej. Chodzić jak chodzi, ale pokazywać ją nowym inwestorom czy gościom. Wielokrotnie zachęcałem moich znajomych, którzy nie mieszkają w Łodzi do odwiedzenia miasta i spaceru Pietryną. Ale teraz będę im odradzał to. Po prostu mi jest wstyd, że główna ulica miasta jest brudna i wygląda jak wielki parking czy postój taksówek.

Niedługo będzie trzeba podjąć męską decyzję - co z ruchem aut na ulicy Piotrkowskiej? Najlepiej byłoby
go całkowicie ograniczyć. Inaczej nie będzie to salon Łodzi z prawdziwego zdarzenia | fot.
Daniel Siwak





Wracając jednak do tematu ruchu. Na wrocławski rynek nikt nie śmie wjechać autem jeśli nie jest to sytuacja awaryjna. Dlaczego nie potraktować tak ulicy Piotrkowskiej, która nota bene jest zabytkiem? Oczywiście wielki błąd popełniono, że na każdym ze skrzyżowań nie zamontowano systemu kontroli wjazdu. Słupki są zamontowane jedynie przy ulicy Roosevelta i Moniuszki, ale podnoszone będą tylko w czasie jakiś imprez. Co powinny zrobić władze Łodzi? Podjąć wreszcie męską decyzję o całkowitym zamknięciu ulicy Piotrkowskiej dla aut. Wjeżdżać mogliby tylko mieszkańcy (bez parkowania na ulicy, tylko na posesjach) służby ratunkowe, pojazdy MPK oraz dostawcy w niezmienionych godzinach od 06.00 do 11.00 oraz od 19.00 do 20.00. Reszta niech parkuje poza. W końcu niedługo stanie system, który poinformuje kierowcę ile wolnych miejsc jest na przecznicach.

Taka sytuacja sprawiłaby, że goście w ogródkach gastronomicznych nie czuliby się jak na ruchliwej ulicy. Nieuprawnionych wjazdów powinien pilnować także nowy system monitoringu, który ma zostać wprowadzony jesienią tego roku. Za 3,2 mln złotych odcinek od placu Wolności do Centralu II oraz przecznice ulicy Piotrkowskiej monitorować będzie aż 89 kamer w 22 lokalizacjach. Co do taksówek. Jestem zdecydowanym przeciwnikiem postojów, one nie mogą wrócić już na Pietrynę. Dlaczego? Odpowiedź macie opisywanym dzisiaj temacie. Powinny zostać wyznaczone na przecznicach. Gdzie i w jaki sposób? To już zadanie urzędników. Władze miasta mają zmobilizować służby miejskie i rozmawiać z korporacjami taksówkarskimi. Mówił mi o tym wiceprezydent Radosław Stępień. Tylko czy coś to da?

Historia olejowej ulicy Piotrkowskiej póki co nie kończy się happy endem. Urzędnicy nie będą na razie nic zmieniać, bo remont formalnie nadal trwa. - Do końca przebudowy ulicy Piotrkowskiej zapadnie decyzja o nowej organizacji ruchu na całym wyremontowanym odcinku. Wtedy też zostanie wprowadzona od razu na całym odcinku od placu Wolności do alei Piłsudskiego - informuje naczelnik Wydziału Komunikacji Społecznej ZDiT Jacek Sarzało. Co do służ miejskich wystarczyłoby pilnować samochodów, które nie powinny wjeżdżać i parkować na nowym granicie. Pozostaje więc czekać do czerwca i mieć nadzieję, że komunikacyjni urzędnicy wybiorą rozsądną propozycje nowej organizacji ruchu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz