poniedziałek, 3 lutego 2014

Zgierz "uwalnia" komunikację miejską. Łódź i Pabianice "przytulają" swoich przewoźników na lata

Miejskie Usługi Komunikacyjne w Zgierzu zdecydowały się na przetarg, w którym zostanie wybrany nowy
miejski przewoźnik. Od tego roku będzie obsługiwał linie 1, 3, 3A, 4, 5, 6 i 8 | fot.
Marek Bajszczak
Dzisiaj będzie o szeroko pojętej komunikacji miejskiej, ale w dość realnym odniesieniu. Według obowiązujących przepisów komunikacją miejską nazywamy gminne przewozy pasażerskie, wykonywane w granicach administracyjnych miasta, miasta i gminy czy miasta i gmin sąsiadujących.

Zarządzaniem przewozami zajmuje się tak zwany organizator publicznego transportu zbiorowego. Jest to właściwa jednostka samorządu terytorialnego, zapewniająca funkcjonowanie publicznego transportu zbiorowego na danym obszarze. W przypadku Łodzi jest nią Zarząd Dróg i Transportu.

Zapewnienie mieszkańcom dostępu do komunikacji miejskiej należy do ustawowych zadań gminy z ramienia, której działa wójt, burmistrz czy prezydent miasta. Pomimo, że jest zadanie gminne nie oznacza to, że nie można zastosować tutaj pewnych zasad typowo biznesowych.

Najczęściej zarządcy komunikacji w Polsce stosują przetargi dotyczące usług przewozowych. Są to przetargi na obsługę dzielnic, konkretnych rejonów miasta czy tak zwanych paczek linii. Pojawiają się także przetargi na obsługę linii o wybranym charakterze (szczytowe, dowozowe, podmiejskie itp.).

Po ul. Staffa w Zgierzu kursuje większość zgierskich linii autobusowych. Obecny przewoźnik - Markab
posiadał kilkanaście około 20-letnich pojazdów w swojej flocie | fot. Marek Bajszczak
Tak od lat dzieje się m.in. w Warszawie, Gdańsku, Krakowie, Poznaniu, Górnośląskim Okręgu Przemysłowym, czy nawet zdecydowanie mniejszym Elblągu. W niektórych miastach pomimo powierzenia transportu miejskim przewoźnikom, nie zrezygnowano całkowicie z organizowania przetargów na obsługę wybranych linii autobusowych. W stolicy jeździ MZA oraz Mobilis, ITS Michalczewski i PKS Grodzisk Mazowiecki. W Gdańsku jeździ ZKM oraz PKS Gdańsk i Warbus natomiast w Krakowie MPK i Mobilis.

Nie piszę o tym bez powodu. Dzisiaj w południe minął termin składania ofert w przetargu na świadczenie usług w zakresie publicznego transportu zbiorowego organizowanego przez miasto Zgierz. Potencjalny przewoźnik musiał zagwarantować 30 pojazdów w tym 2 rezerwowe. Każdy z nich powinien mieć nie więcej niż 12,5 metra, być całkowicie lub częściowo niskopodłogowy oraz oznakowany w barwy wskazane przez Miejskie Usługi Komunikacyjne w Zgierzu. Dość ciekawą sprawą jest to, że nie pojawiło się żadne kryterium wieku taboru. Zresztą oto też pytali oferenci, ale zamawiający podtrzymał brak zapisów w tej sprawie.

Minimalna liczba kamer w każdym autobusie musiała wynosić cztery, przy czym jedna kamera musi rejestrować sytuację na zewnątrz pojazdu. Obligatoryjnie obraz z kamer musi być rejestrowany i przechowywany na nośniku pamięci przez okres minimum 15 dni. Do tego kierowcy wybranej firmy przewozowej muszą być umundurowani w strój z jego logo i logo MUK. W terminie pięciu lat od dnia zawarcia umowy, co najmniej połowa autobusów musi być wyposażonych w klimatyzację.

Łódzka komunikacja miejska została powierzona MPK Łódź. Spółka przez 15 lat będzie przewoziła
pasażerów tramwajami i przez 10 lat autobusami. Co później? Nie wiadomo | fot.
Daniel Siwak
Jestem bardzo ciekaw wyników przetargu, które powinniśmy poznać wkrótce. Mając na uwadze rewolucję jaką przeżył niedawno Elbląg, sam jestem ciekaw co wydarzy się w Zgierzu. Może się okazać, że mieszkańcy tego niespełna 60-tysięcznego miasta zyskają o wiele lepszy komfort podróży, niżeli mógł zaoferować obecny przewoźnik, czyli Markab ze swoimi dość wysłużonymi pojazdami.

W zdecydowanej opozycji do Zgierza są dwa inne miasta naszej aglomeracji. Mam tutaj na myśli Łódź i Pabianice, z czego te ostatnie "przytuliły" swojego miejskiego przewoźnika aż na 10 lat. O zawarciu tej długoterminowej umowy, która jest wynikiem przyjęcia Planu Zrównoważonego Rozwoju Publicznego Transportu Zbiorowego dla Gminy Miejskiej Pabianice na lata 2013 – 2020, informował m.in. lokalny serwis KomunikacjaPabianice.pl. Ciekawym rozwiązaniem jest wprowadzenie kontroli jakości wykonywanych usług metodą tzw. tajemniczego klienta, a raczej tajemniczego pasażera.

W Łodzi jest podobnie. Z początkiem 2011 roku miasto podpisało umowę z Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacyjnym na powierzenie świadczenia usług transportu zbiorowego. Przez piętnaście lat miejska spółka będzie przewoziła pasażerów tramwajami, a przez dziesięć lat autobusami. Jedno jest pewne, podpisana umowa gwarantuje finansową stabilność MPK Łódź. To także gwarancja dla banków, że firma spłaci swoje zadłużenie lub nie splajtuje zanim tego nie zrobi. To wszystko czyni ją także monopolistą na rynku, bo obsługa linii 58 i 58A to w skali całej sieci autobusowej w Łodzi pikuś.

Przeważnie usługi przewozowe "uwalnia się" w komunikacji autobusowej. Do niedawna ewenementem
była Łódź, gdzie funkcjonowały trzy przewozowe spółki tramwajowe | fot.
Daniel Siwak
Jednak są też pewne minusy całej sytuacji z powierzeniem. Otóż taka konstrukcja może wywołać szeroko pojętą rutynę w codziennej działalności przewoźnika. Co chyba można niekiedy zauważyć podróżując łódzkimi tramwajami czy autobusami. Oczywiście więcej niż jeden przewoźnik wymusza wyższy poziom świadczonych usług i konkurencyjności. Automatycznie wówczas system kontroli też jest bardziej wyśrubowany, czyli bardziej dokładny.

Od strony pasażerów pewne korzyści też się pojawiają. Hipotetycznie dajmy na to, że łódzka komunikacja miejska wreszcie jest przyzwoicie finansowana. Przyzwoicie to znaczy, że permanentnie nie wycina się i nie ogranicza kolejnych linii i kursów. MPK nadal wozi pasażerów, ale już tylko na wybranych trasach. Pozostałe oddaje się po przetargu w ręce jednego lub dwóch przewoźników. W wersji lux MPK nadal wozi pasażerów na wszystkich liniach, a nowo powstałe linie oddaje się w ręce nowych przewoźników. Ci wnoszą nowe pojazdy, nasza miejska spółka ma trochę więcej pojazdów, co może przyczynić teoretycznie do zwiększenia częstotliwości. Jest konkurencja i trzeba się starać.

Jednak taka sytuacja to raczej pieśń przyszłości. Teoretycznie przetarg na obsługę wybranych linii w naszym mieście jest możliwy i teraz, ale może objąć mniej niż połowę linii. Nawet rozmawiałem kiedyś o tym z wiceprezydentem Radosławem Stępniem, ale póki co entuzjazmu w tym na razie nie widziałem. Ja sobie tak czasem marzę, co byłoby gdybyśmy mieli jeszcze jednego dużego przewoźnika w Łodzi?
ZOBACZ TAKŻE: Mniej złotówek na komunikację miejską w Łodzi. Będą cięcia w kursowaniu tramwajów i autobusów(?)