wtorek, 11 lutego 2014

Ulica Inflancka ma być remontowana, ale brakuje 10 mln złotych. Podzieli los Nowotargowej?

Czy uda się wyremontować zniszczoną ulicę Inflancką? Władze miasta muszą znaleźć jedynie brakujące
10 milionów złotych. Na najbliższej sesji Rady Miejskiej wszystko się okaże | fot.
Daniel Siwak
Ulica Inflancka jest jedną z ważniejszych ulic w łódzkiej dzielnicy Bałuty. Na odcinku pomiędzy ulicą Zagajnikową, a ulicą Łagiewnicką pozwala wyprowadzić ruch - z południowej części, gdzie znajdują się bloki mieszkalne oraz z północnej, gdzie zlokalizowana jest zabudowa jednorodzinna. Dodatkowo na odcinku od ulicy Łagiewnickiej aż do ulicy Strykowskiej stała się fragmentem drogi krajowej nr 1.

Oznacza to, że spora część samochodów ciężarowych, które jadą z południa na północ miasta i odwrotnie, jedzie właśnie tędy. To jest też jedna z głównych dróg w kierunku autostrad A1 i A2. Zawsze kiedy nią jadę mam wrażenie, że jakbym jechał po św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Nierówna nawierzchnia, wiele miejsc z uzupełnionymi ubytkami, niekiedy koleiny.

Tylko chyba tamta jest bardziej off-roadowa, bo autobusy, którymi jadą zawsze śmiało wyginają przeguby. Jednak wszystko ma się zmienić. Zwrot "remont ulicy Inflanckiej" w ostatnim czasie był odmieniany w Łodzi przez praktycznie wszystkie przypadki. Ta inwestycja pojawiała się we wszystkich prezentacjach magistratu ws. dróg. No i gdy było niemal pewne, że wszystko jest okey, coś się jednak stało.

Odcinek za ulicą Zagajnikową ma pozostać w przekroju 2x2 z możliwością rozbudowy do 2x3. Ciekawe
czy co będzie kiedy oddany będzie cały odcinek autostrady A1? | fot.
Daniel Siwak
Tak sobie teraz myślę, że ulica Inflancka zaczyna mieć równie dużego pecha co swego czasu ulica Rojna. Dwa lata temu ogłoszono przetarg na projekt przebudowy, ale wówczas nikt w Zarządzie Dróg i Transportu nie umiał powiedzieć, kiedy rozpoczną się prace budowlane. W ubiegłym roku wreszcie pojawiło się światełko w tunelu. Jej remont miał rozpocząć się na jesieni, ale urzędnicy wstrzymali rozpoczęcie prac z obawy na zimę. Nowy termin jaki złożono to wiosna tego roku, ale pojawił się problem, o którym za chwile. Prześledźmy może całość inwestycji.

Prace zakładają między innymi poszerzenie jej na odcinku od ulicy Łagiewnickiej do ulicy Zagajnikowej w przekroju 2x3, czyli z dwiema jezdniami po trzy pasy w każdym kierunku. Odbyłoby się to kosztem pasa zieleni oraz znajdujących się na nim drzew. Odcinek pomiędzy ulicą Zagajnikową, a ulicą Strykowską pozostałby w przekroju 2x2 z możliwością rozbudowy na 2x3. Wymienione zostaną chodniki, strefy przystankowe a po północnej stronie powstanie droga rowerowa, która połączy się z tą w okolicy Stacji Radegast. Przy skrzyżowaniach z Zagajnikową, Gibalskiego i Pamięci Ofiar Litzmannstadt Getto zamontowana zostanie sygnalizacja świetlna.

W zakres inwestycji wchodzi także plac wraz z krańcówką autobusową nazywany rondem Powstańców 1863 roku. Wiadomo już na sto procent, że zrezygnowano z budowy krańcówki tramwajowej w tym miejscu, której koncepcję przedstawiła prezydent Zdanowska wiceprezydent Stępień w marcu 2013 roku. Zakładała ona powstanie zintegrowanej krańcówki autobusowo-tramwajowej. Trzy perony pasażerskie oraz stanowisko awaryjne miały służyć autobusom. Dwa perony pasażerskie (jeden przelotowy, jeden końcowy) dedykowane były dla tramwajów. Ale to przeszłość. Nowy projekt daje autobusom już tylko jeden peron pasażerski oraz stanowisko awaryjne. Obok niego w zatoczce miałby znaleźć się postój taksówek. Na środku pozostanie puste pole. To pewnie pole do popisu dla Zarządu Zieleni Miejskiej. Dodatkowo wyremontowane zostaną ulice: Sporna, Zagajnikowa oraz Warszawska do wiaduktu kolejowego. Nie wiadomo nadal, kiedy zostanie tutaj wyremontowane torowisko tramwajowe, które jest w fatalnym stanie.

Firmy zadeklarowały wyższe kwoty w obawie przed karami umownymi. Przedstawicie ZDIT mówili, że
czasu na prace jest mało i wykonawca może się nie wyrobić ze wszystkim | fot.
Daniel Siwak
Wczoraj odbyła się konferencja prasowa poświęcona rozstrzygnięciu przetargu, w którym udział wzięły dwie ogólnopolskie firmy - Skanska i Strabag oraz dwie łódzkie - Kral i Unidro. - O stanie ulicy Inflanckiej nie trzeba wiele mówić (...) Dla nas jest to o tyle sprawa prestiżowa i istotna ponieważ jest to droga krajowa, a więc coś co komunikuje nasze miasto. Mam nadzieję, że uda się przekonać państwa radnych i uda się dotrzymać termin realizacji (...) Odłóżmy politykę na bok - apelował wiceprezydent Radosław Stępień, stojąc metry od dziurawej ulicy Inflanckiej. Skąd ten apel? Firmy gotowe są wykonać tę inwestycję za cenę od 40 do 48 mln złotych. Problem w tym, że miasto na ten cel przeznaczyło jedynie 30 mln złotych.

Z resztą komunikacyjni urzędnicy chyba najwyraźniej boją się tej inwestycji. Świadczyć mogą o tych ich słowa. - Ponowne ogłoszenie przetargu uniemożliwi nam zakończenie inwestycji w tym roku. Termin 31 październik i tak będzie bardzo trudno utrzymać - przyznaje zastępca dyrektora ZDiT ds. inwestycji i remontów Katarzyna Mikołajec. Podczas poniedziałkowego spotkania z mediami poznaliśmy ciekawą informację na temat organizacji remontu. Otóż w jego trakcie miałby zostać udostępniony jeden pas w każdym kierunku. Oznacza to, że ulica Inflancka nie byłaby zamknięta.

Dla przeciwników poszerzenia ulicy Inflanckiej oraz wycinki na niej drzew, pojawiło się światełko w tunelu. To mógłby być powód do przeprojektowania ulicy oraz pozostawienia miejsc zielonych pośrodku niej. W internecie pojawiła się już nawet opozycja do problemu z jakim spotkał się łódzki magistrat. Na Facebooku możemy znaleźć profil Inflancka do remontu - nie do poszerzenia. Jego autorzy domagają się rozsądnego remontu ulicy Inflanckiej, zamiast jej poszerzenia kosztem drzew do 2x3 i przeznaczania na ten cel dodatkowych 10 mln złotych.

Gdyby ulica Inflancka miałaby przekrój 2x2 na całym odcinku, można byłoby pomyśleć np. o tramwaju.
Propozycja łącznika zaznaczona jest na tej mapie kolorem różowym | fot. Zarząd Dróg i Transportu
Pomyślałem sobie, że pójdę w ślad za niektórymi propozycjami. Gdyby tak nie poszerzać ulicy to na zaoszczędzonym fragmencie można by wytyczyć BUSpas, a nawet TRAMBUSpas. Ostatnio czytałem gdzieś - już niestety nie pamiętam gdzie - że Łodzi nie potrzeba więcej nowych tras tramwajowych. Natomiast trzeba budować łączniki z istniejącymi odcinkami. Być może rzeczywiście poza tym co jest planowane, nowych już nie trzeba, choć pewnie musiałbym się poprzyglądać jeszcze. Właśnie w temacie łączników przyszedł mi do głowy pewien pomysł, który co jakiś czas przemycam w sieci. Może trafiony, może nie, ale warto się temu przypatrzeć. Chodziłoby o połączenie ulicy Zgierskiej z ulicą Strykowską 3-kilometrową trasą tramwajową po ulicy Julianowskiej i Inflanckiej. Obydwie ulice w przekroju 2x2.

Co by nam to dało? Przede wszystkim byłaby to alternatywa do zlikwidowanej krańcówki na Julianowie. Do tej pory ilekroć coś się dzieje na ulicy Zgierskiej (od Dolnej w kierunku Zgierza), tramwaje kieruje się objazdem do krańcówki przy dworcu Łódź Żabieniec. Dzięki takiemu łącznikowi pojechałyby całe trzy przystanki dalej - do ulicy Julianowskiej. Stamtąd albo Warszawską do krańcówki przy Wycieczkowej albo Inflancką do nowej krańcówki przy skrzyżowaniu Strykowskiej i Inflanckiej. Z resztą przedłużenie linii z obecnej krańcówki przy Strykowskiej do wspomnianego miejsca zakłada jeden z projektów unijnych nowej perspektyw - wart jedynie 380 mln złotych. Póki co jest w tzw. zamrażalce, ale mam nadzieję, że zostanie odmrożony. Poza tym biorąc pod uwagę przedłużenie linii po alei Palki i Kopcińskiego można by pokusić się o łącznik na Zagajnikowej i Spornej lub na Pankiewicza. Ale to takie dygresje przy okazji.

Teraz rozpocznie się wyścig z czasem, dotyczący próby zdobycia dodatkowych 10 milionów złotych. Jak mówił resortowy wiceprezydent, jest już nawet przygotowany projekt uchwały w tej sprawie. Ma być procedowany na najbliższej sesji Rady Miejskiej, czyli w dniu jutrzejszym. Inżyniera finansowa źródeł pozyskania dodatkowych złotówek jest tak skomplikowana, że po szczegóły odesłano nas skarbnika miasta Krzysztofa Mączkowskiego. Tym sposobem niepohamowana chęć remontu ulicy Inflanckiej w takim, a nie innym kształcie powoduje budżetowe rewolucje. Zastanawiam się nad jednym. Czy nie jest to jakiś przedsionek sytuacji z jaką mieliśmy do czynienia w czasie sesji budżetowej. Otóż jak pamiętamy 25 radnych Rady Miejskiej zagłosowało przeciwko wpisywaniu budowy ulicy Nowotargowej do Wieloletniej Prognozy Finansowej Łodzi. Czy ulica Inflancka w obecnym kształcie (2x3, z wyciętymi drzewami) podzieli jej los?