piątek, 24 stycznia 2014

Przejścia podziemne w Łodzi. To przy Centralu już znika, przy ŁDK wkrótce też zniknie

Wybudowane pod koniec lat 70. przejście podziemne powoli znika. W jego miejsce powstanie tunel dla aut.
Piesi będą przechodzić przez jezdnie w poziomie zero po zebrze, która ma powstać | fot.
Daniel Siwak
Podziemne przejścia dla pieszych to relikt poprzedniej epoki. W rozumieniu planistów miały ułatwić poruszanie się pieszych i usprawnić ruchu. Miał to też być powiew nowoczesności, a także swego rodzaju prestiżu. To ostatnie przekonanie niekiedy pokutuje do dziś dnia.

W ramach dwóch bardzo dużych inwestycji - budowy nowego dworca Łódź Fabryczna oraz przebudowy i remontu trasy tramwajowej W-Z - kilka podziemnych przepraw dla pieszych, ostatecznie zniknie z krajobrazu naszego miasta.

Jak wspomniałem, takie przejścia dla pieszych miały być cudownym lekarstwem. Piesi nie musieli czekać na światło kosztem sprowadzenia ich do podziemia. Jednak z biegiem lat okazało się, że ten wynalazek nie do końca się sprawdził. Wcale też nie musiał być budowlaną koniecznością.

Podziemne tunele, tak chętnie budowane w różnych dzielnicach - nie tylko śródmiejskich, ale także peryferyjnych - stały się nieco niebezpieczne i coraz mniej używane. Przykładem mogą być przejścia wybudowane w okolicach ulicy Grudziądzkiej czy Woronicza. Po zmroku praktycznie zamierają.

Stoły dla handlujących tak jak samo przejście podziemne pod Centralem, pamiętają zapewne wiele.
Znaczna część tego przejścia została już zburzona przez wykonawce trasy W-Z | fot.
Daniel Siwak
Pierwsze podziemne przejście dla pieszych, które poszło pod łopatę koparek, to te na skrzyżowaniu ulicy Piotrkowskiej oraz alei Mickiewicza i alei Piłsudskiego. Powstało w 1978 roku wraz z budową trasy W-Z. Pozwalało dostać się z deptakowej części Pietryny na tą niedeptakową. Podziemna "zebra" pozwalała także na przekroczenie szerokich alei i dojście na przystanki komunikacji miejskiej.

Rowerzyści, rodzice z dziećmi w wózkach czy osoby o ograniczonej sprawności ruchowej nie miały wcale łatwo. W końcu do pokonania było kilkanaście schodów. Co więcej pojawiał się tam problem z osobami, które przekraczały ulicę Piotrkowską, ale po przejeździe rowerowym znajdującym się po północnej stronie ulicy.

Rozwiązanie problemu niezdyscyplinowanych pieszych pojawiło się w połowie września 2012 roku. W ramach obchodów Europejskiego Tygodnia Mobilności w Łodzi wymalowano nowe przejście dla pieszych. W świetle kamer i aparatów fotograficznych prezydent Hanna Zdanowska, wiceprezydent Radosław Stępień oraz dyrektor ZDiT Grzegorz Nita przemaszerowali po nim majestatycznie.

Przejście na skrzyżowaniu Kilińskiego oraz Traugutta i Składowej, było pierwszym takim rozwiązaniem
w Łodzi. Niedługo zostanie definitywnie zamknięte dla pieszych | fot.
Daniel Siwak
Podziemie nie było tylko sposobem na przemieszczenie się z jednej strony na drugą. Przy okazji można było tu kupić prasę, bilety, kosmetyki, sznurówki, bieliznę, jeansy czy torebkę. Pod koniec września 2011 roku miał miejsce tam nawet koncert. Łodzian rozgrzewał Elektryczny Węgorz, a to w ramach festiwalu "Uwolnij Kulturę". Jeśli chodzi o pamiątkową tablicę, to została zdjęta i zabezpieczona. Na razie nie ma jeszcze ostatecznie decyzji czy wróci na trasę W-Z.

Drugie podziemne przejście dla pieszych przestanie funkcjonować przy skrzyżowaniu ulicy Kilińskiego oraz Traugutta i Składowej. Ten, kto bywał w tym rejonie wie, że dzięki niemu można było przedostać się ze wschodniej na zachodnią stronę tej pierwszej ulicy. Idąc w tym kierunku można było jednocześnie dostać się na dworzec Łódź Fabryczna i na przystanek tramwajowy dla linii 1, 4, 5. Oczywiście czy z walizką czy z wózkiem trzeba było pokonywać te kilkanaście schodów.

Jest to pierwsza taka konstrukcja w Łodzi i jednocześnie tak nowoczesna, oczywiście biorąc pod uwagę minioną epokę. Jej oddanie datowane jest na rok 1973. Pewnie starsi mieszkańcy pamiętają, że można było skorzystać tam z toalety i zadzwonić. Zamontowano tam także kilka publicznych automatów telefonicznych, które znikały wraz z biegiem lat. Istniały też tam punkty handlowo-usługowe, które funkcjonowały dość długo.

Na ulicy Traugutta ma rozpocząć się budowa głowicy zachodniej podziemnego dworca Łódź Fabryczna.
W związku z tym przejście podziemne zostanie całkowicie zlikwidowane | fot.
Daniel Siwak
Oczywiście to konkretne przejście sukcesywnie niszczało z chwilą zamknięcia dworca Łódź Fabryczna. Teraz jednak zostanie definitywnie rozebrane. Jak informuje Zarząd Dróg i Transportu, od poniedziałku 27 stycznia wykonawca podziemnego dworca wchodzi tutaj z pracami przy układzie drogowo-komunikacyjnym Nowego Centrum Łodzi. Przejazdu nie będzie z obu stron ulicy Kilińskiego (z południa i z północy) oraz z ulicy Traugutta.

Ten kto jeszcze nie był, ma czas na ostatnie zdjęcia. Firma Torpol wybuduje tutaj tak zwaną głowicę zachodnią podziemnego dworca. Do chwili oddania w przyszłości tunelu średnicowego pod miastem, będzie to miejsce, gdzie pociągi będą mogły manewrować. Później stanie się ona wjazdem do wspomnianego tunelu. Jeśli o to chodzi to trwają prace nad zaktualizowaniem studium jego wykonalności.

Ktoś mógłby zapytać czy nie jest mi żal przejść podziemnych? Choć pełniły ważną funkcję handlowo-kulturalną to czasy, kiedy były synonimem prestiżu w mieście minęły. Oczywiście buduje się niekiedy takie rozwiązania, ale są one już diametralne inne. Poza tym czas najwyższy wyprowadzić mieszkańców z podziemi. Warto dodać, że w zamian za likwidowane przejścia powstaną zebry na poziomie ulicy. A kolejne zniknie za kilka miesięcy na skrzyżowaniu Sienkiewicza i alei Piłsudskiego.

6 komentarzy:

  1. Koncerty w przejściu podziemnym Piotrkowska / Piłsudskiego to już były od 2003 roku:) Grupa bębniarzy, rury didgeridoo, flet i przeszkadzajki co piątek sie tam zbierali i nieźle improwizowali i imprezowali:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tą małą retrospekcję w temacie dzisiejszego wpisu. To też pokazuje, że te relikty poprzedniej epoki przyciągały i nadal przyciągają artystów :)

      Usuń
  2. W przejściu przy Centralu był też w 2011 pokaz mody

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt, przejścia takie w mało uczęszczanych dzielnicach straszą. Podobnie to wygląda za granicą. Przejście Piotrkowska-Piłsudskiego to taki śródmiejski ryneczek. A kiedyś były tam jeszcze telefony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzmy sobie szczerze, czego tam nie było ;)? Zresztą kupcy z przejścia podziemnego nie dali o sobie zapomnieć i przenieśli się na powierzchnię.

      Usuń
  4. Mnie zawsze dziwiło to, że takiego przejścia nie ma też na skrzyżowaniu z Kościuszki, a tam by się może nawet sprawdziło.
    Mimo to, fakt, faktem, że to relikty przeszłości i olbrzymia bariera architektoniczna.

    OdpowiedzUsuń