piątek, 17 stycznia 2014

Mniej złotówek na komunikację miejską w Łodzi. Będą cięcia w kursowaniu tramwajów i autobusów(?)

Po kilkunastu godzinach Rada Miejska w Łodzi uchwaliła paro miliardowy budżet miasta na 2014 rok.
Na komunikację miejską przeznaczono zaledwie 331 milionów złotych | fot.
Narodowy Bank Polski
Muszę przyznać, że środa (15 stycznia) oraz czwartek (16 stycznia) przejdą na pewno do historii łódzkiego samorządu. Przez ponad 16 godzin trwa 79. sesja Rady Miejskiej w Łodzi. Sesja dość wyjątkowa i istotna, bo poświęcona budżetowi miasta na 2014 rok. Łatwo nie było.

W przeciągu tych kilkunastu godzin dowiedzieliśmy się, jak będzie wyglądał tegoroczny podział złotówek dla naszego miasta. Oczywiście w gąszczu wielu wydatków związanych z funkcjonowaniem Łodzi pojawiły się także kwoty na finansowanie komunikacji miejskiej. 

Wiedziałem, że takie sesje są z natury trudne. Jednak ta w wykonaniu Platformy Obywatelskiej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Prawa i Sprawiedliwości, Twojego Ruchu oraz Łodzi 2020, była dość męcząca. Nie tylko dla obserwatorów czy gości, ale także dla samych pań i panów radnych.

Generalnie loteria wszelakich życzeń. Wraz z tym trwało wesołe wycinanie wydatków na promocję miasta, szpitale i przychodnie, edukację seksualną, lotnisko im. Reymonta czy budowę trasy W-Z. Szczególnie, że ta ostatnia inwestycja już trwa i ma podpisane umowy z wykonawcą i na unijne dofinansowanie. Na szczęście wszystko się unormowało przed 2 w nocy.

Rok 2014, to kolejne miesiące łódzkich remontów. Chodzi szczególnie o budowę węzła multimodalnego
na dworcu Łódź Fabryczna oraz kontynuacja prac na trasie W-Z | fot.
Daniel Siwak

Starałem się śledzić przebieg sesji uważnie. Jednak to nie było wcale takie łatwe, bo przerwy ogłaszano dość często. Zresztą transmisja on-line też mocno szwankowała. W paru momentach nie słychać było kompletnie niczego. Z tym śledzeniem chodziło przede wszystkim o środki przeznaczone na finansowanie kursowania łódzkich tramwajów i autobusów.

Wieloletnia Prognoza Finansowa (WPF) przedstawiona rok temu zakładała, że w tym roku finansowanie komunikacji miejskiej znów spadnie. Według jej założeń miałoby wynosić nieco ponad 362 mln złotych. To o ponad 10 milionów mniej niż w 2013 roku. Choć związki zawodowe twierdzą, że MPK dostało wtedy jedynie 349,5 mln złotych. Czyżby przewoźnik przejeździł końcówkę starego roku na przysłowiowe słowo honoru?

Wtem, całkiem niedawno pojawiła się dość niepokojąca informacja, dotycząca kwoty finansowania zbiorkomu na ten rok. Otóż miałaby ona wynosić zaledwie 331 mln złotych, czyli aż o 31 milionów mniej niż zakładano w WPF. Co prawda Komisja ds. Transportu Zbiorowego, Inwestycji Drogowych i Organizacji Ruchu Drogowego negatywnie zaopiniowała budżet, ale nie próbowano nawet dyskutować na temat transportu publicznego. W czasie sesji nie przyjęto też żadnej autopoprawki w tej sprawie.

Tramwaje trasie ŁTR od ubiegłego roku kursują już nie co 7,5 czy 10 minut, ale co 12 minut. Jest bardzo
prawdopodobne, że kolejne linie dotknie takie lub większe ograniczenie w kursowaniu | fot.
Daniel Siwak
Ostatecznie radni większością głosów przyjęli w czwartek o 01.45 kwotę 331 milionów w ramach nowego budżetu miasta. Pamiętajmy, że są to pieniądze na opłacenie usług przewozowych świadczonych przez MPK Łódź, utrzymanie i konserwację infrastruktury torowo-sieciowej wraz z podstacjami oraz na dystrybucję, drukowanie i kontrolę biletów w tramwajach i autobusach. Jak widać ogromny zakres zadań, jak na tak uszczuplone zadnie pt. "Lokalny transport zbiorowy". Pytanie jak to wszystko realizować, aby nic nie ucierpiało? Bez cięć, nie da się, choć na kwestiach technicznych oszczędzać nie można. {aktualizacja} Zapomniałem napisać o 35 mln złotych dokapitalizowania MPK. Jednak te środki szybko mogą pójść na pokrycie zobowiązań i wyrównanie strat, a podstawą są i tak środki dla ZDiT.

No dobrze, to już wiemy co było, teraz zastanówmy się, jakie mogą być konsekwencje takiej decyzji. Jeśli ktoś myśli, że nie będzie żadnych cięć, to niestety żyje w błogiej nieświadomości całej sytuacji. Dla przykładu prześledźmy poprzedni rok. Podjęto wtedy decyzję, aby wszystkie tramwaje kursujące po trasie ŁTR (linie 2, 3, 6, 11, 16) pojawiały się na przystankach jedynie co 12 minut, choć wcześniej podjeżdżały co 7,5 min i co 10 minut. Przy okazji ograniczono też dwie tramwajowe linie zastępcze Z1 i Z2 - do kursów co 12/24-30 minut. Dwie linie tramwajowe (1 i 10) są nadal zawieszone. Do tego skrócono linię 50A do placu Niepodległości, osłabiając tym samym rejon alei Politechniki i dworca Łódź Kaliska. Z kolei linię 55A, która była wzmocnieniem dla linii 55 na Obywatelskiej i na Janowie zawieszono. Linia 96 została okrojona w weekendy i święta do częstotliwościowi 20-minutowej.

Wszystko wskazuje na to, że po tegorocznych wakacjach linie 8, 12 i 14 mogą kursować w tygodniu co 12 minut. Na pewno wraz z postępującą przebudową trasy W-Z ulegną znacznemu skróceniu - "12" i "14" prawdopodobnie ze Stoków i Dąbrowy do krańcówki przy Legionów. Linia 8 pojedzie z krańcówki przy Lodowej na Chochoła. Linia 13, która obecnie zabiera pasażerów co 15 minut, może zabierać ich co 20 minut. Oczywiście "solówki" w soboty i niedzielę mogą pojawić się nie tylko na liniach 4, 7 i 14. Jeśli chodzi o autobusy, to będą cięcia kolejnych kursów na kilku liniach. Być może pod nóż rzeczywiście pójdzie jakaś konkretna linia - może 59, 64 lub 90.

Czy łódzkich pasażerów czekają kolejne cięcia w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej? Wszystko na to
wskazuje, że pomimo remontów nastąpią zmiany i ograniczenia | fot.
Daniel Siwak
Warto wspomnieć o kwotach na kolejne lata, które automatycznie nasuwają kolejne dylematy. W 2015 roku zaplanowano tylko nieco ponad 365 milionów złotych. Ta kwota ma zapewnić obsługę komunikacyjną okolic Nowego Centrum Łodzi - po otwarciu dworca Łódź Fabryczna oraz przebudowanej trasy W-Z wraz nowym fragmentem na Olechowie. Do tego oczywiście pozostała część komunikacji w mieście i aglomeracji łódzkiej. W 2016 roku na zbiorkom wydać mamy blisko 375 mln złotych, w 2017 roku - 384 mln złotych, w 2018 roku - 393 mln złotych. Magiczną barierę przekroczymy dopiero w 2019 roku, kiedy na funkcjonowanie komunikacji miejskiej w Łodzi przeznaczy się blisko 403 mln złotych. Sumę przekraczającą ponad 450 mln złotych mamy osiągnąć dopiero za 10 lat.

Przyznam szczerze, że choć smutno to pisać, ale spodziewałem się pominięcia przez skarbnika miasta, a w konsekwencji przez łódzkich radnych drastycznie niedofinansowanej komunikacji miejskiej w Łodzi. Choć ci ostatni występowali w interesie mieszkańców, jednak w zupełnie innych obszarach funkcjonowania miasta. Prezydent Zdanowska natomiast walczyła z radnymi o ogólny kompromis. Niedofinansowanie, to nie jest coś, o czym powszechnie nie było wiadomo. Ów problem trapi łódzki transport praktycznie od kilku lat. I równie długo jest marginalizowany, niestety. Zastanawiam się tylko dlaczego?

Typuję, że przy pierwszych cięciach kursów, trafią do władz miasta liczne interpelacje radnych, z dramatycznymi pytaniami - dlaczego znów tnie się kursowanie łódzkich tramwajów i autobusów? Ja już mogę odpowiedzieć na zaś - tnie się, bo zostały przyjęte tak niskie środki na komunikację. Chyba w obliczu tej całej sytuacji współczuje łódzkiemu Zarządowi Dróg i Transportu, a dokładniej mówiąc pracownikom Wydziału Transportu Zbiorowego i Parkowania. Otóż będą musieli wpasować kursowanie tramwajów i autobusów w tą mocno uszczuploną kwotę, jaką dostanie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne.

Sprawna i atrakcyjna komunikacja miejska wymaga odpowiednich nakładów finansowych, dobrej
częstotliwości, punktualności oraz węzłów integracyjnych | fot.
Daniel Siwak


Mam tylko nadzieję, że szanowny dyrektor Grzegorz Nita nie zakomunikuje któregoś dnia, że większa ilość pojazdów spowodowałaby zakorkowanie danej trasy, dlatego częstotliwości są na niej zmniejszane. A jak dobrze pamiętamy, taką wytłumaczenie słyszymy stale na temat 12-minutowego taktu na trasie ŁTR. Tylko wcześniej tramwaje jeździły częściej i nic się nie korkowało, a przede wszystkim pasażerowie nie jeździli stłoczeni. Ostatnio dość często odzywa się "klub zgniecionego pasażera w tramwajach linii 2". Co więcej toczące się remonty też nie są powodem do cięć kursów.

Oczywiście są też inne skutki przeznaczenia mniejszych środków na transport zbiorowy, niżeli mniejsza ilość tramwajów i autobusów na ulicach Łodzi, czy ograniczona częstotliwość. Mam tutaj na myśli praktycznie bezpowrotne odwracanie się pasażerów od komunikacji. A z takim zjawiskiem możemy mieć do czynienia w sytuacji, kiedy na naszą linię będziemy musieli długo czekać. Już nie wspomnę o tym, że w taki sposób nie zachęcimy kierowców skłonnych do korzystania z komunikacji miejskiej, aby wybrali taki sposób podróżowania po mieście.