wtorek, 31 grudnia 2013

Ulica Wólczańska. Jak separatorami z ulicy Piotrkowskiej rozwiązano sprawę progów wyspowych

Progi wyspowe miały spowolnić ruch. Jednak w przypadku ulicy Wólczańskiej okazało się, że kierowcy
skutecznie je omijają. Po kilku dniach drogowcy je poprzekładali | fot.
Daniel Siwak
Kiedyś już chyba pisałem, że "ZbiorKom" przybiera trochę cechy newsowe. Chodzi mi o to, że czasami tematy już zaplanowane wypierają te, które pojawiają się nagle. Tak też było w przypadku progów wyspowych, które zainstalowano na ulicy Wólczańskiej.

Na początku października Zarząd Dróg i Transportu w Łodzi poinformował o montażu kolejnych takich elementów w Łodzi. Po ulicy Łupkowej oraz alei Anstadta, urzędnikom chodziło oczywiście o działania zmierzające do spowolnienia ruchu.

Jednak jak się później okazało nie wszystko wyszło tak, jak miało wyjść. W moim odczuciu urzędnicy odtrąbili sukces, ale chyba przedwcześnie. Sposób montażu tych urządzeń budził od razu pewne zastrzeżenia. Z resztą wcale nie bezzasadnie.

Oczywiście kierowcy okazali się nieco sprytniejsi. Inna sprawa, że ten ich spryt powodował notoryczne łamanie przepisów ruchu drogowego. Głównie chodziło o przejeżdżanie podwójnej ciągłej oraz wyprzedzanie w pobliżu przejścia dla pieszych. Cwaniactwo w najlepszym wydaniu. No bo jak to inaczej nazwać?

Jeszcze na początku progi były zainstalowane w okolicy przejścia dla pieszych - przed ulicą Skorupki
oraz za nią. Po tym, jak kierowcy je omijali podjęto decyzję o innej lokalizacji | fot.
Daniel Siwak
Pozwolę sobie przypomnieć o co chodzi. Zacznijmy może od początku. Na poczatku było nic. Awersja do tego typu rozwiązań była duża. Potem jednak pojawiły się pierwsze, wspomniałem o nich na początku. Wbrew zapowiedziom Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi progi wyspowe pojawiły się ulicy Wólczańskiej nie w trzech, a w dwóch lokalizacjach.

Pierwsza znajduje się przy ulicy Skargi. Progi wyspowe zamontowano tam przed przejściem dla pieszych - na węższej jezdni zachodniej i nieco szerszej jezdni wschodniej. Problem pojawia się na tej ostatniej, gdzie kierowcy skutecznie omijali urządzenie prawą stroną przy chodniku lub lewą stroną przejeżdżając jednocześnie podwójną ciągłą na lewy pas.

Druga lokalizacja to dość często uczęszczane przejście dla pieszych przy ulicy Skorupki. Tam progi drogowcy zamontowali na węższej jezdni zachodniej i nieco szerszej jezdni wschodniej, przy zebrze w okolicy parku im. Klepacza. Były też za zebrą w okolicy drukarni prasowej, ale je zdemontowano. Niestety i w tym przypadku kierowcy skutecznie omijali urządzenie prawą stroną przy chodniku lub lewą stroną przejeżdżając jednocześnie podwójną ciągłą na lewy pas.

Problem kierowców, którzy omijali progi wyspowe na ulicy Wólczańskiej, zadaje się być rozwiązany. 
Zamontowano dodatkowych osiem używanych separatorów | fot. Daniel Siwak
Przyznam szczerze, że od tego czasu jakoś nie zaglądałem tutaj więcej. Sam nie wiem czemu. Pewnie dlatego, że na tapecie przez kilka tygodni był początek drugiego etapu przebudowy trasy W-Z. Jednak akurat tak się złożyło, że przedwczoraj zawitałem znów w tej rejon. Chyba podświadomie chciałem zobaczyć czy kierowcy są zdyscyplinowani i nie łamią przepisów, szarżując z jednego pasa na drugi, chcąc uniknąć przejazdu przez próg.

Oczywiście jeden z nich w kierunku Pabianickiej i dwa w kierunku Centrum nadal tam "leżały". Jednak ku mojemu zdziwieniu pojawiły się dodatkowe zabezpieczenia. Mam na myśli tutaj separatory, które zamontowano na linii ciągłej, w bliskiej odległości wcześniejszych spowalniaczy. Nie były to żadne nówki, tylko używane już elementy. Z resztą w jednej z pierwszych dyskusji na temat progów wyspowych na ul. Wólczańskiej wspominałem, że w tym tym konkretnym przypadku nie obejdzie się bez takich separatorów.

Na ulicy Piotrkowskiej zniknęło już kilkanaście separatorów. Nie są na bieżąco uzupełniane, ale
aż osiem z nich trafiło na ulicę Wólczańską - w pobliżu ulicy Skorupki | fot.
Daniel Siwak
Oprócz samego faktu, że owe separatory tam są. Chcąc nie chcąc, trudno było nie zauważyć pewnego rodzaju podobieństwa do spotkanej wcześniej na ulicach Łodzi, infrastruktury. To było na przysłowiowej zasadzie, że coś dzwoni, ale nie wiadomo, w którym kościele. Dopiero po chwili zatrybiłem, że przecież to mogą być separatory oddzielające torowisko od jezdni z ulicy Piotrkowskiej!

Tak z czystej ciekawości sprawdziłem ilu separatorów brakuje w ciągu torowiska tramwajowego. Tylko pomiędzy ulicą Skorupki, a ulicą Radwańską brakuje ich ponad 30. Podejrzewam, że na pozostałych odcinkach ta liczba może być podobna. To w sumie już nie pierwszy dzień czy tydzień, kiedy zauważa się brak zainteresowania drogowców w tej sprawie.

Jeśli na samej trasie Łódzkiego Tramwaju Regionalnego brakuje od miesięcy kilkunastu separatorów, a nie są one na bieżąco uzupełnienie, to jakim cudem znalazły się w pobliżu skrzyżowania Wólczańskiej ze Skorupki? Przecież nie dostały nóżek i same tam nie przyszły. Bo nawet jeśli same poszły, to musiałyby mieć własny mechanizm samo instalowania się. Każdy z elementów zostaje przymocowany do jezdni trzema śrubami. Dość dziwna sytuacja.

1 komentarz:

  1. Na przedostatnim zdjęciu ciekawe jest też oznakowanie poziome w miejscu gdzie zainstalowano separatory "dziwnie przypominające" te z Pietryny... Po jednej stronie progów przekraczać je wolno. Bo to co między nimi jest wygląda na linię przerywaną. Tyle że... przerywaną separatorami (ale ciągła to nie jest, bo linia pojedyncza ciągła póki co w naszym kraju, w przeciwieństwie do większości krajów europejskich, oddzielać może wyłącznie pasy w tym samym kierunku).

    OdpowiedzUsuń