czwartek, 12 grudnia 2013

Ulica Piotrkowska. Nie będzie tramwaju, to może autobus elektryczny lub minibus?

Dla potencjalnego pojazdu dostępna byłaby 6-metrowa jezdnia Pietryny. Czy autobus sprawdziłby się
w bardziej odpowiedzialnej roli, jaką byłoby kursowanie na stałej linii? | fot.
Daniel Siwak, arch.




Na pewno większość z Was pamięta, że ulica Piotrkowska, czyli reprezentacyjna ulica Łodzi, praktycznie od zawsze była skomunikowana. To po niej, w grudniu 1898 roku pojechały pierwsze w Królestwie Polskim tramwaje elektryczne.

Ten środek transportu publicznego dominował na tej ulicy dość długo. Potem pojawiły się autobusy, które komunikowały w ten sposób różne rejony miasta z Centrum. Być może właśnie na Pietrynie pojawiły się jedne z pierwszych BUSpasów w Łodzi.

To, że w latach 90. przeprowadzono remont i zrobiono z tej ulicy deptak nie oznaczało, iż łodzianie zrezygnowali z przemieszczania się w tym konkretnym rejonie. Pozostały im tramwaje, które kursują po równoległej ulicy Zachodniej i alei Kościuszki. Tak pozostało do dzisiaj, choć i z tym bywa różnie. Nie każdy chce nadkładać drogi do przystanków.

Czy dzięki komunikacji więcej osób
przemieszczałoby się po Pietrynie?
 fot.
Daniel Siwak
Jak wiadomo ulica Piotrkowska przeszła prawdziwą metamorfozę. Raz na zawsze pożegnaliśmy starą, szarą kostkę betonową. Powitaliśmy nowe, bardziej reprezentacyjne jasno i ciemnoszare płyty granitowe. Pojawiły się nowe stojaki rowerowe, kosze na śmieci, więcej ławek do odpoczynku oraz stylizowane latarnie uliczne.

Bardzo istotna zmiana - oprócz nowej nawierzchni - zaszła oczywiście na ulicy. Chodniki stały szersze, przez co spokojnie można po nich spacerować czy usiąść latem w jednym z ogródków gastronomicznych. Zmieniła się i jednocześnie ujednoliciła jej szerokość. Na całym remontowanym odcinku ma mieć teraz tylko 6 metrów. To między innymi ma zapobiec wyścigom aut, które nadal nie wiadomo jaki będą miały ostateczny status na ulicy Piotrkowskiej. Jedno jest pewne - obowiązuje tutaj zakaz zatrzymywania się i parkingu, a wjazd powinien odbywać się za okazaniem odpowiedniego identyfikatora.

Z uwagi na trwający remont linia A została zawieszona. Pamiętam, że jeśli Trambus miał podjechać na przystanek za nie więcej niż kwadrans, to czekałem na niego. I nie czekałem tylko dlatego, że jestem miłośnikiem komunikacji. Kiedy miałem do pokonania dłuższy odcinek, a cena rikszy jest dość ekskluzywna, wolałem bezpłatną (na Migawce) podróż tym "tramwajem". Jednak zawsze zastanawiałem się, że ta komunikacja po ulicy Piotrkowskiej mogłaby być sprawniejsza.

Gdańska linia 100 zaczęła jeździć
pod koniec października tego roku
 fot.
ZKM Gdańsk
Znów wrócę do przykładu z Gdańska. Mieszkańcy Głównego i Starego Miasta wnioskowali o umożliwienie im dojazdu do placówek medycznych, pobliskich sklepów, obiektów kulturalnych, SKM-ki czy głównych dworców: PKS i PKP. Pod koniec października tego roku, tamtejszy Zarząd Transportu Miejskiego postanowił uruchomić autobusową linię 100.

Pomysł wydał mi się dość ciekawy, dlatego postanowiłem zapytać tamtejszych urzędników o kulisy powstania "setki". - Przy wytyczaniu trasy brano pod uwagę nie tylko dostępność do atrakcji czy instytucji znajdujących się na tym terenie, ale także możliwość manewrowania pojazdem autobusowym w dość ciasno zabudowanym kwartale ulic. Istniejąca trasa to optymalne rozwiązanie, zapewniające zarówno dojazd w określone miejsca, jak i umożliwiająca sprawne przemieszczanie się pojazdu - tłumaczy rzecznik prasowy ZTM w Gdańsku Zygmunt Gołąb. W tym miesiącu komunikacyjny urząd ma zlecić kompleksowe badania tej linii.

Z uwagi na ciasną gdańską zabudowę jeżdżą na niej ponad siedmiometrowe minibusy Iveco Kapena Urby, które zakupiono za blisko 2,8 miliona złotych. Charakterystyczne czerwono-kremowe pojazdy kursują codziennie pomiędzy 7.00 a 23.00 - z częstotliwością co 20-30 minut. Linię spokojnie można byłoby nazwać turystyczną z uwagi na obszar. W czasie kursów przejeżdżamy między innymi w pobliżu Bramy Wyżynnej, Długiego Targu, kilku kościołów, Baszty Łabędzi czy Akademii Muzycznej. Kiedy nią jechałem, to prócz naszej grupy były jeszcze tylko trzy osoby. Podobno takie niskie obłożenie jest na niej codziennie. Dziwne, co nie? Przecież ponoć sami mieszkańcy chcieli takiej linii. Trzeba chyba lepiej zadbać o promocję "setki", jako linii kursującej w rejon Głównego i Starego Miasta. Myślę też, że przyszłoroczny sezon turystyczny pokaże faktyczne zainteresowanie.

Kiedyś MPK miało plan wozić
łodzian autobusami elektrycznymi
 fot.
Daniel Siwak, arch.
Przykład z Trójmiasta oraz pojawiające się co jakiś czas dyskusje, na temat komunikacji na ulicy Piotrkowskiej, skłoniły mnie do pewnej refleksji. Wiadomo, że władze miasta nie zdecydowały się na odbudowę tradycyjnej linii tramwajowej w ramach przebudowy, którą można by włączyć w remontowaną trasę W-Z.

Dwa lata temu, w czasie Dni MPK Łódź można było zobaczyć prototypowy model autobusu miejskiego Solaris Urbino 8,9 LE electric. Ówczesny wiceprezes Radosław Podogrocki przedstawił plan nowej obsługi komunikacyjnej reprezentacyjnej ulicy miasta. Miał on polegać na wprowadzeniu nowego rodzaju pojazdów jakimi są ekologiczne autobusy elektryczne. To źródło napędu miało być też nowym kierunkiem rozwoju dla miejskiego przewoźnika, jeśli chodzi o tabor autobusowy. Wszystko takie nowe, a jednak sprawa chyba ucichła na dobre.

Istnieją trzy sposoby ładowania takiego pojazdu. Pierwszy zakłada wykorzystanie ładowarki zewnętrznej lub zainstalowanej na pokładzie autobusu. Drugi oparty jest o ładowanie indukcyjne. Dzięki urządzeniu zamontowanemu w podłodze, bezdotykowo pobierana jest energia z ładowarek zainstalowanych na przystanku. Trzeci i chyba najnowszy polega na użyciu pantografu. Urządzenie automatycznie podłącza się do nośnika energii np. w postaci sieci trakcyjnej lub panelu.

"Elektryki" z pantografem marki
Rampini kursują na linii 2A
 fot.
Wiener Linien
Autobusy elektryczne z tym ostatnim sposobem ładowanie eksploatuje aktualnie wiedeńskie przedsiębiorstwo komunikacji Wiener Linien. Pojazd Rampini ma niespełna 8 metrów długości, a jego maksymalny zasięg wynosi od 120 do 150 kilometrów. Autobus na prąd wykorzystywany jest do obsługi części Śródmieścia Wiednia. Czas ładowania po podłączeniu się do sieci - kwadrans.

Niestety dowiedziałem się nieoficjalnie, że konstrukcja nowej Piotrkowskiej na dłuższa metę, nie jest dostosowana do codziennego ruchu takich pojazdów. Jeśli to prawda, to byłby ogromny błąd ze strony władz Łodzi. Dzięki nowej perspektywie unijnej można byłoby spróbować stworzyć system ekologicznej komunikacji autobusowej na Pietrynie. Wchodziłby w to zakup pojazdów, system przystankowej informacji pasażerskiej czy montaż stylizowanych wiat.

Ale jeśli nie tramwaj i nie autobus elektryczny, to co? Może wzorem Pomorza można byłoby uruchomić taką minibusową linię autobusową właśnie po naszej Pietrynie? Czy ten pomysł oznaczałby koniec Trambusa, który od lat jeździ na linii A? Jak dla mnie zdecydowanie tak. Idea wykonania repliki tramwaju w wersji spalinowej, promocyjnie powoli już się wypala. To już raczej mechaniczna ciekawostka niż sprawny środek transportu po ulicy Piotrkowskiej. Czas na coś zupełnie nowego. Kursy między 7.00 a 23.00 - co 15-20 minut w zupełności by wystarczyły.

"Traktorki" kursują na trasach
o ograniczonej dostępności ulic
 fot.
Daniel Siwak
Jeśli chodzi o tabor, to nie sądzę, aby znalazły się pieniądze na nowe pojazdy. Nawet jeśli miałyby kosztować w sumie te 3 miliony złotych. Pomyślałem więc, że może wówczas można by spróbować wykorzystać Jelcze M081MB3, które u nas nazywane są potocznie "traktorkami". Są w miarę lekkie, posiadają część ułatwiającą wsiadanie osobom niepełnosprawnym. Spokojnie wyminą się także na sześciometrowej ulicy.

Oczywiście nie wymyśliłem niczego rewolucyjnego. Ponad dwa lata temu taki pomysł rekomendował nieistniejący już Społeczny Zespół ds. Przyjaznej Komunikacji. Nie pamiętam, ale chyba i na tę uchwałę społecznicy nie doczekali się odpowiedzi ze strony władz miasta. Nawet trasa nie musiałaby się zmieniać w stosunku do linii A, która aktualnie jest zawieszona. Z Manufaktury minibusy mogłyby pojechać ulicami: Drewnowską, Zachodnią, Legionów, placem Wolności, Piotrkowską, Wigury, Sienkiewicza do Galerii Łódzkiej. Stamtąd Sienkiewicza, aleją Piłsudskiego, aleją Mickiewicza, Piotrkowską, placem Wolności, Legionów, Zachodnią, Ogrodową, z podjazdem pod muzeum MS2, Ogrodową i Karskiego znów do Manufaktury.

To może być jeden z głosów w dyskusji, jak powinien wyglądać w niedalekiej przyszłości ruch na reprezentacyjnej ulicy Łodzi. Gdyby do maksimum ograniczyć wjazdy? W zamian dać taką właśnie linię autobusową rozwożącą osoby, które swoje auto pozostawiły na przecznicach. Część zapewne poszłaby na pieszo, a część zaczekała na taki autobus. W przyszłości, jako jednym z dodatkowych sposobów na poruszanie się, mógłby być łódzki rower miejski i rozsądnie rozmieszczone stacje. Riksze przy cenie 5 złotych za kurs, to tak naprawdę mało atrakcyjny i luksusowy środek transportu. 

6 komentarzy:

  1. Porażka pomysł. Ulica Piotrkowska jako "deptak" i kluczowa przestrzeń publiczna służyć powinna kumulowaniu ludzi i wydarzeń. Przeprowadzenie części z nich szybciej autobusem spowoduje ich rozproszenie i uniemożliwi ich interakcję z otoczeniem, a w rezultacie zmniejszy liczbę wydarzeń w przestrzeni. Pomijając, że spokój przemieszczania się pieszo zaburzy pojazd duży, nieprzyjazny i głośniejszy niż np. riksze. Udostępnianie i uatrakcyjnianie Piotrkowskiej nie tą drogą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie poproszeni o kumulowanie się na 2km jeszcze chętniej skumulują się w pobliskiej Manufakturze, gdzie "rynek" ma jakieś 200 metrów długości.

      W poszukiwaniu Najlepszego Środowiska dla Nowego Człowieka ginie gdzieś zdrowy rozsądek...

      Usuń
    2. Minibus czy "elektryk" byłby na pewno estetyczniejszy i tańszy niż riksze. Poza tym gdyby Piotrkowską jechał tramwaj byłoby inaczej? Też by jechał pomiędzy placem Wolności, a aleją Mickiewicza. Chodzi o to, że każdy mógłby wybrać sposób poruszania się po Pietrynie jaki chce w danej chwili - na pieszo, na rowerach czy autobusem.

      Usuń
  2. Popieram i nie tędy droga w rzeczy samej tym bardziej że mowa o najbardziej atrakcyjnym odcinku Pietryny ..totalna dezintegracja która niczego nie usprawni nie poprawi ,zakłóci jedynie to co oczywiste i naturalne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny "Anonimowy", któryż to odcinek Pietryny masz na myśli? Pl. Wolności - Central?? W jakim stopniu i dla kogo jest on atrakcyjny? Ta ulica wypełnia się ludźmi w okolicach weekendu i to w stopniu średnim. Przez zdecydowaną większość tygodnia pozostaje pusta. Co najwyżej pustawa. Cóż tutaj można zatem zdezintegrować? Kiedyś usiadłem w ogródku Klubu Spadkobierców i patrzyłem w perspektywę Piotrkowskiej w stronę Zielonej. Uderzające było to, iż przecznicami przewalało się mnóstwo - natomiast Piotrkowska szły pojedyncze osoby. Co ciekawe - nadspodziewanie dużo wjeżdżało samochodów (około 15:00)...
      Wpuszczenie na ten odcinek Piotrkowskiej regularnej linii zbiorkomu ożywi ją, ponieważ stanie sie bardziej dostępna. EOT

      Usuń
  3. Dodałbym "na razie" przed "nie będzie tramwaju" :) Często kursujące
    elektryczne autobusy powinny być pierwszym krokiem do przywrócenia
    tramwaju. Ten ostatni naprawdę zrobiłby furorę. Gdyby udało się to zrobić
    w kolejnej perspektywie unijnej (2020-2026), tramwaj mógłby wrócić na
    Piotrkowską w 125 rocznicę, a pierwszym tramwajem, jaki przejechałby
    odbudowanym torem byłby odnowiony już wtedy oryginalny łódzki 125-
    letni Herbrand :)

    Odnoszę wrażenie, że komentarze o tym, iż tramwaj na Piotrkowskiej rzekomo utrudni spacery (czego nie potwierdzają przykłady wielu takich deptaków, gdzie tramwaj nie tylko nie przeszkadza pieszym, ale też pomaga im dojechać) piszą osoby traktujące ją wyłącznie jako atrakcję, w której bywa się raz na miesiąc. Tymczasem ulica Piotrkowska była, jest i będzie osią żywego śródmieścia metropolii, przy której załatwia się codzienne sprawy, pracuje się, mieszka, szuka książek, chodzi na zakupy czy na kawę lub obiad zaraz po zajęciach lub pracy. Piotrkowska musi sprostać nie tylko oczekiwaniom niedzielnych spacerowiczów, ale przede wszystkim ekonomii. Musi żyć na codzień i przez cały rok, potrzebuje tych wszystkich urzędów, firm, księgarń, sklepów, kawiarni i ludzi, którzy częściej potrzebują szybko odwiedzić kilka miejsc wzdłuż tych paru kilometrów, niż przyjść wyłącznie na spacer. Natomiast w czasie wolnym, gdy przychodzimy na Piotrkowską na dłuższy spacer i spotkanie przy kawie, ten tramwaj w niczym nie przeszkodzi. Dziś co chwilę przejeżdża jezdnią jakiś samochód. Proponuję zamknąć wjazd dla nich całkowicie, a w zamian za to - co 5 minut przejedzie powoli stylowy tramwaj.

    OdpowiedzUsuń