poniedziałek, 30 grudnia 2013

Nowe przystanki PKP w Łodzi. Niedziałające windy, brak zapowiedzi i spacery do komunikacji miejskiej

Jednym ze sposobów na usprawnienie komunikacji jest jej integracja z koleją. W Łodzi pasażer może się
zintegrować poprzez spacer za znakami - od krańcówki MPK do peronu kolejowego | fot.
Daniel Siwak
Trzy nowe przystanki kolejowe w Łodzi zostały oficjalnie otwarte wraz ze startem nowego rozkładu jazdy pociągów. Musiały minąć lata, aby nasze miasto doczekało się kolejnych inwestycji w tym zakresie. Gdyby nie tworzenie infrastruktury pod Łódzką Kolej Aglomeracyjna, nadal nic by się nie zadziało.

Od 15 grudnia pasażerowie do dyspozycji mają przystanki Łódź Radogoszcz Zachód (przed ul. Brzoskwiniową), Łódź Dąbrowę (pod wiaduktem drogowym) oraz Łódź Pabianicką (przy wiadukcie nad ul. Pabianicką).

Gdybym nadal pracował w newsach, to w poniedziałek 16 grudnia odnotował bym fakt otwarcia i przeszedł do tego wydarzenia na porządku dziennym. Jakaś galeria zdjęć żeby się klikało, trochę tekstu żeby się wyczytało no i gotowe. Ale prowadzę bloga, więc tutaj tego czynnika newsowości nie musi być aż tak dużo. Z resztą u mnie publicystyka z newsami się tak przeplata.

Dlatego zamiast nowymi przystankami, zająłem się kwestią kodowania Wspólnego Biletu Aglomeracyjnego na "Migawce" MPK Łódź, o której mówiła dyrektor Łódzkiego Zakładu Przewozów Regionalnych Elżbieta Nowak. Jednak o tych przystankach PKP całkiem nie zapomniałem, dałem czas na ostatnie poprawki i postanowiłem pojawić się ponownie na wszystkich trzech.

Przystanek PKP Łódź Radogoszcz Zachód został wybudowany od podstaw. Zakres prac pod względem
obiektów inżynieryjnych był największy. Chodzi tutaj m.in. o kładkę nad torami | fot.
Daniel Siwak
Może na początek małe wyjaśnienie. Cieszę się, że PKP Polskie Linie Kolejowe zdecydowały się na te inwestycje na liniach 15, 16 i 25, które przebiegają przez Łódź. Kiedy inne miasta wykorzystują kolej, jako środek transportu aglomeracyjnego, my dopiero raczkujemy odbudowując lub budując nowe przystanki PKP.

Od momentu oficjalnego otwarcia minęły już dwa tygodnie. Pozwólcie jednak, że zacznę od krótkiego opisu wszystkich trzech miejsc. Dla przypomnienia i dla tych, którzy jeszcze tam nie byli. Przystanek kolejowy Łódź Radogoszcz Zachód zlokalizowany został po zachodniej stronie ulicy 11 Listopada, w pobliżu ostatnich bloków na tej ulicy. Dojedziemy tutaj autem, jednak będą problemy z zaparkowaniem.

Cała infrastruktura została wybudowana tutaj od początku ponieważ tory kolejowe poprowadzono w głębokim wykopie, który niweluje się dopiero w okolicy ulicy Okulickiego. Aby móc wytyczyć kilkudziesięciometrowe perony, PKP PLK zbudowała specjalną oświetloną kładkę - z jednej strony wykopu na drugą, którą dzięki schodom dojdziemy na perony. Dla osób niepełnosprawnych i z cięższymi bagażami zainstalowano windy. Stojaki rowerowe typu "wyrwikółko" umieszczono na dole, przy peronie.

Same perony są szerokie, wyposażone linię krawędzi ze specjalnymi guzikami dla osób niewidomych oraz całkowicie oświetlone. Pasażerowie mają do dyspozycji około 4 metrową wiatę wraz z rozkładem jazdy, który wywieszono w niepodświetlanej stojącej gablocie. Uwagę zwraca kilka białych koszy na śmieci przymocowanych do barierek.

Przystanek Łódź Pabianicka został wybudowany w całości na nasypie istniejącej linii kolejowej. Zakres inwestycji nie był aż tak szeroki, jak w przypadku przystanku na Radogoszczu | fot. Daniel Siwak

Przystanek kolejowy Łódź Pabianicka znajduje się jako czwarty - po Łodzi Radogoszczu Zachodzie, Łodzi Żabieńcu i Łodzi Kaliskiej - jadąc w kierunku Koluszek czy Skierniewic. Ukształtowanie terenu zmusiło projektanta do wybudowania peronów na nasypie istniejącej linii kolejowej.

Od skrzyżowania ulicy Pabianickiej z aleją Jana Pawła II i Trasą Górna, do wejścia na perony jest około 250 metrów. Niestety ostatnie metry nie są zbyt komfortowo oświetlone, tak jak przejście pod wiaduktem. Pod schodami dość nierozważnie zainstalowano stojak rowerowy. Ku niezadowoleniu środowiska rowerowego typu "wyrwikółko", czyli taki pomagający złodziejom. Nie ma tu też w miarę dogodnych parkingów dla aut. Chyba, że znajdzie się miejsce na ulicy Leszczowej.

Tutaj też znajdziemy kilkudziesięciometrowe szerokie perony, wyposażone w linię krawędzi ze specjalnymi guzikami dla osób niewidomych oraz całkowicie oświetlone. Przed deszczem chroni wiata ustawiona mniej więcej w połowie całego peronu. Rozkład jazdy tradycyjnie wywieszono w niepodświetlanej stojącej gablocie. Wspomniane białe kosze na śmieci to stały element wyposażenia.

Przystanek Łódź Dąbrowa w pierwotnych planach miał łączyć linię tramwajową z koleją, do której można było zejść z przystanków na wiadukcie na ulicy Dąbrowskiego. Na planach się skończyło | fot. Daniel Siwak

Trzecim nowym przystankiem, a zarazem ostatnim, jest przystanek kolejowy Łódź Dąbrowa. Z racji swojego położenia zlokalizowany jest na granicy części przemysłowej z częścią mieszkalną osiedla Dąbrowa. Mówiąc jeszcze dokładniej to znajduje się tuż obok dolej jezdni ulicy Dąbrowskiego, gdzie zakręcają autobusy oraz tramwaje.

Prawda jest taka, że tutaj podróżny musi się nieźle nabiegać. Same perony są szerokie, wyposażone w linię krawędzi ze specjalnymi guzikami dla osób niewidomych oraz całkowicie oświetlone. Zostały wybudowane w śladzie dawnego, który miał łączyć się z kładkami prowadzącymi do nigdy niezrealizowanej linii tramwajowej na Dąbrowę Przemysłową. W przeciwieństwie do pozostałych zastosowano tutaj peron wyspowy z dwoma wiatami na końcach. Nie ma tu stojaków rowerowych i w miarę dogodnych miejsc parkingowych dla aut.

Dużym minusem jest też brak wind obok wyjścia z przystanku dla wysiadających z tramwajów na wiadukt oraz z wiaduktu na przystanek odjazdowy dla autobusów i tramwajów. Jednak to już rola miasta. Chęci budowy "miejskich" wind są, ale nie wiadomo kiedy powstaną. Poza tym patrząc po stanie wiaduktu, niedługo może się okazać, że podzieli los tego na ulicy Przybyszewskiego.

Żadna z sześciu wind, które zamontowano na nowych przystankach PKP w Łodzi nie działa. Przy tej na
Dąbrowie nie został zainstalowany lub został skradziony panel zewnętrzny | fot.
Daniel Siwak
No dobrze. Tak, jak pisałem, od momentu oficjalnego otwarcia minęły już dwa tygodnie. Postanowiłem więc sprawdzić czy nowe przystanki jeszcze stoją, czy nie zostały przypadkiem zdekompletowane, albo ozdobione w barwy lokalnej drużyny piłkarskiej. No wiecie, po donosach ze Zgierza są pewne obawy co do tego.

Przede wszystkim wielki minus dla Polskich Linii Kolejowych należy się za windy, które miały pomóc osobom niepełnosprawnym, matkom z wózkami czy pasażerom z cięższymi bagażami. Żadna, podkreślam żadna z sześciu wind, które zamontowano na nowych przystankach PKP w Łodzi nie działa! Nie wiem jak to możliwe, ale tak niestety jest. Latałem jak głupi z góry na dół, ale żadnej się nie doczekałem. Na tą po południowej stronie wiaduktu przy Dąbrowskiego nawet bym się nie doczekał. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na zdjęcie powyżej. Z kolei na przystanku Łódź Pabianicka wejście do windy - gdyby działała - uniemożliwiałaby mi zwisająca jarzeniówka. Inna z lamp wypaliła się już na samym peronie.

Rozumiem, że kwestia monitoringu jest dość delikatną sprawą, która opiera się o pieniądze. Te trzeba byłoby wydać na zainstalowanie kamer, choć jak twierdzą przedstawiciele PKP PLK potrzebna infrastruktura na przyszłość jest. Jednak o ile kamery można jakoś jeszcze wybaczyć, to taka podstawowa sprawa jak megafony do zapowiadania pociągów już chyba nie. Dajmy na to, że taką kasetę z rozkładem porwałby jakiś wiaterek Ksawery. Wówczas megafon z zapowiedziami, którymi by sterował komputer, staje się jedyną formą informacji pasażerskiej, szczególnie w przypadku opóźnień. A dlaczego ich nie ma? Wybaczcie, jakoś mi ta sprawa umknęła i nie spytałem.

Mam też pewne uwagi co do utrzymywania porządku. Tuż przed wejściem na perony Łodzi Pabianickiej leżało potłuczone od kilku szkło. Oczywiście mam świadomość, że wszystkie trzy miejsca będą skupiały lokalną społeczność, szczególnie latem. Tylko trzeba je tak czy inaczej sprzątać regularnie.

Przykładem kiepskiego skomunikowania Lokalnego Transportu Zbiorowego z przystankami kolejowymi,
jest krańcówka przy 11 Listopada. Do peronów trzeba przejść tylko pół kilometra | fot.
Daniel Siwak
Na sam koniec pozostawiłem sobie kwestię dostępności do komunikacji miejskiej w rejonie każdego przystanku kolejowego. Najgorzej dostępny jest przystanek Łódź Radogoszcz Zachód. Autobusy Lokalnego Transportu Zbiorowego linii 73, 84, 84A, 99, 99A i N5 dojeżdżają tylko do krańcówki przy ulicy 11 Listopada, zlokalizowanej na wysokości budynku pod numerem 27. Aby dotrzeć na perony potrzeba przejść chodnikiem pół kilometra, co zajmuje bez bagażu około 5-6 minut. Kiedyś były plany budowy nowej krańcówki autobusowej, dzięki której dojazd byłby lepszy. Na planach póki co się skończyło.

Drugi najgorzej skomunikowany przystanek kolejowy, to Łódź Pabianicka. Wbrew pozorom fakt, że w pobliżu kursują autobusy linii 50, 50A, 52 i N3 oraz tramwaje linii 11, 15A i 41, wcale nie powoduje, że jest lepiej. Aż 250 metrów zajmuje dojście pomiędzy peronami, a przystankami tramwajowymi przy alei Jana Pawła II i Trasie Górna. Poświęcić na to trzeba bez bagażu prawie 4 minuty. Dojście pomiędzy peronami, a przystankiem autobusowym w stronę Rudy Pabianickiej zajmuje już tylko niecałe 1,5 minuty. Na dojście na przystanek autobusowy w stronę ronda Lotników Lwowskich, trzeba będzie poświęcić już blisko 5 minut. Przystanki są tu kompletnie oderwane od uruchomionego miejsca zatrzymywania się pociągów.

Wbrew pozorom najlepiej skomunikowany jest przystanek Łódź Dąbrowa, który zlokalizowany jest na granicy części mieszkalnej i przemysłowej osiedla Dąbrowa. Z przystanku dla wysiadających z tramwajów linii 2, 4 i 14 najpierw trzeba wspiąć się na wiadukt, aby z niego zejść na peron. Ta droga zajmie nam nie więcej niż 2,5 minuty. Niektórzy skracają sobie drogę przez tory, ale stanowczo odradzam! Niecałe 2 minuty zajmie nam droga z peronu do nowych przystanków na wiadukcie. Te Zarząd Dróg i Transportu uruchamia dzisiaj, zatrzymywać się tam będą linie 69, 69A, 69B, 71, 71A, 72, 77, 95 oraz 95A. Szkoda, że ZDiT nie pomyślał o równoczesnej modernizacji krańcówki tramwajowej, aby ją zintegrować z peronami kolejowymi.

2 komentarze:

  1. A propos rozkładów - to jedna z rzeczy, które odrzucają od kolei. Jeśli byłbyś w stanie, mógłbyś polobbować żeby przy okazji uruchomienia ŁKA stworzono jakieś (dodatkowe) przejrzyste zestawienia odjazdów pociągów aglomeracyjnych (najlepiej wszystkich dostępnych w ramach biletu łączonego) w danych kierunkach, razem z mapką.
    Np. pogrupowane wszystkie pociągi na trasie do ostatniej stacji aglomeracyjnej, z oznaczeniem stacji docelowej (w obrębie węzła łódzkiego) kolorami, do tego mapka/linia z oznaczonymi tymi stacjami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pociągów aglomeracyjnych, to rozumiem, że nie tylko ŁKA, ale także PR? W takim przypadku obawiam się, że może być to trudne. Mogłaby to teoretycznie zrobić PLK, ale pewnie tego nie zrobi.

    OdpowiedzUsuń