środa, 11 grudnia 2013

Laboratorium transportu "LaboT". Komunikacyjną tożsamość miasta przygnieciono samolotami

Nowy 18-metrowy budynek (po prawo) na wizualizacji przypomina swoim kształtem gigantyczną
drukarkę ze skanerem. Jego sporą część zajmie śmigłowiec Mi-6 | fot.
Zarząd Nowego Centrum Łodzi
Tego momentu wyczekiwali chyba wszyscy, którym zabytkowe obiekty dawnej zajezdni tramwajowej przy Konstantynowskiej 115, nie są obojętne. Od dłuższego czasu mówiło się, że powstanie w tym miejscu nowe Muzeum Komunikacji Miejskiej w Łodzi.

Zarząd Nowego Centrum Łodzi ogłosił przetarg na opracowanie koncepcji całego przedsięwzięcia. Wygrała firma Deloitte, która wreszcie przedstawiła efekty kilkumiesięcznej pracy. Poznaliśmy szczegóły co do samego terenu, ale także potencjalnej działalności pozaedukacyjnej.

Zajezdnia tramwajowa Brus zakończyła swoją działalność z końcem marca 2012 roku. Związane było to z procesem likwidacyjnym spółki Tramwaje Podmiejskie. Jednak pozostał do zagospodarowania chyba najbardziej klimatyczny obiekt komunikacyjny w mieście.

Obecny budynek socjalny został
zaadaptowany przez miłośników
 fot.
Daniel Siwak, arch.
Na początek warto napisać kilka słów o obiekcie przy Konstantynowskiej 115. Zajezdnia tramwajowa Brus jest najmniejszą w Łodzi i jedną z bardziej nietypowych wśród zajezdni na terenie Polski. Wybudowana została przez Łódzkie Wąskotorowe Elektryczne Koleje Dojazdowe (ŁWEKD) na potrzeby linii tramwajowej do Konstantynowa Łódzkiego, a potem także do Lutomierska.

Od grudnia 1910 roku wyjeżdżały stąd tramwaje do wspomnianych miejscowości, ale także te kursujące po Łodzi. W późniejszym okresie użytkowana przez MPK Łódź, a od lutego 1994 przez spółkę Tramwaje Podmiejskie. Od 1 kwietnia 2012 roku spółka została postawiona w stan likwidacji. Większość pojazdów poszła na żyletki, z resztą cięte były one na terenie samej zajezdni. Przez ostatnie dekady dominowały we flocie "enki" oraz "parówki", choć przyplątało się także kilka "niemców".

W czasie prac przeanalizowano inne, podobne placówki w kraju i na świecie. Wśród nich znalazło się Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie, Muzeum Komunikacji Miejskiej w Poznaniu, Prywatne Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach, Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, Muzeum Transportu w Dreźnie czy Muzeum Lotnictwa w Lizbonie.

Na terenie dawnej zajezdni staną
samoloty, tramwaje, rowery i auta
 fot.
Zarząd Nowego Centrum Łodzi
Na tym "nasiąkniętym" tramwajami terenie miałoby powstać Laboratorium Transportu "LaboT". - Dostaliśmy zadanie dość trudne. Zaangażowaliśmy do pracy grupę konsultantów biznesowych, finansowych oraz architektów. To nie ma być muzeum w tradycyjnym znaczeniu - podkreślał Radosław Kubaś z  Deloitte Polska.

Jak czytamy w opisie przedsięwzięcia, mają tutaj być zgromadzone eksponaty dotyczące komunikacji miejskiej, rowerów, lotnictwa oraz  transportu drogowego, wzbogacone o liczne interaktywne urządzenia i ścieżki edukacyjne. Gości miałaby dowozić specjalna linia tramwajowa z Centrum Nauki i Techniki w EC-1 do obiektu na Brusie. Niestety, ta musiała być obsługiwana albo taborem dwukierunkowym albo mieć swój przystanek końcowy w Konstantynowie Łódzkim.

Władze Łodzi mówią, że bardzo poważnie traktują ten projekt. - Zabytkowa zajezdnia tramwajowa powinna stać się elementem tożsamości naszego miasta - oświadczył wiceprezydent Radosław Stępień. W koncepcji podoba mi się to, że pojawiły się propozycje dodatkowych źródeł zarobku dla tej placówki. Mamy tutaj między innymi restaurację, sklepik z pamiątkami, przestrzeń biurową pod wynajem, możliwość organizacji zewnętrznych wystaw czy półkolonii dla dzieciaków. Rewelacyjnym pomysłem są też sale pasjonatów. Rozumiem, że będzie to po prostu zaplecze socjalne dla organizacji działających przy konserwacji wagonów, pojazdów czy samolotów.

W budynku administracyjnym
miałoby się znaleźć m.in. kino
 fot.
Daniel Siwak, arch.
Na parterze największego budynku, budynku A znajdzie się wejście główne, szatnia, kasa czy sklepik z pamiątkami. Potem odwiedzający przechodzi po kolei przez strefy - konstrukcji lotniczych, eksponatów dużogabarytowych, edukacyjną i eksperymentalną (transport drogowy). W podziemiach przewidziano miejsca parkingowe dla blisko 50 aut.

Na pierwszym piętrze dostępna będzie strefa rozrywki (transport drogowy) oraz strefa edukacyjna  (transport lotniczy). Piętro wyżej zlokalizowano strefę rozrywkową i eksperymentalną (transport lotniczy), strefę z podwieszonymi samolotami oraz wejście na taras nad halą naprawczo-postojową. W tej prezentowane będą wagony tramwajowe oraz historia i technika transportu szynowego. W tej części przewidziano m.in. gabloty z pamiątkami i symulator komunikacyjny. W hali warsztatowej dzięki przeszklonym ścianom można byłoby podglądać prace remontowe. Na polu odstawczym swoje miejsce mają znaleźć pozostałe wagony tramwajowe oraz wszystkie autobusy. W obecnym budynku administracyjnym zaplanowano kino, pomieszczenia pod wynajem i ekspozycję "18+" (m.in. wypadki związane z komunikacją). Natomiast obecny budynek socjalny służyłby, jako zaplecze administracyjne.

Dość niepokojące są informacje, iż przy tworzeniu koncepcji "LaboT-u" skoncentrowano się na grupie docelowej, czyli dzieciach. Choć władze Łodzi uspokajają, że to muzeum dla wszystkich, to boję się, że wyjdzie z tego najdroższy plac zabaw w historii miasta. Specjalnie nawet ma zostać wybudowany dodatkowy pawilon dla najmłodszych o powierzchni 400 metrów kwadratowych. Nie przewidziano także na tym terenie żadnej możliwości rozbudowy części poświęconej wagonom tramwajowym. A co w przypadku pozyskania nowych wagonów? Według przedstawicieli Deloitte wagony stojące w hali miałyby być zastępowane niepozyskanymi. Czyli co? Te z hali idą niszczeć pod chmurkę?

Nad halą naprawczo-postojową ma
powstać platforma z samolotami
 fot.
Daniel Siwak
Co więcej, moje obawy budzą proporcje. Nie tylko te dotyczące obszarów tematycznych, ale także proporcje dotyczące rozmachu w planowaniu budynków. Pierwszą z nich jest pojawienie się na placu, gdzie obecnie stoją autobusy, wspomnianego przeszklonego budynku (bud. A) o długości 75 metrów, szerokości 35 metrów i wysokości 18 metrów.

Dla porównania budynek nowego terminalu na łódzkim lotnisku ma 137 metrów długości, 80 metrów szerokości i 15 metrów wysokości. Sporą część parteru wypełni wstawiony tam śmigłowiec Mi-6. Mam też duże wątpliwości czy tak gigantyczny budynek wśród jednorodzinnej zabudowy, nie stanie się kością niezgody. Zupełnie inna kwestia, to zgoda konserwatora zabytków na takie budowle na tym terenie. Z resztą nie tylko do tego służby konserwatorskie mogą mieć zastrzeżenia. Koncepcja firmy Deloitte zakłada budowę szklanej platformy nad ponad 100-letnim dachem hali naprawczo-postojowej. Na niej miałby być prezentowane samoloty, góra może cztery.

Niestety, trzeba jasno i otwarcie sobie powiedzieć. Komunikacyjna tożsamość miasta została przygnieciona samolotami! A tylko przypomnę, że transport publiczny w Łodzi ma długoletnią tradycję, a jego początki datowane są na 1898 rok. Pojazdy komunikacji miejskiej będą tak naprawdę tylko tłem dla kolekcji lotniczej, którą na siłę wciśnięto na terenie zajezdni tramwajowej - podkreślam, tramwajowej - na Brusie. Wydaje mi się, że miłośnicy lotnictwa też nie są z tego powodu do końca zadowoleni. Spodziewali się innej prezentacji tych eksponatów np. na pobliskim terenie poligonu.

Po lewo fragment 400-metrowego
budynku z salami dla dzieci
 fot.
Zarząd Nowego Centrum Łodzi
Na koniec warto parę słów wspomnieć o datach i kwotach jakie są lub będą związane z Laboratorium Transportu "LaboT". Otóż firma doradcza Deloitte za przygotowane dokumenty otrzymała zapłatę w wysokości 285 tys. złotych. To o 35 tys. więcej niż początkowo zakładano wydać.

Aby wyremontować już istniejące budynki, wybudować nowe oraz wyposażyć cały kompleks, potrzebna będzie kwota 42 milionów złotych. Władze miasta liczą po cichu na wsparcie Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Do końca przyszłego roku powinien być już gotowy wniosek aplikacyjny. - Nie wykluczam, że będziemy się starali o dofinansowanie osiemdziesięciu pięciu procent wartości projektu - zapewniał dyrektor Zarządu Nowego Centrum Łodzi Błażej Moder. Pozostałe piętnaście procent musiałoby wyłożyć miasto. Bardzo powściągliwie wypowiadano się też o możliwości realizacji inwestycji ze pieniędzy na rewitalizację Łodzi. Rząd przeznaczył na to 400 mln złotych.

Według szacunków, w ciągu roku "LaboT" miałoby odwiedzić nawet 125 tys. osób (300 osób dziennie). Pierwsi goście pojawiliby się w wyremontowanej zajezdni tramwajowej na Brusie nie wcześniej niż w 2018 roku. Oczywiście na realizację przedsięwzięcia muszą wyrazić zgodę jeszcze łódzcy radni.