poniedziałek, 25 listopada 2013

Remont trasy W-Z w Łodzi. Komu pomaga, a komu przeszkadza sygnalizacja przy ulicy Piotrkowskiej?

Zielone światło dla aut pali się ponad minutę. Wówczas najczęściej przejeżdża jeden autobus oraz jedno
lub dwa auta osobowe. W tym czasie piesi muszą czekać na swoją kolej | fot.
Daniel Siwak




Przed nami rozpoczyna się czwarty tydzień, odkąd wykonawca centralnego odcinka trasy W-Z - firma Mosty Łódź - przystąpiła do drugiego etapu inwestycji. Praktycznie każdego dnia coś tam się zmienia. Niedawno robotnicy usuwali torowisko, a teraz już stoi stacja bentonitowa.

Wiadomo, że im bardziej prace będą postępować, tym obszar placu budowy będzie mniej dostępny dla pieszych i rowerzystów. Póki co wykonawca zapewnia, że większość dostępnych przejść dla pieszych, będzie otwartych. Oczywiście poza przejściami podziemnymi, które zostaną ostatecznie zlikwidowane.

W zamian za te nieczynne, przy skrzyżowaniu alei Mickiewicza i Piotrkowskiej, wyznaczono przejście dla pieszych przez plac budowy w poziomie zero. Elegancko wymalowano tymczasowe oznakowanie poziomie, czyli żółtą zebrę. Postawiono odpowiednie znaki drogowe oraz zainstalowano słupy z sygnalizatorami świetlnymi dla aut i dla pieszych.

Grafika pokazuje, że najbliższe dwa
lata nie będą transportowo łatwe
 fot.
Urząd Miasta Łodzi
Ten ostatni, aby przejść na drugą stronę przyszłego wąwozu musi nacisnąć detektor, bo jest to sygnalizacja wzbudzana. Urządzenie wysyła sygnał, aby po chwili zapaliło się zielone światło i będzie można przejść. Organizacja ruchu na skrzyżowaniu alei Mickiewicza z ulicą Piotrkowską nie jest zbyt skomplikowana.

Z deptakowej części Pietryny jednym pasem można pojechać jedynie w prawo. Również w prawo pojedziemy z niedeptakowej części tej ulicy. W lewo przez przejazd rowerowy mogą skręcić jedynie cykliści dla których wyznaczono specjalny objazd. Jazda na wprost przez skrzyżowanie jest nie możliwa. Tam niedługo też rozpocznie się budowa tunelu pod zintegrowanym przystankiem tramwajowym dla trasy ŁTR i W-Z. Jeszcze długo nie będzie można tędy przejechać.

Z uwagi na to, że postanowiłem dojeżdżać nieco inaczej, niż gdy kursowała tam linii 8. Nie codziennie jestem już w rejonie Centralu. Jednak od czego ma się znajomych. Powiedzieli, że powinienem zwrócić uwagę na sygnalizację świetlną przy ulicy Piotrkowskiej.  Oczywiście wszystko zależy od punktu chodzenia lub jeżdżenia.

Zielone światło pali się dla pieszych
przez nieco ponad 30 sekund
 fot.
Daniel Siwak
Zacznijmy od punktu widzenia kierowców. Cykl świateł dla tych użytkowników ulicy został ustawiony na około półtorej minuty. Wówczas najczęściej przejeżdża jeden lub dwa autobusy i tyle samo aut osobowych. Przeważnie wszystkie pojazdy przejeżdżają naraz, czasem tylko w kilkusekundowych odstępach. Dlaczego tak mało? Bo na tym odcinku mają odbywać się wjazdy docelowe.

Chyba nie muszę tłumaczyć, że kiedy piesi czekający na czerwonym, nie są zawsze na tyle cierpliwi, aby odstać półtorej minuty. Co robią? Przechodzą na czerwonym. Wyjątkiem są sytuacje kiedy przy Wólczańskiej lub Sienkiewicza nie dyżuruje policja. Wtedy na odcinku Sienkiewicza - Kościuszki potrafią się tworzyć mini korki. W ciągu jednego cyklu potrafiło przejechać aż 16 samochodów.

Punkt widzenia pieszych jest diametralnie inny. Cykl świateł dla tych użytkowników ulicy został ustawiony na zaledwie pół minuty. Taki czas nie wszystkim pozwala od razu przejść z jednej strony "strefy zero" na drugą. W związku z tym często jest tak, że piesi przechodzą już po zapaleniu się dla nich czerwonego światła. Rekord to 14 osób, które już po zapaleniu się czerwonego światła jeszcze przemykali. Jedni kierowcy spokojnie czekają, inni skutecznie ich obtrąbiają. Do tego rowerzyści, którzy powinni zejść z roweru, a nie przejeżdżać na nim. Niekiedy robi się niebezpiecznie.

Na placu budowy pojawiła się już
instalacja do zawiesiny bentonitowej
 fot.
Daniel Siwak
Więc komu pomaga, a komu przeszkadza sygnalizacja przy ulicy Piotrkowskiej? Na pewno nie pomaga pieszym, którzy muszą stać i patrzeć na prawie pustą aleję Mickiewicza. Wręcz przeciwnie, obecna sygnalizacja przeszkadza im. Z kierowcami jest podobnie. Przy tak małym ruchu, jaki odbywa się w okolicy Centralu światła wcale nie pomagają w sprawnym przejeździe. Przy prędkościach rzędu 30 czy 40 km/h kierowca byłby w stanie zauważyć czekających przy zebrze pieszych. Ale, czy by ich przepuścił?

Rozwiązanie w sumie jest dość proste, nawet są dwa. Pierwsze zakładałoby, że sygnalizacja świetlna powinna zostać całkowicie wyłączona przy tym przejściu dla pieszych. Ci, którzy chcieliby bardziej komfortowo przechodzić przez jezdnię, mogliby to zrobić kilkadziesiąt metrów dalej, przy skrzyżowaniu z aleją Kościuszki. Drugie rozwiązanie, to wydłużenie cyklu zielonego światła dla pieszych np. do 45 sekund, co pozwoliłoby przejść im od razu z jednej strony na drugą. Wiadomo, że to miało by jakiś sens, przy jednoczesnym skróceniu cyklu zielonego światła dla aut do np. 60 sekund. Wkrótce spadnie śnieg i przejście i tak będzie nieco utrudnione.

Poza tym musimy pamiętać też o jednym. Przejście dla pieszych na alei Mickiewicza przy ulicy Piotrkowskiej, nie będzie działało przez cały okres budowy. W związku z pracami nad tunelem pod ulicą oraz nowym przystankiem tramwajowym, w przyszłym roku i tak zostanie zamknięte na jakiś czas. Ale póki co można przemieszczenie ułatwić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz