sobota, 16 listopada 2013

Podróże komunikacyjne. Duża latte w Helmucie? Tak mają na krakowskiej polibudzie

Stary krakowski Helmut chyba lepszej emerytury nie mógł sobie wymarzyć. Stoi teraz po budynkiem
Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej, jako nietypowa kawiarnia | fot.
Daniel Siwak
W drugim odcinku cyklu postanowiłem zajrzeć do komunikacyjnej kuchni. I to dosłownie. W tym celu musiałem pojechać aż do stolicy Małopolski. Tamtejsza politechnika kupiła sobie starego Helmuta, który dostał od niej drugie życie.

Pewnie domyślacie się już, że chodzi o Pantograf Cafe, czyli kawiarnię w starym tramwaju Düwag GT6. Z tego co mi się udało ustalić, wagon jeszcze trzy lata temu należał do MPK Kraków i liniowo woził pasażerów po mieście.

Kiedy na początku roku pojawiła się informacja, że coś takiego powstało na Politechnice Krakowskiej, od razu stwierdziłem, że muszę tam się pojawić. Niestety, chęci zweryfikowała codzienność. Jednak, kiedy tylko pojawiła się okazja do wizyty w Krakowie powiedziałem sobie, że muszę to zobaczyć.

"Przypominamy o obowiązku
skasowania biletu po wejściu"
 fot.
Daniel Siwak
Zacznijmy jednak od krótkiej historii przedsięwzięcia. Na początku Helmut miał zostać pomnikiem, takim wolnostojącym i cieszącym oko. Z czasem pojawił się pomysł na prowadzenie w nim zajęć dydaktycznych. Ostatecznie dziekan Wydziału Mechanicznego PK prof. Leszek Wojnar, postanowił go wydzierżawić na miejsce spotkań zarówno studentów, jak i wykładowców.

Poza tym idea nietypowej kawiarni wiązała się także bezpośrednio z Instytutem Pojazdów Szynowych działającym na wydziale, którego pracownicy współpracują z MPK Kraków. - Pomysłów na wykorzystanie tramwaju było wiele. Przeważył pragmatyzm związany z kosztami eksploatacji oraz utrzymania samego wagonu w przyzwoitej czystości i estetycznym wyglądzie - opowiada mi mgr Leszek Hacuś z Politechniki Krakowskiej. Tramwaj został zakupiony po cenie złomu, a uczelnia zafundowała mu malowanie.

Na pierwszy rzut oka wagon wygląda jakby stał na jakimś wekslu (przejazd międzytorowy służący do zmiany kierunku) lub bocznicy tramwajowej. Być może takie wrażenie powstaje dzięki oddalonemu o kilkanaście metrów, dość obszernemu budynkowi Wydziału Mechanicznego PK.

Tramwajowa przestrzeń mimo
wszystko jest w miarę kameralna
 fot.
Daniel Siwak
Idąc specjalnie wybudowanym peronem z kostki kamiennej, do środka wejdziemy oczywiście tymi samymi drzwiami, którymi niegdyś wchodzili pasażerowie. Pierwsze są zablokowane ze względu na wewnętrzną zabudowę, więc dla gości dostępne są drugie i trzecie drzwi. Obsługa tramwaju wchodzi przez czwarte. Ponoć cały czas działa oryginalny ich mechanizm, a zimą wchodzi się naciskając tzw. "ciepły" guzik. Automat sam zamyka drzwi po wejściu klienta.

Ponieważ byłem tam, kiedy na zewnątrz panowały cieplejsze temperatury, drzwi były cały czas otwarte. Pozostaje mi wierzyć na słowo. Pierwsze wrażenie - przynajmniej moje - niewiele różni się od tego po wejściu do zwykłego tramwaju. Dopiero po chwili zauważalne są pozostałe zmiany jakie zaszły we wnętrzu tramwajowego zabytku. Wagon został podzielony na dwie strefy. W tej tylnej, za przegubem znajduje się całe zaplecze tego nietypowego lokalu.

Tuż przy trzecich drzwiach zainstalowano bar z dość dobrze wpasowanym w tą wąską przestrzeń, blatem oraz szafkami. Zmieściła się tutaj m.in. kasa fiskalna, lodówka na napoje, ekspres do kawy czy komputer. Czwarte drzwi nazwać moglibyśmy wejściem służbowym. Tam znajduje się magazynek oraz kuchnia. - Najdłużej musieliśmy czekać na pozwolenie Sanepidu na prowadzenie działalności gastronomicznej w tramwaju. Ponieważ jest to obiekt nietypowy, nie wiedzieli co z nim zrobić. Chodziło zwłaszcza o wysokość w części konsumpcyjnej - wspominają właścicielki Urszula Durczak i Magdalena Zaczkowska. Po miesiącu oczekiwania można było ruszyć z pracami adaptacyjnymi.

Dziewięcioosobowa, konferencyjna
część kawiarni Pantograf Cafe
 fot.
Daniel Siwak
W pierwszej, przedniej części przed przegubem znajduje się strefa dla klientów. Do dyspozycji mają oni pojedyncze lub podwójne, skierowane do siebie, tramwajowe siedzenia z miękkimi poduszkami oraz pomiędzy nimi stolik, pod którym dość zmyślnie ukryto kaloryfer. Nad każdym z nich zamontowano małą lampkę z ażurowym kloszem.

Muszę przyznać, że szczególną uwagę zwraca przestrzeń przy kabinie motorniczego, która znajdując się za szybą sprawia wrażenie obiektu muzealnego. Spokojnie tą część można nazwać konferencyjną. To za sprawą dziewięciu tramwajowych krzeseł zamontowanych wokół stolika umieszczonego na środku. Nad nim dwie lampki oraz głośnik, z którego płynie muzyka. Na pewno daje się też zauważyć dość charakterystyczne elementy tramwaju. Mam  tutaj na myśli m.in. uchwyty przy sufitowych poręczach, oprawy jarzeniówek, kasety na tablice boczne czy wewnętrzne naklejki.

Chyba nie muszę wspominać, że po wejściu do tramwaju należy skasować bilet! Dostać go można od obsługi Pantografu i należy go skasować w jednym z trzech kasowników. Inaczej nie będziemy mogli połączyć się z internetem, bo wydruk to jednocześnie hasło do Wi-Fi, które obejmuje teren wokół wagonu. Osobom, którym padnie komórka z ratunkiem przyjdzie kilka gniazdek elektrycznych zamontowanych nad oknami.

W wagonie udało pomieści się część
dla klientów oraz zaplecze lokalu
 fot.
Daniel Siwak
Wielkim plusem w cieplejszych miesiącach jest duży trawnik wokoło. Prócz tego, że staje tam mały ogródek do krótkiego wypoczynku, pracownicy Pantografu rozkładają mini plac zabaw dla najmłodszych. Dla wielbicieli planszówek, kilka z nich czeka na stoliczku w przegubie.

A co znajdziemy w menu? Uwagę przykuwa "zapiekanka pantograf" czy "hot-dog mechaniczny". Akurat tą pierwszą przekąskę miałem okazje przetestować osobiście. Wersja z salami, szczypiorkiem i prażoną cebulką bardzo dobra. Zapamiętałem aromatyczny sos czosnkowy. Szkoda tylko, że sama baza zapiekanki nie jest robiona osobiście, tylko kupowana. Nie wszystkim pasują pieczarki. Czajniczek herbaty w przyzwoitej cenie, aromatyczna latte też warta uwagi. Na więcej w czasie wizyty niestety nie starczyło czasu oraz wilczego apetytu. No, ale przecież to nie była moja ostatnia wizyta w Pantograf Cafe.

Może głupio to pisać, ale władze uczelni zapewne nie wiedziały, że stworzyły idealny lokal dla większości miłośników komunikacji miejskiej. Można tutaj spędzić fajnie czas na rozmowie ze znajomymi, a przy okazji zjeść coś, napić się kawy, herbaty czy piwa. Tramwajowy lokal czynny jest niezależnie od roku akademickiego - od poniedziałku do piątku w godzinach 7.30 - 19.00, natomiast w sobotę i niedzielę w godzinach 8.00 - 19.00. Dojechać tam można tramwajami linii 4, 5, 9, 10 i 52 (przystanek: AWF).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz