niedziela, 27 października 2013

Sztuką jest przyznać się do błędu. Dlaczego Zarząd Dróg i Transportu w Łodzi tego nie potrafi?

Mieszkańcy kamienicy przy ulicy Narutowicza 36 zostali pozbawieni możliwości dojazdu do posesji. Dzięki
temu dowiedzieliśmy się, że z końcem września otwarte miało być jedynie torowisko |
fot. Daniel Siwak
Każdy mieszkaniec większego lub mniejszego miasta, może oczekiwać od swoich lokalnych urzędników tego, że będą wypełniać swoją pracę sumiennie. A nawet jeśli zdarzy im się jakiś błąd, bo człowiek jest tylko człowiekiem, to przyznają się do winy i spróbują to naprawić.

Jedną z takich sytuacji, kiedy trzeba zawierzyć urzędnikom, są remonty i wielkie inwestycje. Tak też stało się i w Łodzi 1 lipca. Wówczas spora część Śródmieścia została zamknięta, dotyczyły to także ulicy Narutowicza (Piotrkowska - P.O.W.), gdzie wymieniano torowisko tramwajowe oraz część jezdni.

Zarząd Dróg i Transportu w Łodzi - trochę z automatu - jest chyba jedną z najbardziej nastawionych na krytykę ze strony mieszkańców, instytucją w naszym mieście. Oddziałuje na niego bardzo silne lobby środowiska rowerowego, które z taką samą siłą potrafi wypomnieć błędy, co pochwalić za nowe rozwiązania.

O miejskich remontach w mieście
informują tablice - Łódź Buduje
 fot.
Daniel Siwak
Do tego trzeba dopisać kierowców, którym wiecznie mają mało miejsc do parkowania, jezdnie są za wąskie, a BUSpasy robi się po to, aby im dokuczyć. Oczywiście nie można zapomnieć także o pasażerach komunikacji miejskiej, którym jeszcze nie, ale powoli zaczyna być wszystko jedno, kiedy mają czekać na tramwaj 15 czy 20 minut w godzinach szczytu. Pieszych zostawiłem sobie na koniec, bo często są spychani na przysłowiowy margines.

Dlatego w interesie wszystkich urzędników, a w szczególności tych na pierwszym froncie, powinno być dbanie o dobry lub przynajmniej o poprawny wizerunek ZDiT. Na to pracuje się całe 365 dni w roku i czasem jedna czy dwie wpadki mogą położyć misternie układany plan. Wtedy trzeba znów zaczynać od początku, aby nadrobić stracony czas. Po którymś razie może okazać się, że jest to prawdziwa mission impossible. I co wtedy?

Kiedy na początku lipca startowały wielkie remonty, w eter poszła jasna informacja. Na ulicy Kopernika torowisko tramwajowe skończone będzie do 30 września tego roku. Jednak chodniki i cała ulica dla aut zostanie oddana dopiero w połowie 2014 roku. Inna sprawa, że wykonawca załapał miesięczne opóźnienie. Na ulicy Narutowicza sytuacja miała wyglądać nieco inaczej, bo termin zakończenia całości miał upłynąć 30 września tego roku. Tam przede wszystkim chodziło o przebudowę skrzyżowań z ulicą Kilińskiego oraz z ulicą Polskiej Organizacji Wojskowej, czym chciano dostosować je do węzła, który budowany będzie za kilka miesięcy przy dworcu Łódź Fabryczna.

Koniec remontu torów to koniec
września, ulicy - koniec tego roku
 fot.
Daniel Siwak
Problem w tym, że magiczna data 30 września już dawno minęła, a obydwie jezdnie ulicy Narutowicza nie sprawiały na ten czas wrażenia gotowych do otwarcia. Południową jezdnię z ruchem dwukierunkowym, drogowcy otworzyli dopiero w ubiegłym tygodniu.

Warto też przy całej sytuacji dodać, że budowa nowych przystanków tramwajowych przy ulicy Kilińskiego, też jakoś nienaturalnie się przeciąga. Od kilku tygodni, poza wytyczeniem obrębu z krawężników granitowych, nie położono tam żadnej nowej warstwy podbudowy, o wybrukowaniu przystanku już nie wspominając. Zresztą całkiem niedawno rozpoczęły się dopiero prace przy budowie nowych chodników przy południowej jezdni, które też jakoś nie powalają rezultatami. Ale to wszystko jest tak naprawdę tłem całej sytuacji.

W międzyczasie, w Dzienniku Łódzkim ukazał się tekst pt. "Lokatorzy kamienicy przy Narutowicza: Zostaliśmy odcięci od świata". Dowiedzieliśmy się z niego, że mieszkańcy budynku przy Narutowicza 36 obawiają się, że w razie potrzeby nie dojadą do nich służby ratunkowe, bo cały czas odbywają się prace w obrębie jezdni. Wówczas Zarząd Dróg i Transportu tłumaczył sytuację tym, że robotnicy myśleli, że wspomniana kamienica jest... pustostanem.

Dwie wersje mapki dotyczącej
wakacyjnych remontów w Łodzi
 fot. Zarząd Dróg i Transportu
W pewnym momencie o sprawie kamienicy pod numerem 36 zaczęło robić się głośno. Dlatego ZDiT zorganizował spotkanie z dziennikarzami. Podczas niego przedstawiono aktualny stan prac na ulicy Narutowicza oraz wyjaśniono sytuację mieszkańców okolicznych kamienic.

Kilka godzin później, na stronie internetowej ZDiT pojawiła się taka oto informacja. - Podczas dzisiejszej konferencji prasowej wyjaśniliśmy dziennikarzom, że powtarzana od kilku dni w łódzkich mediach informacja jakoby remont ul. Narutowicza miał się zakończyć 30 września - nie jest ścisła. Po raz kolejny przypominamy, że termin ten dotyczył wyłącznie udostępnienia przejazdu tramwajów. Oto dowód w postaci tekstu umieszczonego na naszej stronie 25 czerwca. Drugi link pod tym tekstem prowadzi do mapki, na której jest wyraźnie zaznaczone, że 30 września na Narutowicza ma być puszczony ruch tramwajowy - wyjaśniają urzędnicy.

I niby wszystko jest dobrze, nieścisłość została wyjaśniona. Jednak w tym konkretnym przypadku pojawiła się niestety nieścisła nieścisłość. Otwierając rzeczoną mapkę, przy datach remontu ulicy Kopernika i Narutowicza rzeczywiście jest adnotacja "ruch tramwajowy". Jednak na tej samej mapce, która trafiła do mediów trzy tygodnie wcześniej, czyli na początku czerwca, takiej adnotacji w ogóle nie ma. Kiedy została dodana? Nie wiadomo. Co więcej w grafikach, które prezentowane były pod koniec czerwca oraz w mapce na drugiej stronie gazetki "Łódź Buduje", brak jest informacji jakoby data 30 września na zakończenie układu torowego także obowiązywała także na ulicy Narutowicza.

Urzędnicy mają czasem problem
września, ulicy - koniec tego roku
 fot.
Daniel Siwak
Muszę przyznać, że ta cała sytuacja wprawiła mnie w wielką konsternację. Dlaczego? Otóż dlatego, że ja i reszta moich "transportowych" koleżanek i kolegów z innych mediów, moglibyśmy ukryć przed łodzianami lub zapomnieć o tak ważnym szczególe. Ale nie zapomnieliśmy, a tym bardziej nie ukryliśmy faktu, że na ulicy Narutowicza tylko torowisko tramwajowe gotowe będzie pod koniec września. Po prostu o tym wszyscy dowiedzieli się w poprzedni wtorek (22 października).

Wiem, że wielką sztuką jest przyznać się do błędu, kiedy w grę wchodzi tak delikatna sprawa jak remonty infrastrukturalne. Ale czy nie lepiej było powiedzieć wprost - nie wyrobiliśmy się, przepraszamy łodzian i mieszkańców ulicy Narutowicza? Choć część osób zapewne znów by szydziła, że kolejny remont się opóźnia, ale wydaje mi się, że większość jednak po takich słowach by to zrozumiała. Tymczasem mamy dość dziwną sytuację, gdzie Zarząd Dróg i Transportu puszcza w świat informację na zasadzie - ale co Ci mieszkańcy chcą? Przecież informowaliśmy w czerwcu, że jezdnie nie będą otwarte z końcem września. Pozostaje mi tylko sobie westchnąć. Ehhh...

Na koniec dzisiejszego postu, prośba. Proszę szanownego i mości panującego Zarządu Dróg i Transportu o nieobrażanie się na mnie. Co złego to nie ja. Chciałem tylko Wam pomóc zrozumieć, że nie tędy wiedzie droga.

4 komentarze:

  1. Artykuł jest super, jedynie mam jeden mały problem czy oby ZDiT wie na ile jeszcze może sobie pozwolić ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już pytanie do samego ZDiT-u. Ciekaw byłbym odpowiedzi. Jednak można domniemywać, że jeszcze tego zapasu trochę jest i takie sytuacje dzieją się, choć już na granicy możliwości.

      Usuń
  2. Nie wiem czy zwróciłeś uwagę, ale na Kopernika również pojawił się dopisek (ruch tramwajowy), czyli 2 pieczenie na jednym ogniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, tylko z ulicą Kopernika od początku było wiadomo, że jedynie remont torowiska ma zakończyć się przed 1 października. Reszta w przyszłym roku. Z resztą na pozostałych materiałach jest ta adnotacja.

      Usuń