czwartek, 5 września 2013

Wagony M8C w Łodzi. Na razie kursują na linii Z, od października pojadą na linii W

Pierwsze wagony M8C pojawiły się już na ulicach Łodzi. Na razie testowo kursują na linii zastępczej Z.
 Pasażerowie mają okazje wyrobić sobie o nich opinie, zanim wyjadą na trasę W-Z | fot.
Daniel Siwak


















Po kilku dniach nieobecności na "ZbiorKomie" wracam do komunikacyjnej rzeczywistości miasta Łodzi. Pomyślałem sobie, że dawno nie pisałem nic o losie wagonów M8C, które od niemieckiego Bielefeld kupiło w lutym MPK Łódź.

Jeśli dobrze pamiętacie, to w maju tego roku odbyła się oficjalna prezentacja zakupionych wagonów. Mówiąc dokładniej przewoźnik pokazał wagon #525, który jako jeden z pierwszych pojawił się w naszym mieście. Na terenie Zakładu Techniki przy ulicy Tramwajowej odbyła się najważniejsza przeróbka tych pojazdów, czyli zmiana biegunów oraz montaż nowych sprzęgów.

Pracownicy MPK montowali także radia, kasety na tablice boczne, wszelkie oznaczenia wewnętrzne oraz oznaczenia Lokalnego Transportu Zbiorowego w Łodzi. Przez ostatnie dni można było zobaczyć biało-pomarańczowe tramwaje, kursujące najczęściej pomiędzy rondem Lotników Lwowskich a Chocianowicami IKEA. Mechanicy oraz motorniczowie odbywali dłuższe jazdy próbne, przygotowujące do normalnych kursów z pasażerami.

Już wkrótce pojawi się większość
z zakupionych przez MPK wagonów
 fot.
Daniel Siwak
W końcu trzeba było sprawdzić wagony w ruchu liniowym. Dlatego władze spółki podjęły decyzję, aby w poniedziałek (2 września) pojazdy oficjalnie wyjechały na ulice miasta. Na łódzkich szynach pojawił się pierwszy "Bilefeldczyk". Nowe tramwaje z Niemiec kursują aktualnie na trasie Kurczaki - Chocianowice IKEA, czyli na tramwajowej linii zastępczej Z.

I tak na początku tygodnia można było zobaczyć tylko wagon #525, który od razu wzbudził zainteresowanie nie tylko pasażerów, ale także miłośników komunikacji. Jednak od wtorku (3 września) wspomnianą linię obsługiwały już trzy Düwagi M8C  #525, #529 oraz #534. Być może wkrótce pojawi się jeszcze jeden, czwarty wagon. Byłby to prawdopodobnie #536.
"Na razie nie mieliśmy żadnych problemów. Nie mieliśmy żadnych skarg ani uwag. Zarówno prowadzący jak i pasażerowie są zadowoleni z ich funkcjonowania - Sebastian Grochala, rzecznik prasowy MPK Łódź"
Pasażerowie muszą uważać na
chowane do wewnątrz schody
 fot.
Daniel Siwak
Łódzcy pasażerowie muszą się nieco oswoić z wagonami M8C. Przede wszystkim należy zwrócić szczególną uwagę na stopnie tramwaju. Jeden z nich wysuwany jest spod pudła wagonu, drugi zaś chowany jest w obrębie drzwi. Trzeba pamiętać, że stojąc na zółtym polu, uniemożliwiacie odjazd pojazdu lub otwarcie jego drzwi na przystanku.

Co dalej? Na razie nowe-stare wagony z Niemiec kursują na wspomnianej linii Z. Jednak od października będzie ich zdecydowanie więcej na ulicach. Pojadą na nowych liniach tramwajowych oznaczonych literą "W", jak wahadłowy. Prawdopodobnie będą obsługiwać zachodnią część trasy WZ - z Wyszyńskiego do dworca Łódź Kaliska lub jej wschodnią część - z Augustów do Mickiewicza.

Na pewno nie będzie to jedyna komunikacja zastępcza w czasie ponad dwunastomiesięcznej przebudowy centralnego odcinka trasy WZ. Jednak szczegóły zmian Zarząd Dróg i Transportu w Łodzi ma podać w najbliższych tygodniach. Poza tym pamiętajmy, że przebudowana ma być cała trasa - z Retkini na Widzew wraz z budową nowego torowiska na Janów i Olechów. Te prace na pewno też będą wymagały użycia dwukierunkowych tramwajów.

3 komentarze:

  1. Schody w tym ustrojstwie są nieco niższe niż w naszych złomach (jest ich więcej), ale za to nie widać zbytnio możliwości złapania się za poręcz dla wsiadających.
    Istotna przewaga nad 805 to lepsze parametry silników trakcyjnych. Ważną zaletą też jest przegub zamiast łączenia wagonów (ponieważ w przegubie da się upchać pasażerów, to mniej miejsca się marnuje).
    Istotna wada to masa 35 ton przy długości 26 metrów.
    Zaleta natomiast to trzy miejsca siedzące w jednym rzędzie, która nadrabia ich mniejszą ilość ze względu na rozmieszczenie drzwi z obu stron. Co do lokalizacji drzwi, trochę kłopotliwa może wydawać się ich nierównomierność. Ale będzie to miało znaczenie tylko przy większych potokach, które są rzadkością. W dni robocze w godzinach 4-6 i 20-23, a w dni wolne przez większość dnia, te tramwaje będą jeździły z większością wolnych miejsc siedzących.

    W porównaniu do moderusów z Gdańska i Poznania, to jest to po prostu uboższy, niezmodernizowany, stary, w pełni wysokowejściowy tramwaj.

    Jeśli 'to to' czasy rozkładowe ma identyczny, jak PESA, to z dwojga złego, lepiej kupić 'kilku takich niemieckich emerytów' niż jedną nówkę sztukę, która i tak nie zmieni transportowego oblicza miasta.

    Na lekką, bezkolizyjną kolej miejską z prawdziwego zdarzenia tego miasta nie stać, więc nie ma co za wiele dywagować nt. świetlanej przyszłości transportu miejskiego. Jego rola będzie jeszcze trochę czasu spadać wśród ludności w wieku mobilnym (do momentu aż czas dotarcia samochodem będzie dłuższy niż zbiorkomem).
    Ciekawe jest natomiast jak wpłyną na to trendy demograficzne. Gdy roczniki 1950-1960 skończą 65 lat to udział ludności w wieku poprodukcyjnym może dojść do 30 %. A wtedy duża część emerytów będzie jeździła zbiorkomem (choć coraz więcej starców nie będzie zaprzestawała jeździć swoimi autami). Na pewno zmniejszy się liczba uczniów i studentów (tutaj nie tylko demografia, ale też uświadomienie sobie, że papierek nic nie daje, obecnie w kraju już tylko 1/3 ludzi w wieku 19-24 lata studiuje).

    Jako tabor zastępczy na czas kopania nikomu niepotrzebnego 'tunelu otwartego' ma to jakiś sens... Problem w tym, że nie ma taboru na czas, gdy WZ zostanie oddana (o ile do tego w ogóle dojdzie, bo po wyborach może być inna koncepcja nowych władz).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest plan zakupu 22 nowych tramwajów na trasę W-Z. Jednak władze MPK mówią wprost, że bez pomocy ze strony miasta się nie obędzie.

      Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, że popełniono błąd przy planowaniu przebudowy tej trasy nie wpisując zakupu taboru. Oczywiście nowa trasa bez nowego taboru nie ma w dłuższej perspektywie sensu.

      Usuń
    2. Nie popełniono błędu, bo wtedy koszt byłby zaporowy.
      Popełniono błąd nie spinając remontów Przybyszewskiego i Łagiewnickiej (plus oczywiście wiaduktu i Wycieczkowej) w projekt unijny i nie kupując przy tej okazji nowego taboru (z samych oszczędności zebrałoby się na 20 tramwajów)

      Popełniono błąd nie dokupując 5 brakujących wagonów na 11, kiedy była na to szansa (choć dofinansowanie było mizerne).

      Popełniono wreszcie błąd planując (albo i nawet nie) remonty, przez co tramwaje niskopodłogowe mogą obsługiwać tylko 3 trasy (11, 15/A, 16A, przy czym ta ostatnia to marnotrawstwo taboru), pomimo tego, że większość torowisk w mieście jest już w dobrym lub co najmniej poprawnym stanie, tylko zawsze jest jakiś czarny punkt. A to jakieś niedokończone 100 metrów, a to skrzyżowanie grożące katastrofą...

      Usuń