piątek, 13 września 2013

Masa Krytyczna w Łodzi. Wyrzucenie "masowiczów" na obrzeża czy koniec manifestacji rowerzystów?

Łódzka Masa Krytyczna, to pokojowa manifestacja obecności rowerzystów w mieście. Odbywa się w każdy
ostatni piątek miesiąca. Startuje z pasażu Schillera i kończy na placu Wolności | fot. Daniel Siwak

Najbliższe dwa lata nie będą należały do łatwych, jeśli chodzi o drogi i komunikację miejską. Przebudowa trasy tramwajowej W-Z, przebudowa placu Wolności, remont ulicy Legionów czy kontynuacja inwestycji na ulicy Rojnej i Przybyszewskiego.

Piesi, kierowcy aut, pasażerowie komunikacji miejskiej czy rowerzyści. Na pewno każda z tych grup użytkowników, w jakiś sposób zostanie dotknięta remontami w Łodzi. W czasie czwartkowego (12 września) spotkania Zespołu Monitoringu Ruchu w Urzędzie Miasta Łodzi, prezydent Hanna Zdanowska poruszyła kwestię dotyczącą rowerów i rowerzystów.

Przyznam szczerze, że byłem nieco zdziwiony, kiedy został wywołany temat dalszej organizacji Łódzkiej Masy Krytycznej. Nie zauważyłem podczas spotkania zespołu wiceprezydenta Radosława Stępnia, który odpowiedzialny jest w magistracie m.in. za drogi, rowery i komunikację miejską. Być może wyjaśniłby skąd takie dylematy.

Przejazdy Masy zabezpiecza policja
oraz służba porządkowa organizatora
 fot.
Daniel Siwak
Łódzka Masa Krytyczna - jak mówią jej organizatorzy - to pokojowa manifestacja obecności rowerzystów w mieście. W każdy ostatni piątek miesiąca, zrowerowani mieszkańcy Łodzi spotykają się w pasażu Schillera, aby wyruszyć na ulice wcześniej przygotowaną trasą. Chodzi o zwrócenie uwagi na bezpieczeństwo i sytuację rowerzystów w mieście.

Każdy przejazd jest zgłaszany i zabezpiecza go służba porządkowa - tzw. "niebieskie kamizelki", policja oraz ambulans. O tym, że rowerowa impreza staje się popularna, mogą świadczyć statystyki. W czerwcu 2011 roku pojawiło się 556 uczestników. Rok później było ich 1476, a w czerwcu tego roku padł rekord - ulicami Łodzi przejechało 2183 rowerzystów. W analogicznych latach, tylko w miesiącu sierpniu jechało odpowiednio 880, 1156 oraz 1659 rowerzystów.

Jedni pojawiają się tam, bo warto pokazać się na Masie, inni chcą w ciekawy sposób spędzić piątkowe popołudnie, a jeszcze inni najzwyczajniej popierają ideę tej manifestacji. Oczywiście spora część uczestników na co dzień korzysta z rowerów. - Pojawia się pytanie. Czy na czas tej inwestycji (przebudowa trasy W-Z - przyp. autora) będziemy pozwalać na organizację Masy Krytycznej? Te dwa lata, to dobra okazja, aby Masa jeździła po obrzeżach Łodzi" - zastanawiała się Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi.

Kierowcy i pasażerowie muszą
zatrzymać się przy przejazdach
 fot.
Daniel Siwak
Jednak problemem z jakim borykają się organizatorzy Łódzkiej Masy Krytycznej, jest narastająca fala krytyki. Łodzianie narzekają m.in. na długi czas przejazdu kolumny czy pechowy dzień akcji, czyli piątek. Coraz częściej impreza odbija się także na pasażerach komunikacji miejskiej.

Nie przemawiają do nikogo argumenty, że przejazd odbywa się tylko raz w miesiącu, a na co dzień kierowcy i tak stoją w korkach i nie robią z tego powodu awantury. Władzom miasta zapewne chodziło, aby Masa nie przejeżdżała po ulicach dedykowanych dla komunikacji miejskiej w czasie remontu lub po ulicach, gdzie wyznaczono objazd dla kierowców. Przy zamkniętej części Śródmieścia mogłoby dojść rzeczywiście do małego paraliżu.

Z resztą mogę się domyślać, że sprawa opiera się także o pasaż Schillera. Kiedy firma Strabag zacznie przebudowę kolejnego odcinka ulicy Piotrkowskiej jedynym wjazdem i wyjazdem będzie plac Komuny Paryskiej i ulica Tuwima. Stąd też sugestia o przeniesieniu przejazdów na ulice poza ścisłym centrum miasta.

Największa Masa Krytyczna w Łodzi
liczyła blisko 2,2 tys. uczestników
 fot.
Daniel Siwak
Czy wrześniowa Masa Krytyczna w Łodzi, która odbędzie się już po raz 145, będzie ostatnią? Trudno wyrokować w tej sprawie. Władze Łodzi będą miały twardy orzech do zgryzienia. Szczególnie chodzi mi o osobę wiceprezydenta Radosława Stępnia, który znany jest z pozytywnego nastawienia do rowerów i rowerzystów. Na szczęście ze strony UMŁ jest wola rozmów.

Tak naprawdę na mądrą i wyważoną decyzję jest jeszcze czas. Centralny odcinek trasy W-Z zostanie zamknięty dla aut dopiero na poczatku listopada tego roku. Przedstawiciele magistratu, Zarządu Dróg i Transportu, policji oraz Fundacji Fenomen, która organizuje przejazdy cyklistów, mogą jeszcze wypracować zadowalający wszystkich kompromis. Mam tylko nadzieję, że środowiska rowerowe nie zaprezentują postawy roszczeniowej. To mogłoby się źle skończyć.
"Masa Krytyczna jest comiesięczną demonstracją przeciwko błędnej polityce transportowej władz miasta. Polityka ta sprawia, że nasze ulice są niebezpieczne dla uczestników ruchu, a mieszkańców pozbawia się możliwości wyboru innego środka transportu niż samochód" - fragment oświadczenia organizatorów Łódzkiej Masy Krytycznej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz