wtorek, 30 lipca 2013

Ulica Piotrkowska. System kontroli wjazdu będzie dziurawy

Słupki blokujące wjazd już są zamontowane. Jednak,  
gdy będę podniesione to i tak będzie można je ominąć
 fot.
Daniel Siwak
Ulica Piotrkowska się zmienia. Odcinki od placu Wolności do ulicy Próchnika i Rewolucji 1905 r. oraz od ulicy Zamenhofa i Nawrot do alei Piłsudskiego i alei Mickiewicza, zyskały już nowy wygląd.

Na tym drugim odcinku nie będzie można sobie już tak swobodnie wjeżdżać. Uniemożliwi to specjalny system kontroli wjazdu.

Jeszcze pod koniec ubiegłego tygodnia, drogowcy instalowali jego elementy tuż przy skrzyżowaniu ulicy Piotrkowskiej z ulicą Roosevelta. Specjalne słupki będą wysuwały się z jezdni, aby zablokować wjazd dla samochodów, których raczej diametralnie nie ubyło po remoncie. Jednak ów system może być dziurawy i nieskuteczny. Dlaczego?

Na wspomnianym odcinku ulicy Piotrkowskiej znalazłem się całkiem przypadkowo, wszystkiemu winien był tramwaj, który mi najzwyczajniej uciekł. Kiedy już nią szedłem, przy okazji zobaczyłem jak idzie instalacja systemu kontroli wjazdu. To urządzenia, które generalnie mają długą historię. Jeszcze przed rozpoczęciem remontu reprezentacyjnej ulicy Łodzi, Zarząd Dróg i Transportu zastanawiał się nad formą całego przedsięwzięcia. Wcześniej wjazdu pilnowały przecież kamery.

Projektanci nie przewidzieli, że
słupki omijane będą chodnikiem
 fot.
Daniel Siwak
System kontroli wjazdu z jakim będziemy mieli do czynienia na nowej Pietrynie, składa się z pojedynczego modułu. Są to cztery automatycznie słupki, wsuwane i wysuwane za pomocą siłowników z jezdni. Montuje się je w taki sposób, aby wypełniły całą szerokość zajmowanej ulicy.

Nie utrudniają przejścia pieszym, nie utrudniają przejazdu rowerzystom. Za to skutecznie utrudniają przejazd samochodom, szczególnie tym, które są nieuprawione do wjazdu na dany odcinek. Oczywiście specjalne piloty do automatycznych słupków powinni otrzymać mieszkańcy, służby ratunkowe i służby komunalne. Reszta miałaby do wyboru miejsca parkingowe na wszystkich przecznicach ulicy Piotrkowskiej. No i oczywiście łódzką komunikację miejską, która dociera w miarę blisko.

Nota bene cały system był instalowany już po zakończeniu wszystkich prac brukarskich, co spowodowało kolejne utrudnienia. Zarząd Dróg i Transportu przyznał wprost, że konieczne było zmodyfikowanie wcześniej zaakceptowanego rozwiązania. Dokładnie chodziło o zewnętrzną rozdzielnię, dla której szukana jest lokalizacja inna niż ściana budynku, gdzie znajduje się klubokawiarnia Zmiana Tematu.

Ciekawe czy urzędnicy zmierzą się
z problem dziurawego systemu
 fot.
Daniel Siwak
Ale wracając do tematu. Siedząc sobie na jednej z ławek zauważyłem, że miejsce remontu można swobodnie i "tymczasowo" ominąć... chodnikiem. Prócz kilkunastu rowerzystów, bez najmniejszego skrępowania przejechało sobie tamtędy osobowe audi, ford, dwa ople, fiat straży miejskiej i renault firmy kurierskiej.

I nie byłoby może w tym nic dziwnego, ale taki w sam sposób będzie można nielegalnie ominąć miejsce, gdzie znajdują się słupki. Jakby się przypatrzeć bliżej, to chodnik w tym miejscu jest już nieco zabrudzony od kół samochodów. Nawet stojący blisko znak drogowy nie stanowi żadnego problemu w pokonaniu systemu kontroli wjazdu na ten odcinek ulicy Piotrkowskiej.

To dziwne, że na etapie projektu nie uwzględniono w tym miejscu na przykład latarni ulicznej, kwietnika czy ławki (która jest przykręcana do chodnika). Zapewne skończy się na postawieniu dodatkowego kosza na śmieci albo przesunięciu jakiegoś innego. Jestem ciekaw, jak sprawa rozwiąże się w pobliżu ulicy Moniuszki. Tam także ma być zamontowany system kontroli wjazdu wraz z wysuwanymi słupkami.

Na co dzień słupki mają być ukryte,
a wysuwane tylko w czasie imprez
 fot.
Daniel Siwak
Swoją drogą trochę szkoda, że taki zestaw nie pojawi się na każdym wjeździe w ulicę Piotrkowską. Słupki mogłyby być opuszczone pomiędzy 6.00 a 11.00 i 19.00 a 20.00, czyli w godzinach przeznaczonych dla dostawców. Powiedzmy o 11.15 i 20.15 słupki szłyby znów w górę. Każde auto, które znajdowałby się nadal w strefie zamkniętej, byłoby narażone na interwencję służb miejskich, a jego kierowca na mandat lub wywóz pojazdu lawetą.

Potem cała ulica dla pieszych, rikszarzy i rowerzystów. Dzięki temu reprezentacyjna ulica Łodzi szybko odzyskałaby funkcję deptaku. Jednak to tylko marzenia. Rzeczywistość jest teraz taka, że auta znów śmigają Pietryną i po oddaniu całego odcinka pomiędzy placem Wolności a aleją Mickiewicza i aleją Piłsudskiego, nic się zapewne nie zmieni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz