niedziela, 23 czerwca 2013

Kiedyś licealiści i fotoamatorzy. Teraz rolkarze opanowali lotnisko im. Reymonta

Łódzkie lotnisko im. W. Reymonta gościło rolkarzy
po raz drugi. Wcześniej byli tu fotoamatorzy i licealiści
 fot.
Daniel Siwak
Każdy, kto choć raz był na lotnisku wie, że jest to dość specyficzna instytucja. Jest specjalnie kontrolowana, nie wszędzie można wejść, a tym bardziej wjechać bez zezwolenia.

Jednak łódzkie lotnisko im. Władysława Reymonta  jest pod tym względem dość wyjątkowe.

Płytę postojową, na której na co dzień stoją rejsowe samoloty, znajdującą się za nowo wybudowanym terminalem pasażerskim, opanowali miłośnicy jazdy na rolkach. Z resztą nie po raz pierwszy pojawili się oni w naszym porcie lotniczym. Jednak tym razem pogoda w niczym już im nie przeszkodziła.

Oczywiście wszystko za sprawą cyklicznej imprezy pod nazwą "Rolkomania", której kolejna edycja odbyła się w piątek 21 czerwca. Zapełnione parkingi, wypełnione - może nie do końca - autobusy czy ludzie przyjeżdżający na własnych... rolkach. Ewidentnie widać, że ten sposób rekreacji zyskuje na popularności wśród łodzian. Szczególnie, że przy okazji można pośmigać w nietypowym miejscu.

Rolkarzy przyciagnęły także
pokazy jazdy zręcznościowej
 fot.
Daniel Siwak
Ale przedostanie się na płytę postojową lotniska, nie było wcale takie łatwe. Na drodze stanęła hala odlotów co oznaczało, że każdy musiał poddać się standardowej kontroli bezpieczeństwa. Chwilowo trzeba było pozbyć się kluczy, monet, telefonów komórkowych, pasków od spodni a nawet butów. Wraz z torbami, plecakami i rolkami musiały zostać prześwietlone przez specjalny rentgen.

SOL czyli Służba Ochrony Lotniska zgodnie z procedurami nie pozwoliła także wnosić dużych butelek z napojami. Zawartość trzeba było wypić na miejscu. Około godziny 23 większość uczestników śmigała już w najlepsze. Rolkowej nirwanie oddawali się starsi i młodsi, kobiety i mężczyźni, a także całe rodziny. Ale przecież to tak naprawdę nie ma znaczenia. Liczy się w końcu zabawa.

Oficjalnie impreza rozpoczęła się od pokazów Klaudii Hartmanis i Michała Sulinowskiego, czyli wicemistrzów świata we freestyle na rolkach. Trzeba przyznać, że naprawdę wykonują spektakularne akrobacje. Jednak tak naprawdę głównym punktem programu był pięciokilometrowy przejazd w tą i z powrotem po pasie startowym.
"Bardzo dużo rolkarzy przypomina sobie jak to było dawniej - w podstawówce czy liceum. Okazuje się, że ludzie kupują rolki, uczą się i wracają wspomnieniami - Ewa Bieńkowska, współorganizatorka imprezy.
Pomysł na akcję jest prosty. Potrzeba dużo, bardzo dużo rolkowych miłośników, pozytywne nastawienie oraz bardzo duży teren. Ten ostatni, aby w miarę komfortowo się jeździło. Do tej pory wielbiciele ośmiu kółek pojawili się na ulicy Piotrkowskiej czy na płycie Atlas Areny.

Rolkarze na lotnisku to nie jedyne
nietypowe wydarzenie
 fot.
Daniel Siwak
Z resztą nie wszyscy pewnie wiedzą, że to nie pierwsza taka nietypowa akcja na naszym lotnisku. W kwietniu 2011 roku trzech licealistów z Łodzi i Kutna postanowiło wykorzystać Dzień Przedsiębiorczości, aby poznać od kuchni funkcjonowanie łódzkiej placówki. Jedną z atrakcji był także spacer po pasie startowym.

Rok później - w marcu 2012 roku 80 uczestników Foto Deja MMŁódź.pl, uzbrojonych w plastikowe kaski oraz aparaty fotograficzne weszło na teren lotniska. Przemaszerowali po płycie startowej a potem do zamkniętego jeszcze Terminalu 3. Dodatkową atrakcją była możliwość uwiecznienia wozów Lotniskowej Straży Pożarnej. Kilka miesięcy później - we wrześniu 2012 roku, dzięki uprzejmości władz lotniska miłośnicy rolek po raz pierwszy mogli poszaleć na płycie postojowej. Pogoda nie była łaskawa, ale to nie przeszkadzało nikomu.

Patrzą na twarze uczestników, widać było ich wszechobecne zadowolenie. Nawet jakaś gigantyczna chmara komarów, które atakowały z każdej strony, nie była w stanie zepsuć zabawy rolkarzom.
ZOBACZ TAKŻE: Wirtualny świat autobusów dla każdego

2 komentarze:

  1. "Chwilowo trzeba było pozbyć się kluczy, monet, telefonów komórkowych, pasków od spodni a nawet butów."
    Na pewno? Gdy leciałem z Lublinka, tych przedmiotów nie zabierali, tylko jeśli aktywowały bramkę, trzeba było je przepuścić przez rentgen na specjalnej tacce. No i w jaki sposób w takim razie przeszły rolki? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W ramach kontroli bezpieczeństwa wymienione przedmioty musiały zostać chwilowo zdeponowane w pojemniku, który przejechał przez specjalny rentgen :) Uzupełniłem, aby nie było wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń