środa, 22 maja 2013

BUSpasy w Łodzi. Kierowcy nie są bez winy, rowerzyści też

Kilka linii autobusowych, które jeżdżą po BUSpasach
nieco przyspieszyło dzięki takiemu rozwiązaniu na ulicy

 fot.
Daniel Siwak
Doskonale wiem, że temat niedawno wprowadzonych w Łodzi BUSpasów, mówiąc kolokwialnie grzeje łodzian. Świadczyć mogą o tym trzy maile, które ostatnio dostałem.

Wszystkie osoby proszą, abym coś napisał o tym najnowszym pomyśle Zarządu Dróg i Transportu na ulicach miasta. Akurat informację o tym dostałem na dwa dni przed wyjazdem do Gdańska.

Dlatego przyznam szczerze, że byłem dość zdziwiony, że Zarząd Dróg i Transportu w Łodzi chce wprowadzić BUSpasy. Pamiętam, jak rozmawiając z dyrektorem Grzegorzem Nitą o tym samym rozwiązaniu, tylko na ul. Tuwima/Struga czy Zamenhofa/Nawrot, padło stwierdzenie, a właściwie obawa o właściwym ich wykorzystaniu. Można było traktować to, jako chwilową dezaprobatę dla BUSpasów w Łodzi.

Gdyby ktoś rzucił mi hasło "BUSpasy w Łodzi", to zapewne wytypowałbym właśnie te śródmiejskie ulice. Z resztą one przewijały się praktycznie w każdej dyskusji o takim rozwiązaniu i ewentualnych planach jego wprowadzenia. Pilotażowe całodobowe BUSpasy wytyczone zostały jednak w ciągu ulic alei Śmigłego-Rydza, Kopcińskiego i alei Palki (dla 51, 51A, 51B, 56, 53, 53A, 56, 57, 60, 60A, 60B, 70, 70A, 70B, 75, 85, 85A, 94, 96, N4 i N7) - po blisko 3,5 km na każdej z jezdni zachodniej i wschodniej.

Gdyby nie BUSpas autobusy stałyby
 na światłach z innymi autami
 fot.
Daniel Siwak
Z jednej strony trochę żałowałem, że z racji komunikacyjnej wizytacji Pomorza nie mogłem zobaczyć pierwszych dni po wprowadzeniu BUSpasów. Z drugiej strony pomyślałem, że może i dobrze. Na spokojnie wymalują je wszystkie a kierowcy przyzwyczają się do ich obecności.

Po kilku dniach od ich wprowadzenia poszedłem na spacer śladami łódzkich BUSpasów. Chodziło o to, aby poobserwować sytuację w normalnych godzinach i godzinach tzw. szczytu. O szczegółach za chwilę, ale najpierw kilka słów o korkach. Trzeba przyznać, że szczególnie na ul. Kopcińskiego między Narutowicza a rondem Solidarności aut było dość sporo. Nie dało się przejechać na jednym cyklu świateł, ale kiedy sięgam pamięcią, to akurat w tym konkretnym miejscu były korki. I nie ważne czy były trzy, czy tak jak teraz dwa pasy.

Podobnie było na alei Palki pomiędzy Sporną a rondem Solidarności. Tam też tworzyły się korki od zawsze i nie sądzę, aby one się znaczenie spotęgowały. Z drugiej strony słuchając przez ostatnie dni porannych informacji z dróg, ulice z BUSpasami nie były jakoś mocno zakorkowane. Trzeba pamiętać, że Zarząd Dróg i Transportu zapewne mocno się zżymał wprowadzając to rozwiązanie na tak długim odcinku. Jednak jedno jest pewne. Przejazd autobusem MPK odbywa się teraz naprawdę sprawnie! Autobusy, które normalnie stałyby z innymi użytkownikami ulicy, co najwyżej same teraz tworzą "korek" jeśli zbierze się ich na przykład cztery w jednym czasie. Według ZDiT autobusy nie mają już opóźnień sięgających nawet 9 minut. To sporo.

Pasażerowie chcą widzieć linię
 16A także w weekendy i święta
 fot.
Daniel Siwak
Niestety największymi winowajcami jeśli chodzi o BUSpasy są sami kierowcy. Spora ilość zmotoryzowanych świadomie wjeżdża na pas przeznaczony dla autobusów, taksówek i rowerów. Z resztą widać to na zdjęciu obok. Osobówka i furgonetka przejechały od skrzyżowania z ulicą Narutowicza aż do Nawrot a może i nawet dalej.

Ale też muszę pochwalić co poniektórych. Okazuje się, że praktycznie większość TIR-wców jeszcze przed zbliżającym się BUSpasem zjeżdża na środkowy pas. Taka sytuacja ma miejsce na alei Palki przy Wojska Polskiego. Podobnie zachowują się kierowcy osobówek z Krakowa, Poznania, Wrocławia czy Warszawy. Być może są oni już doświadczeni przez pryzmat swoich miast. Tym nie mniej dają bardzo dobry przykład użytkownikom aut z rejestracją EL, a w szczególności EZG, EPA, EBR.

Jednak biorąc pod uwagę cały miesiąc, który minie zaraz od ich wprowadzenia, może być już chyba tylko lepiej, Ci, którzy jeżdżą po tych ulicach od dawna, wiedzą już o nowej organizacji. Cwaniacy - niestety tak ich muszę nazwać - którzy łamią zasady i jadą po tych specjalnych pasach, prędzej czy później muszą liczyć się z konsekwencjami.

Rowerzyści mogą jechać BUSpasami
 tam, gdzie nie ma dróg rowerowych
 fot.
Daniel Siwak
Jednak cztery koła to nie wszystko. Łódzka drogówka stoi na stanowisku, że rowerzyści po BUSpasach jeździć nie powinni. Chodzi przede wszystkim o to, że nie są one na tyle szerokie, aby autobusy mogły bezpiecznie wyprzedzić jadącego cyklistę. Inny powód to taki, że aby wykonać manewr wyprzedzania rowerzysty, kierowca MPK musiałyby zjechać na sąsiedni pas, czym złamałby przepisy, przekraczając linię ciągłą.

Generalne z obserwacji rowerzystów nie wyłania się jakiś mega negatywny obraz. Idealnie też jakoś nie jest. Byli tacy, którzy dość sprawnie poruszali się tym fragmentem drogi, ale byli też tacy, których jazdę można było nazwać ewidentnie spacerową. Byli też tacy, którzy ewidentnie wyłączyli myślenie i jechali środkiem, wężykiem czy zjeżdżali ze środkowego pasa wprost pod taksówkę lub przed autobus.

Powiem tak. Jazda po BUSpasie szczególnie będącym fragmentem drogi krajowej, jakim jest aleja Palki i ulica Kopcińskiego nie należy do zbyt komfortowych. Dlatego uważam, że rowerzysta mało doświadczony w ruchu miejskim, powinien trzymać się z daleka od tych miejsc. Dla swojego i innych bezpieczeństwa.

Co do przyszłości takiego rozwiązania. BUSpasów powinno być więcej. Jednak trzeba to zaplanować z głową. Bezapelacyjnie oczekuję od naszego kochanego ZDiT-u, że po oddaniu wszelkich transportowych inwestycji będzie miał gotowy plan wprowadzenia kolejnych. Nie wiadomo nadal, jak będzie wyglądała komunikacja zastępcza na czas wielkich remontów, ale wzorem czasu przebudowy trasy ŁTR na pewno warto rozważyć stworzenie tymczasowych dla autobusów zastępczych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz