wtorek, 16 kwietnia 2013

Na parkingu przy dw. Łódź Kaliska znikają separatory

Słupki na dawnym wjeździe na
 parking pod wiaduktem zniknęły
 fot.
Daniel Siwak
Początek 2013 roku przyniósł niemałe zmiany w okolicach dworca Łódź Kaliska. Krańcówka dla autobusów linii 6MUK, 50, 50A, 52 i 97, z terenu dworca PKS została przeniesiona bezpośrednio w rejon wejścia na dworzec PKP.

Wraz z nowymi zasadami podróżowania dla pasażerów MPK Łódź, wprowadzono także pewne ograniczenia dla kierowców aut prywatnych. Wjazd na parking pod wiaduktem zachodnim był możliwy wyłącznie od strony al. Unii. Jednak ostatnia sytuacja, jaką tam można było zastać jest zastanawiająca. Czyżby kierowcy wzięli sprawy w swoje ręce?

Tak się składa, że w niedzielę robiłem materiał z Łódź Maratonu Dbam o Zdrowie i idąc do Atlas Areny przechodziłem przez teren dworca Łódź Kaliska. Pomijając fakt, że kierowcy parkujący pod wiaduktem wschodnim mało kiedy zwracają uwagę na pieszych, to bardziej mnie zdziwiła sytuacja pod wiaduktem zachodnim. Otóż separatory oddzielające parking od strefy przystankowej zniknęły!

ZDiT ustawił separatory na
początku stycznia tego roku
 fot.
Daniel Siwak
A chodzi dokładnie o dwa słupki, które wymontowano akurat w śladzie dawnego wyjazdu z tego parkingu. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że to być może ukłon Zarządu Dróg i Transportu w Łodzi dla zmotoryzowanych kibiców oraz zawodników Łódź Maratonu Dbam o Zdrowie. W końcu impreza cieszy się ogromnym zainteresowaniem uczestników z całego świata.

Z ciekawości poszedłem sprawdzić, jak sytuacja wyglądała dzień po łódzkiej imprezie. Nie pojawiłem się tam rano myśląc, iż jeśli jest to tymczasowe rozwiązanie, to do południa wszystko zostanie przywrócone do stanu z początku roku. Choć z miasta przywędrowałem tam dopiero po 15, to nadal brakowało dwóch słupków, a kierowcy radośnie wykorzystywali fakt ich nieobecności.

Okazało się jednak, że to nie było działanie Zarządu Dróg i Transportu. Komunikacyjny urząd oficjalnie sugerował miejsca dla aut biegaczy na parkingach Makro przy ul. Kasprzaka oraz Carrefoura przy alei Bandurskiego. O tym, że wyjęcie słupków było samowolą zakomunikował także na profilu ZDiT na Facebooku sam dyrektor Grzegorz Nita.

Kierowcy korzystali z brak słupków
wyjeżdżali przez przystanek
 fot.
Daniel Siwak
Brakujące słupki według deklaracji mają zostać ustawione dzisiaj. Ale to nie rozwiązuje przecież problemu. Specjalnie próbowałem nawet rozkołysać jeden z nich, aby sprawdzić, czy można go sobie od tak wyjąć. Okazuje się, że nie, bo jest bardzo dobrze zabetonowany.

Zastanawiam się, jak to jest możliwe, że ktoś na terenie jednego z największych dworców w Łodzi, przez nikogo niezauważony, demontuje dwa wcale nie lekkie żeliwne słupki? W końcu między godziną 4 a godziną 23.30 kursują autobusy komunikacji miejskiej, a między godziną 4 a godziną 24 przyjeżdżają i odjeżdżają pociągi różnego rodzaju relacji. Poza tym jest postój taksówek, dworzec powinna nadzorować Straż Ochrony Kolei i wynajęta firma ochroniarska. Sprawa jest bardzo tajemnicza i skłania do refleksji.
ZOBACZ TAKŻE: Fragment szyn ku pamięci tramwajów na ul. Piotrkowskiej

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz