sobota, 23 lutego 2013

Komunikacja miejska w Łodzi wykolei się już za rok

Przez najbliższe 3 lata komunikacja
 będzie miała od 4 do 16 mln mniej
 fot. Urząd Miasta Łodzi
Wielostanowiskowy przystanek tramwajowo-autobusowy pod dworcem Łódź Fabryczna wraz z budową nowego fragmentu na ulicy P.O.W. od ul. Nowowęglowej do Narutowicza i na Nowowęglowej od ul. P.O.W. do ul. Tramwajowej/Kopcińskiego - do lutego 2015 roku.

Modernizacja trasy W-Z z Retkini na Widzew wraz z budową nowego fragmentu torowiska na ulicach Rokicińskiej, alei Hetmańskiej i alei Ofiar Terroryzmu Ofiar 11 września od ul. Augustów do krańcówki autobusowej DELL - do końca 2015 roku. To chyba jedne z najważniejszych inwestycji transportowych, które wymuszą późniejsze zmiany w układzie sieci komunikacji miejskiej w Łodzi. Wszystko zależy oczywiście od środków przeznaczonych na transport zbiorowy, a tych we wspomnianym 2015 roku będzie o ponad 11 mln mniej niż obecnie!

Transport zbiorowy to taki bardzo żywy mechanizm, który trzeba co jakiś czas modyfikować, aby funkcjonował dobrze. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że jeszcze nie teraz, ale wspomniany wyżej rok musi stać się przełomowym dla komunikacji miejskiej w Łodzi. Mnogość inwestycji transportowych i drogowych spowoduje, że trzeba będzie zrobić kolejną rewolucję komunikacyjną. Być może nawet większą niż ta z 2001 roku, która oparła się o zmiany w układzie linii tramwajowej. Autobusy na niektórych liniach z małymi modyfikacjami jeżdżą nieprzerwanie już ponad dwie dekady.

Komunikacja miejsca pułap dotacji
 ponad 450 mln osiągnie w 2024 r.
 fot. Daniel Siwak
Patrząc jednak na WPF (Wieloletnią Prognozę Finansową Łodzi) na najbliższe 20 lat, stwierdzam, że komunikacja miejska w Łodzi wykolei się już za rok. Chodzi oczywiście o kwoty w poszczególnych latach, jakie będą przeznaczane na transport dla mieszkańców. W bieżącym roku mamy blisko 379 mln złotych, co oznacza, że znów pod koniec roku zabraknie nam pieniędzy na sprawne jeżdżenie.

A trzeba już o tym mówić, bo na 2014 rok przewidziano jeszcze mniej! Ta kwota, to nieco ponad 362 mln złotych. Rok później, kiedy zakończymy największe inwestycje związane ze zbiorkomem, zaplanowano niewiele więcej, bo blisko 366 milionów. Kwoty w kolejnych latach też jakoś optymizmem nie napawają. W 2016 roku - blisko 375 mln złotych, w 2017 roku - 384 mln złotych, w 2018 roku - 394 mln złotych. Magiczną barierę przekroczymy dopiero za 6 lat, czyli w 2019 roku, kiedy prognozuje się, że funkcjonowanie komunikacji miejskiej w Łodzi przeznaczy się blisko 403 mln złotych.

Sumę przekraczającą ponad 450 mln złotych mamy osiągnąć dopiero w... 2024 roku. Zastanawiam się, jak będzie wyglądała ówczesna komunikacja w Łodzi? Jeśli powycinają jeszcze więcej kursów autobusów i tramwajów na przestrzeni lat, to taką kwotę przy takich drastycznych krokach, będzie można nazwać "przyzwoitą". Tylko wtedy, to już będzie prawdziwe zarżnięcie łódzkiego transportu zbiorowego - bez znieczulenia. Ale pozostawię nutkę nadziei - wszystko w rękach skarbnika, łódzkich radnych, a może i nawet nas samych - łodzian.
ZOBACZ TAKŻE: Trolejbusy w Łodzi. W tym szaleństwie nie ma metody

3 komentarze:

  1. Czyli nic się nie zmienia bez względu na miasto:/ W Warszawie obcięli budżet o jakieś duże kwoty z zastrzeżeniem, że gdy sytuacja nie będzie aż tak zła, to one wrócą do budżetu na komunikację publiczną. Wczoraj gdzieś przeczytałam, że w rzeczywistości będzie cięcie o drugie tyle ile wynosi wielkość rezerwy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy założeniu, że Miasto zapłaci za wszystko z własnej kieszeni, nie korzystając z żadnych dotacji ze strony UE.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z Warszawą to jest troszkę inna sytuacja. Tam po prostu zaszaleli za bardzo ze środkami na komunikację i ich trochę to przerosło. Teraz muszą ciąć. Ale sam model funkcjonowania komunikacji jest dobry. Choć zdarzają się pewne "wielbłądy", jak siedmiominutowa linia tramwajowa 2.

    OdpowiedzUsuń