sobota, 1 grudnia 2012

Zajezdnia na Helenówku znów działa!

Taki widok można już spotkać tylko
na zdjęciach miłośników i...
fot. Daniel Siwak
Zajezdnia tramwajowa na Helenówku została wybudowana przez spółkę Łódzkie Wąskotorowe Elektryczne Koleje Dojazdowe (ŁWEKD). Jej inicjatorem spółki był łódzki przemysłowiec i zarazem społecznik Juliusz Kunitzer, nazywany ojcem łódzkich tramwajów.

Pierwsze wagony, które obsługiwały linie podmiejskie, wyjechały stąd w styczniu 1901 roku. Ostatnie wagony zjechały do tej zajezdni w nocy z 31 marca na 1 kwietnia 2012 roku. To wówczas rozpoczęła się likwidacja spółki Międzygminna Komunikacja Tramwajowa, która od lat funkcjonowała w obiekcie przy ul. Zgierskiej 256. Jednak nikt zapewne nie przypuszczał, że zajezdnia na Helenówku znów zacznie obsługiwać tramwaje. To bardzo dobra wiadomość dla miłośników łódzkiej komunikacji miejskiej.

Stety lub niestety zajezdnia na Helenówku znów działa, ale już tylko na srebrnym ekranie. Bowiem okazało się, że ożywił ją Piotr Trzaskalski w swoim najnowszym filmie "Mój rower". Scena w zajezdni na Helenówku zaczyna się ujęciem wjazdu do hali techniczno-postojowej. Potem widzimy pracowników i iskry wydobywające się z uruchomionych szlifierek, a w tle stojące z zapalonymi światłami wagony Düwag GT8 z Freiburga.

Bożena (Katarzyna Kwiatkowska) siostra Barbary Starnawskiej, jest motorniczą i właśnie kończy swoją zmianę. Na zajezdnię przyjeżdżają Paweł Starnawski (Artur Żmijewski) oraz Maciek Starnawski (Krzysztof  Chodorowski) próbując dowiedzieć się dokąd pojechała ich mama i babcia. Przez dłuższą chwilę rozmowa toczy się we wspomnianej hali. Potem scena kończy się. Z resztą to nie jedyne akcenty komunikacyjne, bo przez film przewijają się w tle łódzkie tramwaje, a nawet niekursujący już trambus.

Trzeba przyznać, że to świetny sposób na upamiętnienie - choć symbolicznie - takiego ważnego obiektu dla historii łódzkich tramwajów jakim jest obiekt przy ulicy Zgierskiej. Sam obiekt ma trafić wkrótce do MPK, jako nowa siedziba Zakładu Techniki. Scenarzysta Wojciech Lepianka oraz scenograf Wojciech Żogała trafili w dziesiątkę, przynajmniej w gusta fanów komunikacji. Mam nadzieję, że Łódź Film Commission następnym producentom będzie podpowiadać podobne akcenty związane z historią naszego miasta. Może teraz trzeba pomyśleć coś z Brusem? Miło takie obrazki widzieć!


PS: Kilkanaście dni temu próbowałem skontaktować się z producentami filmu, aby pozyskać fotosy robione podczas tej sceny. Niestety do tej pory nie dostałem odpowiedzi. Szkoda. Z tego powodu również dopiero teraz kończę ten wpis.

2 komentarze:

  1. Daniel-ale to nie GT8ZR manewrują tylko GT8 tzw. Freiburgi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak faktycznie... Myślałem o Insbruckach i pewnie dlatego.

    OdpowiedzUsuń