czwartek, 4 października 2012

Motorniczym MPK Łódź w dresach mówię stanowcze nie!

Ubiór kierowców i motorniczych
powinien być taki sam
fot. Daniel Siwak
Było o estetyce w pojazdach MPK Łódź, teraz będzie o estetyce wyglądu ich prowadzących. Otóż w niedzielny wieczór czekałem sobie na przystanku Mickiewicza/Szpital im. WAM na "8". Tramwaj przyjechał wyjątkowo co do minuty, ale moją uwagę zwróciło zupełnie coś innego.

Choć był już wieczór i latarnie wszystkiego nie oświetlały, trudno było nie dostrzec nietypowego stroju motorniczego, który prowadził ten skład. Młody chłopak - nie więcej niż 25 lat - ubrany był w przysłowiowe adiki (chyba firmy na "N") czarne lub granatowe spodnie dresowe z białymi paskami na bokach i taką samą bluzę. Do tego szarawy t-shirt oraz czapka z daszkiem. Różne stroje prowadzących spotykałem na mieście - krótkie spodenki, koszulki na ramiączka, leginsy - ale ten chyba przebił wszystkie inne!

Okazuje się, że wina za taką sytuację leży po obu stronach - motorniczego MPK Łódź oraz wewnętrznych regulacji przewoźnika. Motorniczy, który wyszedł dopiero spod skrzydeł patrona prócz firmowej koszuli i czasem krawata, nie dostaje do ubrania nic więcej. Wraz z przepracowanym okresem zbiera punkty, za które może "kupić" poszczególne elementy stroju np. kurtkę, spodnie, koszulkę polo, kamizelkę czy marynarkę. W praktyce wygląda to tak, że pełny komplet umundurowania można dostać dopiero mniej więcej przy trzeciej umowie, ale na czas nieokreślony. Okresowo wygląda to też różnie.

Biorąc po uwagę, iż mundurowy "zestaw startowy" ów motorniczy dostał, nie rozumiem czemu nie założył służbowej koszuli i chociaż jeansów? Nawet jak ta jedyna koszula była w praniu, to nie powód, aby od razu wskakiwać w dresy! A, że "da się" wyglądać schludnie i przyzwoicie, mogę podać przykład z wczoraj. Podróżując po mieście widziałem młodą motorniczą, ubraną w czarną marynarkę i granatowe jeansy. Nie był to styl służbowy, ale wyglądała -nawet bym pokusił się o stwierdzenie - ładnie.

Co jak co, ale wydaje mi się, że MPK powinno skończyć z ubiorową fikcją. Po 3 miesiącach, a ostateczności po pół roku, każdy prowadzący powinien otrzymać kompletny mundur adekwatny do danego sezonu. I nie chodzi tutaj teraz o masowe karanie prowadzących - chyba, że ma strój, a w nim nie jeździ. Raczej chodzi o postawę miejskiego przewoźnika, która jako pewnik przyjmuje jak najszybsze wyposażenie swoich pracowników w odpowiedni ubiór. Poza tym pamiętajmy, że to nie jest idealnie czysta praca. Zdarzają się sytuacje, gdzie można się ubrudzić. I choćby dlatego strój służbowy jest ważny.

A chyba nie muszę tłumaczyć, jak w oczach pasażerów wygląda taki motorniczy w dresie? Poza tym wygląd prowadzącego przecież wpływa ogólnie na wizerunek, a przypominam, że MPK Łódź nadal walczy z jego poprawą.

4 komentarze:

  1. Śmiem twierdzić, że problem w 95% nie leży w braku stroju tylko w totalnym braku kontroli prowadzących. Bo jak by co to związki zawodowe delikwenta obronią, zresztą czy się stoi czy się leży...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Związki Zawodowe są po to, aby bronić pracowników, a nie legalizować brak ubiorowego poczucia estetyki. No i tak powinno być, ale jak przedmówca zauważył, tak nie jest.

      Usuń
  2. Dla mnie jest ważne, aby tabor był nowy a pojazdy przyjeżdżały na czas. Mundury MPK rodem z PRL-u absolutnie nie są niczym potrzebnym i absolutnie mnie nie razi swobodny strój motorniczego, który spędza siedząc wiele godzin, ważne aby był profesjonalistą.
    Skoro Ci to przeszkadza, może warto kupić prywatne auto? Masz podejście jak korporacyjny szczur.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do formy i naleciałości czasowych munduru nie będę się wypowiadał. Jednak ujednolicony strój to coś co powinno być. Nie ma mowy o wolnej amerykance! To tak jakby lekarza czy cukiernika pozbawić fartuchów, bo liczą się ich umiejętności? Nie tędy droga. Jakieś podstawy muszą być zachowane...

      Usuń