poniedziałek, 24 września 2012

Nowa zebra nie daje mi spokojnie spać!

Dołem czy górą? Dylematy pieszych
na Piotrkowskiej przy Mickiewicza
fot. Daniel Siwak
Choć od tej wiekopomnej chwili minęło już kilka dobrych dni, nowa zebra przy skrzyżowaniu Piotrkowskiej i alei Mickiewicza nie daje mi spokojnie spać! No bo to było tak podniosłe wrażenie, że trudno o nim szybko zapomnieć.

Dla przypomnienia - o co chodzi. Otóż do soboty trwały obchody Tygodnia Mobilności w Łodzi, który to w założeniu ma promować zrównoważony transport. Jednym z oficjalnych punktów było otwarcie... przejścia dla pieszych przy deptaku. Oczywiście nie mogło zabraknąć tych najważniejszych - prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej, wiceprezydenta Radosława Stępnia i dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Grzegorz Nita. Aby dodać całej sytuacji patosu, panowie ubrani byli bardzo niegustowne mocno żółte kurteczki z megalomańskim podwójnym logotypem ZDiT na piersi. Była też strona społeczna, ale ta zajmowała się akcją artystyczną. Włodarze w obiektywach kamer i blasku fleszy majestatycznie przeszli po nowym przejściu.

Przez lata przechodzenie górą było
nielegalne. Od 2012 jest już legalne
fot. Daniel Siwak
Ale jak to mówią - każdy kij ma dwa końce. To zupełnie tak samo, jak z uliczną zebrą, która swój początek i koniec również posiada. Różnica jest jednak taka, że kij można kupić od razu, a przejście dla pieszych musi się odpowiednio długo "odleżeć", aby oficjalnie można było je wymalować.

Bo co by nie mówić, ale otwierane przejść dla pieszych w naszym mieście, jest tak niecodziennym wydarzeniem, że zakrawa to trochę o żart, albo o dobrze wyreżyserowany spektakl. Jeśli się nie mylę, to ostatnie powstało (chyba) na placu Wolności. Z resztą tam też zalegalizowano pewien paradoks, bo wcześniej nie było w tym miejscu zebry, a legalnie można było się tam tylko teleportować.

I gdyby ktoś powiedział, to wcale się nie czepiam. Jednak jeśli jednym z pierwszych wydarzeń jest tak bardzo huczne otwieranie zwykłego przejścia dla pieszych, to chyba coś tu jest nie tak. To miałoby sens kilka lat temu, gdy powstawał w tym samym miejscu przejazd rowerowy. Tak to służby i urzędnicy tolerowali przechodzenie pieszych obok i nagle się obudzili. Co ciekawe kilkaset metrów dalej - przy Sienkiewicza jest podobna sytuacja. Tylko tam zebry nie będzie, bo jak zwykle "nie da się". Choć nie zdziwiłbym się, jakby to był punkt przyszłorocznych obchodów Tygodnia Mobilności w Łodzi. Tak czy inaczej wyśmiano już całą sytuację tabliczką od "wdzięcznych łodzian", która nie przetrwała nawet doby. Ba, ostatnio nawet "Wiadomości" zareklamowały na cały kraj ten cud łódzkiej infrastruktury. Czekam (w obawie) na kolejne ciekawe pomysły urzędników.


PS: Drodzy Czytelnicy, ostatnio więcej mnie tu nie było, niż byłem, ale obiecuję poprawę i częstsze wrzucanie ciekawych tekstów. Po prostu czasem doba jest dla mnie za krótka i tak jakoś niefajnie wyszło. Pardon!

2 komentarze:

  1. Ale za to likwidacja przejść wychodzi nam doskonale - patrz ulica Zachodnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale to też się mści. Często widzę osoby, które w biały dzień przechodzą w miejscu dawnej zebry na skrzyżowaniu Zachodniej i Próchnika.

    OdpowiedzUsuń