czwartek, 13 września 2012

Jakby w Łodzi nigdy deszcz nie padał. Kierowcy znów zaskoczeni!

Zima? Wiosna? Lato? Jesień? Kiedy
kierowcy nie są zaskoczeni.
fot. Daniel Siwak
Jak jest zima, to musi być zimno - powiadali w kultowym "Misiu" Stanisława Barei, kiedy do kotłowni dzwoniła kierowniczka. Patrząc na to, co działo się na ulicach Łodzi aż chce się powiedzieć - jak jest deszcz, to kierowcy wyłączają myślenie.

Nie piszę o tym wcale bez przyczyny. Ale liczba informacji o różnych zdarzeniach drogowych, które miały miejsce dzisiaj lekko mnie zaniepokoiła. Wszystko mniej więcej zaczęło się od rana kiedy po godzinie 8 na skrzyżowaniu Kilińskiego i Przybyszewskiego wypadła z szyn "1". Nie dopatrywałbym się tutaj wpływu pogody, choć nigdy nic nie wiadomo - syndrom śliskiej szyny na pewno miał miejsce na niejednym fragmencie. Od tego czasu w sumie posypał się prawdziwy łańcuszek zdarzeń. Na Pabianickiej przy Starorudzkiej - stłuczka dwóch osobówek, na Dąbrowskiego przy Śmigłego Rydza - mini karambol sześciu aut, na alei Włókniarzy rozlane paliwo, na skrzyżowaniach Narutowicza i Kopcińskiego, Struga i Gdańskiej oraz Skłodowskiej Curie i Gdańskiej - niedziałająca sygnalizacja świetlna

Tym sposobem dobrnęliśmy do południa, ale pogoda nadal deszczowa. Jednak to nie był koniec zdarzeń. Stłuczka czterech aut na al. Włókniarzy przy Drewnowskiej, stłuczka dwóch aut na Zgierskiej przy Kniaziewicza i na Konstantynowskiej przy Krańcowej. Do tego stłuczka auta i tramwaju na Kilińskiego i tak jeszcze można by wymieniać. To niestety tylko pokazuje, że kierowcy nie potrafią lub co grosza nie chcą dostosować jazdy do zmiennych warunków pogodowych. Ktoś może powiedzieć, że to mogło być wpadnięcie w poślizg. Tylko czy w tylu zdarzeniach akurat tak się stało? Jestem przekonany, że część z kierowców była zbyt pewna swoich umiejętności, nie zachowała bezpiecznej odległości między pojazdami lub po prostu jechała za szybko - a droga hamowania na mokrej nawierzchni jest minimum dwa razy dłuższa niż normalnie.

Patrząc na drogowy całokształt czwartku aż strach pomyśleć, co będzie gdy nagle w Łodzi spadnie śnieg? O tym zapewne przekonamy się wkrótce.
ZOBACZ TAKŻE: Wyklejanko-wycinanki czyli tandeta w pojazdach łódzkiej komunikacji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz