czwartek, 27 września 2012

Zebra to zwierzę stadne. Dajmy ją też na Sienkiewicza!

Ile potrwa legalizowanie przejścia
"na dziko" przy Sienkiewicza?
fot. Daniel Siwak
Po jakże udanym otwarciu nowego przejścia dla pieszych na ulicy Piotrkowskiej przy alei Mickiewicza i Piłsudskiego, postanowiłem zrobić mały eksperyment. Otóż nieco ponad 300 metrów dalej, na skrzyżowaniu ulicy Sienkiewicza i alei Piłsudskiego mamy do czynienia z podobną sytuacją. 

Jest przejazd rowerowy, ale piesi mogą jedynie dostać się na drugą stronę ulicy przejściem podziemnym. Oczywiście żadną tajemnicą nie jest, że nie wszystkim się chce przechodzić dołem. Jednak, aby mieć pogląd na tą ciekawą sytuację, stanąłem sobie któregoś dnia w tym miejscu i zacząłem obserwację. Co się okazało? W przeciągu zaledwie 15 minut aż 10 osób przemierzyło aleję Piłsudskiego na wprost, niezgodnie z przepisami - idąc górą obok lub po przejeździe rowerowym.

wtorek, 25 września 2012

Pogrzeb zburzonej zajezdni tramwajowej Dąbrowskiego

Tyle pozostało po dawnej zajezdni
tramwajowej na Dąbrowskiego
fot. Daniel Siwak
"W wieku 84 lat zmarła śmiercią tragiczną zajezdnia Dąbrowskiego z Łodzi. W związku z tym we wtorek, 25 września 2012 roku, weźmiemy wieńce, znicze, transparenty pod zajezdnię i odprawiamy tam uroczystości pogrzebowe". Tak zachęcają do udziału autorzy wydarzenia na Facebooku.

To będzie niestety pogrzeb. Tylko dlaczego w Łodzi trzeba stale wyprawiać pożegnania zabytków, a nie można świętować ich ponownych narodzin? Akurat mam tu na myśli ogółem, cały dorobek zabytkowy mojego miasta, który jeszcze kilka lat temu był bardzo bogaty oraz przede wszystkim widoczny.

Praktycznie od roku nie było chwili, aby któryś z ważnych dla Łodzi budynków nie został w mniej lub bardziej tajemniczych okolicznościach - delikatnie mówiąc - naruszony. Najczęściej kończyło się to pożarem (Pożar zajezdni Dąbrowskiego) lub zburzeniem (Zburzyli zabytkową willę przy Zgierskiej). Rekord - jeśli w ogóle można to tak nazwać - padł właśnie w budynkach dawnej zajezdni tramwajowej przy Dąbrowskiego. Nie dość, że w sierpniu ubiegłego roku obiekt uległ częściowemu spaleniu. To półtora tygodnia temu historyczna hala postojowo-techniczna z 1928 roku została w przeciągu zaledwie dwóch godzin - doszczętnie zburzona. 

Oczywiście wszystko działo się w weekend. To taka nowa łódzka tradycja - wyburzanie zabytków w piątek lub sobotę po 16, bo wtedy służby konserwatorskie już "śpią", a społeczni opiekunowie zabytków nie zawsze są osiągalni. A jak już społecznicy dowiedzą się, że dzieje się coś złego, najczęściej jest już po wszystkim i ratować praktycznie nie ma co.

No więc na pogrzeb dawnej zajezdni tramwajowej Dąbrowskiego, uprasza się wszystkich o przybycie dzisiaj między godziną 18.00 a 19.00, na ulicę ul. Kilińskiego 245 róg Dąbrowskiego. Zaprotestujmy przeciwko niszczeniu tożsamości Łodzi.

poniedziałek, 24 września 2012

Nowa zebra nie daje mi spokojnie spać!

Dołem czy górą? Dylematy pieszych
na Piotrkowskiej przy Mickiewicza
fot. Daniel Siwak
Choć od tej wiekopomnej chwili minęło już kilka dobrych dni, nowa zebra przy skrzyżowaniu Piotrkowskiej i alei Mickiewicza nie daje mi spokojnie spać! No bo to było tak podniosłe wrażenie, że trudno o nim szybko zapomnieć.

Dla przypomnienia - o co chodzi. Otóż do soboty trwały obchody Tygodnia Mobilności w Łodzi, który to w założeniu ma promować zrównoważony transport. Jednym z oficjalnych punktów było otwarcie... przejścia dla pieszych przy deptaku. Oczywiście nie mogło zabraknąć tych najważniejszych - prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej, wiceprezydenta Radosława Stępnia i dyrektora Zarządu Dróg i Transportu Grzegorz Nita. Aby dodać całej sytuacji patosu, panowie ubrani byli bardzo niegustowne mocno żółte kurteczki z megalomańskim podwójnym logotypem ZDiT na piersi. Była też strona społeczna, ale ta zajmowała się akcją artystyczną. Włodarze w obiektywach kamer i blasku fleszy majestatycznie przeszli po nowym przejściu.

niedziela, 16 września 2012

Łódź kreuje... bezkarne wyburzanie zabytków. Nie lubię piątków!

Tyle pozostało po dawnej zajezdni
tramwajowej MPK  Dąbrowskiego
fot. Daniel Siwak
To miało być całkiem spokojne popołudnie. Jednak tak idealnie być nie mogło i ten spokój przerwała informacja o zajezdni Dąbrowskiego - że ją niby wyburzają. Nie mogłem w to jakoś uwierzyć, bo przecież budynek został wpisany jakiś czas temu do rejestru zabytków. Poza tym Wojewódzki Konserwator Zabytków na pewno by sobie w przysłowiowe kolano nie strzelał taką decyzją.

Kiedy po kilkudziesięciu minutach na miejsce dotarła jedna ze społeczniczek, stan zastany nie pozostawiał żadnych wątpliwości. Cała hala postojowo-naprawcza została zburzona! Wystarczyły tylko dwie godziny, aby historyczny obiekt zamienił się w kupę bezużytecznego gruzu, a Łódź straciła kolejny cenny dla miasta zabytek. Tak naprawdę każdy z nas wierzył, że może ten budynek odzyska dawną świetność w jakimś nowym zaadaptowaniu. Teraz wszelkie nadzieje prysły.

Co najgorsze po uprzątnięciu całego placu pozostanie bardzo atrakcyjna działka budowlana. Jestem pewien, że szybko znalazłby się jakiś developer, który chciałby postawić w tym miejscu np. apartamentowce, a być może nawet jakieś biurowce. Szkoda tylko, że powstałby jakiś budynek na gruzach łódzkiego zabytku. W całej sytuacji denerwujące jest jeszcze jedno. MPK sprzedało ten historyczny obiekt z zamiarem czysto ekonomicznym.Walory historyczne oraz logistyczne chyba odeszły na bardzo daleki plan. Tylko prawda jest taka, że kiedyś to się jeszcze zemści.
---
Zajezdnia przy ul. Kilińskiego 245 powstała w czerwcu 1928 roku i nieprzerwanie służyła tramwajom aż do stycznia 2011 roku. Wówczas, jako jedna z ostatnich wyjechała stąd linia 4 (brygada 8) składem 2364+2365. Ostatecznie cała zajezdnia została sprzedana prywatnemu właścicielowi z Łodzi. W sierpniu ubiegłego roku spora jej część uległa spaleniu wskutek czego trzeba było rozebrać część dachu.
ZOBACZ TAKŻE: Jakby w Łodzi nigdy deszcz nie padał. Kierowcy znów zaskoczeni!

czwartek, 13 września 2012

Jakby w Łodzi nigdy deszcz nie padał. Kierowcy znów zaskoczeni!

Zima? Wiosna? Lato? Jesień? Kiedy
kierowcy nie są zaskoczeni.
fot. Daniel Siwak
Jak jest zima, to musi być zimno - powiadali w kultowym "Misiu" Stanisława Barei, kiedy do kotłowni dzwoniła kierowniczka. Patrząc na to, co działo się na ulicach Łodzi aż chce się powiedzieć - jak jest deszcz, to kierowcy wyłączają myślenie.

Nie piszę o tym wcale bez przyczyny. Ale liczba informacji o różnych zdarzeniach drogowych, które miały miejsce dzisiaj lekko mnie zaniepokoiła. Wszystko mniej więcej zaczęło się od rana kiedy po godzinie 8 na skrzyżowaniu Kilińskiego i Przybyszewskiego wypadła z szyn "1". Nie dopatrywałbym się tutaj wpływu pogody, choć nigdy nic nie wiadomo - syndrom śliskiej szyny na pewno miał miejsce na niejednym fragmencie. Od tego czasu w sumie posypał się prawdziwy łańcuszek zdarzeń. Na Pabianickiej przy Starorudzkiej - stłuczka dwóch osobówek, na Dąbrowskiego przy Śmigłego Rydza - mini karambol sześciu aut, na alei Włókniarzy rozlane paliwo, na skrzyżowaniach Narutowicza i Kopcińskiego, Struga i Gdańskiej oraz Skłodowskiej Curie i Gdańskiej - niedziałająca sygnalizacja świetlna