czwartek, 16 sierpnia 2012

Jak przez urzędniczą niefrasobliwość mogliśmy stracić tramwajowy zabytek Łodzi!

Silnikowy wagon "5N" kilka minut
po wykolejeniu na Przybyszewskiego
fot. Daniel Siwak
Tytułowa "niefrasobliwość" to najdelikatniejsze określenie, jakie mi się nasuwa w związku z tą całą sytuacją. Otóż wszystko miało miejsce wczoraj chwilę po 21. To był ostatni kurs zabytkową "eNką" do zajezdni  Chocianowice. 

Jak zawsze wyjazdowa i zjazdowa trasa wiedzie przez plac Reymonta, Przybyszewskiego i Kilińskiego. Tego świątecznego wieczoru wszystko odbywało się spokojnie dopóki nie wjechaliśmy na skrzyżowanie ulic Kilińskiego i Przybyszewskiego. Znajdując się na ostatnim odcinku łuku nagle się zatrzymaliśmy, a wagon silnikowy stanął tak jakoś nienaturalnie. Po wyjściu z doczepy okazało się, że silnikowy wyjechał całym wózkiem prawie na tor w przeciwnym kierunku.

Aż strach pomyśleć co by się mogło stać, gdyby pierwszy wagon pojechał pół metra dalej! Otóż gdyby się nie zatrzymał, połamałby pantograf i zerwałby sieć trakcyjną na całym skrzyżowaniu. Poza tym mogłoby dojść do rozerwania przedniej burty drugiego wagonu i tylnej burty pierwszego. Wówczas skład 5N+5ND nadawałby się do kapitalnego remontu! A w tym przypadku 10. jubileuszowy sezon linii turystycznej stałby pod wieeelkim znakiem zapytania. Drugiego takiego składu "na już" nie dałoby się uruchomić.
 
W ogóle czemu czepiam się szeroko pojętych urzędników? Bo infrastruktura tramwajowa na skrzyżowaniu Kilińskiego i Przybyszewskiego jest w fatalnym stanie od kilkudziesięciu lat i już dawno powinna zostać wyremontowana! Powinna, ale urzędnicza machina cały czas taką inwestycję odkłada "na później". Czy musi stać się coś jeszcze poważniejszego, aby ktoś w końcu zaplanował tam remont? Bo póki co wydaje mi się, że idziemy w syndrom Limanowskiego. Tam, kiedy dwa tramwaje wjechały na chodnik, w związku z fatalnym stanem torowiska, dopiero podjęto decyzję o kompleksowym remoncie.

Niebezpieczna ulica Kilińskiego


Nie wiedzieć też czemu, podjęto decyzję o wyjazdo-zjeździe przez dość niebezpieczny wieczorem rejon miasta, czyli przez ulicę Kilińskiego. Okoliczna społeczność nie zawsze jest pokojowo nastawiona, a wagon przecież pancerny nie jest. Co więcej o wiele wygodniejszy i szybszy byłby wyjazdo-zjazd trasą Łódzkiego Tramwaju Regionalnego (Piotrkowska, Żwirki, Kościuszki, Zachodnia do Legionów). Na pewno więcej pasażerów by się do nas dosiadło po drodze.

Tymczasem trzymacie kciuki, aby komisja ds. wykolejeń zakończyła szybko prace i dopuściła wagony do ruchu liniowego jak najszybciej. Bo przed nami zostały już tylko trzy niedziele, z czego ta 2 września będzie kursem kończącym sezon.
ZOBACZ TAKŻE: Ballada o linii 15A, czyli coś o biednej łódzkiej komunikacji, która lubi być megalomańska

1 komentarz:

  1. Trzymam kciuki, aby tramwaj szybko wrócił znów na trasę! :)

    OdpowiedzUsuń