czwartek, 9 sierpnia 2012

Ballada o linii 15A, czyli coś o biednej łódzkiej komunikacji, która lubi być megalomańska

"15A" - 15 min jazdy, 30 min postoju
fot. Daniel Siwak
Pozwólcie, że opowiem Wam historię. Otóż jest pewna linia tramwajowa w Łodzi - zapewne nie pierwsza i nie ostatnia - na której nigdy nie ma tłoku. Dziwy nad dziwami - powiedzą niektórzy. Ale to najprawdziwsza prawda!

Zwie się "15A". Cały jej kurs trwa kwadrans, a powietrze i muchy wożą aż dwa ponad 13-metrowe wagony, które wg. metryczki mogą zabrać po 100 zacnych łodzian. Zająców i saren niestety wozić nie mogą, ponieważ nie jest to tego typu rejon miasta. Szacownych pasażerów w niej niestety brakuje, bo trasa mało atrakcyjna jest, a kursuje jak linia iście z tradycjami - od godziny 4.00 do 23.00. Co autor miał na myśli tworząc takie coś? To chyba już tylko jegomość raczy wiedzieć, bo nam w głowach zwykłych pasażerów się nie mieści, aby na dziewięć przystanków puszczać tak pojemny tramwaj. I tym sposobem "15A" jeździ sobie długo i szczęśliwie

A teraz już całkiem poważnie. Mamy wakacje, czyli czas, kiedy Zarząd Dróg i Transportu wprowadza ograniczenia na niektórych trasach, tłumacząc to mniejszym zapotrzebowaniem na komunikację wśród mieszkańców. W tym roku wielkich cięć nie było, ale jakby się przyjrzeć bliżej, to już nie byłoby nawet z czego ciąć. Tytułowa linia 15A, to taki nie do końca udany substytut, stworzony po zmianie trasy linii 46 (z Chocianowic-IKEA na Zdrowie) i likwidacji 46A. Przez 80 proc. trasa pokrywa się z "15", a do obsługi wszystkich kursów przed wakacjami wysyłano aż 21 brygad.

Pod koniec miesiąca rozpoczął się remont ciepłociągu na Żeromskiego, który spowodował wyłączenie ruchu tramwajów na Gdańskiej (12, 15 15A), Kopernika (12), Żeromskiego (15, 15A) i alei Politechniki (15, 15A). W związku z tym postanowiono powyginać "piętnastki". Tą zwykłą z pętli Telefoniczna skierowano na Koziny, natomiast z tej z literką "a" zrobiono pseudo tramwaj zastępczy czy cholera wie co. Otóż linia 15A zaczyna swoją tymczasową trasę od ronda Lotników Lwowskich, aby po 9 przystankach 15-minutowy przejazd zakończyć pod sklepem IKEA

Tam żeby było śmieszniej stoi 30 minut, aby dwuwagonowy skład wentylował się dokładnie na kolejny kwadrans jazdy. Dla pasażerów to jest kompletnie nieprzydatna linia, bo rondo Lotników Lwowskich jest mało funkcjonalnym węzłem przesiadkowym. Nadmieńmy, że trzeba przespacerować się pół okręgu, aby dokonać jakiejkolwiek przesiadki. Poza tym pasażerowie na Pabianickiej co 10 minut mają "11" jadącą przez śródmieście i przecinającą trasę "15". Z kolei co 20 minut podjeżdża "41", które zawiezie ich z i do placu Niepodległości.

Niech mi ktoś powie jaki ma sens - komunikacyjny i ekonomiczny - taka linia, która dwoma wagonami przez większość dnia wozi powietrze? Przecież to kompletna niegospodarność. Dlaczego, jak musieli, nie dali "solówki"? Nie wiem, ale już się zaczynam bać tej optymalizacji połączeń, która ma nastąpić po wakacjach!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz